profil

"Ten biedny Wokulski" – artykuł do specjalnego wydania gazety szkolnej z okazji Święta Zakochanych.

poleca 87% 103 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Przyjaźń – jedna dusza w dwu ciałach, miłość to dwie dusze w jednym ciele” – to przepiękne słowa trafnie określające dwa najważniejsze w życiu uczucia. Taką właśnie prawdziwą miłość, łączącą dwie dusze, miał na względzie Stanisław Wokulski, bohater powieści Bolesława Prusa „Lalka”. Czternastego dnia lutego, jak co roku, obchodzimy święto wszystkich zakochanych, poznajmy więc bliżej biografię zakochanego, a jednak niezmiernie nieszczęśliwego w swojej miłości Stasia.

Co roku w lutym obchodzimy „napływowe” Święto Zakochanych. Tradycja, jak wszyscy wiedzą, przyszła do nas zza oceanu i zawładnęła pamięcią młodszych i starszych ludzi. Święty Walenty wyparł zwyczaj obchodzenia hucznych „wianków” w dniu imienin świętego Jana na rzecz różowej i moim zdaniem, stanowczo przesłodzonej serduszkami, atmosfery. Dawniej właśnie ten czerwcowy dzień był świętowany przez przepełnionych miłością, bądź nadzieję na nią, młodych ludzi. A teraz w środku zimy rozgrzewamy się myślą o drugiej, najukochańszej osobie... na przykład... Izabeli Łęckiej.

Hm, tylko jaka była to miłość, czy to w ogóle była miłość? Losy tej tragicznej pary przysparzają nam tematów do dyskusji, ja jednak chciałabym przekonać Was, jak bardzo skrzywdzony i wykorzystany został Stanisław. Izabela okazała się przedstawicielką tych kobiet, dla których prawdziwe uczucie chyba nie jest najważniejsze.

On – niezmiernie przystojny mężczyzna w średnim wieku, z wielkim majątkiem, do którego sam doszedł, wykształcony, wrażliwy, a nader wszystko zakochany. Ona – niezamożna arystokratka, nieprzeciętnej urody, zamknięta w hermetycznej puszce najbogatszej sfery społecznej, a jednak niesamowicie samotna i pusta. Dwa przeciwieństwa, dwie osoby, których zdawałoby się nic nie mogłoby połączyć. A jednak...
Jedno rzucone przypadkowo w teatrze spojrzenie na pannę Izabelę odmieniło życie Wokulskiego bardziej, niż lata spędzone na frontach wojennych, na których handlem zrobił swój majątek. Można by pomyśleć, że nie da się wymysleć bardziej romantycznego początku miłości. Wokulski zdawał sobie jednak sprawę, że dzielą ich ogromne bariery społeczne, mimo to chciał złamać wszelkie konwenanse i szczerze rozkochać w sobie młodą arystokratkę. Ile jego pracy poszło na marne? Jak bardzo się poświęcał? Do takich poświęceń nie byłby zdolny w naszych czasach chyba żaden mężczyzna. I nie mówię tu o konkretnych finansowych datkach, które zbierała Izabela, czy o pieniądzach wydanych na poprawę swojego wizerunku, ale mówię, o rzeczach, które wymagały wielkiej pracy Stanisława. Przecież tylko dla zaimponowania swej kobiecie nauczył się perfekcyjnie języka angielskiego i zawiązał wysoko dochodową spółkę z Tomaszem Łęckim – ojcem Izabeli. Ogólnie rzecz ujmując Stanisław robił wszystko, co było w jego mocy, by stanąć na wysokości zadania i zintegrować się ze współczesną mu arystokracją. Wiedział, że tylko tak może udać mu się zdobyć serce tak zimnej i nieczułej kobiety, jaką była Izabela.

Ona natomiast umiała doskonale wykorzystywać jego dobroć, miłość i ... majątek. Pozwoliła mu na wykup jej długów, umożliwiała mu pomaganie jej rodzinie w kwestiach finansowych. Można powiedzieć, że swoim wdziękiem, urodą i klasą owinęła sobie Stanisława wokół palca. Cóż, widocznie jednak nie spełniał on wszystkich jej ‘wymogów’ na doskonałego męża i nie mogła odwzajemnić jego uczuć. Nie przeszkadzało jej to bynajmniej w manipulowaniu jego zachowaniem; dawała mu nadzieję, by po chwili brutalnie wyznać mu bolesną prawdę. Bo jak inaczej opisać sytuację, która wydarzyła się podczas ich wspólnej podróży pociągiem? Izabela nieświadoma angielskiej edukacji Wokulskiego żywo dyskutowała na jego temat z trzecim towarzyszem podróży. Nic więc w tym dziwnego, że załamany bohater postanowił popełnić samobójstwo rzucając się na tory kolejowe. Na szczęście była to próba nieudana. W końcu, bez żadnej nadziei na szczęśliwe zakończenie życia wyjeżdża z Warszawy. Nie wiemy, czy poznaje tam kogoś z kim układa sobie życie, nie wiemy, czy dożył dni starości, jego losy są niejasne. Izabela natomiast wstępuje do zakonu, w zasadzie nie wiadomo z jakiego powodu. Może były to gryzące wyrzuty sumienia, może brak innej alternatywy?
W każdym razie niezaprzeczalnym faktem jest, że cudna panna Izabela zniszczyła i zmarnowała życie Stasia, który dla niej był w stanie wyrzec się swoich ideałów. Na rzecz jej zachcianek wyzbył się własnych pragnień, zamierzeń i planów. Podporządkował jej całe swoje życie i wszystko, co robił miało na celu zdobycie jej miłości.

Więc czy była to prawdziwa miłość? Czy można powiedzieć, że Wokulski kochał ją ponad wszystko? Chyba tak. Ale pamiętajcie Drodzy Panowie, że często ważniejsze są Wasze własne ideały i pragnienia niż zaspokajanie wybujałych potrzeb dam Waszych serc. Wy zaś, Drogie Panie, pamiętajcie, że prawdziwą miłość należy szanować i pielęgnować. Nie ma w niej miejsca na wykorzystywanie drugiego człowieka. I właśnie niezaprzeczalnie pięknej, prawdziwej i dojrzałej miłości z okazji nadchodzących imienin świętego Walentego Wam życzę.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty

Teksty kultury