profil

Ten biedny Wokulski - charakterystyka.

poleca 85% 858 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Stanisław Wokulski, mimo że powszechnie uważa się go za twardego człowieka czynu, w istocie jest jednostką wewnętrznie rozdartą. Człowiek ten od początku do końca powieści nie wie, w którą stronę pójść, jak ułożyć sobie życie. Ten finansowy geniusz nie potrafi się odnaleźć w zwykłej codzienności. Można wręcz powiedzieć, że jest to człowiek wewnętrznie niedojrzały.

Już jako młody chłopak ma on znaczne problemy z określeniem własnych potrzeb i celów życiowych. Bierze udział w powstaniu styczniowym i można to wyjaśnić idealizmem młodego wieku. Jednakże po powrocie ze zsyłki, kiedy właściwie jest już dorosłym mężczyzną, wciąż nie wie, co ze sobą począć. Stracił czas, kiedy młodzi mężczyźni dojrzewają do dorosłego życia. Powstanie wybiło go z obranej drogi i nigdy już nie nadrobił tego staconego czasu. Ponieważ nie dane mu było skończyć studiów, nie znalazł uznania w oczach ludzi, dla których liczyło się tylko to, co namacalne. Cóż z tego, że miał wszelkie predyspozycje, żeby zostać naukowcem, przeprowadzać eksperymenty i badania, powstanie przekreśliło te marzenia. A potem szybko dał się wciągnąć w wir handlowych interesów. Łudził się, że to tylko na chwilę, że zarobi pieniądze i wróci do tego, co go interesuje, że wróci do nauki. Jednak nie starczyło mu woli, by przerwać jedno i zacząć drugie. Stopniowo ogarniała go coraz większa apatia, tracił apetyt na życie, czuł się coraz bardziej nie na miejscu.

Bohater „Lalki” nie był kupcem z powołania, nie miał wielkiego pociągu do finansowych operacji, nie był w stanie, jak Rzecki, żyć sprawami skłepu. Nie odznaczał się zbytnią sumiennością, bo tak naprawdę sprawy jego interesów były mu zupełnie obojętne. Szedł drogą, która nie była jego drogą i dlatego nie mogła dać mu szczęścia. Gdybyż był podobny do Mincla, czy Suzina, gdyby bawiło go powiększanie fortuny, to odnosząc sukces finansowy mółby czuć się człowiekiem spełnionym. Można powiedzieć, że Wokulski zajmował się kupiectwem od niechcenia, jakby z przypadku. Nie robiąc tego, co go naprawdę interesowało, nie był zbyt konsekwentny w dążeniu do celu. Gdy wydawało się, że jest na dobrej drodze do sukcesu, on nagle zmieniał zdanie, tracił całe zainteresowanie. Jednak nawet wtedy, gdy osiągał cel, nie czuł satysfakcji. Nie potrafił się cieszyć ze swoich osiągnięć, choć inni uznawali to co robił za sukces. W oczach Rzeckiego dokonania Stanisława były czymś wielkim, bo Rzecki żył sprawami handlu, ale Wokulski wiedział, że on chciałby w życiu robić coś innego.

Gdy przejął sklep po Minclu wydawało mu się, że wszystko czego pragnie, to poczucie finansowego bezpieczeństwa. Gdy jednak je osiągnął, bardzo szybko poczuł, że ślęczenie do końca życia w kupieckim kantorze nie jest jego powołaniem. Jako kupiec galanteryjny czuł się więc człowiekiem niespełnionym. Brakowało mu w życiu celu, nie umiał znaleźć w sobie siły, by spróbować wrócić do nauki, która kiedyś, w młodości, była jego powołaniem. Jest jednak coś, co mogłoby uczynić z niego szczęśliwego człowieka, coś, co go napawa nadzieją. Wokulski zakochuje się w pannie Izabeli Łęckiej. Zdobycie miłości tej kobiety staje się dla niego najważniejszym celem. Ponieważ idzie mu to bardzo trudno, z czasem angażuje się w ten związek coraz to mocniej. Jednakże i w tym wypadku Wokulski nie jest przekonany, czy jest to słuszny wybór, przecież niejednokrotnie rozczarowuje się postępowaniem panny Łęckiej.

W kryzysowych chwilach kiedy dostrzga małość i nikczemność swojej wybranki coraz mocniej pociąga go zarzucona przed laty kariera naukowa. Zwłaszcza pod wpływem wizyt u profesora Geista w Paryżu Wokulski czuje, że powinien się poświęcić nauce. Znów się waha, nie decydując się na żaden radykalny krok Jest rozdarty między światem Geista, panną Łęcką, i swoimi handlowymi interesami, które choć wciąż prowadzi niejako od niechcenia, zdając się przede wszystkim na pracę i pomysłowość Rzeckiego, idą mu całkiem nieźle.

Wokulski nie umoże się na nic zdecydować, a jednocześnie z niczego nie chce rezygnować. Próbując jednak łączyć naukową pasję, z miłością do panny Łęckiej i prowadzeniem własnych interesów, niczego tak naprawdę nie robi porządnie. Ani Geist nie ma z niego pożytku, ani jego romans z Izabelą nie rozwija się pomyślnie, ani interesy nie idą mu tak bajecznie, jak iść by mogły. Wokulski niczego nie robi naprawdę dobrze.
Bohater „Lalki” jest człowiekiem, który nie może znaleźć własnej drogi, jest w pewnym sensie człowiekiem emocjonalnie niedojrzałym. Pracoholizm i krótkotrwałe zaangażowanie pozwalają mu zajść stosunkowo daleko na każdej z życiowych ścieżek, na które wkroczył, ale nie dają mu satysfakcji. Niemożność podejmowania decyzji i stanowczych wyborów, nie pozwala Wokulskiemu chwycić się jednej idei i trzymać się jej. Stanisław to źródło potencjalnej wielkiej energii, która nie może znaleźć prawdziwego ujścia. Miotany sprzecznymi uczuciami Wokulski traci kontrolę nad własnym życiem. Bohater Prusa jest więc człowiekiem skazanym na społeczną porażkę. Nie mogąc mieć tego, co naprawdę pragnie, dąży do erzaców, które nie dają mu jednak zadowolenia. Brak zdecydowania obraca się z czasem przeciw niemu. W swym otoczeniu nie bez słuszności zyskuje opinię „dziwaka”, człowieka egzaltowanego czy wręcz nie potrafiącego dostosować się do otaczającego go świata.
Wokulski to bohater prawdziwie tragiczny. Przyszło mu żyć w czasach, które nie sprzyjały takim jak on. Gdyby nie wybuch powstania styczniowego, to skończyłby studia i jego życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Ale on, młody patriota nie mógł wobec tego, co się działo wokół stać obojętnie. Wtedy jeszcze coś chciał, miał ideały, plany na przyszłość. Niestety jego ideały stanęły na drodze jego planom na przyszłość. Na pozór Wokulski robi karierę, żeni się z zamożną wdową, rozwija interes, robi duże pieniądze. Tylko, że ten jego interes tak naprawdę go nie interesuje, a zarobione pieniądze nie dają satysfakcji. Żyje życiem, które w istocie nie jest jego. Gdyby był materialistą goniącym za dobrami doczesnymi, gdyby wystarczył mu blichtr tego świata, błyskotki, które można mieć za pieniądze, wtedy droga którą szedł mogłaby dać mu szczęście. Ale on był inny, chciał od życia więcej. Klęska powstania styczniowego przekreśliła wprawdzie jego młodzieńcze ideały, ale nie wypaliła go do reszty. Na pozór nic go już nie interesowało, stracił zainteresowanie dla tego, co go otaczało. Jego dobroć przejawiająca się w pomocy potrzebującym nie wynikała z prawdziwego współczucia, wszystkie jego dobre uczynki nie płynęły z głębi serca. Człowiek ten wydawał się być obojętny na to, co działo sie dookoła niego. Zostało jednak coś, co go poruszało do głębi, co powodowało, że jego życie nie było calkowicie pozbawione sensu, co mogło być szansą na lepsze życie. Była to miłość, prawdziwa miłość do kobiety z gruntu tego uczucia niegodnej. Gdyby Stanisław zakochał się w mądrej i szlachtej kobiecie, jego życie mogło się zupełnie odmienić, ale on kolejny raz źle trafia. Ślepy los znów nie daje mu szansy, stawia na jego drodze istotę próżną i płytką. A on zaślepiony swoją miłością nie potrafi dostrzec prawdy. Ten biedny Wokulski po raz kolejny nie dostaje swojej szansy, a przecież po stokroć na nią zasłużył.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury