profil

Motyw bluźnierstwa w literaturze

drukuj
poleca 85% 120 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Na początek należałoby się zastanowić czym w ogóle jest bluźnierstwo. Wydawać by się mogło, że jest to oczywiste, że nie trzeba tego nikomu tłumaczyć, jednak po głębszym zastanowieniu można trafić na pewne problemy ze zdefiniowaniem. Otóż, najogólniej mówiąc jest to świadoma wypowiedź lub czyn uwłaczający wartościom najwyższym, wyznawanym przez pewien krąg ludzi. Należy zaznaczyć, iż problem nie dotyczy tylko wystąpień przeciwko Bogu lub bogom, równie dobrze można bluźnić przeciwko ojczyźnie czy innym wartościom powszechnie uważanym za szczególnie cenne czy poważane. Jednak ja w mojej pracy skupiłem się na obrazach majestatu Boga i właśnie w obrębie tej definicji będę rozpatrywał bluźnierstwa bohaterów literackich. Pisarze i poeci chętnie wykorzystują motyw bluźnierstwa, ponieważ jest on pretekstem do głębokiej analizy zachowań ludzi, ich dążeń, czy wyznawanego przez nich systemu wartości. Autor dzięki temu może przedstawić czytelnikowi bohatera w pełnym świetle, gdyż całość zachowań towarzyszących bluźnierstwu, jego czyny poprzedzające, intencje grzeszącego, rodzaj bluźnierstwa, czy wreszcie jego skutki i sposób w jaki zostaje ono odebrane przez otoczenie i Boga pozwala na wnikliwą charakterystykę postaci. Chciałbym omówić wszystkie z wymienionych elementów które w całości składają się na literacki motyw bluźnierstwa, a w szczególności skupić się na tym, dlaczego ludzie bluźnią i jakie to ma dla nich skutki, ponieważ właśnie przyczyny i skutki takich zachowań stanowią zasadniczą część zagadnienia.
Jako pierwsze chciałbym omówić treny Jana Kochanowskiego, jedno z jego najsłynniejszych dzieł. Powstały one po śmierci małej córeczki. Dziewiętnaście utworów poświęcone jest nie tylko jej osobie, ale także refleksji na tematy filozoficzne i egzystencjalne. W pierwszych trenach zawarta jest ekspozycja tematu, rozmyślania nad ludzką niewiedzą, podmiot liryczny podkreśla swoje cierpienie oraz idealizuje Urszulkę. Smutek i ból stopniowo narasta i osiąga swój punkt kulminacyjny w trenie IX, X i XI. W trenie X podmiot liryczny wyraża wątpliwości co do życia pozagrobowego, zastanawia się czy ukochana córka trafiła do zaświatów chrześcijańskich, mitologicznych czy pogańskich. Mówi nawet: "Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest" co jest wyrazem niepewności czy istnieje nieśmiertelna dusza, a tym samym Bóg. Jest to zapowiedź najgorszych bluźnierstw, jakie podmiot liryczny wypowiada w trenie XI. Nazywa on cnotę fraszką, tym samym obniżając jej rangę, czyniąc z niej rzecz nieistotną, nie godną szczególnej uwagi. Największą obrazą Boga jest całkowite odrzucenie religijności jako rzeczy zbędnej, nie chroniącej przed nieszczęściami i wynikającej z niej boleści. Podmiot liryczny pyta: "Kogo kiedy pobożność jego ratowała?". Jest to kulminacyjny punkt całego cyklu, potem następuje stopniowa ulga, nieszczęśliwy ojciec opisuje proces powrotu do Boga i odbudowy starego światopoglądu. W trenach XVII i XVII odzyskuje wiarę i odwołuje swoje bluźnierstwa, prosi boga o litość i wybaczenie. Autor godzi się z wyrokami boskimi, mimo, iż ich nie rozumie postanawia zaufać Bogu, ponownie przyjmuje chrześcijański system wartości. Ostatni tren opisuje powrót do dawnej stoickiej postawy i korzyści z niej wynikające - porównuje czas do lekarza leczącego wszystkie rany. Ukazuje mu się także matka z Urszulą na rękach, niejako za powrót do dawnej praworządności. Podmiotowi lirycznemu przynosi to ukojenie oraz naukę, by wszystkie przeciwności losu znosić z godnością i poczuciem, że cierpienie ma sens. Bluźnierstwo zawarte w "Trenach" jest o tyle ciekawym, że nie jest to tylko fikcja literacka, przeżycia podmiotu lirycznego są odzwierciedleniem przeżyć Jana Kochanowskiego. Dzieło to zapewne było pisane, by ukoić ból i cierpienie, stało się jednak uniwersalnym podręcznikiem jak podnieść się nawet z największej rozpaczy i znieść każde cierpienie z godnością, widać tutaj przemianę podmiotu lirycznego. Przykład ten pokazuje, że bluźnierstwo nie jest tylko domeną złych, zdegenerowanych moralnie grzeszników, ale także zwykłych ludzi postawionych w bardzo trudnej sytuacji.
Inną postawę reprezentuje główny bohater części III "Dziadów" Adama Mickiewicza. Jest to uosobienie romantycznego poety, dumnego, zuchwałego indywidualisty. Akcja rozpoczyna się w więzieniu, w którym umieszczeni zostali polscy patrioci. Gustaw przechodzi tutaj wewnętrzną metamorfozę, postanawia poświęcić swoje życie ratowaniu ojczyzny i w związku przyjmuje nowe imię - Konrad. Jego pragnienie wyzwolenia ojczyzny od zaborcy jest tak wielkie, że lekceważy on Boga, rezygnuje z chrześcijańskiego systemu wartości a jego jedynym celem staje się zemsta. Podczas wigilii Bożego Narodzenia ze współwięźniami krzyczy: "Tak! Zemsta, zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem i choćby mimo Boga!". Pokazuje to, że plany Stwórcy są nieistotne, najważniejsza jest walka o Polskę.Konrad stawia się na równi z Bogiem, lekceważy go - jest to postawa pełna buntu, determinacji, pozbawiona bojaźni Bożej, a także rozsądku. Konrad wypowiada jeszcze większe bluźnierstwa podczas Wielkiej Improwizacji, gdzie stawia Absolutowi zarzut nieczułości i postawy pozbawionej wszelkich uczuć, ponieważ pozwala na tak wielką tragedię, jaką jest niewola całego narodu polskiego. Bohater nazywia Boga "tylko miłością" i oczekuje spotkania oraz rozmowy z nim. To się jednak nie dzieje, rozwścieczony Konrad stawia Stwórcy zarzut kłamstwa. Jednocześnie stale wywyższa samego siebie, uważa, że jego pieśni są tak doskonałe, że przewyższają wszystko, co dotychczas zostało stworzone przez ludzi, a nawet i Boga. Trzeba jednak zauważyć, że tak naprawdę postawa Konrada Jest przepełniona altruizmem i współczuciem, czuje się on odpowiedzialny za wszystkich rodaków. Ostatecznie nie popełnia najgorszego bluźnierstwa, jakim jest nazwanie Najwyższego Carem, w kulminacyjnym momencie mdleje, a czynu dopełniają złe duchy. Po tak dramatycznym konflikcie z Bogiem, aby wyzwolić Konrada od demonów muszą zostać odprawione egzorcyzmy po których dowiaduje się on, że by uwolnić kraj od zaborcy musi odbyć tajemniczą podróż, w czasie której odnajdzie on człowieka, który wyzwoli Polaków. Konrad z III części dziadów to pyszny indywidualista, całkowicie pozbawiony pokory i przekonany o swoich racjach.
Zupełnie inne pobudki kierowały głównym bohaterem "Nieba w płomieniach" Jana Parandowskiego. Jest to opowieść o Teofilu, nastolatku dorastającym w religijnej rodzinie, któremu jednak katolicyzm nie dawał poczucia obcowania z Bogiem, religijnego spełnienia, pod wpływem "Żywota Jezusa" Renana (?), a następnie innych książek podważających nauki kościoła zaczyna wątpić w ich prawdziwość i czując moralną pustkę próbuje zbudować własny światopogląd, odrzucić całą wiarę i oprzeć się na faktach, nauce, racjonalnych przesłankach. Jest to jednak żmudny proces, bohater przechodzi długą drogę do ateizmu, podczas której nie zawsze odrzuca istnienie Boga osobowego, wręcz przeciwnie, stawia mu zarzuty niesprawiedliwości, wypełnia nim luki w niewiedzy - Bogiem tłumaczy zjawiska nie do opisania przez naukę takie jak stworzenie wszechświata, zaprojektowanie zasad nim rządzących, czy jego celowość. Jest to jednak stan przejściowy, Teofil czytając kolejne książki, zdobywając nową wiedzę, ma coraz bardziej ateistyczne poglądy. W końcu każda jego myśl zaczyna być bluźnierstwem, jak opisuje to narrator, zaczyna także uzewnętrzniać swoje poglądy próbując przekonać do nich swych rówieśników. Główną przyczyną bluźnierstw tego nastolatka była chęć poznania całkowitej prawdy o otaczającym go świecie, wytłumaczenia sobie wszystkich zachodzących w nim zjawisk zimną logiką. Jego intencje były więc jak najbardziej dobre, nie można przecież traktować chęci poznania świata jako czegoś złego. Jednak ta bezwarunkowa nobilitacja umysłu i degeneracja wiary budzi w nim poczucie wewnętrznej pustki i chaosu światopoglądowego.
Teofil w świecie pozbawionym Boga czuje się zagubiony, szczególnie, że w tych chwilach nie otrzymuje wsparcia od najbliższych, otoczenie traktuje go jak odmieńca, nie rozumie jego uporczywego dążenia do prawdy. Jego poglądy są bardzo źle widziane w religijnym, katolickim społeczeństwie, a jego bluźnierstwa mało co nie doprowadzają do wyrzucenia go ze szkoły. Teofil w odróżnieniu do podmiotu lirycznego "Trenów" nie odzyskuje wiary, trwa w bluźnierstwie, pogrąża się w nim tak bardzo, że dopuszcza się nawet drwin z osób wierzących.
Jak pokazują powyższe przykłady termin bluźnierstwo jest bardzo obszerny. Zawiera się w nim zarówno bezpośrednia obraza Boga nie wykluczająca jednak jego istnienia, co więcej, będącą przejawem postawy roszczeniowej i lekceważącej wobec niego, chwilowe odejście od Stwórcy będące wyrazem żalu i niezrozumienia okrucieństwa Bożych planów jak po przeżyciu wielkiej traumy jak i zanegowanie jego istnienia podyktowane świadomymi, przemyślanymi decyzjami. Wynika to z różnych motywów bluźnierstw - innego rodzaju odejście od absolutu następuje gdy wynika ono z megalomani i poczucia, że pewne rzeczy można wykonać samemu lepiej od boga, innego, gdy górę biorą emocje po stracie kogoś bliskiego, a jeszcze innego, gdy sam podmiot kategorycznie wyklucza istnienie Boga samemu nie będąc świadomym swoich bluźnierstw. Jednak cechą łączącą wszystkie te przykłady jest niedostateczna wiara, niezależnie od tego, czy jest to jej chwilowe załamanie, czy też trwałe odejście od Boga. Swoje rozważania chciałbym podsumować myślą, że bluźnierstwo, mimo, iż jest wielkim grzechem, jest nieodłącznym elementem natury ludzkiej, a użycie go jako motywu literackiego daje bardzo duże możliwości przedstawienia czytelnikowi bohatera w pełnym świetle, co jak mam nadzieję udało mi się wykazać.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Materiały do matury