profil

Gustaw Flaubert "Pani Boivary" i Bruno Schulz "Republika Marzeń" obrazy prowincji.

poleca 85% 795 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Prowincja ? czyli jakiś obszar znajdujący się na uboczu, z dala od zgiełku miasta, interesów, kapitału, życia. Pomimo to może jednak być źródłem inspiracji. Jak i rozczarowaniem. Spotkamy się z nią wielokroć w literaturze i będzie miała rozmaitą funkcję. Rozmaicie też będzie przedstawiana. Jak się ma sprawa z jej przedstawieniem u Gustawa Flauberta w Pani Bovary, czy u Brunona Schulza w Republice marzeń?
Gustaw Flaubert był wybitnym pisarzem francuskim. Pisał on w XIX wieku. Jego pierwszym dojrzałym dziełem była Pani Bovary. I w tejże powieści spotkamy się z opisem prowincji. Chodzi tu o miasteczko Yonville, znajdujące się we Francji, na pograniczu Normandii, Pikardii i Ile-de-France. Miasteczko to opisane jest przez narratora wypowiadającego się w niezwykle subiektywny sposób. Już na wstępie bowiem narrator wyraża swój pogląd na temat tego niewielkiego ? jak je nazywa ? ?osiedla?. Pisze on, że okolica, w której się owo miasteczko znajduje, jest ?krajem pozbawionym własnego oblicza, gdzie język nie ma żadnego akcentu, a pejzaż jest bez charakteru?. Narrator zaczyna od okolicy, by wchodzić w opis bardziej szczegółowy. Opisuje połączenia komunikacyjne łączące to miejsce z resztą świata. Te istnieją, choć od niedawna ? chodzi o jakąś marną drogę komunalną. Świadczy to o odcięciu okolicy od innych, ważniejszych miejsc. Opisany jest sposób zarabiania na życie mieszkańców. Są oni pasterzami. Narrator wyraża swój pogląd, iż pastwiska mieszkańców Yonville ?są [?] zupełnie bezwartościowe?. Dalszy fragment to opis miasta jako takiego. Składa się ono z zabudowań gospodarskich różnego rodzaju, niedużych domków (to na obrzeżach), a w centrum z szopy postawionej na głównym placu, merostwa, domu aptekarza i krótkiej ulicy przy której swój interes prowadzi kilku sklepikarzy w swoich niewielkich lokalach. Na końcu narrator zwraca uwagę czytelnika na fakt, iż w tym mieście nic się nie zmienia, wszystko pozostało takie samo, gdy się o tym czyta, jakie było gdy rzecz była przedstawiana. Cały tekst jest niezwykle subiektywny. Narrator wyraża negatywne poglądy wobec opisywanego miejsca. Już na wstępie pogardliwie wyraża się o genezie powstania miasta. Nazwa jego pochodzi bowiem od opactwa, które się tutaj mieściło, jednak ?zaginął [po nim] nawet ślad ruin?. W dalszej części tekstu opisujący to miejsce używa epitetów wartościujących w niemal każdym akapicie i odnosi się przy ich pomocy do dużej części opisywanych przez niego elementów miasta. Mamy więc ?sczerniałe belki?, grusza jest mizerna, a podwórza wąskie. W mieście pojawia się gdzieniegdzie przyroda, ale jest ona raczej przygnębiająca. Ironicznie ujęty jest urząd, zbudowany bowiem w stylu antycznym, ale według projektu bliżej nieokreślonego architekta, tworzący narożnik centralnego placu miasta. Tekst zakończony jest szczególnie wyrazistym opisem lwa umieszczonego nad bramą wjazdową do oberży ? jest on porównany do pudla, co dewaluuje go w oczach czytelnika. Dodatkowo jest on wypłowiały.
Prowincję opisuje również Bruno Schulz w utworze zatytułowanym Republika marzeń. Podobnie jak w tekście Flauberta, narrator przystępuje do opisu prowincji od uogólnienia, umieszczenia jej gdzieś w świecie. Tutaj jednak otoczenie miejsca, o którym mowa, jest dużo bardziej niedookreślone. Wiemy jedynie że jest to gdzieś w południowej części mapy- a czego jest to mapa, tego nei sposób się domyślać. Dopiero po chwili lektury dowiemy się, że chodzi tu o być może jakieś miejsce na Węgrzech ? mowa bowiem jest o ?węgierskich winnicach?. Kraina ta jest porównana do kota leżącego w słońcu. To budzi w czytelniku skojarzenia ze spokojem. Podkreślone jest odosobnienie tego miejsca i wyodrębnienie go od reszty świata. Schulz pisze też, iż jest to ?samowystarczalny mikrokosmos? ? wraz ze wspomnianym zaraz potem miastem, które nie jest bliżej określone. Podobnie jak w Pani Bovary po tym ogólnym przedstawieniu okolicy autor przechodzi do bardziej szczegółowego opisu. Pisze on o ogródkach, parkanach i rogatkach miejskich. Podkreślona jest anonimowość równiny znajdującej się w pobliżu, a także bezimienność tegoż miejsca. Zapewne autor chce pokazać jego nierealność, co wskazywać może też tytuł ? Republika marzeń. Tutaj niebo jest niczym kopuła jakiejś wspaniałej budowli, pena fresków, improwizacji i draperii, a także ?wniebowstąpień? ? i za tym ostatnim słowem kryje się sakralizacja okolicy. Sakralizacji służy również porównanie jej do Kanaan, czyli Ziemi Obiecanej starożytnych Żydów. Podkreślone jest ekonomiczne zacofanie miasta, jednak jest ono dla autora atutem. Jest ono autentyczne i pełne esencji istnienia, a zdarzenia w nim się odbywające są realne i dotykające ?istoty? rzeczy. Okolica jest zaniedbana, porośnięta chwastami i niepotrzebnym zielskiem, co jednak nie jest widziane negatywnie przez narratora. Mnogość bowiem roślin w tej okolicy świadczy raczej o jej witalności. Dopiero teraz ujawnia się narrator tekstu ? jest oto osoba wypowiadająca się w imieniu zbiorowości ludzi młodych którzy wybierali się w zamiejskie wycieczki powozem. Na owych eskapadach ich młode umysły szukały realizacji swoich ideałów, uciekały od dorosłych, a wszystko to działo się ?pod znakiem poezji i przygody?. Narrator wspomina ten czas z wielkim rozrzewnieniem. Okolica i jej natura były dla ludzi młodych inspiracją. Tu uczyli się życia i zakładali sobie swoje cele, tu snuli swoje marzenia. Obraz ten jest bardzo pozytywnie przedstawiony przez autora zarówno poprzez dobór słownictwa, jak i użyte wcześniej wymienione porównania sakralizujące to miejsce. Epitety opisujące przyrodę, choć pozornie negatywne, w rzeczywistości ukazują, że pomimo jej brzydoty i ?lichości?, była ona niezwykle ważna dla tych młodych marzycieli.
Zdaje się, że obydwa obrazy traktują prowincję z wizualnego punktu widzenia w sposób podobny. Nie jest to okolica szczególnie malownicza. Nie jest ona w pobliżu ważnych ośrodków życia czy to ekonomicznego, czy też kulturalnego. Jest uboga i pozornie nie mająca nic ciekawego do zaoferowania. Jednak Flaubert ogranicza się do rzeczowego ? choć subiektywnego ? opisu, podczas gdy Schulz ukazuje nam jak niezwykle istotne może być takie miejsce dla pojedynczego człowieka. Okazuje się, że nawet zwykła, ?zapyziała?, prowincjonalna okolica może być źródłem inspiracji i kolebką wspaniałych marzeń i dążeń. Piękno przyrody jest dostrzegalne, nawet gdy obiektywnie rzecz ujmując przyroda wcale piękna nie jest. Dla Flauberta prowincja jest brzydka ? bo taka po prostu jest. Dla Schulza jest piękna, bo pomimo swojej prostoty, biedy i pozornego braku czegokolwiek interesującego interesujący mogą być w tym magicznym miejscu ludzie, wspaniałe mogą być myśli tu się rodzące i niesamowite i szczytne mogą być idee które tu powstają.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut

Ciekawostki ze świata
Gramatyka i formy wypowiedzi