profil

„Życie jest cieniem ruchomym jedynie, nędznym aktorem, który przez godzinę pyszni się i miota po scenie aby umilknąć potem na zawsze. Jest bajką opowiedzianą przez głupca pełnego furii i wrzasków, które nic nie znaczą” – w kontekście

poleca 85% 215 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Wizja świata i człowieka zmieniała się przez epoki. Można nawet powiedzieć że są jednym z jej cech.
Człowiek w renesansie jest istotą żyjącą w harmonii ze światem. Wierzacy czy tez nie, zawsze jest pewien sensu swojego istnienia i zna swą Nature. Widzi źródło swej sztuki, architektury, filozofii życiowej w antyku ? epoce w której nawet bogowie byli bardzo ludzcy, w której królowała idea humanizmu, której głównym założeniem był antropocentryzm, czyli skupienie uwagi w sztuce literaturze i filozofii na człowieku.
Swego miejsca w świecie poszukuje nieustannie człowiek baroku. Przerażony dualizmem swej natury, rozdarty między pokusą a sumieniem, nie wie jak żyć. Dlatego też poszukuje w życiu głębszego sensu, porównując je do rzeczy, które można zaobserwować i opisać, które są mu dobrze znane. Ma nadzieję, że po śmierci znajdzie spokój i szczęście. Uważa też że jego życie jest krótkie, ulotne. Jednak nie skłania go to ku filozofii epikureistycznej, a raczej każe mu przypomnieć sobie średniowieczne hasła ?Memento Mori? ? pamiętaj o śmierci. To również każe mu szukać przenośni, które wyrażą ulotność jego istnienia.
Topos teatru świata, tak popularny w renesansie i baroku, nie był jednak nowością a tylko odkryciem. Powszechnie znanym użyciem motywu theatrum mundi jest szekspirowski ?Makbet?.
Bo na tym właśnie polega topos teatru świata ? my, ludzie, gramy tylko w życiu role, które pisze jakaś siła wyższa ? może to być Bóg, przeznaczenie, fatum. Człowiek ? Igrzysko Boże (topos Deus Ridens) to popularne hasło kryje w sobie odpowiedź na pytanie o sens życia. Człowiek jest aktorem, marionetką, kukiełką, którą Bóg stworzył dla własnej przyjemności, dla zabawy.
Gdyby założyć że nasze życie posiada scenariusz napisany przez Boga z góry należałoby zaprzeczyć istnieniu wolnej woli ? obiecanej nam przecież przy stworzeniu. Wydaje mi się więc, że porównanie świata do teatru jest zaprzeczeniem zamysłowi Boga ? abyśmy nasze życie wzięli na nasze barki.
O ile współcześnie wiara w przeznaczenie wynikać może głównie z pewnego lenistwa i strachu przed odpowiedzialnością, o tyle u poetów barokowych źródłem tego poglądu jest pewne zagubienie i chęć oddania swego życia w ręce Najwyższego. Człowiek w tej epoce do Boga zwraca się głównie z prośbą o ratunek. Zagubiony w świecie, rozdarty pomiędzy sumieniem a pokusą, woli myśleć, że to co go otacza, jest częścią jakiegoś większego doskonalszego planu niż wziąć na siebie odpowiedzialność za otaczającą go rzeczywistość będącą wynikiem ludzkich posunięć.
Dziwiłaby jednak taka postawa u twórców renesansowych ? pewnych siebie humanistów, którzy niczego tak nie są pewni jak samych siebie, którzy w istnieniu człowieka upatrują dobro całego świata, nie zakładają dualizmu natury ludzkiej a traktują dusze i ciało jako jedność. Dziwiłaby, gdyby nie to, że spotykamy ją w twórczości ludzi, którzy wielokrotnie swoimi utworami wybijali się ponad konwencję epok ? u Williama Shaekspeara i Jana Kochanowskiego.
Ważną rolę w porównaniu świata do teatru pełni pycha. Niedopuszczalna u aktora, który często do roli nie ma prawa dodać ani trochę.
Świat to morze, życie żegluga, człowiek jest okrętem targanym wichrami burzy. W toposie życia żeglugi człowiek ma już o wiele większe możliwości decyzji niż w Theatrum Mundi. Ma ster ? w czasie ciszy na morzu wystarczający. Ale gdy nadchodzi burza, często pozostaje już tylko zwrócić się do Boga. W wielu utworach porównujących życie do żeglugi występuje nawiązanie do Odysei.
W obu motywach ? świata labiryntu i życia żeglugi występuje tyle podobieństw, że często są rozpatrywane pod jedną nazwą ? życia jako podróży. I rzeczywiście człowieka błądzącego po labiryncie jak i żeglarza łączy wspólny cel ? szczęśliwy koniec wędrówki, którym dla ludzi baroku i renesansu było zbawienie.
Morze, jak i labirynt, jest nieprzewidywalne i zaskakujące. Oba są tak piękne, tak zachwycające w swym ogromie, majestacie, tajemniczości. Budzą jednak tak wielka grozę gdy człowiek spróbuje je pokonać nie znając ich dobrze. Poznanie dobrej drogi na morzu czy w labiryncie umożliwia Bóg, jak i cnota, którą można nazwać głosem Boga w człowieku.
Człowiek - podróżnik posiada ogromną wolność wyboru kierunku. Użycie tego porównania w wierszu ma na celu nakierować na dobrą drogę człowieka, który w swym życiu wyboru dokonuje co dzień. Skoro zejście ze ścieżki wskazanej przez Boga grozi niebezpieczeństwem takim jak utonięcie czy zabłądzenie w labiryncie na zawsze, należy bezwzględnie trzymać się drogi wyznaczonej przez przykazania.
Życie może być labiryntem, pełnym niespodzianek, zagadek, ale i odpowiedzi na trapiące nas pytania.
Ale i możemy na nasze ziemskie bytowanie patrzeć z perspektywy snu. Każda z tych koncepcji ma swoje racje, jednak mnie najbardziej przekonuje platonowska koncepcja teatru świata. Warto przypomnieć sobie trzęsienia ziemi. Podczas nich ginie z reguły kilkaset tysięcy ludzi. Okazuje się, że w obliczu żywiołu, ludzie są bezradni i z łatwością można ich pokonać. Dlatego, człowiek ? myśląca trzcina powinien wykazywać więcej pokory w życiu i być przygotowanym na każdą niespodziankę.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty