profil

Historia wojny trojańskiej

drukuj
poleca 82% 754 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Tetyda była to piękna bogini morska. Umiała się zmieniać w inne postacie. Była tak piękna, że wszyscy ubiegali się o jej względy. Peleus, książę tesalski zakochał się w niej i wzięli ślub w pieczarze centaura Chirona. Bogowie składali nowożeńcom wspaniałe dary:
- Chiron włócznię z jesionowego drzewa
- Posejdon parę nieśmiertelnych koni
- Afrodyta puchar złoty
- Hefajstos miecz hartowany
- Atena flet grający dźwięki niesłyszalne
- Teść Nereus puszkę cudownej soli.

Kiedy tak wesoło ucztowali, zjawiła się bogini niezgody Eris. Przybyła aby się zemścić. Rzuciła na stół jabłko z napisem: "Dla najpiękniejszej". w to wszystko wmieszał się Dzeus i sędzią tego sporu uczynił Parysa, który miał dać jabłko jednej z bogiń.
Parys był synem Priama, króla Troi. Matka, Hekabe kilka dni przed jego narodzinami miała sen. Jak wyjaśnili wróżbici, sen ten oznaczał, że syn, którego urodzi, stanie się przyczyną zagłady państwa. Noworodka więc, oddano pasterzom, którzy wynieśli go w góry. Parę dni później, jeden z pasterzy przechodzących obok tego miejsca, zauważył niedźwiedzicę, która własną piersią karmiła Parysa. Wzruszył się i zabrał dziecko do domu. Po czym, wychował go na dobrego chłopc.
Przed Parysem, stanął Hermes i powiedział mu coś nieprawdopodobnego. Parys usiadł na kamieniu i rozstrzygał spór pomiędzy boginiami. Pierwsza Hera, rzekła Parysowi:
- Jestem królową nieba. Jeśli mi oddasz jabłko, zostaniesz wielkim królem.
Druga Atena powiedziała:
- Jeśli mi oddasz jabłko, uczynię cię najmądrzejszym z ludzi.
Ostatnia Afrodyta rzekła:
- Jeśli mi oddasz jabłko, dam ci najpiękniejszą kobietę na ziemi - Helenę.
Parys bez wahania oddał złote jabłko Afrodycie.
Po niedługim czasie w Troi urządzono publiczne igrzyska. Parys stanął do zawodów a odniósłszy zwycięstwo, zjednał wszystkich urodą i wdziękiem, że wzięto go na dwór królewski. Po kilku dniach, wyszła na jaw tajemnica pochodzenia Parysa. Stary król Priam i matka Hekabe, płakali z radości zapominając o złej wróżbie. Teraz Parys mógł wykonać z dawna zaplanowany zamiar. Wsiadł na statek i podążył do Eurotowych brodów, nad którymi tała Sparta. Na dworze lacedomońskim, powitano gościa serdecznie. Król Menelaos, nie mógł odżałować, że ważne sprawy zmuszały go do wyjazdu. Żegnając się z Parysem, prosił aby jego dom, uważał za własny i gościł w nim tak długo, dopóki on sam nie powróci.
Tymczasem królewicz Trojański, jeszcze tej nocy porwał mu żonę, Helenę i odjechał z nią do Troi. Po tej wieści, postanowiono wojnę. Na czele dowództwo objął Agamemnon, brat Menelaosa. Za królem Agamemnonem ciągneło się najliczniejsze wojsko. Brakło tylko jedynego Achillesa, syna Peleusa i Tetydy. Od tego młodzieńca zależał los wyprawy, albowiem wróżbici powiedzieli, że bez niego Troja nie będzie zdobyta. Na wieść o tym, matka przebrała go za dziewczynę i ukrył a na dworze Likomedesa, wśród córek królewskich. Agamemnon, wysłał tam Odyseusza. Odyseusz przebrał się za wędrownego kupca, roznoszącego po dworach i zamkach różne śliczności. W pałacu Likomedesa, królewny aż krzyczały, gdy zobaczyły piękną biżuterię. Odyseusz pilnie uważał jak się zachowują. I spostrzegł jedną, stojącą na uboczu, bez ciekawości, patrzącą na te śliczności. Wówczas Odyseusz wysunął z zanadrza złoty miecz. Zalśniły oczy tej dziewczyny i z dziwnymi rumieńcami chwyciła za miecz, lecz jeszcze szybciej chwycił ją Odyseusz za rękę i spytał: "Tyś Achilles?" Odyseusz powiedział mu, jaka wyprawa wojenna się szykuje i że jeśli z nim pójdzie, czeka go niezmierna chwała. Achilles zgodził się.
Tymczasem, wynikła nowa przeszkoda: cisza morska. Mijały tygodnie, a najmniejszy podmuch wiatru nie poruszył wygładzonych wód. Wróżbita Kalhas obawiał się, że zgniewana Artemida domaga się ofiary z córki Agamemnona, młodej Ifigenii. Posłano więc po nią do Myken. Przyjechała wraz z matką, spokojna i wesoła, bo mówiono, ze odbędą się jej zaręczyny z Achillesem. Lecz tak się nie stało. Ifigenię oddano jako ofiarę dla bogini Artemidy. Powiał silny wiatr. Nagle, spoza ołtarza wysunął się wąż o łusce ognistej. Wspiął sie na jawor, gdzie było gniazdo a w nim stado wróbli. Było ich osiem, a matka dziewiąta. Wąż pożarł je wszystkie. I w tej chwili skamieniał niby niewidomy znak. Kalhas tak tę wróżbę tłumaczył: " dziewięć lat wojować będą, a dopiero w dziesiątym roku zwyciężą Trojan. Przybiwszy do brzegu Azji, Odyseusz i Menelaos, żądali wydania Heleny. Pomimo przestróg mądrego Antenora, Trojanie odmówili pokoju. Zaczęła się więc wojna.
Nad brzegiem morskim rozłożył się obóz grecki. W oddali, na wzgórzu stała Troja. Miastem i państwem rządził Priam. Miejscem starcia była równina nad Skamandrem. Z nadejściem nocy, wojska wycofały się do swoich namiotów i domów. Niekiedy odbywały sie turnieje poszczególnych rycerzy. Zwyciezca zdzierał zbroje z pokonanego i odchodził w triumfie. W pojedynkach najstraszliwszy był Achilles. W dzieciństwie bowiem Tetyda kąpała go w Styksie, w świętej rzece bogów i uczyniła jego ciało odpornym na wszelką broń. Lecz zanurzając syna w wodzie, trzymała go za pięte, i tylko to miejsce można było zranić. Trojanie bali się go, nawet najtęższy z bohaterów trojańskich Hektor.
Wypełniła się przepowiednia Kalhasa. Dziewięc lat upłynęło. W dziesiątym roku wojny, wybuchła w obozie greckim zaraza. Za zbrodnię Agamemnona mścił się Apollo. Achilles zwołał wszystkie wojska. Agamemnon, wściekły na Achillesa, odebrał mu śliczną Bryzejdę.
Zaczęły się ciężkie dni dla Danaów. Dzeus wspomagał Trojan. Agamemnon szukał zgody z Achillesem. Któregos dnia, Hektor przeszedł rów i wdarł się na wały. Patroklos najdroższy przyjaciel Achillesa, błagał go, aby pozwolił mu wyjść z wojskiem na pomoc rodakom. Pozwolił mu i dał mu własną zbroję - cudowną, szczerozłotą, jakiej nikt nie miał na świecie. Trojanie myśleli, że to Achilles wychodiz do bitwy. Uciekali. Patroklos odrzucił ich aż pod Troję. Dopiero go Hektor powstrzymał.
Pod mieczem olbrzymiego Trojańzyka padł Patroklos. Gdy Hektor spostrzegł, że to nie Achilles, chciał porwać ciało, ale w tej chwili stanął przed nim Achilles. Achilles posypał głowę popiołem i tarzając sie po ziemi płakał. Rozszalały Achilles, obalał całe szeregi nieprzyjaciół i gnał ku murom. Wtem, droge zagrodziła mu rzeka. Już miał ją przeskoczyć, aż tu nagle ozwał się bóg morza, broniąc przejścia. Bóg stanął z nim do walki. Bohaterowi nie starcza sił. Byłby utonął, ale Hera wezwała na pomoc Hefajstosa. Wyswobodzony Achilles pobiegł na równinę. Całe wojsko trojańskie uciekło, został tylko jeden trojański wojownik - Hektor. Z wież miasta wzywał go ojciec i płacząca matka. Lecz on nie ruszał sie z miejsca. Czekał. Ku niemu szedł Achilles. Gdy go zobaczył z bliska, Hektor zadrżał i zaczął uciekać. Trzy razy obiegli miasto dookoła. Po krótkim starciu, ugodził Achilles przeciwnika. Był to cios śmiertelny. Achilles zdarł z niego zbroję, ostrym żelazem przekłuł nogi, do otwartych ran, włożył miedziane kolce i powrozem przywiązał ciało do rydwanu. Wtedy wielki płacz podniósł się z murów Troii. Achilles wrócił do obozu i cisnął Hektora w piasek, tuż przy murach Patrokla. Ale pod osłoną nocy, za przewodem Hermesa, stary król Priam, wyjechał do obozu Greków, z wozem pełnym złota i srebra. Chciał wykupić syna.
Gdy stanął przed namiotem Achillesa, wszedł sam do środka i zaczął całowac ręce świeżo obmyte z krwi Hektora. Achilles wzruszył się. Dwie łzy spłynęły mu po młodych policzkach. Sam wziął na ręce zwłoki Hektora i złożył na wozie. Dwanaście dni trwały uroczystości pogrzebowe. Troja zanosiła sie skargami i lamentem, każdy wiedział, że odeszła już dusza, czysta i szlachetna, że zabrakło rycerza, co żarliwie miłując ojczyznę, oddał za nia swoje życie. Płonący stos, który pożarł jego zwłoki, zdawał się być zwiastunem ostatecznej klęski.
Achilles niedługo żył po śmierci Hektora. Ugodzony strzałą Parysa, padł jak młody dąb, poderżnięty u samego korzenia. Wojska greckie ostrzygły włosy na znak żaloby. W złotej urnie złożono kości bohatera. Ajaks i Odyseusz kłócili się o zbroję Achillesa. Przyznano ją Odyseuszowi. Ajaks oszalał z gniewu i odebrał sobie życie. W tym samym czasie zginął równiez Parys. Helenę wydano za jego brata Deifoba. Ale on już chciał wracać do swoich. Pewnej nocy ujrzał Odyseusza i Diomedesa , skradających się ku świątyni Ateny. Szli wykraść cudowny posąg bogini, który miał taką siłę, że dopóki znajdował się w Troi, miasto nie mogło byc zdobyte. Helena przeprowadziła obu bohaterów tajemniczymi korytarzami. Gdy roznisła się wieść o prowaniu drogocennej świętości, Trojanie, nie wątpili, że nadszedł dzien ostatecznej klęski. Wszyscy opuścili ręce. A w kilka dni poźniej znów nastąpiła radość. Grecy odjeżdżają.
I tu znowu dziwo: za kurhanem Achillesa "drewniany koń". Ktoś doradził, żeby tę zdobycz wporwadzić do miasta. Oczywiście zgodzili się. Wtem, nadbiegł kapłan Laokon i błagał, żeby nie wprowadzać konia do miasta, bo to może być jakiś podstęp. Ale oni się śmiali. Aż tu z morza wyszły nagle dwa węże i pożarły kapłana. Przyniesiono powrozy i wciągnięto drewnianego konia do miasta. Jasnowidząca Kasandra krzyczała: "nie wnosić go!" A oni odpowiedzieli: "Wariatka!" Wciągnęli konia na zamek, jako ofiarę bogini Atenie. A potem bawią się i piją. Sen pokrywa miasto.
Tak. To był podstęp. W brzuchu drewnianego konia siedziało dwunastu rycerzy achajskich z Odyseuszem. W nocy wyszli i otworzyli bramy miasta. Grecy wdarli się do Troi i zaczęła się rzeź. Menelaons wpadł do domu, gdzie mieszkała Helena. Zabił Deifoba i pobiegł do drzwi jednej z komnat . Na progu stała Helena. Przez jedną chwilę wisiał nad jej głową miecz męża. Lecz na widok tak cudnej i wytęsknione kobiety, odeszła Menelaosowi moc małżonka. Pogodziła ich słodka bogini Afrodyta.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (4) Brak komentarzy
18.2.2012 (10:17)

Głupie.

22.9.2011 (19:25)

Dziękuję.Bardzo przydatna praca +

20.10.2010 (15:49)

Dzięki ! Fajna praca i przydatna .

Formy wypowiedzi