profil

List Jana Kochanowskiego po śmierci ukochanej Urszulki.

poleca 85% 321 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

UWAGA. List jest hardcorowy ;) Jest w nim masa archaizmów i tym podobnych rzeczy. Jeżeli nauczyciel sądzi, że was na to nie stać, to pewnie tak jest ;) Nie przepisujcie gotowego, gdy serio uważacie, że nie bylibyście w stanie takiego czegoś wymyślić. Pod spodem jest słowniczek łaciny, która została tu i ówdzie wpleciona.

Czarnolas, 15.IV.1579 r.
Droga Elżbieto!

Piszę, gdyż serce me w rozpaczy tonie. Wczoraj mnie z moją najukochańszą dzieciną Orszulką, tą która poetyckie serce oraz duszyczkę miała, śmierć niebożna rozdzieliła. Cały dzień wczorajszy czuwałem przy jej słabnącym i maleńkim ciele. W dłoniach swych jej dłoń smukłą zamknąłem. Patrzyłem bezradny jak dziecię me z wolna umiera, jak kończy swój krótki żywot. Czułem jakoby sztylet jakowyś, ostry niezwykle, całego mnie na wskroś ciął, czułem potężny, niemal namacalny ból. Miałem ochotę niczym bestyja dzika wyć, jednak głos ugrzązł mi gardle. Otworzyłem usta, lecz nie byłem w stanie ni słowa jednego wydobyć. Wyłem tedy w duszy, w środku. Wyję do tej pory. Zaniechałem swe życie. A pocóż mi one, bez słowika mojego? Piosnki sama ułożywszy, nuciła je radośnie dniami całymi. Teraz głucha cisza dookoła mnie się rozlega. Doprowadza mnie ona do obłędu. Zupełnie tak jak ochędóstwo mej Orszulki, ciągnące za sobą mój wzrok. Oczami wyobraźni widzę dziecinę swą najcudowniejszą w sukieneczce pląsającą beztrosko po włościach naszych. Jakiż to nieopisany ból! Jakaż to żałość wiedzieć, że wszytko minęło i wrócić nie może! Ponadto ja, niczym głupiec jakowyś, wciąż darmo swej uciechy upatruję. O sancta simplicitas! Ma żona, Dorota, szlocha nieustannie. Zadajemy sobie setki pytań, odpowiedzi pozbawionych. Nie potrafimy, nie chcemy myśleć o niczym innym. Przeżywam piekło na ziemi, miotany rozpaczą nie jestem w stanie ni pocieszyć Doroty, ni połkać z nią. W naszym dworze pogrążonym w żałobie, każdy cierpi samotnie.
Na kartę skropioną rzęsiście łzami mymi, żal swój przelewam w postaci trenów, in perpetuam rei memoriam. Piszę to dla niej. Dla mej Orszuli. Gdy przyjdzie mi dołączyć do niej, pogłaskać po anielskich włosach, z sukieneczki śnieżnobiałej paprochy nieistniejące strzepywać, podaruję jej je. Albo nie! Zostawię je tu, pośród żywych, by z pokolenia na pokolenie przechodziły, by nikt nie potrafił zapomnieć o mej córce. In perpetuam memoriam.
Graviora manent. Czuję to dobrze. Elżbieto proszę Cię, powiadom siostry nasze i przybądźcie do Czarnolasu, by ukoić choćby na chwilę me cierpienia! Kto wie, co czeka mnie dnia przyszłego. Tedy niemalże błagam was, przybądźcie czym prędzej ku uciesze całemu dworu Czarnoleskiemu, który stał się obrazem nędzy i rozpaczy.

magnopere miser
Jan Kochanowski

Słowniczek:

graviora manent: najgorsze dopiero nadejdzie
in perpetuam rei memoriam: na wieczną rzeczy pamiątkę
o sancta simplicitas!: o święta naiwności!
Impos animi: słaby na umyśle
magnopere tristis: bardzo smutny
magnopere miser: bardzo nieszczęśliwy

Podoba się? Tak Nie