profil

Napoleon Bonaparte - szaleniec czy geniusz?

poleca 80% 769 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

15 sierpnia 1769 roku w Ajaccio na Korsyce przyszedł na świat Nabulione Buonaparte, znany również jako Napoleon Bonaparte. Zapewne ani jego ojciec Carlo Maria ani jego żona Letycja nie przypuszczali, że właśnie ich syn przez około 20 lat tworzyć będzie historię Europy (i nie tylko) i decydować o losach państw takich jak Polska.

Napoleon Bonaparte to postać kontrowersyjna. Z jednej strony, mamy tu do czynienia z genialnym umysłem, którego wartość ilorazu inteligencji szacuje się na około 150, podobnie jak Mozarta. Z drugiej strony, nie należy zapominać, że to właśnie przez zbyt wysokie ego i żądzę władzy Napoleona zginęło wielu ludzi. To z jego rozkazu rozpoczynały się kolejne wojny, które niosły za sobą zniszczenia i kolejne śmierci. To Napoleon Bonaparte jest autorem słów: „Prawo? Szabla jest prawem!” oraz: „Człowiek silny jest dobry, tylko słaby jest zły”. Nie da się ukryć- Napoleon to jeden z największych tyranów i agresorów w historii Europy, a także świata. Był to szaleniec, który wywyższył siebie nad innych ludzi i sobie powierzył władzę nad nimi.

Polacy od początku pokładali wielkie nadzieje w odzyskanie niepodległości przy pomocy Napoleona. Walczyli wiernie przy jego boku, tłumiąc powstania (jak choćby hiszpańskie) i udaremniając tym samym uzyskanie niepodległości innym państwom. I rzeczywiście, w 1807 roku na mocy traktatu pokojowego w Tylży, z części ziem zaboru pruskiego utworzone zostało Księstwo Warszawskie. Polacy odczuwali wielką wdzięczność dla francuskiego cesarza. Mieli nadzieję na wojnę z Rosją i odzyskanie ziem z tego zaboru. Jednak Napoleon nie przejmował się już zbytnio sprawą polską. Chodziło mu głównie o utrzymywanie dyplomatycznych stosunków z carem. Wojna z Rosją nie leżała w interesach cesarza. Traktował Polskę jako kraj podbity i całkowicie mu podległy. W zamian za nadzieję na niepodległość, żądał od Polaków wsparcia finansowego i oczywiście militarnego, bo przecież kogo innego wysyła się do najtrudniejszych zadań- oczywiście polskich żołnierzy, którzy tak uwielbiali swego „małego kaprala”.

Tak więc Polska znów zaistniała na mapie i odzyskała niepodległość... Ale tylko formalnie. Bo tak naprawdę Księstwo Warszawskie było podlegle napoleońskiej Francji. Nie bez znaczenia jest przecież fakt, że to Napoleon Bonaparte 22 lipca 1807 roku w Dreźnie osobiście nadał Księstwu Warszawskiemu konstytucję, której przepisy wzorowano na konstytucji francuskiej, cesarz bowiem nie zgodził się na przywrócenie Konstytucji 3 maja, jako: „zbyt konserwatywnej”. W niedługim czasie zniszczenia wojenne oraz wysokie sumy wydawane na utrzymanie wojska francuskiego stacjonującego w Księstwie Warszawskim doprowadziły do kryzysu gospodarczego. W głównej mierze przyczynił się do tego sam Napoleon, który część majątku polskiego rozdał swym zaufanym marszałkom jako nagrodę za wojnę z Prusami i Rosją. Polacy jednak wciąż nie zauważali negatywnych skutków rządów Napoleona. Byli mu oddani i wierni. Stosunek cesarza francuskiego do Księstwa i samych Polaków obrazują najlepiej jego słowa: „Jeśli natychmiast wszystko i w obfitości dostarczone mi nie będzie, spalę kraj i zostawię pod kijem wroga”.

Polska armia była Napoleonowi bardzo potrzebna do zrealizowania jego szalonych planów zawładnięcia Europą. Doceniał ich wysoki poziom umiejętności militarnych i zapał do walki. „Zostawcie to Polakom. Dla nich nie ma nic niemożliwego”- to jego słowa.

Napoleon zdołał podporządkować sobie niemal cały kontynent europejski- Królestwo Hiszpanii, Królestwo Włoch, Królestwo Neapolu, Królestwo Holandii oraz Księstwo Warszawskie. Z Francją sprzymierzona była również Austria i Prusy. Prawie cała Europa podlegała rządom jednego człowieka- Napoleona Bonaparte.

Zwycięstwa cesarza francuskiego zawsze okupywane były krwią, a nawet życiem wielu żołnierzy. Zginęło tak wielu ludzi po to, aby zaspokoić ambicje Napoleona, który dzięki swemu geniuszowi strategicznemu odnosił spektakularne sukcesy.

BITWA POD IŁAWĄ PRUSKĄ
7 lutego 1807 roku stoczono bitwę Pod Iławą Pruską. Przeciwko sobie stanęły: armia francuska pod dowództwem Napoleona oraz armia rosyjska dowodzona przez gen. Bennigsen.

Napoleon do końca bitwy posiadał swobodę manewru dzięki żelaznemu odwodowi, a operatywność, stanowczość i elastyczność dowodzenia wyrażone czasem reakcji na zachodzące zmiany na polu bitwy, podejmowaniu trafnych decyzji oraz opanowaniu sytuacji, pozwoliły na osiągnięcie przynajmniej takiego wyniku, że zmuszono sprzymierzonych do dalszego odwrotu czyniąc ich niezdolnymi do dalszych działań.

Bennigsen popełniał błędy typowe dla wszystkich wodzów, z którymi potykał się Napoleon. Szukając rozstrzygnięcia na swym prawym skrzydle zużył gros odwodów w centrum w trzeciej godzinie bitwy. Pogarszające się w tym czasie położenie na lewym skrzydle zmusiło go do wprowadzenia tam ostatnich rezerw. W krytycznym momencie zabrakło mu ich i tylko zdumiewającej wprost odporności swych żołnierzy oraz przybyciu Prusaków zawdzięczał, że utrzymał się do wieczora. Ci ostatni zresztą też byli już u kresu sił – od 2 lutego zrobili przeszło 150 kilometrów.

Armia francuska była nie mniej wyczerpana. Żołnierze po bitwie zamiast „Vive L'Empereur” (Niech żyje cesarz!) wołali „Vive Le Paix” (Niech żyje pokój!).

Najlepiej bitwę tą podsumował marszałek Ney, który z uwagi na ciemności nie mógł wziąć pełnego udziału w bitwie. Przejeżdżając rankiem następnego dnia przez pola wokół Pruskiej Iławy powiedział „Quel massacre! Et sans rezultat” (Co za masakra! I bez żadnego rezultatu!).

Była to jedna z najkrwawszych bitew okresu napoleońskiego. Padło w niej łącznie 40 000 ludzi, czyli 29,4% ogółu uczestników (Francuzi – 28%), Rosjanie i Prusacy – 40,3%.


 W bitwie tej została mocno nadszarpnięta reputacja Napoleona, na co nie był przygotowany, dlatego na wiosnę 1807 r. szukał za wszelką cenę decydującego zwycięstwa, które zmusiłoby przeciwnika do rozmów pokojowych.

BITWA POD FRYDLANDEM
Po nierozstrzygniętej i okupionej dużymi stratami bitwie pod Lidzbarkiem Warmińskim Napoleon postanowił się wycofać i zagrozić lewemu skrzydłu Rosjan. Bennigsen cofnął się w kierunku Frydlandu, swej wysuniętej bazy zaopatrzeniowej i rzeki Łyny. Napoleon poszedł jego śladem, wysyłając oddziały w celu odcięcia Bennigsena od Królewca, dokąd, jak Bonaparte sądził, Rosjanie się wycofali. Tymczasem 13 Czerwca 1807 r. otrzymał wiadomość, że Bennigsen skoncentrował swoje siły wokół Frydlandu. Rano, 14 czerwca, przewaga Rosjan była ogromna, ale na pole bitwy przez cały dzień przybywały nowe Francuskie oddziały. Bennigsen nietrafnie wybrał teren. Pod naporem przeciwnika cała jego armia musiałaby forsować Łynę pod Frydlandem, oczywiście mając na karku Francuzów.

Straty, jakie ponieśli Rosjanie uciekając przez rzekę Łynę przy Frydlandzie były bardzo ciężkie, wielu żołnierzy utonęło. Ciągle nie rozbite oddziały prawego skrzydła Rosjan dzięki znalezieniu brodu na północ od Frydlandu wycofywały się przez drogę na Allenburg. Francuska kawaleria lewego skrzydła, mimo, że dostała rozkaz pościgu pozostała z nieznanych przyczyn nieaktywna. Do godziny 23:00 było już po bitwie i tylko rosyjska bateria na przeciwległym brzegu rzeki osłaniała chaotyczny odwrót Rosjan. Bennigsen był o włos od całkowitej klęski. Francuskie straty wyniosły około 8000 żołnierzy, podczas gdy Rosjanie stracili prawie 20000 zabitych i rannych.

Bitwa pod Frydlandem zakończyła wojnę z IV Koalicją. 7 lipca 1807 roku, w Tylży, podpisany został traktat pokojowy. Wtedy to właśnie utworzone zostało Księstwo Warszawskie, Polska uzyskała iluzoryczną niepodległość, Gdańsk stał się wolnym miastem. Napoleon natomiast w dowód przyjaźni podarował Aleksandrowi I obwód białostocki na Podlasiu. Dzięki tym działaniom Bonaparte zyskał wiernego sojusznika- Księstwo Warszawskie oraz Rosję, która mima zawarcia pokoju, rozbudowywała swą armię.

Mimo, że Napoleon kontrolował już prawie całą Europę i podpisał korzystne traktaty pokojowe z Rosją i Austrią, wiąż kontynuował podboje. Postanowił zdobyć półwysep Iberyjski. W tych działaniach wiernie towarzyszyli mu Polacy, którzy wsławili się brawurową szarżą w wąwozie pod Somosierrą. Występując przeciwko Hiszpanom, Polacy wystąpili przeciwko ludziom, którzy tak jak Polacy chcieli odzyskać niepodległość.

Walki prowadzone w Hiszpanii i Portugalii odznaczały się niezwykłą okrutnością. Francuzi i Anglicy, którzy wspierali Hiszpanów, dokonali ogromnych zniszczeń i rabunków w obu krajach. Armia Napoleona wsławiła się także okrutnym traktowaniem powstańców, którzy często byli mordowani, zamykani w więzieniach, zabierano im także majątek. Francuzi lekceważąco odnosili się także do uczuć religijnych Hiszpanów.

BITWA POD SOMOSIERRĄ
Francuzi w listopadzie 1807 wkroczyli do Portugalii obalając niechętną im dynastię Bragança, której bronił korpus brytyjski lorda Wellingtona. Hiszpania w tym czasie znajdowała się w stanie kryzysu na skutek sporów dynastycznych umiejętnie podsycanych przez Napoleona. Przemarsz Wielkiej Armii Napoleona w drodze do Portugalii dodatkowo powiększył chaos. Karol IV Burbon, aby uniknąć obalenia przez Napoleona, wszedł z nim w formalny sojusz. W marcu 1808 został jednak zmuszony przez lud Madrytu do abdykacji. Jego miejsce zajął niechętny Napoleonowi i sprzyjający Anglikom Ferdynand VII. Obie strony konfliktu dynastycznego w Hiszpanii zostały przez Napoleona zaproszone na rokowania do Bayonne. Napoleon jednak, zamiast podjąć rokowania, uwięził obu władców, zaś królem Hiszpanii został brat cesarza Józef Bonaparte.

Przed przybyciem nowego władcy do Hiszpanii 2 maja 1808 wybuchło powstanie "Dos de Mayo". Józef Bonaparte, przezywany przez niechętnych mu Hiszpanów Don José lub Pepe Botella (czyli po hiszpańsku- Józio Butelka), dotarł do Madrytu dopiero w lipcu. Tymczasem 20 lipca wojska francuskie pod dowództwem gen. Duponta poniosły porażkę pod Bailén, co wywołało spontaniczny wybuch powstania w całej Hiszpanii, zmuszając Józefa Bonaparte do ucieczki z Madrytu. Napoleon w listopadzie 1808 osobiście poprowadził kampanię wojskową mającą odzyskać francuską kontrolę nad Hiszpanią.

Podczas kampanii hiszpańskiej Napoleon zamierzał zdobyć Madryt, który pozostawał w tym czasie w rękach hiszpańskich powstańców. Aby przedostać się do stolicy od strony północno-wschodniej, armia mogła iść głównym gościńcem przez Valladolid i Segowię, ale cesarz wybrał drogę krótszą (przez Lermę i Arandę), na której musiał pokonać przełęcz Somosierra w górach Ayllon, będących zachodnią odnogą pasma Guadarrama. Była ona ostatnim punktem obrony Hiszpanów pod dowództwem generała Benito San Juana. Generał ten (dysponując niewielkimi raczej siłami) uznał, że przy tak dogodnym ukształtowaniu terenu na przełęczy wystarczy odpowiednio ustawić artylerię, aby zatrzymać armię napoleońską. Długa i kręta droga wiodąca na szczyt przełęczy uniemożliwiała pokrycie jej ogniem artyleryjskim z jednego stanowiska. Szesnaście dostępnych dział podzielono na cztery baterie na odcinku 2 500 metrów, co pozwoliło na zabezpieczenie większość drogi wiodącej na szczyt.

Rano 30 listopada trzy francuskie pułki piechoty wraz z sześcioma działami dotarły do wejścia do przełęczy. Na rekonesans wysłano francuskich strzelców konnych, których mogły wspierać tylko 2 działa. Jednak szaserzy po chwili zostali zasypani gradem kul z pierwszej baterii i zostali zmuszeni do cofnięcia się poza rów, który piechota – korzystając z gęstej mgły – zdołała częściowo zasypać. W mgle piechota francuska posuwała się śmiało naprzód, ale około godz. 9, mgła się podniosła i piechurzy znaleźli się pod huraganowym ogniem piechoty i artylerii hiszpańskiej (liczono do 4 pocisków działowych i 400 karabinowych na minutę). W tym samym mniej więcej czasie ppor. Andrzej Niegolewski został wysłany ze swym plutonem w góry celem zdobycia "języka", nie był więc przy szwadronie, gdy padł decydujący rozkaz cesarski. Oto cesarz, zdenerwowany odwrotem piechoty, polecił generałowi Montbrunowi, dowódcy straży przedniej, by na baterie uderzył polski szwadron służbowy, którym dowodził szef 2. szwadronu Jan Leon Kozietulski (w zastępstwie; właściwy dowódca, Ignacy Stokowski, nie dotarł jeszcze z Francji). Z uwagi na brak plutonu, z którym odjechał Niegolewski, do ataku miało ruszyć 125 szwoleżerów oraz kilku ochotników

Generał Montbrun, doświadczony kawalerzysta, zorientowawszy się w sytuacji zawrócił do stojącego pół kilometra w tyle cesarza i zameldował, że szarża wprost na armaty jest niemożliwa, w czym poparł go szef sztabu armii, marszałek Berthier, ale zniecierpliwiony Napoleon odpowiedział: „Zostawcie to Polakom!” (Laissez faire aux Polonais!) i kazał adiutantowi, mjr. de Ségur, zawieźć ponownie rozkaz Polakom. Ségur nie tylko dostarczył rozkaz, ale sam przyłączył się do szarży.

Na komendę Kozietulskiego: „Naprzód! Niech żyje cesarz!” szwoleżerowie z obnażonymi szablami ruszyli galopem przechodzącym w cwał i wkrótce wpadli wprost na pierwszą baterię. Kiedy byli tuż przed nią, padła pierwsza mordercza salwa, która jednak nie załamała ataku. Fala jeźdźców nie zatrzymała się nawet na chwilę, przelatując nad armatami i tnąc kanonierów hiszpańskich w przelocie. Kozietulski, pod którym padł koń, został na miejscu, lekko tylko kontuzjowany. Na pozycję wyjściową za mostkiem wrócił pieszo jako jeden z pierwszych.

W mniej niż dwie minuty po zdobyciu pierwszej, szwoleżerowie dotarli do drugiej baterii. Dzięki wysokiemu tempu szarży artylerzyści z drugiej baterii nie zdążyli zadać wielkich strat Polakom i zaraz padli pod szablami. Dalej, po kolejnym zakręcie, szwoleżerowie wpadli na trzecią baterię, obsługa armat miała dużo czasu, aby wycelować i odpalić. Tu zginął por. Krzyżanowski. Jednak mimo ponoszonych strat, zarówno od ostrzału artyleryjskiego, jak i karabinowego (zwłaszcza z prawej flanki), impet ataku był tak duży, że zmiótł obronę i działa się już nie odezwały.

W tej samej niemal chwili do niedobitków oddziału szturmowego dołączyli francuscy strzelcy konni wysłani przez Napoleona, który z uwagą śledził przebieg szarży, oraz piechota, na widok której Hiszpanie zaczęli się cofać, a w końcu w popłochu uciekać. Po kilku następnych minutach na polu bitwy pojawił się – wysłany na rozkaz cesarza – 1. szwadron pod Łubieńskim, a wkrótce pozostałe szwadrony lekkokonnych z dowódcą pułku, Wincentym Krasińskim na czele i szwoleżerowie rozpoczęli pościg za wojskiem San Juana.

Nad rannym Niegolewskim pochylił się dowódca jazdy gwardii marszałek Jean Baptiste Bessieres. Niegolewski pewien, że umiera wyszeptał do niego: „Monseigneur, umieram, oto armaty, które zdobyłem. Powiedz o tym cesarzowi!”. Polak jednak przeżył. Mniej szczęścia miał inny oficer - Dziewanowski, któremu kula armatnia urwała nogę przed trzecią baterią, umarł parę dni po bitwie.

W 1809 roku na ziemie Księstwa Warszawskiego wkroczyła armia V koalicji antyfrancuskiej zawiązanej przez Austrię, która poniosła duże straty terytorialne w walkach z Francją, Anglia, Hiszpania i Portugalia. Ponieważ jednak część armii polskiej została przez Napoleona wysłana do Hiszpanii i do Niemiec, kraju mogło bronić zaledwie 18 tys. żołnierzy.

Dzięki niezwykłej waleczności Polaków udało się zatrzymać siły arcyksięcia d’Este (dowodzącego dwukrotnie silniejszą armią) pod Raszynem. Walki jednak nie rozstrzygnięto. Z powodu przeważającej liczby Austriaków, Poniatowski poddał Warszawę i wkroczył do Galicji, gdzie wyzwalano ziemie zaboru austriackiego. Zaniepokojony tym Aleksander, jako sojusznik Napoleona, a więc i Księstwa Warszawskiego, wysłał oddziały na pomoc Poniatowskiemu. Rzeczywistym celem armii rosyjskiej było jednak powstrzymanie Polaków przed oswobodzeniem kolejnych miast.

W tym samym czasie, gdy Polacy walczyli z Austriakami, Napoleon wziął udział w bitwie pod Wagram. Bitwa ta położyła kres marzeniom Austrii o potędze, a umocniła prestiż Napoleona Bonaparte. Znana szczególnie z obecności potężnej baterii, jak również z wielkich szarż i starć jazdy. Po bitwie podpisany został pokój w Schönbrunn, na mocy którego Księstwo Warszawskie zostało powiększone o ziemie zabrane przez Austrię podczas trzeciego rozbioru. Polska utraciła jednak obwód tarnopolski na rzecz Rosji, która otrzymała tę ziemię od Napoleona za pomoc udzieloną Poniatowskiemu w wojnie w Galicji.

Napoleon starał się utrzymywać dobre stosunki z Rosją. Odbywało się to również kosztem Księstwa Warszawskiego, cesarz Francuski obdarowywał bowiem cara ziemiami polskimi, mimo że podobno miał być to kraj niepodległy, z własną konstytucją.

Działania Napoleona nie wzmocniły sojuszu francusko- rosyjskiego. Mimo że obie strony zapewniały się o pokojowych intencjach, potajemnie przygotowywały się do wojny, która była nieunikniona. Car bowiem obawiał się, że stanie się kolejną ofiarą Napoleona- boga wojny. Rozbudowywał więc swoją armię.

Napoleon również zajął się przygotowaniami do wojny. Dyktator wymusił na Prusach i Austrii podpisanie antyrosyjskich sojuszów, a także zażądał militarnego wsparcia. Do dyspozycji miał więc armię pruską, austriacką, francuską (300 tys.) i oczywiście polską (100 tys.), dysponował więc Wielką Armią, liczącą 700 tys. żołnierzy. Dnia 24 czerwca 1812 roku Napoleon Bonaparte rozpoczął więc podbój Rosji, pomimo ciągłych pokojowych zapewnień. Było to mocarstwo, którego jeszcze nie zdołał sobie podporządkować. Niestety, nie udało mu się to. Za niefortunną decyzję o rozpoczęciu wojny z Rosją, zapłacił wysoką cenę. Jego armia nie okazała się tak wytrzymała i silna, jak można by przypuszczać. Rosyjskie mrozy oraz brak schronienia i odpoczynku zdziesiątkował Wielką Armię cesarza, który widział śmierć wielu tysięcy żołnierzy, która spowodowana była jego decyzjami, mimo wszystko nie zamierzał jednak zaprzestać walki.

WYPRAWA NAPOLEONA NA ROSJĘ
24 czerwca 1812 roku Wielka Armia pod dowództwem Napoleona przekroczyła rzekę Niemen. Jednak armia rosyjska dowodzona przez Michała Barclaya de Polly unikała otwartej bitwy. Rosja dysponowała trzy razy słabszą armią. Stosowano więc metodę spalonej ziemi- unikano otwartej bitwy, cofając się, a jednocześnie paląc i niszcząc wioski oraz pola. Metoda ta okazała się dość skuteczna, bowiem podczas tego marszu Wielka Armia, wskutek chorób i głodu, zmniejszyła swą liczbę do 150 tys. żołnierzy (Napoleon stracił 550 tys. żołnierzy). Do pierwszego starcia wrogich armii doszło 16 sierpnia.

SMOLEŃSK: Starły się tutaj armia francuska w sile 175 tysięcy żołnierzy, dowodzonych przez Napoleona, oraz armia rosyjska w sile 130 tysięcy żołnierzy, nad którymi komendę sprawował gen. Michaił Barclay de Tolly. Po zaciekłej bitwie, w której wyraźnie przewyższali Francuzi, Rosjanie wycofali się ze Smoleńska, po drodze paląc miasto (z 2,5 tys. domów ocalało 350). Na polu bitwy zginęło 11 tys. Rosjan i około 9 tys. Francuzów.

BORODINO: Bitwa pod Borodino została stoczona w dniach 5-7 września 1812 roku pomiędzy armią francuską dowodzoną przez Napoleona Bonaparte a rosyjską dowodzoną przez Michaiła Kutuzowa.

Francuzi w sile 127 tysięcy żołnierzy i 540 działami stoczyli całodzienną bitwę z Rosjanami - 130 tysięcy żołnierzy i 640 dział. Kutuzow wybrał bardzo starannie rejon bitwy z natury dość dogodny do obrony, wzmocniony dodatkowymi licznymi fortyfikacjami polowymi.

Napoleon usiłował przełamać opór Rosjan koncentrując całą siłę uderzenia na centrum wroga, oraz próbując uderzenia od południa na wieś Uticę. Walczący na południowym odcinku V (polski) Korpus księcia Poniatowskiego uwikłany był w całodzienną bezskuteczną walkę o ufortyfikowane i obsadzone artylerią wzgórze koło Uticy (wzgórze zostało ostatecznie zajęte pod wieczór szturmem całego korpusu poprowadzonym osobiście przez Poniatowskiego). Także rzucona do walki w centrum ciężka kawaleria francuska nie zdołała przełamać oporu Rosjan. Wieś Borodino została zdobyta w pierwszym uderzeniu, jednak ciężkie boje toczono o szaniec (nazwany później szańcem gen. Rajewskiego) w centrum uzbrojonego w baterię 200 dział, który po południu został zdobyty przez Francuzów.

Napoleon nie zdecydował się na rzucenie do walki Gwardii, która w krytycznym momencie bitwy mogła doprowadzić do zniszczenia armii rosyjskiej. Pod wieczór walki wygasły. Napoleon Bonaparte nie wykorzystał inicjatywy i dał Kutuzowowi możliwość odwrotu. Straty obu stron były niesłychanie wysokie. Rosjanie stracili około 30 tys. zabitych, Francuzi około 7 tys. zabitych. Ciężkie straty kawalerii francuskiej uniemożliwiły podjęcie pościgu za cofającą się armią rosyjską. Napoleon zajął Moskwę 14 września 1812 roku, lecz zasadniczy cel kampanii, jakim miało być rozgromienie armii rosyjskiej w walnej bitwie, nie został osiągnięty i niebawem przyczynił się do klęski Napoleona w Rosji.

Moskwa została spalona, w mieście brakowało środków do życia. Żołnierze pozbawieni byli schronienia i odpoczynku. W październiku pojawiły się pierwsze mrozy, na które Francuzi nie byli przygotowani. Kiedy zaczęło brakować żywności i ciepłej, zimowej odzieży, Wielka Armia rozpoczęła odwrót. Na to czekali Rosjanie, którzy planowali rozbić Armię podczas przeprawy przez rzekę- Berezynę.

BEREZYNA: Bitwa nad Berezyną rozegrana została w dniach 25 do 29 listopada 1812. Cofająca się spod Moskwy Wielka Armia Napoleona została otoczona z trzech stron przez Rosjan - armie Kutuzowa, Wittgensteina i Cziczagowa. Napoleon postanowił przeprawić się przez Berezynę pod Borysowem, gdzie znajdował się most. Jednak 21 listopada Rosjanie zdobyli Borysów i most, który został zniszczony. Napoleon postanowił przeprawić się w Studziance, o kilkanaście kilometrów na północ od Borysowa, gdzie saperzy francuscy gen. Eble przy współudziale polskich znaleźli dogodny bród i zbudowali 26 listopada dwa mosty. Prace utrudniała nagła odwilż, która spowodowała załamanie się kry lodowej i wylanie rzeki.

28 listopada rozegrała się zacięta bitwa o utrzymanie przeprawy na obu brzegach Berezyny. Na lewym brzegu armia Wittgensteina szturmowała Studziankę, bronioną przez korpus Victora, po prawej admirał Cziczagow, który zorientował się, gdzie Francuzi zbudowali mosty, zaatakował pod Stachowem. Tutaj bitwa toczyła się cały dzień w wysokim sosnowym lesie, gdzie 9 tys. polskich żołnierzy pod dowództwem generałów Zajączka, Dąbrowskiego i Kniaziewicza utrzymało swoje stanowiska i przy stratach 3 tys. poległych odparło ataki Rosjan. Po zbudowanych mostach udało się przeprawić na drugi brzeg korpusowi Oudinota, Eugeniusza, Davouta, resztkom 5 korpusu polskiego i Neya.

29 listopada 1812 roku około godziny 9 rano na rozkaz Cesarza Napoleona podpalono mosty, po których nocą zdążył przejść marszałek Victor z resztką swojego korpusu. W ręce Rosjan wpadło około 10 tys. maruderów i rannych oraz olbrzymie łupy zrabowane w Moskwie. Widmo zagłady Wielkiej Armii zostało zażegnane dzięki talentowi Napoleona, lecz sama sytuacja w jakiej znaleźli się Francuzi była tragiczna. Zdolnych do noszenia broni było zaledwie kilka tysięcy żołnierzy, głównie grenadierów Starej Gwardii, oraz około 50 tys. maruderów, którzy podążali na Wilno. Bitwa pod Berezyną wykazała niezwykłe męstwo i poświęcenie żołnierza francuskiego i polskiego. Mimo przewagi liczebnej Rosjanom nie udało się rozbić wycieńczonej i osłabionej odwrotem armii francuskiej.

Napoleon nie mógł przyjąć do wiadomości, że został doszczętnie pokonany przez Rosję. Wydawało się to niedorzeczne, że 700 tysięczna armia została pokonana przez dużo słabszą armię rosyjską oraz warunki klimatyczne. Bonaparte wrócił więc do Francji, by ponownie utworzyć armię. W tym samym czasie powstała VI koalicja antyfrancuska, do której przyłączyła się także Austria i Prusy- państwa, które zawarły z Francją sojusz antyrosyjski.

BITWA POD LIPSKIEM
Bitwa pod Lipskiem, znana jako bitwa narodów - bitwa stoczona pod Lipskiem w dniach 16 - 18 października 1813 roku między wojskami francuskimi pod przywództwem Napoleona, a wojskami koalicji antyfrancuskiej (złożonej z Austrii, Prus, Rosji i Szwecji).

Napoleon starał się utrzymać swoje zdobycze w Niemczech, zwyciężając siły rosyjsko-pruskie w dwóch zaciętych bitwach pod Lützen (2 maja), oraz Budziszynem (20-21 maja). Zwycięstwa te doprowadziły do krótkiego zawieszenia broni. Sprzymierzeni podjęli działania pod wodzą Gebharda von Blüchera, księcia Karola Szwedzkiego (Bernadotte) i Karla Schwarzenberga. Ich taktyka polegała na unikaniu samego Napoleona, ale na starciach z jego marszałkami, co dało im zwycięstwa w potyczkach pod Grossbeeren, Kulm, Kaczawą (Katzbach) i Dennewitz.

Napoleon, któremu nie udało się zdobyć Berlina, wycofał się na zachód, przekraczając pod koniec września Łabę i organizując swoje siły wokół Lipska, aby chronić swoje linie i spotkać się ze sprzymierzonymi. Armia francuska została skoncentrowana na obszarze od Taucha, przez Stötteritz, gdzie ulokowano dowództwo, aż do Lindenau. Prusacy nadciągnęli z kierunku Wartenburga, Austriacy i Rosjanie od Drezna, a siły szwedzkie od północy. W sumie Francuzi mieli 190 tys. żołnierzy, zaś sprzymierzeni 330 tys. - obie strony dysponowały silną artylerią.

Bitwa rozpoczęła się 16 października atakiem 78 tys. żołnierzy sprzymierzonych od południa i 54 tys. od północy, którzy niewiele jednak osiągnęli i zostali zmuszeni do wycofania. Następnego dnia obie strony toczyły potyczki w oczekiwaniu na nadejście posiłków. 18 października sprzymierzeni przypuścili silny atak ze wszystkich stron, po 9 godzinach bitwy wypierając powoli Francuzów w stronę Lipska. Obie strony poniosły ciężkie straty i tylko odwaga francuskich żołnierzy zapobiegła przełamaniu frontu. Napoleon dostrzegł, że bitwa może się zakończyć jedynie klęską i w nocy z 18 na 19 października rozpoczął wycofywanie większości armii przez Elsterę, w czasie którego zginął dowódca sił polskich, książę Józef Poniatowski. Przeprawa szła dobrze, dopóki nie został przypadkowo zniszczony jedyny most, pozostawiając francuskiej ariergardzie pójście do niewoli lub utonięcie w rzece.

Straty w bitwie nie są dokładnie znane, ale szacuje się je na 80 do 110 tys. zabitych i rannych po obu stronach. Przyjmując najbardziej prawdopodobną liczbę 95 tys., wojska koalicji straciły 55 tys. żołnierzy, Francuzi ok. 40 tys., przy czym 30 tys. Francuzów dostało się do niewoli. Bitwa oznaczała koniec francuskiego imperium na wschód od Renu i przejście wielu państw nadreńskich, dotychczasowych sojuszników Napoleona, na stronę aliantów.

31 marca 1814 roku rozpoczęła się okupacja Paryża. Pod wpływem nalegań dowódców Napoleon abdykował 6 kwietnia, zrzekając się władzy na rzecz syna. Koalicja zawiązana przeciwko Napoleonowi zażądała jednak bezwarunkowej kapitulacji, której Napoleon dokonał 11 kwietnia 1814 roku. Zesłano go na wyspę Elbę, położoną na Morzu Śródziemnym, 20 km od wybrzeża Włoch. We Francji objął rządy Ludwik XVIII.

100 DNI NAPOLEONA
W kraju narastało niezadowolenie z rządów nowego władcy. Na wieść o tym, Napoleon postanowił podjąć próbę odzyskania władzy. uciekł z Elby 26 lutego 1815 roku i powrócił do Francji 1 marca 1815. Tak rozpoczęło się słynne 100 dni Napoleona, zakończone ostatecznie jego klęską 18 czerwca 1815 w bitwie pod Waterloo (terytorium obecnej Belgii).

BITWA POD WATERLOO
Kolejne oddziały wysyłane przeciwko cesarzowi przechodziły na jego stronę i wkrótce Napoleon dysponował 200 tys. armią. 18 czerwca 1815 roku armia angielska i pruska zmierzyła się z armią francuską pod Waterloo w Belgii. Była to ostateczna klęska Napoleona.

Niedługo po porażce Francuzów, Napoleon stracił władzę i został wygnany na wyspę Świętej Heleny, gdzie spędził resztę swego życia. Jeszcze przed bitwą zwycięskie mocarstwa zebrały się na kongresie wiedeńskim, żeby ustalić losy Europy na następne 100 lat. Klęska Napoleona przypieczętowała ich postanowienia.

Na zesłaniu na Wyspie Świętej Heleny w miejscowości Longwood, Napoleon przebywał 6 lat. Tam w samotności pisał wspomnienia ze swych kampanii wojennych, w czasie których stoczył 60 bitew (61., zwaną ogródkową, z zarządcą wyspy- sir Hudsonem Lowe), przeważnie zwycięskich. Zmarł 5 maja 1821 r. o godzinie 17.49, w wieku 52 lat. W 1840 r. jego zwłoki przewieziono do Paryża i tam złożono w sarkofagu w kościele Inwalidów.

Kim więc był Napoleon Bonaparte? Szaleńcem? Geniuszem?

Geniuszem niewątpliwie był. Szaleńcem także. Nie da się zaprzeczyć, że Napoleon to genialny strateg i świetny polityk- podporządkował sobie niemal całą Europę. Nie da się również podważyć wszystkich zwycięstw cesarza- mniej lub bardziej spektakularnych.

Nie można jednak zapominać o tysiącach żołnierzy, którzy umarli, żeby mogło zrealizować się marzenie Napoleona, który miał stanowczo zbyt wygórowane ambicje. Przelane zostało mnóstwo krwi w imię cesarza Francuzów. Był to człowiek, który odcisnął swoje piętno na historii całej Europy, a ponieważ: „Aby pisać historię, trzeba być więcej niż człowiekiem, ponieważ autor trzymający pióro wielkiego sędziego powinien być wolny od wszelkich uprzedzeń, interesów lub próżności” (Napoleon I Bonaparte), nasuwa się wniosek- Napoleon to człowiek niezwykły- genialny szaleniec oraz jednocześnie dyktator i agresor.

Czy człowiek, który nie jest szalony, odważyłby się dokonać tego, czego dokonał Napoleon?

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy
22.11.2008 (12:29)

super wypracowanie napewno mi sie przyda

15.10.2007 (15:55)

$$WIETNA PRACA SZKODA żE NIE ROZPRAWKA

Treść sprawdzona

Czas czytania: 25 minut

Historia powszechna
Historia Polski