profil

Wypracowanie Dżuma

poleca 82% 971 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Wielka zaraza niszcząca mieszkańców miasta. A przeciwko niej jeden człowiek. Chociaż nie jest on w stanie wyleczyć choroby, nieustannie z nią walczy. Nie poddaje się, choć ponosi porażki.

Znajdujemy się w Oranie (arab: وهران‎, czyt.:Wahran). Jest miasto w Algierii nad Zatoką Orańską (Morze Śródziemne). Miasto, które zostało dotknięte zarazą.

Wszystko rozpoczyna się 16 kwietnia, kiedy to Bernard Rieux, miejscowy doktor, a za razem bohater teg reportażu, znajduje rankiem kilka martwych szczurów. Ludzie uważali szczury za niesmaczny dowcip, ale jadnak Rieux po obchodzie miasta i znalezieniu kilkunastu martwych zwierząt, leżacych na ulicy, zbagatelizował sprawę szczurów. Z dnia na dzień przybywało martwych szczurów, a w mieście wzrósł niepokój. Miejskie słuzby odszczurzania nienadążały ze sprzątaniem. Przeprowadzone statystyki ogłoszono w radiu. Liczba szczurzych korpusów 28 kwietnia wynosiła 8000 sztuk. Ludzie postrzegli to jako zagrożenie. Jednak kilka dni później gryzonie nagle zniknęły. Jeszcze tego samego dnia zaczęły masowo ludziom doskwierać dziwne dolegliwości – gorączka, silne bóle, obrzęki szyi i pachwin, błyszczące oczy i świszczący oddech. To właśnie był początek choroby rozpoznanej jako dżuma. Bramy miasta zostały zamknięte.
Jako reporter musiałem dostać się do miasta ale niestety miałem drobne problemy. Jednak jako jednemu z nielicznych udało mi się. Na początek usiłowałem się skontaktować z doktorem Rieux żeby uzyskać jak najwięcej informacji. Jednak chwilowo okazało się to niemożliwe więc postanowiłem przeprowadzic rozmowę z przyjacielem pana Rieux – Jeanem Tarrou. Rozmowa z nim pozwala przyblizyć nam osobowość doktora: „Wygląda na trzydzieści pięć lat. Średniego wzrostu. Mocne ramiona. Twarz niemal kwadratowa. Oczy ciemne i lojalne, ale szczęki wystające. Duży i regularny. Czarne włosy obcięte bardzo krótko. Usta łukowate, wargi pełne i niemal zawsze zaciśnięte. Wygląda trochę na sycylijskiego chłopa ze swoją opaloną skórą, czarnym włosem i ubraniami zawsze w ciemnych kolorach, w których jest mu jednak dobrze. Chodzi szybko. Zstępuje z chodnika nie zmieniając kroku, ale najczęściej na przeciwległy chodnik lekko wskakuje. Jest roztargniony przy kierownicy swego auta i często zostawia strzałki kierunkowe uniesione, nawet już po zakręcie. Zawsze z gołą głową. Wygląda na człowieka zorientowanego w sytuacji.”.Wszystkie zewnętrzne cechy doktora zaobserwowane przez Tarrou zdradzają odpowiednie właściwości jego psychiki. Domniemane lata znamionują wiek dojrzały. Fizyczna siła i zdrowie, na które wskazują mocne ramiona, opalenizna czy wyrazistość rysów twarzy będą przekładały się na odporność psychiczną i równowagę wewnętrzną. Roztargnienie podczas prowadzenia samochodu sugeruje zaś typową dla doktora skłonność do zadumy.

Już po dwóch dniach udaje mi się spotkać z Bernardem Rieux. Towarzyszę mu przez cały dzień. Jako lekarz, Rieux ma stały kontakt z ludźmi chorymi i ich najbliższym otoczeniem, jest więc świadkiem tragedii, która stopniowo niszczy porządek miasta. Ten lekarz, niegodzący się na cierpienie ludzi, gotów stale na nowo podejmować walkę, wie, że nigdy nie pokona śmierci. Nie sądzi jednak by świadomość przegranej zwalniała go z obowiązku podejmowania wysiłku. Dżuma dla niego jest wrogiem i dlatego należy z nią walczyć wszelkimi dostępnymi środkami. Rieux jest uosobieniem szlachetności i uczciwości, gdyż pragnie nieść pomoc potrzebującym, bez względu na wynagrodzenie. Prezentuje on aktywną, bardzo często bohaterską postawę, którą należy upatrywać w upartej niezgodzie na zło i w buncie przeciw niemu. Bernard Rieux każdego dnia ofiaruje chorym nadludzki wysiłek i poświęcenie. Widząc w jakim tempie rozwija się choroba, doktor apeluje do znajomych aby przeszli w stan pogotowia, nawet jeśli alarm okazałby się fałszywy. Nie szczędząc wysiłku, przystąpił do tworzenia szpitala pomocniczego, który może pomieścić więcej pacjentów.

Wieczorem poprosiłem jeszcze doktora o rozmowę na temat wyboru jego zawodu. Rozpoczynając studia medyczne, Rieux nie był prawdopodobnie świadom wszystkich konsekwencji swojego wyboru, lecz z czasem zrozumiał, że niesienie pomocy jest dla niego najważniejszą misją. „Kiedy wybrałem ten zawód, był to wybór w pewien sposób abstrakcyjny; bo chciałem być lekarzem, bo jest to zawód jak każdy inny, jeden z tych, który wybierają młodzi ludzie. Może także dlatego, że nastręczał szczególne trudności dla syna robotnika jak ja. A potem zobaczyłem jak się umiera. Czy pan wie, że są ludzie, którzy nie zgadzają się na śmierć? Czy słyszał pan kiedyś kobietę krzyczącą „Nigdy!” w chwili śmierci? Ja słyszałem i zrozumiałem wtedy, że nie będę się mógł do tego przyzwyczaić. Byłem wówczas młody i zdawało mi się, że moja niechęć godzi w porządek świata. Potem stawałem się bardziej skromny. Po prostu nie jestem wciąż przyzwyczajony do widoku śmierci.” – tak oto argumentuje swój wybór pan Rieux. Dr Rieux w pewien sposób buntuje się wobec własnej bezsilności w stosunku do śmierci. Wie że świat jest absurdalny, że rządzą nim prawa nie tylko przychylne, ale nawet zrozumiałe dla człowieka. Okrucieństwa jakie zsyła mu los, nie niszczą go, ale uczą pokory i umacniają w przekonaniu o konieczności ciągłej walki.
Po skonczonej rozmowie poprosiłem doktora o zgodę na opuszczenie miasta. Pożegnałem się z nim i życzyłem mu sił do walki z chorobą. Następnego dnia opuściłem miasto Oran.
Już w redakcji nasunęło mi się na myśl pytanie: Syzyf czy Prometeusz? Do którego z tych mitycznych postaci mogę porównać Bernarda Rieux? Postawa doktora jest podobna jednak do syzyfowej. Szczególnie w chwili gdy Syzyf schodzi po raz kolejny po swój kamień, świadom, ze kolejny wysiłek znowu zakończy się fiaskiem. Syzyf wiedział o decyzji bogów, o tym, że jego praca będzie trwała w nieskończoność. Mimo to podchodzi do głazu i zaczyna pchać go pod górę. Podejmuje swoje działanie rozumiejąc, że na tym właśnie polega jego los. Więc śmiało mogę nazwać Bernarda Rieux Syzyfem XX wieku.

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut