profil

Wakacyjna przygoda

Ostatnia aktualizacja: 2024-09-04
poleca 85% 4128 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Moja wakacyjna przygoda

Janki to nieduża, ale pięknie położona wieś. Z prawej strony opływa ją rzeka Bug, z lewej zamyka ją wysoka skarpa, za którą rozciągają się pozostałości dawnej puszczy. Niedaleko stąd do brzegów Narwi, a tuż obok rozlewa się Jezioro Zegrzyńskie. Mnóstwo tu ptaków; co roku przylatują bociany, a nawet widziano siwe czaple.

Kiedy pierwszy raz pojechałam na kolonie do Janek, moją uwagę przyciągnął przede wszystkim stary młyn. Stał w kępie wysokich drzew, dość daleko od Bugu – widać, że rzeka zmieniła koryto. Kiedyś jej wody poruszały ogromne, młyńskie koło. Cały młyn był otoczony wysokim płotem, przez co niewiele można było zobaczyć. Postanowiłam spytać mojego najstarszego druha o historię młyna. Powiedział, że od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku nie przywożono już tam zboża, bo właściciel umarł młodo. Podobno każdej nocy o dwunastej młyn rusza i słychać głos młynarza. Powiedział to z zagadkowym uśmiechem na twarzy, po czym zaproponował, żebym udała się tam z koleżankami w nocy o północy. Nie uwierzyłam mu, ale namówiłam dziewczyny, żeby poszły ze mną sprawdzić stary młyn. Wyruszyłyśmy jeszcze tej nocy.

Na tle ciemnego nieba kępa drzew sprawiała niezwykłe wrażenie. Z centrum wsi biegłyśmy nad Bug przez wysokie trawy, potykając się o kłujące krzaki jałowców. Na miejscu byłyśmy tuż przed północą. Usiadłyśmy pod wielkim, powalonym przez wiatr drzewem. W oddali pochukiwała sowa. Dziewczyny przysunęły się do mnie, a ja też wolałam ich dotyk niż zimne drzewo. Siedziałyśmy tak przytulone do siebie przez co najmniej piętnaście minut. Było cicho, zupełnie cicho. Umilkły ptaki, zamilkł żabi rechot. Siedziałyśmy w milczeniu, gdy nagle usłyszałyśmy skrzypienie. Zerwałyśmy się na równe nogi i rzuciłyśmy się do ucieczki. Gnałyśmy, wpadając na krzaki i przewracając się na korzeniach. Dopadłyśmy domu zziajane i poobijane.

Nazajutrz, przy śniadaniu, druh zapytał, czy sprawdzałyśmy młyn. Skłamałyśmy, że nie.

Uschłymi konarami drzew wokół młyna w Jankach wciąż kołysze wiatr, a one skrzypią jak źle naoliwione osie starych chłopskich wozów. Sprawdziłyśmy to same, choć na pewno nie zapomnimy tego doświadczenia.

Czy tekst był przydatny? Tak Nie
Komentarze (3) Brak komentarzy

DOSYĆ KRÓTKIE I CIEKAWE xD ZGADZAM SIĘ Z PRZEDMÓWCAMI ;P

podoba mi się super opowiadanko z miłą chęcią wezmę

Super opowiadanie! Gratuluję pomysłowości w pisaniu :)

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 2 minuty