profil

Felieton

poleca 84% 158 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Kretyni kontra kretyni?”

Gimnazjum-wydawałoby się-miejsce idealne dla nieokrzesanej młodzieży, którą w końcu trzeba troszkę oszlifować, aby powstały brylanty. Kto jednak powinien stać się jubilerem i powstrzymać deszcz kamieni? To pytanie zadajemy sobie już nie tylko my-uczniowie, ale i nauczyciele, rodzice i w końcu nawet nasz pan minister edukacji…Może ten ostatni przejął się trochę za bardzo swoją funkcją i jest coraz bardziej radykalny i awangardowy w tym, co robi? Uznanie i poparcie pan Giertych znajduje już tylko w młodzieży wszechpolskiej, starszych paniach ze stowarzyszenia „Trwam” i kolegach z partii. Czy to nie trochę za mało, aby zmienić polską młodzież i uzdrowić szkolnictwo?
Już od dawna nie zaobserwowano takiego zainteresowania polityką przez młodzież. Jeszcze kilka lat temu uczniowie zapytani o ministra edukacji nie mieli pojęcia, kto może nim kryć się pod owym hasłem…Odejście pani Łybackiej było dość dziwnym zdarzeniem, a wiadomość o objęciu przez pana Romana Giertycha stanowiska ministra edukacji wywoływała niekontrolowane ataki śmiechu. Pomimo dalszych sprzeciwów większości ludzi, a zwłaszcza młodzieży nikt już nie próbuje się podśmiechiwać, bo może doprowadzić to do ostrej reprymendy i całkowitego zakazania śmiechu. Przecież jeszcze nie tak dawno wolna młodzież miała prawo do farbowania włosów, czytania lektur zagranicznych autorów, noszenia telefonów, pisania egzaminów bez niepotrzebnych forów.

„Media mi mówią, że mieszkam w terrorystanie…”

Pomimo wielu zakazów, „wracania” do książek, które już są w kanonie lektur, poprawy młodzieży nie widać, można by nawet powiedzieć, że dzięki mediom wydaje się jeszcze gorsza i groźniejsza. Telewizja, stała się bardzo dobrym źródłem informacji dla opiekunów o wybrykach ich dzieci. Anegdota o zmęczonych rodzicach, którzy wracają zmęczeni z pracy i nie mają czasu ani chęci na kontrolowanie dzieci, po prostu siadają i włączają lokalną „kablówkę”, aby pooglądać sobie wybryki swoich dzieci, staje się coraz bardziej realna. Ostatnio, oglądając wieczorne wiadomości, wybuchłam niekontrolowanym śmiechem, słysząc jak zmieszany spiker dementuje informacje z wczoraj o podpaleniu przez uczniów samochodu nauczyciela. Zadaję sobie więc pytanie: skąd oni wyczarowali ten samochód, który jeszcze wczoraj się pali. Potwierdzały to przecież liczne materiały zgromadzone przez autora reportażu i jego ekipę. Odpowiedzi nie dostałam…

Wymagania wymagane, aby wymagać…

Podniesienie poziomu nauki-jeden z lepszych pomysłów pana ministra…Ale czy nie zbędny? Po co podnosić poziom nauczyciela, skoro młodzież jest okropna, nie uczy się i terroryzuje całe osiedle, aby pokazać „kto tu rządzi”? Albo po co więcej wiedzy, skoro niezdanie matury będzie równoznaczne ze zdaniem? Słowa ojca znajomej „Oj, Michał w tym roku pan Roman spadł ci jak z nieba” wywołują we mnie irytację, ale to w końcu pomysł naszego ministra (który sam miał problemy z maturą) i jego kolegów z zaprzyjaźnionej partii (której członkowie do egzaminu przystępują dopiero po ogłoszeniu „amnestii”). Komizm osób, które próbują „ratować” naszą edukację jest tak ogromny, że aż przytłaczający.

Klatka w „ZOO”

„Getto” dla niesfornych uczniów? Naprawdę ciekawy pomysł i może nawet dobry, gdyby placówki tego typu jeszcze nie istniały. Istnieją, więc darmowym „klatkom w ZOO” mówimy głośne „nie”! Jeżeli jedna instytucja nie potrafi sobie poradzić z uczniami, stworzono kolejną. Gdzie w tym krótkim łańcuchu jest miejsce dla cudownej i prawie nowej idei zbawiania świata? Odpowiedz jest prosta: miejsc siedzących brak, można jednak zawsze „postać”.

Ze szkoły na bruk

Usunąć gimnazjum, bo to tam rodzi się najwięcej zła…co więc się z nami stanie? Zostaniemy wyrzuceni na bruk, czekając w rynsztoku na pomocną dłoń pana ministra, który otworzy nową szkołę, w której będą tylko osoby „grzeczne”, przed którymi „furtka prawdy” się nie zamknie…Pomysł żałosny i nie do wykonania, bo póki co mamy obowiązek nauki do 16roku życia.

„Breakdance-taki taniec na głowie”, czyli współczesna „burza mózgów”

Podsumowując- prawie nikt nie zgadza się z ministrem, więc czy już nie czas go zmienić? Od jakiegoś czasu jestem nastawiona do polityki bardzo anty, tak jak większość społeczeństwa. „Sztuczny tłok” robiony przez pana Romana Giertycha wokół własnych pomysłów, które już istnieją jest nie do zniesienia. Każdy program opracowany już się kiedyś pojawił („zero tolerancji”, bramka wiekowa stron internetowych, tani podręcznik, wprowadzenie „Krzyżaków” w kanon lektur). Czy nie potrzeba jakiegoś świeżego, inteligentnego umysłu, który naprawdę zmieniłby naszą edukację? Myślę, że jest on jak najbardziej pożądany, ale czy minister odda władzę raz zdobytą, albo czy jest osoba, która by go zastąpiła? Pojawia się dużo wątpliwości, bo zawsze mogło być gorzej, a to, co zakazuje pan Giertych było już w mojej szkole zakazane wcześniej, więc nie wiem, o co tyle krzyku. Po prostu poczekam cierpliwie aż skończę wymarzone kierunki studiów i może zajmę miejsce pana Giertycha, wypisując przed schodami do parlamentu: „Dziękujemy Ci, Roman, za zabrane zabawki w dzieciństwie”.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty