profil

Dokonując analizy i interpretacji Pieśni III Jana Kochanowskiego oraz odwołując się do innych utworów poety, przedstaw postawę życiową czołowego twórcy polskiego renesansu.

poleca 84% 1137 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

I wdarłem się na skałę pięknej Kaliopy/ Gdzie dotychczas nie było znaku polskiej stop.” Słowa te, zawarte przez Jana Kochanowskiego w wierszu dedykacyjnym do Psałterza Dawidowego dowodzą nam, że poeta ten jakże ceniony i poważany przez potomnych, sam doskonale potrafił ocenić wartość swojej poezji i świadom był, że swym talentem wprowadzi literaturę polska na pardas, w krąg wyrafinowanych literatur europejskich. Jego liczne dzieła nie były jedynie poetycką wizytówką, ale również świadectwem postaw życiowych, którymi kierował się sam wielki renesansowy twórca, i w których opiewał wiele cech i zachowań jakże cennych nie tylko dla naszych przodków ale i dla nas, współczesnych. Wszystko to, czym winien się kierować człowiek w życiu zawarł we fraszkach, pieśniach, trenach oraz wielu innych wierszach, z których dowiadujemy się również o życiu samego poety.

Za jeden z przykładów może posłużyć Pieśń III. Już pierwszy wers utworu zdradza, jaki jest stosunek podmiotu lirycznego do Fortuny: „Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko.” Ujawnia tym samym główną myśl utworu. Stwierdzenie to ma charakter dość autorytatywnego pouczenia skierowanego do tego, kto został przez pomyślny los wyniesiony, czyli, jak to ujęlibyśmy dzisiaj, odniósł sukces – wiersz ma swoistego anonimowego adresata, co podkreśla wielokrotnie użyta 2 osoba lp. Nadawcą jest dający rady. Jest to przykład liryki zwrotu do adresata, pośredniej. Utwór pełni funkcję impresywną oraz informacyjną. Uczucia w nim zawarte są ukryte i niewidoczne dla czytelnika. Wiersz składa się z 6 strof, każda po 4 wersy; rymy są parzyste.

Dla renesansowego poety ważnym pojęciem jest „koło Fortuny”, znany już w starożytności symbol losu, jego niestałość, zmienność – dlatego w kolejnych wersach zawarł polecenie, by pilnie baczyć, czy aby nie poruszyła swym kołem i z wielkiego pana nie uczyniła nędzarzem. Szczęście, fart, życiowe powodzenie to nic stałego – przychodzą i odchodzą. Właśnie to w pierwszej strofie konstatuje podmiot liryczny. Następnie mówi, że Fortuna, cokolwiek dała, może równie dobrze odebrać, bez zwracania uwagi na dawniejsze zdobycze czy zasługi. Kolejno przestrzega przed ludźmi fałszywymi, pochlebcami, skłonnymi oddawać cześć każdemu, komu szczęście sprzyja. Lecz odchodzącymi wraz z odejściem szczęścia. Porównani oni zostają do cienia, który znika, gdy brakuje słońca. Ostrzega także przed ogłupiającym, zwodniczym urokiem Fortuny – rzymska bogini ma sama zawiązane oczy, a potrafi oślepić, zwieść swego wybrańca, zwłaszcza, gdy ten popadnie w zgubną pychę, wywyższając się nad innymi. Zaleca, aby poszukać takich wartości, które będą niezależne od kaprysów bogini – pozostaną, nawet, gdy wszystko inne zostanie niepomyślnym obrotem koła Fortuny odebrane i zniweczone. Ostatnia strofa Pieśni III, puentująca cały wywód zdradza, co może ochronić przed kłopotami wynikającymi z utraty łask dawczyni szczęścia. Tą nieprzemijalną wartością jest cnota, wielokrotnie chwalona przez Kochanowskiego. Zostaje ona wychwalona jako wartość trwała i drogocenna, która nie ulega deprecjacji, zniszczeniu, nie sposób jej odebrać czy w jakikolwiek sposób zniszczyć. Tę wartość opłaca się posiadać, nad całą resztą panuje przypadek. Wszystkie te rady to nie tylko przestrogi i drogowskazy, za pośrednictwem których Kochanowski chce nakierować odbiorców na właściwą drogę, ale i cechy charakteryzujące tegoż wybitnego poetę i wartości, którymi zapewne kierował się we własnym życiu i chce podzielić się doświadczeniem. Pieść III to jedna z licznych pieśni pióra poety z Czarnolasu, który zawiera w nich przemyślenia na temat człowieka, Boga, świata i rozmaitych, pomyślnych lub nie, obrotów losu.

Mówiąc o tak ważnej wartości jaką jest niewątpliwie cnota, trudno zapomnieć o innym utworze twórcy renesansu, który swym przesłaniem nawiązuje do tejże cechy, mianowicie: „Nie masz i po drugi raz nie masz wątpliwości…” Pieśń ta oparta jest na zestawieniu dwóch pojęć z natury opozycyjnych, kontrastujących – zazdrości i cnoty. Poetycka przemowa, ujawniając mankamenty jednego, wychwala pozytywne strony drugiego. Zabieg taki czyni z pieśni utwór o charakterze dydaktycznym, pouczającym, co jest cechą wielu dzieł Jana Kochanowskiego. Mają one skłonić anonimowego odbiorcę do określonego zachowania, do przyjęcia wskazanego przez autora systemu myślenia oraz poparcia tych wartości i postaw, które charakterystyczne były dla samego twórcy.

Kolejnym przykładem przemawiającym za tym, że dzieła jego można potraktować jako idee światopoglądowe może być „Hymn”. Bóg został w nim wychwalony jako ten, który życie stworzył i umożliwił mu trwanie. Podmiot liryczny wyraża za to Bogu wdzięczność i ma nadzieję, że Jego opieka nad ludźmi nigdy nie ustanie. Pieśń te przepełnia życiowy optymizm, radosna wiara w sens i porządek świata, najdoskonalszego tworu Najwyższego. Bóg stworzył piękny, dobry świat i za to człowiek powinien być Mu wdzięczny. Podobna w wymowie jest pieśń „Serce rośnie patrząc na te czasy…” Dzieła te świadczą o wielkiej pobożności poety, jego całkowitemu zawierzeniu się Bogu i ogromnym szacunku, który żywi do Stwórcy.

Fraszki, wśród nich m.in. „Pieśń świętojańska o Sobótce” przedstawia zalety wiejskiego, sielankowego bytowania. Kochanowski w tej fraszce głosi tezę, iż człowiek naprawdę szczęśliwy może być tylko na łonie natury, z dala od spraw wielkiego świata, ukryty w wiejskim zaciszu. Myśl ta uzupełnia wymowę innych jego utworów. Jakaż jest bowiem recepta na szczęście, którą proponuje swym czytelnikom Jan z Czarnolasu? Otóż według niego, człowiek, aby osiągnąć szczęście, powinien umieć poprzestawać na małym, cenić proste wiejskie życie, nie pragnąć bogactw i luksusów, od których stokroć ważniejsze jest dobre zdrowie, winien żyć uczciwie i sprawiedliwie, nie bać się pracy, ponieważ przynosi ona same pożytki. Należy żyć w zgodzie z Bogiem, ludźmi, przyrodą, zachowywać ład i spokój zarówno w duszy, jak i we własnym domu. Wstąpić na tę wiodącą ku szczęściu drogę proponowaną przez Kochanowskiego może każdy, bez względu na wiek, stan czy płeć. To przesłanie renesansowego mistrza jest skierowane do wszystkich ludzi, i to nie tylko tamtej epoki.

Oprócz chwil radosnych i pogody dusza wybitnemu twórcy renesansu towarzyszyły również uczucia smutku, żalu, które zawarł w trenach. Są one poematem o wielkiej rozpaczy, o głębokim kryzysie życiowego optymizmu. Rozpada się światopogląd wielkiego humanisty, upadają zdaje się niewzruszone filary jego życiowej filozofii. Radosny świat, znany z fraszek i pieśni, odszedł gdzieś, przegrany przez ból i żałość. Żal podmiotu lirycznego, zarazem poety, to jednocześnie skarga na los tak okrutny i niesprawiedliwy; rozpacz wypływa z wewnętrznego niepowodzenia się ze stratą, z niezgody na śmierć ukochanego dziecka. Katastrofa osobista stała się tu pretekstem do generalnej rozprawy z renesansową, harmonijną wizją świata. Był to we wczesnym renesansie twór, w którym panuje ład, równowaga, porządek, stosowny układ i współdziałanie. Tej harmonii szukano także w życiu, próbując żyć w spokoju i zgodnie z sobą i światem. Inspiracje filozoficzne czerpano ze stoicyzmu – systemu filozoficznego, którym kierował się Kochanowski. Dla stoików mądrość to podstawowa wartość pozwalająca żyć w zgodzie ze sobą i światem, w idealnej harmonii ciała i ducha. Co się jednak stanie, gdy hołdującego tym zasadom człowieka dotknie nieszczęście, a zwłaszcza tak krańcowe doświadczenie jak śmierć dziecka?? Czy nadal będzie on twierdził, że mądrość to uniwersalne lekarstwo pozwalające znieść w pogodzie ducha wszystko, co przynosi los?

Ponownej ocenie mądrości jest poświęcony właśnie Tren IX. Z dedykacji i wcześniejszych ośmiu utworów cyklu wiemy, jak bardzo nieszczęsny ojciec boleje po stracie Urszulki – w kolejnych wierszach rozpamiętuje postać i krótkie życie zmarłej córki, popadając w coraz większą rozpacz i zwątpienie. Już pierwszy wers Trenu IX: „Kupić by cię, Mądrości, za drogie pieniądze” – ma charakter ironicznego wyrzutu, a nawet szyderstwa. Kolejne wersy to wyliczenia pożytków płynących z mądrości, wprost zaczerpnięte z filozofii stoików – jak pogarda dla dóbr materialnych, odrzucenie ostentacyjnego bogactwa, zadowalanie się umiarkowaniem i zaspokajaniem naturalnych potrzeb. Ta stoicka mądrość ustala także własną hierarchię wartości, widząc prawdziwą wielkość bynajmniej nie w bogactwie, sławie i władzy. W kontekście tego rzetelnego wyliczenia słabo staje się zrozumiała ironia zawarta w pierwszym wersie. Jednak dalej – zrozpaczony ojciec, poeta i mistrz, wielki czciciel mądrości nagle złorzeczy tej, której poświęcił tyle lat życia. Poczuł się nagle zrzucony ze stopni wiodących do Świątyni Mądrości. Jakże daleki jest od tego Kochanowskiego, który w pieśniach i fraszkach pouczał i sądził innych… Teraz nagle znalazł się pośród szarego tłumu maluczkich, tak jak oni podatny na boleść po stracie. Oto dawny mędrzec ujrzał, że w ruinę obrócił się skarbiec wyznawanych dotychczas wartości, na nic się przydały renesansowe ideały rozumu i cnoty. W obliczu śmierci najbliższych żadna doktryna filozoficzna nie może dać pocieszenia, stając się zbiorem gładkich i pozbawionych sensu komunałów.

Kolejne treny to stopniowe uspokojenie rozbuchanych emocji, aż do zawartej w ostatnim Trenie XIX sentencji: „Ludzkie przygody/ Ludzkie noś.” Prawdziwą pociechę przyniosą nie rozumowe spekulacje, lecz pogodzenie się z naturalną koleją rzeczy, z dolą człowieczą, w którą wpisana jest śmierć jako oczywisty kres egzystencji. Mistrz z Czarnolasu odkrywszy w sobie człowieka tak jak inni podatnego na ciosy okrutnego przeznaczenia, całą filozofię odrzuca. Życie, więc zarówno dobro, jak i zło, trzeba znosić nie filozoficznie, lecz po ludzku. Tego na podstawie własnego przykładu, cierpienia i doświadczenia pragnie na nauczyć poeta renesansu. Z ideowego i światopoglądowego kryzysu poeta nie wychodzi zatem pokonany. Treny dają świadectwo głębokich wątpliwości, jakie drążyły wielkiego humanistę, jego duchowych zmagań. Optymistyczna wizja świata została podważona, ale nie zastąpiła jej rozpacz i szaleństwo. Zgnębiony mędrzec odzyskuje równowagę ducha, gdyż zawierzył Bogu i pogodził się ze swą ludzką kondycją i przeznaczeniem; ratunkiem okazał się rzeczywisty, pogłębiony humanizm, owa „ludzkość.” Już starożytni zalecali w maksymie humana ferre, by cierpliwie znosić ludzkie przypadłości.

Jan Kochanowski był więc nie tylko wybitnym twórcą epoki odrodzenia, ale również człowiekiem, który potrafił podzielić się z odbiorcami swymi wewnętrznymi przeżyciami, radościami, troskami o ojczyznę, które przestawione były i zobrazowane w Pieśni o Spustoszeniu Podola oraz bólem i żalem. Wszystko to sprawiło, że na stałe wpisał się w pamięć potomnych. Jego recepty mają charakter uniwersalny, można je zastosować w dowolnym czasie, nawet w XX czy XXIw. Trzeba tylko umieć odnaleźć swoją Arkadię – tak jak Kochanowski odnalazł ją w Czarnolesie.

Podoba się? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy

praca dobra daję 5

bardzo dobra praca :) przydała mi się... trochę jednak przybarwiona i za duzo masła maślanego. ale da się przerobic

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 9 minut

Teksty kultury