profil

Zinterpretuj monolog Makbeta w scenie 5 aktu V... Od słów:"Powinna była umrzeć...."

drukuj
poleca 88% 109 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Monolog ten pokazuje przemianę, jaka dokonuje się w Makbecie. Pomimo że nasz bohater nie żałuje win, to zaczyna dostrzegać absurdy, rządzące życiem i światem. Nie są to refleksje przepełnione żalem czy skruchą, tylko suche stwierdzenia faktów. Wydarzenia, jakie miały miejsce w jego życiu zmusiły go do refleksji i przemyśleń nad marnością ludzkiej egzystencji. Ciągle jednak ma na myśli innych, nie siebie. Monolog Makbeta ze sceny 5. aktu V ilustruje degradację psychiczną i moralną bohatera, dowodzi jego cynizmu i pokazuje zobojętnienie.

Makbet jest nadal bezlitosnym i okrutnym człowiekiem i mężem, ignoruje nowinę o śmierci swojej żony, wręcz pokazuje swój gniew względem jej osoby. „Powinna była umrzeć nieco później. Czego się było tak spieszyć z tą wieścią” – uważa że wybrała najgorszy moment na własną śmierć, można mieć poczucie, że chciałby mieć wpływ nawet i na to, być panem życia i śmierci. A może nie podoba mu się to, że żona „uciekła”, że został sam. Bezradność, jaka go ogarnia irytuje go i męczy, denerwuje go własna bezsilność.

„Ciągle to jutro i znów jutro. Aż do ostatniej głoski czasokresu” – Makbet dostrzega, że nasze życie, myśli i dokonania dążą do zaspokojenia dnia następnego. Widzi, że ciągle walcząc o jutro, ludzie się gubią, zmierzają w złym kierunku, zstępują z wcześniej obranej przez siebie drogi. Nie chcą (i nie znajdując czasu) by choć przez chwilę zatrzymać się, obejrzeć wstecz i postarać się wyciągnąć odpowiednie wnioski z niewystarczających jak dla nas ludzi przesłanek. Sam mówi: „a wszystkie wczora to były pochodnie, które głupocie naszej przyświecały w drodze do śmierci” - nie drogowskazy ku lepszemu życiu, lecz prowadzące do nikąd błędne ogniki.

„Życie jest tylko przechodnim półcieniem, nędznym aktorem…” Makbet przyrównuje życie do teatru, w którym każdy gra swoja rolę, a nikt nie jest sobą. W ten sposób Szekspir nawiązuje do koncenpcji theatrum mundi, teatru świata, w którym wszyscy jesteśmy aktorami. Wszyscy mamy szansę zagrać piękną rolę, ale tylko niektórym się to udaje. Ludzie zapatrzeni w „lepsze” jutro nie grają na scenie życia swoich ról. Zamiast tego nieudolnie usiłują odgrywać projekcje swoich marzeń, co nieuchronnie prowadzi do upadku poprzedonego udziałem w „głośnej, wrzaskliwej a nic nieznaczącej powieści idioty”. Mówił o tym już Platon: "Marionetkami są bowiem ludzie w większości wypadków i rzadko kiedy tylko mają coś wspólnego z prawdą"; a najdobitniej wyraził chyba G.B. Shaw: "W teatrze życia każdy może się ubawić, z wyjątkiem aktora."

Możemy domyślać się, że Makbet nie widzi sensu życia - uważa je za okrutną zabawę losu, który skazuje ludzi na cierpienie tylko po to, by potem pogrążyć ich w pustce, zapomnieniu i samotności…


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
3.3.2010 (18:49)

bardzo dobra praca polecam

Teksty kultury