profil

Portrety ofiar i ich oprawców we fragmencie ,,Proszę państwa do gazu" Tadeusza Borowskiego. W opracowaniu wykorzystaj znajomość innych opowiadań pisarza.

poleca 85% 114 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Tom „Pożegnanie z Marią” autorstwa Tadeusza Borowskiego, to zbiór opowiadań, które w przejmujący sposób opisują doświadczenia i losy człowieka, któremu przyszło żyć w obozie koncentracyjnym. Autor zwraca szczególną uwagę na proces niszczenia wszelkich wartości moralnych w ekstremalnych warunkach. W obozach koncentracyjnych wytwarza się szczególna hierarchia, powstają nowe prawa i obowiązki, obowiązują zasady typowe tylko dla tego okrutnego, choć stworzonego przez ludzi i dla ludzi, świata. W miejscu tym próżno doszukiwać się poszanowania dla ludzkiej godności, wolności, czy prawa do życia. Swym ustrojem przypomina ono bardziej państwo totalitarne- władza dąży do całkowitej dominacji nad ludźmi, ich wszystkimi zachowaniami i emocjami. Zaburzeniu ulegają relacje międzyludzkie, pojawia się nowy podział- na katów i ofiary.

W opowiadaniu ,,Proszę państwa do gazu” autor opisał przyjazd transportu nowych więźniów. Wydarzenie opisywane jest przez Tadka, więźnia obozu i uczestnika wydarzeń. Obozowa rutyna zostaje przerwana wiadomością, że wagony wjeżdżają na rampę. Tylko najbardziej uprzywilejowani więźniowie mogą uczestniczyć przy opróżnianiu pociągu i rozdzielaniu więźniów- nagrodą są liczne dobra wiezione przez nieświadomych czekającego ich losu ludzi- ubrania, buty, damskie torebki, jedzenie. Zegarków, kosztowności i biżuterii nie można zabierać pod groźbą kary śmierci, te bowiem przeznaczone są na wywóz w głąb Rzeszy.

Wagony wtaczają się powoli, jeden za drugim. Z ich wnętrza dobiegają rozpaczliwe okrzyki i prośby o wodę i powietrze. W zaduchu i ścisku, stłoczeni jak zwierzęta, jadą ludzie. Wycieńczeni po ,,podróży”, nie wiedzą jaki los czeka na nich w miejscu przeznaczenia. Strach, lęk i niepewność mieszają się z nadzieją.
Niemieccy strażnicy obserwują ludzki tłum z niesmakiem. W więźniach nie widzą poszczególnych osób, ale „objuczoną, podobną do ogłupiałej, ślepą rzekę" która niesie ze sobą wiele wartościowych przedmiotów. Natychmiast po wyjściu z pociągu, przybyszom odbiera się ich cały dobytek i kieruje na lewo- do komór gazowych, lub na prawo- do lagru. Rozdzielane są rodziny i pary, a osoby chore i kalekie składane są na jeden stos ze zwłokami. Przez cały czas krąży karetka, która dostarcza gaz do komór. Odjeżdżają kolejne samochody wypełnione ludźmi, idącymi prosto na śmierć- a każdy taki pojazd to jedna kreseczka w notatniku esmana.

W rozładowywaniu transportu uczestniczą również więźniowie obozu. Nie robi na nich wrażenia ludzki dramat, nie odczuwają litości wobec przybyszów. Śmierć stała się dla nich czymś codziennym, powszednim. Życie w ekstremalnych warunkach zmusiło ich do wyzbycia się emocji i skoncentrowania na tym, co zapewnia przetrwanie. Nowy transport oznacza jedzenie, picie, odzież. Więźniowie sprowadzeni zostają do roli, która została im wyznaczona przez władzę - do roli rzeczy. Terror uświadamia im, jaki jest ich status w obozie, stanowi również trening dla samych Niemców. Istnienie człowieka zostało zredukowane do potrzeb jego ciała, do fizjologii. Poprzez terror Niemcy ogołacają więźniów ze wszelkich uczuć, ludzkich odruchów. Dają im możliwość zdobycia pożywienia, jednak zawsze odbywa się to czyimś kosztem. W obozie każdy wybór jest zły, bo zwrócony przeciwko życiu - swojemu lub drugiego człowieka Walka o jedzenie wiąże się nie tylko z chęcią zaspokojenia głodu, jest bowiem także jedynym warunkiem przetrwania. Ludzie wyniszczeni, chudzi i bezsilni są bezwzględnie usuwani, jako niezdolni do pracy, a przez to i bezużyteczni. W takim świecie nie ma miejsca na miłość, czy solidarność. Obóz stanowi miejsce zażartej, bezlitosnej, międzyludzkiej walki.

Uczestniczący w opróżnianiu pociągów Tadek i Henri odczuwają zniecierpliwienie, złość, niechęć i pogardę wobec przybywających ludzi, mimo że sami znajdowali się niedawno w tej samej sytuacji. Teraz jednak chcą tylko, by tłum przeszedł, przeminął, by skończyła się praca. Swym zachowaniem upodobniają się do esmanów, którzy równie beznamiętnie i obojętnie wykonują swoją pracę. Przykładem tego jest Niemiec odpowiedzialny za podliczanie więźniów- ,,gładko wygolony pan, zrównoważony i dokładny”, który wierzy, że „Ordnung muss sein”, niezależnie od sytuacji.

Dramat skazańców stanowi dla niektórych strażników rozrywkę- jeden z nich zaśmiewa się ze starca, który uporczywie domaga się rozmowy z panem komendantem. Wrzucając go na auto, stwierdza szyderczo, że „już za pół godziny będzie gadał z największym komendantem” i dodaje „Tylko nie zapomnij powiedzieć mu: Heil Hitler!”

Dramat i rozpacz przybyszy kontrastuje ze spokojem i brakiem emocji ze strony esmanów. Wiedzą oni, że „rozkrzyczana, śmierdząca banda ludzka” już za chwilę odjedzie, pozostawiając po sobie jedynie liczne dobra i unoszący się z kominów dym. Oprawcy mają niemal boską moc, to oni stanowią prawa, decydują o życiu i śmierci. Cała obozowa rzeczywistość jest podzielona na dwie części, tworzy dwa odrębne światy- władców i niewolników. Niemcy są przy tym charakteryzowani u Borowskiego bez emocji- nie ma wśród nich podziału na „dobrych” i „złych”, nie mają oni też imion, nazwisk, czy pseudonimów. Esmani są władcami życia i śmierci więźniów, ale i takimi samymi składnikami obozu, jak ich podwładni.

Śmierć grozi w obozie za wszystko. Istnieje regulamin, który stopniuje kary w zależności od przewinienia. Za najcięższe grozi kara śmierci. Jednak według Borowskiego, te pisane prawa nie są przestrzegany przez władze, autor bowiem ani razu nie opisuje w swoich opowiadaniach regulaminowej kary śmierci. Ludzie są karani w inny sposób, „według uznania” tych, którym podlegają. Doskonały przykład na to znajduje się w opowiadaniu pt. „Dzień na Harmenzach”, gdzie wartownik wabi więźnia, aby ten przekroczył linię graniczną obozu. Więzień daje się złapać się w pułapkę zastawioną przez swojego przełożonego, który następnie jednym strzałem zabija uciekiniera. Za ten czyn Niemiec zostaje wynagrodzony trzema dniami urlopu i nagrodą pieniężną w wysokości pięciu marek.

To, jak przebywanie w obozie działa na psychikę ludzką i zmusza do odrzucenia wszelkich humanitarnych odruchów, ukazane zostało też w opowiadaniu „U nas w Auschwitzu...”, gdy Tadek spotyka dawnego przyjaciela, Żyda, który pracuje w sonderkommando. Chwali on się, że wymyślił nowy, szybszy sposób na palenie ludzi: ,,(...) Bierzemy cztery dzieciaki z włosami, przytykamy głowy do kupy i podpalamy włosy. Potem pali się samo i jest gemacht”. Następnie dodaje „Te, fleger, u nas, w Auschwitzu, my musimy bawić się, jak umiemy. Jak by szło inaczej wytrzymać?”. Żyd stanowi przykład „człowieka zlagrowanego” czyli takiego, który wobec wszelkich doświadczonych w obozie okrucieństw, wyzbył się dawnych wartości i ludzkich, naturalnych emocji. Takie krwawe widoki stały się dla niego codziennością. Walczy on tylko o przetrwanie, nie zważając na innych. Żyje według nowej, obozowej moralności, która nie dopuszcza myślenia o drugiej osobie.

To, co w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego porusza najbardziej, to wyraźnie ukazany proces dehumanizacji, zachodzący we wszystkich więźniach. Często nie można jednoznacznie ustalić, kto jest katem, a kto ofiarą. Oprawcy i ich podwładni upodobniają się do siebie niepokojąco, zacierają się między nimi granice Liczy się władza, która zapewnia przetrwanie. W tak okrutnym, zezwierzęconym świecie nie ma miejsca na współczucie, miłość i ludzkie odruchy. Egzystencja ludzka zostaje upodlona, zredukowana do najniższych, fizjologicznych potrzeb. Śmierć i cierpienie są nieodłącznym i naturalnym elementem tego zdegradowanego, bezlitosnego otoczenia, dlatego nie robią one na nikim wrażenia, nie skłaniają do refleksji, czy zmiany postępowania. Ludki dramat traktowany jest z obojętnością, czasem nawet zbywany śmiechem i szyderstwem. Nie ma tu miejsca na indywidualne postrzeganie jednostki, jej osobowości, na uznanie jej godności i prawa do życia. Kolejnych przybyszy postrzega się tylko przez pryzmat przywożonych przez nich dóbr materialnych i ich zdolności do pracy. Ten cynizm i brak emocji widoczny jest również w warstwie językowej opowiadań- Tadek, 1 os. narrator, posługuje się krótkimi zdaniami, których zadaniem jest tylko informować o zachodzących wydarzeniach. Ten beznamiętny styl wypowiedzi podkreśla ogrom i straszliwość zmian, które nieuchronnie zajść muszą w każdym mieszkańcu obozu. Ludzie, którzy byli ofiarami, po przeżyciu swojej dawki cierpień, zamieniają się w katów i traktują kolejnych przybyszy z taką samą bezwzględnością, jakiej sami wcześniej doznali.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 7 minut