profil

Miłość w "Lalce" B. Prusa.

poleca 83% 917 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Światem, prócz pieniądza, rządzą miłość i nienawiść. Ta ostatnia nie warta jest strzępienia języka tudzież wypisywania długopisu, więc zostawmy ją na marginesie. Miłość... Uczucie piękne i wzniosłe, ale często prowadzące do depresji i myśli samobójczych jeśli nie zostaje odwzajemnione. Kończy się romantyczną białą suknią z welonem lub melodramatycznym skokiem pod pociąg. Popycha ludzi do działań szalonych lub tylko nieostrożnych. W powieści Bolesława Prusa możemy zaobserwować różne poglądy na miłość i będące jej koroną małżeństwo.


W „Lalce” mamy do czynienia z trzema głównymi zapatrywaniami na sprawy damsko-męskie. Otóż panna Izabela Łęcka, która panną pozostać powinna, przepis na małżeństwo i miłość wielką miała taki: należy postawić przed ołtarzem kobietę z tzw. dobrym nazwiskiem i pokaźnym majątkiem oraz takiegoż mężczyznę, dzięki świętemu sakramentowi ich majątek ulegnie cudownemu rozmnożeniu. Następnie przychodzi na świat śliczny bobas by po dwudziestu paru latach mógł przedłużyć ród zacny a piękny i zwiększyć majątek rodziny. A we wszystkim jest Palec Boży, który materializuje się pod postacią czcigodnych matron i siwych panów strzegących nazwisk i posagów.

Miłość przybiera postać zgodnej symbiozy między strojną żoną przyjmującą gości i mężem, który daje na to pieniądze. W czasach panny Izabeli zapomniano o tych prostych zasadach i małżeństwa już nie są, według niej oczywiście, tak szczęśliwe. Bela czekała na adekwatnego kandydata flirtując z kim popadło. Owych zabaw nie traktowała jednak jak zdrady swej idealnej miłości, bo wybranek uczuciowy nie był. Cóż jego serce było z kamienia, jeśli miał je w ogóle... Nie wymagajmy bowiem zbyt wiele od marmurowego Apollina. Tylko starożytny bóg był odpowiednią partią dla rozpieszczonej Izabeli. Czasem jednak posąg nabierał cech ludzkich (pomijając ciepłe dłonie i stopy, bo to zasługa nie krwi krążącej w nim, a gorąca pocałunków Beli), gdy panna Łęcka obdarzała go rysami kalejdoskopu amantów.

Panna Izabela wychodzić za mąż nie powinna. Tak z braku majątku jak i posiadania serca z lodu.

Kolejnym przypadkiem, nie rokującym pomyślnie, jest Wokulski. Niepoprawny romantyk, jakich już się nie spotyka. Wierzy w miłość idealną, od pierwszego wejrzenia. Na ukochaną, pannę Izabelę, przelewa całą moc swego uczucia i energię. Tym samym przeobrażając ją w mimowolnego energetycznego wampira jeśli wierzyć słowom Olgi Tokarczuk spisanym w eseju „Lalka i perła”. Wokulski odbiera sobie siły witalne by przekazać je wybrance serca, która kwitnie i pięknieje z dnia na dzień... Bardzo smutne, ale jakże piękne. W Izabeli widzi wszystko co najlepsze, najgłębsze, najbardziej tajemnicze. Widzi swoje marzenia, wyobrażenia. Sens życia. Idealizuje ją. Izabela staje się jego Animą, urzeczywistnieniem marzeń. Wokulski zastanawia się czy może istnieć miłość idealna, czysta, nieskażona pożądaniem. Myśli, że tak niewinne jest jego uczucie... A jednak omdlewa na myśl o jednym jedynym pocałunku. Jest to miłość pełna sprzeczności, tak jak pełen ich jest sam bohater.

Romantyk-pozytywista... Gdzie sens, gdzie logika tak szalonej i nie schematycznej miłości? To wykracza poza szablon Łęckiej. To nie może się dobrze skończyć. Ale Wokulski tego nie widzi, jest zaślepiony. Wciąż twierdzi, że niebezpieczna jest tylko pierwsza miłość, że ta ostatnia nie może być tak niszcząca. Uczucie do panny Izabeli wypala go. Doktor Szuman widział ratunek tylko w małżeństwie. Niestety ten lek był poza zasięgiem Pnia z Czerwonymi Rękoma, jak nazywała go słodka Anima... Czasem wracał mu rozum, Izabela stawała się zwyczajną panną na wydaniu, jednak zbyt daleko zaszedł już dla niej by się wycofać. Wokulski chciał zakończyć to chore uczucie swoją śmiercią. Chciał popełnić samobójstwo niczym romantyczni bohaterowie, niczym dr Szuman gdy zmarła mu narzeczona. Jednak tak melodramatyczne rozwiązania mają miejsce tylko w romantycznych dziełach.

Wokulski jednak potrafił odróżnić małżeństwo od miłości. Ślub niekoniecznie miał być połączeniem połówek pomarańczy. Mógł stać się dobrym interesem. Cóż, nie wierzę by Minclowa była panią serca naszego bohatera. Przyjaźń. Serdeczność. To tak. Jednak nic więcej. Małżeństwo jako narzędzie. Smutne, ale prawdziwe.

Trzecim przypadkiem jest Starski. Człowiek wyrachowany, ale nie pozbawiony uczuć. Przykładem tego może być jego rozmowa z prezesową. Otóż w mniemaniu tego pana związek dusz i związek ciał są dwoma różnymi sprawami. Kochać można kogo bądź, swoboda uczuć jest ważna, ale... To „ale” zawsze psuje wiele rzeczy. Starski mówi o pewnych prawdach, których nic nie zmieni. Ludzie gardzą pieniędzmi, ale wiedzą, że to one dają możliwości kochania, uczenia się, tworzenia. Między wierszami możemy odczytać, że miłość pełna romantycznych uniesień i serenad wyśpiewywanych pod oknami to wymysł bogaczy, bo która chłopka ma białe dłonie i różaną cerę? Uważa, iż uczucie uczuciem, a małżeństwo interesem. Można rozbudować fortuny lub stracić ogromny kapitał. Ślub nie może być brany pod wpływem zrywu serca lecz po wielu kalkulacjach.

Opozycją do Starskiego zdaje się być prezesowa uważająca, że co innego małżeństwo ze względów politycznych, a co innego wyjść za człowieka tylko dla pieniędzy. Jednak w ustach bogatej kobiety, która sama za głosem serca nie poszła, brzmi to sztucznie.

Warto wspomnieć i o poglądach Ochockiego. Ten dla odmiany sądził, że żona to upadek ideałów naukowca i koniec kariery tegoż. Zamiast przesiadywać w zaciszu laboratorium byłby ciągany po balach, teatrach i proszonych podwieczorkach... Sam Ochocki pomysł małżeństwa kwituje tak: „Ożeniłbym się, gdybym miał pewność, że nic już w nauce nie zrobię.”

Choć przedstawione postacie reprezentują różne spojrzenia na kwestię miłości, to mianownik wspólny mają: małżeństwo to instytucja, interes. Nie należy brać ślubu tylko dlatego, że kogoś się kocha. Za to można tylko dlatego, że ktoś ma pieniądze, stanowisko, wpływy... Minęła już epoka uczuć i serca. Teraz liczą się pieniądze. Miłość i nienawiść jakoś mniej. Szczególnie miłość...

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut

Teksty kultury