profil

Maria Kuncewiczowa "Cudzoziemka" - streszczenie

drukuj
poleca 82% 258 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Róża odwiedza swoją córkę Martę, która jest już dorosłą kobietą, mieszka z mężem i synem. Marty nie ma w domu, co bardzo ją denerwuje, bowiem zapowiedziała swoją wizytę. Spotyka się z jawną niechęcią ze strony służącej córki. Czuje się jak stara, niepotrzebna kobieta, ale to uczucie starannie przed wszystkimi ukrywa pod maską złości i cynizmu. Kiedy podczas zakupów córka powiedziała jej, że w czarnym swetrze wygląda jak jej stara kotka Petronella, kiedy jest najedzona, Róża „poczuła starość swoją, już dokonaną […] widoczną każdemu”. Na przekór córce kupiła sweter w jaskrawych kolorach. Wspomina swoje dzieciństwo w Taganrogu i miłość do Michała Bądskiego, syna jej nauczyciela gry na skrzypcach.

To on jako pierwszy odkrył jej niezwykłą urodę, zwrócił uwagę na jej piękny, klasyczny nos. Między młodymi nawiązał się romans. Później jednak Michał ożenił się z moskiewską kursistką, a Róża wyszła za cichego, mrukliwego Adama, „żeby na niego zwalić swoją piękność jak miażdżący głaz”. Od początku okazywała mu jawną niechęć. Wyjechali do Saratowa, gdzie Adam otrzymał posadę nauczyciela matematyki w gimnazjum. Urodziło im się dwoje dzieci. Róża mściła się na mężu za winy Michała. U Marty słucha piosenki Close your eyes i ogląda wiszący na ścianie wschodni szal swojej babki, zesłanej z mężem w 1831r. na Kaukaz. Była to duma Róży „pokwitowanie historii ze świadczeń publicznych rodu”. Dla niej Polska skończyła się w 1831. Nagle zrywa szal, a wtedy on rozlatuje się ze starości. Wspomnienia z przeszłości splatają się z teraźniejszością. Róża wspomina, jak ciotka Luiza zabrała ją do Warszawy, aby uchronić od „zmoskalenia w dzikim kraju” i by kształcić ją w konwersatorium na skrzypaczkę. Niespełnionym marzeniem kobiety był śpiew. Uważała, że ma wspaniały głos, a skrzypce to powód jej nieszczęść. Mąż mówił na nią zawsze Elcia, chociaż ona nie cierpiała tego imienia. Uważała, że dwa imiona symbolizują jej dwa życia: jedno krótkie i prawdziwe, drugie wymyślone i aż nadto długie, pierwsze: kwiat, miłość i nieszczęście, drugie: honor, szacunek i powolna śmierć duszy. Jedyne, co czuła do męża to pogarda i nienawiść za to, że nie jest inny. On zaś czuł wobec niej zachwyt i nieustanne zdziwienie nią. Róża zawsze porównywała go z Michałem, tylko on miał według niej idealne ręce i dłonie. Wspomina śmierć ich syna — Kazimierza, wyrzuca mężowi, że nie zrobił nic, by go ratować i że to przez niego syn zachorował, (kiedy lekarz masował Adamowi plecy, chłopiec zaraził się od bakterii na fartuchu felczera). Przypomina też mężowi, że chciał ją zabić. Przychodzi syn Marty — Zygmunt. Nie lubi babki, bo z jej powodu wszyscy są w złych humorach, zaś dziadka uważa za „pluszowego misia”. Róża od początku czuła niechęć do córki za to, że była podobna do Adama, podczas gdy synowie przypominali ją z wyglądu i wyobrażała ich sobie jako dzieci jej i Michała. Zygmunt zdenerwowany zachowaniem babki każe jej iść przecz z jego domu. Do domu przybywa Władysław, zaalarmowany przez ojca. Chociaż nie odczuwa zbytniego niepokoju o matkę, udaje przed nią, że bardzo się o nią martwi, bowiem Róża żąda tego od dzieci. Kiedyś Adam zbuntował się przeciwko występom Róży na scenie oraz przeciw jej zamykaniu się u siebie w pokoju i uporczywej grze na skrzypcach. Nic to nie dało. Kiedyś Róża wróciła bardzo późno do domu i zobaczyła, że Władek śpi spokojnie, zamiast na nią czekać i martwić się o nią oraz że nie cieszy się z jej powrotu (obudziła go, by mu o tym powiedzieć). Od tej pory Władek zawsze musiał udawać przed matką radość z jej powrotu.
Z powodu urazu do matki, Władyś ma uraz do kobiet w ogóle. Róża dzięki synowi mogła mścić się na kobietach za swoją krzywdę. W wieku dwudziestu kilku lat zaręczył się po raz pierwszy w czasie pobytu na studiach za granicą z niejaką Haliną. Niestety po wizycie matki dziewczyna nie miała żadnych szans i Władek z nią zerwał. Róża nie powiedziała jej nawet jednego dobrego słowa. Kobieta wie, że syn ją uwielbia i to sprawia jej wielką radość.
W czasie pobytu Władka za granicą Adamom rodzi się córka — Marta. Od śmierci Kazia minęło 10 lat. Żoną Władka została Jadwiga. On ostrzegł ją, że jego matka jest dziwna.
W czasie ślubu oczywiście Róża nie zdobyła się na żaden miły gest wobec synowej. Potem ciągle ją krytykowała i udzielała porad jak ma prowadzić dom, dlatego nikt nie lubił jej wizyt. Róża „wiecznie węszyła podstęp i przeszpiegi”. Jedyna rzecz dobra w Róży to jej śpiew — szlachetny i szczery. Mimo piekła, jakie zawsze urządzała Jadwidze i synowi podczas swoich wizyt wyleczyła ich córkę z kataru kiszek, nauczyła synową odróżniać schab od cielęciny, odkryła we wnuku poetę. Władysław dostał jako dyplomata posadę w Rzymie. Zaprosił matkę. Na początku była zachwycona wszystkim, ale potem dopadała ją apatia i ponurość. Potem Władysławowie przenieśli się do Królewca. Tam Róża również ich odwiedzała, ale sporadycznie. Ojciec przeszedł na emeryturę, a Marta wyszła za mąż. Róża zaczyna leczyć się u doktora Gerhardta. Adam zamieszkuje u swojej kochanki — Kwiatkowskiej. Róża chce wyjechać do Królewca, aby zobaczyć się z doktorem, który jako jedyny ją rozumie. Do domu wraca Marta. Róża zaczyna nabierać ludzkich cech. Rozmyśla o swoim życiu, o tym, ze zostało jej wszystko odebrane: Luiza odebrała jej Taganrog, moskiewska kursistka Michała, mistrz January wielkość, Adam szczęście, śmierć Kazia, a życie Władysia. Zawiodła się na Bogu, który nie ocalił jej miłości, nigdy już Mu nie wierzyła. Kiedyś nawet chciała zabić swojego syna, ale powstrzymał ją księżyc. Pewnej nocy, gdy grała na skrzypcach Brahmsa Adam rozwścieczony jej grą zaciągnął ją do łóżka i wtedy poczęła Martę. Marta jest zmuszona przez matkę do układania twarzy w maskę, która najmniej by ją raziła, najmniej przypominała Adama. Jej talent wokalny Róża odkryła późno i stał się on dla niej nadzieją na ziszczenie własnych marzeń. W dzieciństwie Róża nienawidziła córki, uważała ją za wroga podobnie jak męża, dlatego Marta zawsze miała lepszy kontakt z ojcem. To się jednak zmieniło, gdy Róża zaczęła przysposabiać Martę do kariery śpiewaczki. Kiedy w wieku 7 lat Marta dostała dyfterytu (na tę chorobę umarł Kazio) Róża nie robi nic, by jej pomóc. Ma nawet ochotę podać córce zbyt dużą dawkę lekarstwa, by w ten sposób zemścić się na Adamie, ale nie robi tego. Uratowała ją, ale nie zmieniło to jej stosunku do córki. Na jednym ze spacerów Róży z Martą natknęły się na szczęśliwą parę zakochanych — szli razem uśmiechnięci, pochyleni ku sobie, a w pewnej chwili po prostu spojrzeli sobie w oczy. Wtedy Marta zobaczyła, że z oczu jej matki płyną łzy. Róża zwierza się Władysiowi z tego, że chciała go zabić w obawie, że i tak ją kiedyś opuści, ale powstrzymało ją przerażenie, że miałaby odebrać własnemu synowi cały świat. Opowiada też o nocy, w czasie której poczęła Martę. Marta podsłuchuje za drzwiami. Adam wymarzył sobie, że Marta będzie kwiaciarką. Niestety jego plany burzy żona, która postanawia zabrać ją do Warszawy, by tam kształcić jej głos. Adam błaga Różę, żeby nie zabierała mu córki, ale ona jest nieugięta. Wypomina mu, że chciał w tę noc zabić w niej muzykę, a jakby na przekór jemu Marta ma piękny glos, którym może wszystko wyśpiewać. Adam zostaje więc dyrektorem kursów w Warszawie, a Marta uczy się śpiewu u Włocha. Marcie szkoda ojca. Umiera matka Róży — Sophie. Nikt zbytnio nie przejmuje się jej śmiercią, bowiem była „za mało poważna”. W czasie wizyty u Marty wszyscy zauważają, że w zachowaniu Róży nastąpił przełom — stała się wyrozumiała, ludzka, ale przez to „bardziej niż kiedykolwiek daleka”. Róża wyznaje swoje grzechy: że zadręczyła siebie i innych, a i tak nie osiągnęła celu, a wszystko przez „zawziętość
w tęsknocie niedorzeczną”. Polska zawsze była dla niej wygnaniem, nienawidziła ciotki-złośnicy, brzydziła się Warszawą. Przez całe życie obchodziła ją własna tęsknota, muzyka, ból, tajemnice. Wyrzuca Adamowi, że nie uchronił jej od samej siebie, że się jej bał. Kiedyś Marta była zakochana w niejakim Stefanie, ale przez matkę, która nie pozwalała jej marnować czasu na randki, musiała z nim zerwać. Jej mężem został Paweł (wybrany przez matkę), ale ich małżeństwo nie było zbyt szczęśliwe. Teraz Róża, widząc to, namawia ją na rozwód. Opowiada jej o Michale i o doktorze Gerdhardzie. On użył wobec niej takich samych słów, jak niegdyś Michał: „Diese Nase”. Te słowa coś w niej wyzwoliły, a jednocześnie uwolniły. Jedynie doktor nie zląkł się Róży, odkrył w niej dzieciństwo, słuchał jej; „serca słuchał i męczarnie jego zrozumiał.” Poradził jej, aby następnym razem przyszła do niego uśmiechnięta. Teraz ostrzega córkę, aby nie popełniła jej błędu. Róża umiera.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (4) Brak komentarzy
30.4.2011 (18:07)

jak ktoś nie czytał to wątpie, że wie o co chodzi;) ale dla mnie bomba:P

26.10.2008 (21:58)

super streszcenie

19.4.2008 (17:13)

nieprawidłowości...syn Marty miał na imię Zbyszek, a nie Zygmunt! Poza tym "może być";]

Teksty kultury