profil

Fascynacja śmiercią w literaturze i sztuce średniowiecznej.

poleca 85% 176 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
św Augustyn

Fascynacja śmiercią w literaturze i sztuce średniowiecznej.



Średniowiecze to epoka, która na przestrzeni kilkuset lat nie była doceniana przez następców.
Miano epoce nadali humaniści z Italii na przełomie XV i XVI wieku. Średniowieczu zarzucano, że zniekształciło obraz wielkich osiągnięć antyku. Jest to oczywistą nieprawdą. „Ojcowie Kościoła” dążyli do powiązania pogańskiej tradycji starożytnej z myślą chrześcijańską. Filozofia i teologia św. Augustyna nawiązywała do myśli Platona, a zwłaszcza problemu dualizmu duszy i ciała. Święty Tomasz korzystał natomiast z dorobku Arystotelesa.
Zmiany myślenia o tej epoce jako o „wiekach średnich” dokonali dopiero romantycy w XIX wieku.
Doskonały obraz średniowiecza zawarł J. Huizinga w swojej książce „ Jesień średniowiecza”.
Nie można jednak pominąć faktu, że epoka ta miała swoje ustanowione poglądy i spojrzenie na świat. Główną doktryną był oczywiście teocentryzm. Bóg stanowił najwyższą wartość w życiu człowieka, a pośmiertne obcowanie z Nim było pragnieniem i dążeniem rodzaju ludzkiego. Istotą Stwórcy i drogą ku zbawieniu zajmowali się najwięksi uczeni epoki. Jednak szansę na spotkanie zbawionych z Panem dawała śmierć. Nie można jej było pominąć więc i w rozważaniach o życiu przyszłym.
Jeżeli śmierć zajmowała umysły ludzi to, jak to było na przestrzeni wieków, problem jej istoty znalazł odzwierciedlenie w literaturze i sztuce.
Św. Augustyn napisał: „ Na ziemi człowiek nie może osiągnąć ani szczęścia, ani dobra”. Śmierć staje się swoistą „furtką” do nowego i lepszego świata. Dlaczego więc wciąż budziła strach?
Ludzie żyjący w epoce średniowiecza nie posiadali współczesnej wiedzy o umieraniu. Dzisiaj w każdej encyklopedii napotkamy definicję śmierci jako „ustanie funkcji życiowych”. Dla ludzi żyjących we wspomnianej epoce odejście było tajemnicą, stanowiło swoiste misterium oparte na pożegnaniu z bliskimi i światem doczesnym. Wierzyli w życie wieczne duszy, ale bali się samego przejścia na „drugą” stronę. Poeci, pisarze i artyści starali się więc oswoić z tym tajemniczym, ale nieuniknionym zjawiskiem. Przedstawiano różne, można powiedzieć „wzorcowe” sposoby umierania. Myślę tutaj o świętym Aleksym i Rolandzie.
Bohater „ Legendy o św. Aleksym” to wzorzec ascety, człowieka, który dobrowolnie zdecydował się na życie w ubóstwie i cierpieniu, by w ten sposób pogłębiać chwałę Boga, a ludziom wskazywać drogę ku zbawieniu. Żył oblewany pomyjami na progu domu ojca, przez nikogo nierozpoznany, cierpiący fizycznie. Wierzył jednak, że jego dusza zazna szczęścia. O tym, że marzenie to mogło się spełnić, świadczy misterium jego śmierci:
„ A gdy Bogu duszę dał,
Tu się wielki dziw zstał:
Same zwony zwoniły,
Wszytki, co w Rzymie były.”
Po śmierci opary od ciała Aleksego leczyły chorych. Śmierć tego ascety stała się nadzieją na zbawienie biednych i żebraków. Dzięki niemu uwierzyli, że i oni mogą stanąć u wrót królestwa niebieskiego i żyć w chwale Pana. „Legenda o św. Aleksym” nie straszyła, ale dawała ufność i wiarę w cel cierpień człowieka na ziemi. Śmierć urosła do rangi wybawiciela.
Odejście do Boga było, więc przede wszystkim nagrodą. Jest to szczególnie dostrzegalne w „Pieśni o Rolandzie”. To historia rycerza frankońskiego, który poległ w bohaterskiej walce z Saracenami. Hrabia Roland spełniał wszelkie wymogi stawiane rycerzowi chrześcijańskiemu: był waleczny, stawał w obronie Boga, ojczyzny, króla, biednych i słabszych. Również jego śmierć w pełni mieściła się w kanonie wymogów zgonu bohatera chrześcijaństwa. Roland umarł pożegnawszy się wcześniej z Karolem Wielkim, towarzyszami i „słodką Francją”. Jak prawdziwy wasal Stworzyciela” Ofiarował Bogu swą prawą rękawicę, św. Gabriel wziął ją z jego dłoni, opuścił głowę na ramię; doszedł, ze złożonymi rękoma swego końca. Bóg zsyła mu swego anioła Cherubina i św. Michała opiekuna; z nim przyszedł i św. Gabriel. Niosą duszę hrabiego do raju.”
Za zasługi szlachetnego rycerskiego żywota Roland został wynagrodzony. Po jego duszę przyszedł sam św. Gabriel. O takiej śmierci mogli marzyć wszyscy chrześcijańscy rycerze. Obecność Archanioła podkreśliła powagę i wzniosłość śmierci Rolanda.
Taka wizja mogła zafascynować ludzi średniowiecza, spragnionych potwierdzenia życia pozagrobowego i nagrody z rąk Pana. Jestem przekonany, że dodawała otuchy konającym i pomagała im pokonać naturalny lęk przed nadejściem końca.
Skrajnie różny jest obraz śmierci kochanków: Tristana i Izoldy. Umierają razem, a miłość pokonuje śmierć i zostają na zawsze razem, połączeni pędami krzaku głogu. Ten wzruszający obraz również dawał nadzieję, pozwalał uwierzyć, że jest inny świat niż doczesny, a sam zgon to tylko pokonanie ostatniej przeszkody na drodze do pełnej szczęśliwości.
Trudno jednak fascynować się cudami, które dzieją się po zgonie. Ludzie średniowiecza chcieli więcej wiedzieć o samym zjawisku śmierci. Tworzyli, więc jej wyobrażenia, które na przestrzeni czasu ulegały modyfikacji. Początkowo personifikacją śmierci był rozkładający się trup kobiety, tak opisany w „Rozmowie mistrza Polikarpa ze śmiercią”:
„Ujrzał człowieka nagiego,
Przyrodzenia niewieściego,
Obraza wielmi skaradnego(...)
Chuda, blada, żółte lice
Łyszczy się jako miednica,
Upadł ci jej kawał nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa;
(...)
Nie było warg u jej gęby
Poziewając skrżyta zęby
(...)
Goła głowa, przykra mowa”
Taka wizja mogła przestraszyć ludzi. Jednak autor starał się też pokazać osobowość Śmierci. Jest ona córką grzechu człowieka, działa bezlitośnie i konsekwentnie. Szczególnie jednak lubi znęcać się nad złymi ludźmi:
„Mam moc nad ludźmi dobremi,
Ale więcej nade złemi;
Kto najwięcej czyni złości,
Temu słamię kości.”
Śmierć lubi być okrutna wobec grzeszników. Ci, którzy żyją zgodnie z nauką Boga, umrą ale bać się śmierci nie muszą. Nadzieją dla człowieka jest oczywiście zmartwychwstanie Chrystusa, jedynego, który ją pokonał:
„ Alem kosy naruszyła,
Gdym Krystusa umorzyła,
Bo w niem była Boska siła.
Ten jeden mą kosę zwyciężył,
Iż trzeciego dnia ożył;
(...)
Potem jużem wszytkę moc straciła.”
.
Śmierć nie jest więc panią naszego życia w blasku chwały Pana. Nie może pokonać Chrystusa i pozbawić ludzi zmartwychwstania.
Śmierć to również ważny motyw w malarstwie średniowiecznym. Ulubionym elementem jest oczywiście „dance macabre” – taniec śmierci. To, koło, które tworzy szkielet z kosą, czyli śmierć i ludzie wszystkich stanów: od chłopów przez szlachtę i duchowieństwo po króla. Jest to obraz sprawiedliwości śmierci wobec wszystkich ludzi. Taniec śmierci wykonywany jest najczęściej na ziemi, bo stąd zabierani są przez nią ludzie. Oczywiście ten korowód trwa i trwać będzie aż do dnia Sądu Ostatecznego. Pierwsze znane malowidło nawiązujące do tego motywu wykonano w 1423r. na murze krużganku kościoła św. Niewiniątek w Paryżu. Najsłynniejsze jednak są drzeworyty Hansa Holbeina młodszego tworzące cykl "Taniec śmierci". Niemiecki artysta wyobraża śmierć jako szkielet porywający w krąg taneczny przedstawicieli różnych stanów i zawodów.
Szczególnie jednak popularne były rzeźbione w drzwiach sceny z życia i śmierci świętych. Wystarczy wspomnieć słynne Drzwi gnieźnieńskie i przedstawiona na nich scenę męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Odchodzi on do Pana na kolanach, ze złożonymi rękoma. Jest pogodzony z Bogiem i swoim losem. Rozumie sens śmierci i modli się też za swoich prześladowców. Krzewił wiarę Chrystusa i wie, że śmierć nie ma nad władzy, a Pan upomni się o niego w dniu Sądu Ostatecznego.
Wspaniałą ilustracją do rycerskiego zgonu jest fragment tryptyku „Legenda św. Jadwigi”, ukazującego bitwę pod Legnicą. Dusze poległych wędrują do Boga (chrześcijanie) lub do piekła (niewierni). Dusze rycerzy chrześcijańskich gromadzą się w łodzi trzymanej przez aniołów, czyste i bezpieczne, spokojne o swój los. Te uczucia zawdzięczają godnej śmierci w obronie wiary Chrystusa.
Samą śmierć bardzo realistycznie, a wręcz groźnie przedstawia alegoryczny wizerunek z XV w. „Śmierć wszystkich zrówna”. To postać uśmiechniętego szkieletu z kosą, na której ostrzu widoczne są obcięte głowy ludzi wszystkich stanów. Można dostrzec wyraźne podobieństwo do „Rozmowy mistrza Polikarpa ze Śmiercią”. Szkielet owijają węże, symbol grzechu Adama i Ewy, a tym samym rodzic śmierci.
Zastanawiałam się, czy zainteresowanie ludzi średniowiecza tematem śmierci wyrastało z krótkości ich życia, głębokiej wiary czy strachu przed cierpieniem. Myślę, że z wszystkiego po trosze. Zresztą motyw śmierci popularny jest do dzisiaj. Mamy XXI wiek i mimo że wiemy dużo o świecie, nadal boimy się samego zgonu i owej strasznej samotności, na którą będziemy wówczas skazani...

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 7 minut

Teksty kultury