profil

Obraz kultury szlacheckiej w powieści Elizy Orzeszkowej pt. „Nad Niemnem” na tle innych utworów.

drukuj
poleca 85% 107 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Zgodnie z definicją, kultura szlachecka to nie tylko styl życia szlachty, ale także jej światopogląd i wartości, które sobą reprezentowała. Jej elementy możemy poznać dzięki polskim pisarzom, autorom takich utworów jak „Nad Niemnem”, „Lalka” i „Pan Tadeusz”.
Eliza Orzeszkowa pisząc powieść „Nad Niemnem” powiedziała, że jeśli uda jej się ją ukończyć, będzie z pewnością dziełem jej życia. Autorka w tym utworze dokładnie przedstawiła zwyczaje panujące w ówczesnym społeczeństwie polskim, począwszy od arystokracji a kończąc na schłopiałej szlachcie zaściankowej. Głównymi bohaterami są dwie rodziny: Korczyńscy i Bohatyrowiczowie. Ci pierwsi są przedstawicielami szlachty średnio zamożnej, drudzy tej schłopiałej.
W „Nad Niemnem” można odnaleźć podobieństwa do „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza . Obydwa utwory mówią o wydarzeniach, które toczą się na Litwie, opisują losy społeczeństwa szlacheckiego oraz ukazują pewne elementy kultury i obyczajów panujących w tamtych czasach pośród szlachty. Jednak w porównaniu z Mickiewiczem, Orzeszkowa, w swojej powieści jest dużo bardziej krytyczna w stosunku do tej grupy społecznej. Starała się ona wychowywać i uczyć swoich czytelników, ale nie robiła tego w sposób ostentacyjny i wrogi.
Korczyn, będący dworem należącym do rodziny Korczyńskich, znajdował się w malowniczym kawałku Litwy, nad brzegiem Niemna. Został on przedstawiony dużo bardziej realistycznie niż mickiewiczowskie Sopilcowo. Pierwszy z nich „nie był to dwór wielkopański, ale jeden z tych starych szlacheckich dworów, w których niegdyś mieściły się znaczne dostatki i wrzało życie”, w którym „jakaś ręka gorliwa i pracowita zajmowała się wciąż jego podpieraniem, naprawianiem, oczyszczaniem”. Zaś Soplicowo to „dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany / Świeciły się z daleka pobielane ściany”, „dom mieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi, / I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogi / Użątku, co pod strzechą zmieścić się nie może”.
Po uwłaszczeniu chłopów nastały ciężkie czasy dla nieprzyzwyczajonej i bojącej się pracy szlachty, a brak darmowej siły roboczej spowodował problemy finansowe. Spoglądając na Korczyn widzi się właśnie taki upadek znaczenia szlachty: ”dworowi temu, w którym widocznie coś się ciągle psuło i naprawianym było, w którym widocznie także nic od dawna nie dodawano i nie wznoszono, ale tylko to, co już stało i rosło, przechowywano, porządek i czystość nadawały pozór dostatku i prawie wspaniałości.”
W „Nad Niemnem” Eliza Orzeszkowa ukazała rozłam społeczeństwa szlacheckiego na to zepsute i na posiadające jeszcze jakieś ideały. Emilia, Kirło, Różyc, Zygmunt to typowi przedstawiciele wyższych sfer, którzy uważają, że liczy się tylko życie na poziomie, a coś takiego jak praca czy głód w ogóle nie istnieją w prawdziwym świecie. W rzeczywistości są pasożytami wiodącymi życie ponad stan. Ludzie ci są znudzeni pobytem na wsi, jednocześnie zachwycają się zachodnią kulturą i obyczajami, w swoje rozmowy wtrącają obce zwroty i wyrażenia: „Pomimo bowiem wielkich różnic powierzchowności, z ubiorów swych, gwałtownie na pamięć przywodzących żurnale mód, z postaw i ruchów, nic pod względem wykwintności nie pozostawiających do życzenia, ze sposobu mówienia, wyróżniającego się lekkim cedzeniem sylab i przymieszką francuskich wyrazów, z kobiecego prawie wydelikacenia cery i rąk byli oni bardzo do siebie podobni, przedstawiali niejako jeden typ, przez pewne warunki urodzenia, wychowania i majątku wyrabiany”. Liczą się dla nich tylko przyjemności: podróże, bale, podążanie za modą, czytanie poezji i rozmowy o sztuce.
Corocznym świętem na korczyńskim dworze były imieniny Emilii Korczyńskiej, które były dla pań jedną z okazji do zaprezentowanie nowych sukien, biżuterii i fryzur. W domu Korczyńskich, przestrzegano staropolskiego sposobu usadzania przy stole według zasad grzecznościowych i hierarchii ważności. Jednak „chód i ruchy ich zdradzały, że takie ceremonialne odchodzenie od jadalnych stołów zwyczajnym im nie było, że jeśli i znali kiedyś podobne parady; to od dawna od nich odwykli.”. Osoby biorące w spotkaniu udział prześcigiwały się w opowiadaniu o swoich podróżach, miejscach, które zwiedziły, rzeczach, które robiły. Gdy Witold w rozmowie z Zygmuntem i Różycem poruszył idee pozytywistyczne, wywołał ogólne zażenowanie i konsternację. Mężczyźni ci, „obywatele świata” nie mieli jakiegokolwiek pojęcia o zarządzaniu swoimi majątkami i ciężkiej sytuacji chłopów. Taką właśnie postawę ludzi wykształconych i światowych w całej powieści piętnuje i potępia Eliza Orzeszkowa.
Z drugiej strony wśród bohaterów „Nad Niemnem” jest także wiele postaci pozytywnych. Poległy w powstaniu styczniowym Andrzej Korczyński poświęcił życie w imię tych właśnie idei. Interesował się tym co dotyczyło ludzi biedniejszych od niego. Pomagał im i dzielił się z nimi swoją wiedzą. Po śmierci Andrzej stał się dla Bohatyrowiczów i okolicznych wieśniaków bohaterem i ideałem szlachcica, przyjaciela chłopów. Zawsze pamiętali o tym co dla nich zrobił, jako jedyni odwiedzali mogiłę powstańczą, w której spoczął.
Młody Witold Korczyński był całym sercem oddany ideom pozytywistycznym. Starał się je wprowadzać w życie, przypomniał ojcu co jest tak na prawdę ważne, spotykał się z chłopami i mówił im w jaki sposób mogą poprawić swój byt. Kontynuował dzieło, które zaczął jego wuj Andrzej.
Bohatyrowicze mimo, że należeli do szlachty zaściankowej i na wszystko musieli pracować własnymi rękoma, zostali w powieści przedstawieni jako niezwykle szczęśliwi i zadowoleni z życia ludzie. Eliza Orzeszkowa ukazała ich codzienne życie w niezwykle kolorowy i radosny sposób. Nawet w tak prozaicznej i ciężkiej pracy jak żniwa odnajdywali niesamowitą przyjemność. W każdym momencie życia towarzyszyły im polskie pieśni i przyśpiewki.
Bohaterowie „Pana Tadeusza” znacznie różnią się od tych z powieści Orzeszkowej. Prowadzili życie w zgodzie z tradycją, nie mieli sporów z pracującymi dla nich chłopami. Soplicowie potrafili dbać o swoje dobra, żniwa przynosiły obfite plony, nie brakowało zwierząt w lasach. Wiedli życie pełne zabawy i przyjemności, ponieważ było ich na to stać. Litwa przedstawiona w „Panu Tadeuszu” to prawdziwy kraj mlekiem i miodem płynący.
Soplicowie i ich sąsiedzi przywiązywali bardzo duże znaczenie do tradycji i kultury. Sędzia był strażnikiem etykiety i dobrych zwyczajów, na ucztach udzielał wykładów o grzeczności i zasadach kulturalnego zachowania. Podczas kolacji i różnego typu uroczystości przestrzegano towarzyskiego ceremoniału, kultywowano szlacheckie obyczaje. Dworek Sopliców pełen był pamiątek i oznak świetności rodu. Młode pokolenie wychowywane było w duchy patriotyzmu i miłości do ojczyzny, chciało uwłaszczenia chłopów i równości dla wszystkich ludzi. Szlachta z „Pana Tadeusza” brała czynny udział we wszystkich wydarzeniach związanych z walką o wyzwolenie narodu. W Soplicowie na każdym kroku spotykało się akcenty patriotyczne: portrety Kościuszki, Rejtana, Jasińskiego i Korsaka, stary zegar kurantowy wygrywający Mazurka Dąbrowskiego, rodowy serwis przedstawiający historię polskich sejmików.
W „Lalce” Bolesława Prusa arystokraci i szlachta, żyją wystawnie, mimo że w większości są nic nieznaczącymi bankrutami. Nie mieli zamiaru pracować, a tym bardziej zmieniać trybu życia, ograniczając wydatki i zajmując się działalnością choćby w spółce założonej przez Wokulskiego. Gardzili każdym, kto nie posiadał tytułu, nawet gdy miał tak samo albo nawet bardziej zasobny portfel. Od czasu do czasu organizowali kwesty na rzecz biednych, lecz nawet działalność dobroczynna była przez nich wypaczona i bardziej służyła podniesieniu własnego wizerunku niż rzeczywistej pomocy ubogim i nieszczęśliwym.
Bohaterowie „Lalki” są dumni i wyniośli, krytykowali wszystkich, którzy potrafili się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Uważali, że są istotami wyższymi, które wywodzą się od greckich bogów i są stworzone do używania życia, do zapewniania sobie wszelkich przyjemności. W ich mniemaniu to inni ludzie byli od tego, żeby pracować i dawać im pieniądze na wystawne życie. Ze względu na swoje korzenie powinni przewodzić narodowi, mobilizować go. W rzeczywistości byli zacofani i nie potrafili się dostosować do nowych realiów, a wszelkich ludzi pracy traktowali jak gorszą rasę.
Kobiety z wyższych sfer były nieczułymi egoistkami, niezdolnymi do prawdziwych, głębokich uczuć, były obłudne i cyniczne, wychodząc za mąż, kierowały się wyrachowaniem i zimną kalkulacją. Ich jedynymi zajęciami były organizowanie przyjęć, bali, działalność pseudocharytatywna, zakupy w ekskluzywnych magazynach, snucie intryg i plotkowanie.
Do pozytywnych bohaterów „Lalki” wywodzących się ze środowisk arystokratycznych należą Julian Ochocki i prezesowa Zasławska. Mężczyzna to członek trzeciego pokolenia „polskich idealistów”. Jako naukowiec marzył o wielkim wynalazku, który zmieniłby na lepsze życie innych ludzi. Bolesław Prus opisał Prezesową z dużą dozą sympatii ciepła. To z jej ust padają najcięższe oskarżenia pod adresem warstwy, z której pochodzi. O jej wartości świadczy sprawne zarządzanie własnym majątkiem, pomoc ubogim, organizowanie ochronek.
Autorzy „Pana Tadeusza”, „Lalki” i „Nad Niemnem” opisali kulturę szlachecką w sposób, który uznali za najbardziej stosowny do czasów, w których żyli. Obraz szlachty w powieści Elizy Orzeszkowej jest dużo bardziej realistyczny niż w epopei Adama Mickiewicza, a równocześnie mniej pesymistyczny niż w „Lalce” Bolesłwa Prusa. Orzeszkowa rozczarowana brakiem realizacji ideałów pozytywizmu podchodzi do środowiska szlacheckiego w sposób krytyczny, dostrzega jego wady, które uniemożliwiają rozwój całego społeczeństwa, czego nie potrafił zrobił Mickiewicz tworząc idealne i idylliczne Soplicowo i przedstawiając szlachtę jako siłę przewodnią społeczeństwa. Orzeszkowa i Prus podkreślili, że w życiu szlachty ich czasów trudno już mówić o jakiejkolwiek kulturze szlacheckiej. Nie pamiętają oni o swoich korzeniach i nie przywiązują żadnej wagi do tradycji i historii.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
26.3.2007 (16:30)

o nie, nie moja droga. A. Mickiewicz nie postrzegał szlachty jako przewodnika społeczeństwa i to na dodatek godnego. Min. tak nas uczyli