profil

Powstanie listopadowe - analiza klęski

poleca 85% 433 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze
powstanie listopadowe

Moim zdaniem za tę klęskę nie można obarczać winą tylko jednej osoby lub jakiejś większej grupy. Jest to złożony proces, za który ponoszą odpowiedzialność między innymi niezdecydowani wodzowie, a także nasz Polski rząd, który nie zadbał o zachęcenie pozostałej grupy społecznej to znaczy chłopów do udziału w powstaniu oraz obojętne rządy europejskie i przewaga militarna Rosji.
Po pierwsze i chyba najważniejsze wyżsi dowódcy niechętnie przystąpili do powstania, a praktycznie zmusił ich do tego bieg wypadków. Byli to już ludzie starsi, zmęczeni różnymi licznymi wojnami i długoletnia służbą wojskową. Po klęsce Napoleona stracili wiarę w jakiekolwiek zwycięstwo czy możliwość pokonania Rosji. Pogodzili się już z rzeczywistością, przyzwyczaili się do porażek, wydawało im się, iż niekończąca się władza carów w Królestwie Polskim i ogólnie Polska pod zaborami, to wszystko, co Polacy mogli osiągnąć. Możliwość odzyskania niepodległości była wybujałym marzeniem, syzyfową pracą czy walką z wiatrakami. Tak, więc po przymusowym przystąpieniu do powstania, chcieli je jak najszybciej zakończyć. Odwlekali wtedy czas ataku, przekonani, iż zakończy się porażką, a w Królestwie będzie jeszcze gorzej. Bali się działać ofensywnie. Wycofywali się, sądząc, że to być może załagodzi powstanie, doprowadzi do negocjacji, co je zakończy. Dążyli oni do szybkiego doprowadzenia, poprzez podjęcie rozmów z carem, do stanu sprzed wybuchu powstania. Niewiara naczelnych wodzów w zwycięstwo (generał Skrzynecki) lub brak kompetencji (generał Radziwiłł) rzutowały na przebieg działań wojennych. Kontrastem natomiast mogą być młodsi dowódcy niższych szczebli, którzy walczyli do końca, nie poddawali się. Wierzyli, że uratują jeszcze autonomię Królestwa, a nawet wierzyli w suwerenność. Na pewno również kierowali się zdobywaniem wyższych stanowisk czy odznak, lecz byli oni jak ich zwycięstwa (Bitwa pod Wawrem, Dębem Wielkim i Iganiami) przykładem na to, że Rosja nie jest niepokonana, można ją zwyciężyć tylko trzeba bardzo chcieć, a końcu chcieć to móc.
Uważam też, że nasz Polski rząd ponosi winę w klęsce powstania. Politycy cywilni, szczególnie rządu jak i sejmu członkowie nie potrafili podjąć odpowiednich decyzji. Wprawdzie 18 grudnia 1830 roku sejm, z resztą pod naciskiem opinii publicznej i Towarzystwa Patriotycznego pod przywództwem Joachima Lelewela i Maurycego Mochnackiego, uznał powstanie za narodowe, a 25 stycznia 1831 zdetronizował Mikołaja I -cara Rosji, to jednak było to stanowczo za mało. Tutaj potrzebne były decyzje pobudzające do walki powstańczej szerokie masy ludności, a szczególnie chłopów. Chłopi nie brali udziału w walce, ponieważ nie dostaliby nic w zamian, a mogłoby być nawet jeszcze gorzej. Taki chłop opuściłby wieś, zostawiłby rodzinę na pastwę losu, sam ryzykowałby własne życie, a i tak niczego to poświęcenie by nie gwarantowało. Same straty. Rząd powinien wcielić w życie konkretne warunki jak na przykład zamiana pańszczyzny na czynsz dla walczącego chłopa, bo projekty tych rozwiązań nie wystarczyły. Tu potrzeba było takiej ODEZWY do ludności jak Dąbrowski z Wybickim do legionów zachęcali. Wtedy wiadomo było, że w tym działaniu (tworzeniu legionów) był jakiś cel i sens. Chłopi nie wiedzieli nawet do końca, co ma na celu to powstanie i uważali je za dzieło szlacheckie.
Myślę również, że gdyby tylko rząd chciał, mógłby wynegocjować pomoc militarną i zasilić nasze biedne, osamotnione wojsko. Mógł także widząc, co się dzieje zmienić dowódcę, albo, chociaż wpłynąć na jego zmianę.
Pamiętajmy też, iż Rosja miała tą przewagę militarną. Była to stu trzydziesto tysięczna armia, doskonale uzbrojona i dowodzona przez doświadczonych oficerów. Wiedzieli, kiedy zaatakować, kiedy skoncentrować armię, ściągnąć posiłki. Miała ona prawie nieograniczone możliwości mobilizacyjne i świetne zaplecze w postaci rozbudowanego przemysłu zbrojeniowego. Natomiast Polacy mogli jej przeciwstawić tylko pięćdziesiąt tysięcy świetnie wyszkolonych żołnierzy. Mieli oni ograniczoną możliwość mobilizacyjną i słabe zaplecze zbrojeniowe. W dodatku beznadziejni, niewierni, dążący do zakończenia powstania dowódcy nie potrafili zgrać armii i podjąć odpowiednich decyzji do ataku w dobrym momencie. Zaprzepaszczali wszelkie nadarzające się okazje do ataku. Jedynym atutem Polaków była walka na własnym terenie.
Nie można również zapomnieć o obojętności rządów państw zachodniej Europy. Armia Polska zawsze była pomocna i w sumie była dostępna na każde wezwanie na przykład Francji. To przecież dla francuskiego Napoleona zostały utworzone Legiony Polskie, by później wspomógł Polaków, pomógł Polsce odzyskać suwerenność, niepodległość. Francja po prostu zwyczajnie zlekceważyła, była obojętna sytuacji Polaków i ich państwa. Ona jak i inne Europejskie państwa nie podjęła żadnych konkretnych kroków, aby wspomóc naszą walkę. Wszyscy uznali powstanie za wewnętrzną sprawę Rosji do tego stopnia, że Francuski minister spraw zagranicznych na wiadomość o upadku stolicy Polski powiedział „ Porządek panuje w Warszawie”!! Z żadnej strony nie uzyskaliśmy jakiejkolwiek pomocy.
Tak, więc mam nadzieję, że udało mi się w pełni przedstawić czynniki winne upadku i wielkiej klęsce powstania. Podsumowując główną winę noszą nieudolni dowódcy naczelni bez wiary na lepsze jutro, jak i rząd Polski równie obojętny naszym losom. Myślę też, iż gdyby tak wszyscy przyłożyli się do walki w powstaniu, albo chociażby starali się, choć trochę pomóc i gdyby każdy jeszcze wierzył w sukces i w siłę Polaków odnieślibyśmy to upragnione zwycięstwo.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut