profil

Serce ma swoje racje, których rozum nie zna

drukuj
satysfakcja 85 % 94 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Tekst zamieszczony poniżej został poprawiony przez nauczyciela (bdb). Nie radzę kopiować tego w całości, może się okazać, ze chodzimy do tej samej szkoły lub coś takiego. Proszę o rozwagę. Ta rozprawka ma wam pomóc w stworzeniu własnej. Koniec wstępu.

Zastanówmy się nad pytaniem postawionym z temacie. Z biologicznego punktu widzenia „serce” to tak naprawdę tzw. „gadzi mózg” (mózg pierwotny), który odpowiada za nasze uczucia i emocje. Zbyt silne emocje „wyłączają” korę mózgową i wtedy zaczynamy działać wbrew rozumowi. Wiadomo też, że odczucia mają wpływ na nasze serce. Jednak w moim odczuciu dla ludzi „serce” jest po prostu duszą, czyli czymś niewidzialnym i trudnym do zrozumienia. Przez wieki ludzie zastanawiali się nad tym, czym powinniśmy się w życiu kierować: czy tymże „głosem serca”, czy rozumem, myśląc trzeźwo i racjonalnie. Myślał nad tym Kartezjusz, zastanawiał się wykreowany przez Herberta Pan Cogito. Konsekwencje, jakie niesie za sobą postępowanie z pomocą serca i umysłu diametralnie się różnią. I mimo to, że zgodnie z I zasadą filozofii „myślę, więc jestem” powinniśmy nie zważać na to, co serce i zmysły nam dyktują, uważam, że serce ma swoje racje, których rozum nie zna. I tą tezę będę się starała bronić.

Po pierwsze spójrzmy na miłość Romea i Julii z dramatu Szekspira. Czy była to miłość, gdzie zakochani kierowali się rozumem i uważali na to, by ich czyny nie miały tragicznych konsekwencji? Nie, wręcz przeciwnie – Romeo i Julia widzieli w sobie ideały, połączyło ich coś nienamacalnego, coś, czego nic nie mogło przezwyciężyć. Julia nie myślała o tym, czy kochając Romea rodzice ją porzucą. Była gotowa na wszystko. „Czym jest imię? Czy róża pod inną nazwą pachniałaby inaczej?” – tym zdaniem mogę się śmiało posłużyć jako argumentem, że młodzi z szekspirowskiego dramatu szli za głosem serca, bez względu na przeciwności losu ani następstwa ich decyzji. Dobrze pamiętam moment, w którym Julia upozorowała swoją śmierć, by być z ukochanym. To z pewnością nie było mądrym, ani przemyślanym posunięciem. Dziewczynę prowadziło uczucie, serce, dusza i tęsknota za Romeem. Romeo i Julia nie bali się nawet śmierci, a czy człowiek słuchający rozumu byłby gotów na śmierć w tak młodym wieku? Jestem absolutnie pewna, że nie.
Po drugie popatrzmy na Juranda i jego oddanie do Danusi. Gdy jego jedyna córka została porwana gotowy był się poniżyć przed Krzyżakami, byleby ujrzeć Danuśkę całą i zdrową. Gdzieś w głębi duszy obawiał się, a właściwie był pewien, że to mu się nie uda. Postąpił jednak tak, jak mówiło serce, które tak mocno kochało córkę.
Dodatkowym argumentem może być to, że życie jest spontaniczną podróżą, gdzie drogę wskazuje nam serce. W wierszu Herberta osoba mówiąca radzi nam, by „zamilczeć swoją wiedzę” i „na nowo uczyć się świata”. Tylko człowiek, który słucha serca potrafi uczyć się pokory i swe małe, codzienne odkrycia zostawić dla siebie. Czy człowiek, dla którego ważniejszy jest rozum dostrzega radość w odkrywaniu samego siebie, swych wad i zalet? Nie, ponieważ jest realistą.
Po czwarte serce samo wie, kiedy spotka tego „jedynego”. Miłość dodaje ludziom skrzydeł, by jak Ikar lecieć ku Słońcu, często zbyt lekkomyślnie. Człowiek słuchający rozumu nawet nie myśli o pływaniu po oceanie wyobraźni i marzeń. Dla niego to tylko zbędna umiejętność, która mogłaby zburzyć wszystkie jego idee. Człowiekowi podobnemu do Kartezjusza trudno kochać – przecież uważa, że zmysły zwodzą nas i mogą zaprowadzić w ślepą uliczkę. Czy taki człowiek może cieszyć się ze spotkania kogoś wyjątkowego? Raczej nie. Miłości nie da się przecież racjonalnie wytłumaczyć, tak jak praw fizyki. Właśnie na tym polega fenomen głosu serca. Jest ja wolny ptak, który odkrywa świat i nie ma dla niego granic. Umysł ma ograniczoną „pojemność”. Nigdy nie zdołamy zrozumieć, dlaczego jesteśmy zbudowani z takich przeciwności, jakimi są rozum i serce.
Po piąte „ważne jest niewidoczne dla oczu, dobrze widzi się tylko sercem” (Mały Książe). Serce patrzy głęboko na duszę drugiego człowieka, więc nie jest powierzchowne i materialistyczne jak rozum. Serce potrafi spojrzeć na innych ze współczuciem, zrozumieniem, miłością i optymizmem. A czy rozum umie tego dokonać? Nie, nie potraf, dla niego wszystko jest jasne i oczywiste, jak to, że dwa plus dwa jest cztery. Nie kieruje się wyższymi wartościami, patrzy na „opakowanie” ludzi.
A oto inny przykład. Gdy się kogoś pokocha to nikt nie kieruje się rozumem. Osoba zakochana postępuje tak, jak jej podpowiada intuicja, często potem nie rozumiejąc tego, co zrobiła. Człowiek sam się sobie dziwi, że postąpił wbrew temu, co często byłoby bardziej przemyślane.
Po siódme ludzie często zachowują się irracjonalnie, wręcz heroicznie. Polacy w czasie wojny ruszali z szablami na czołgi. Dobrze wiedzieli o tym, że nie wygrają. Była to walka, by Polska nie była ignorowana. Był to znak, że naród polski istnieje i się nie podda. Wszystko stało się pod wpływem gniewu, co również jest „wytworem” serca.
Po ósme popatrzmy na mitologię i Prometeusza. Podarował ludziom ogień, chociaż było to zabronione i mogło mieć straszne konsekwencje. Prometeusz zdawał sobie z tego sprawę, a mimo to postąpił tak, jak kazało mu serce. Kochał ludzi i był gotów narazić siebie, by zyskała na tym ludzkość. Wiedział, że zostanie ukarany, ale sprzeciwił się temu, co mądre i lepsze dla niego.
Po dziewiąte przyjrzyjmy się postępowaniu Penelopy. Była żoną Odyseusza i czekała wiele lat na jego powrót. Rozum nakazałby odrzucić złudzenia o tym, że kiedykolwiek jeszcze go ujrzy, a mimo to zgodnie z serce i uczuciami cierpliwie czekała. Kobieta ufająca tylko rozumowi odeszłaby bez nadziei na powrót męża. Potrafiłaby o nim zapomnieć.
Argumentem mogą być też słowa jednej mądrej osoby, która powiedziała, że „zakochać się” to „kochać siebie w oczach innych”. Jednak jest w sercu coś egoistycznego, z kolei egoizm jest pojęciem nieznanym rozumowi, ponieważ wykracza to poza granice wytłumaczenia, czemu tacy bywamy. Poza tym osobę, którą się kocha idealizujemy i nie dostrzegamy jego wad. Tworzymy sobie perfekcyjny obraz danej osoby, ale to normalne, bo serce prowadzi nas zbyt lekko, by zaprzątać sobie głowę niedoskonałościami innego człowieka. Rozum bywa powierzchowny, jak wspomniałam wcześniej, ale ma też inne „oblicze”. Często dogłębnie coś analizuje, zanim coś stwierdzi. I tu umysł radziłby dobrze poznać wady i zalety osoby, w której się ktoś zakocha. Jednak nasza wyobraźnia jest dla rozumu niepojęta. Nasze serce, dusza są twórcze i wrażliwe, nie mają wytłumaczenia, więc i to, że kogoś idealizujemy trudno zrozumieć.

Z tego, co napisałam można wywnioskować, że człowiek często nieświadomie idzie za tzw. „głosem serca”. Tacy ludzie są wrażliwsi na otaczający nas świat i jego piękno, kochają i są kochani, dzięki swej spontaniczności i optymizmowi. Często dziwimy się swojemu postępowaniu w przeszłości, ponieważ bywa, że robimy coś pod wpływem impulsu i nie zastanawiamy się nad tym. Uczucia biorą górę. Myślę, że powinniśmy czasem poważniej podejść do niektórych spraw i iść dalej ostrożniej. Rozum jest od tego, by pomóc nam w sytuacji, która pozornie wydaje się bez wyjścia. Dlatego też musimy się nauczyć godzić ze sobą dwie skrajności: mądrość i intuicję. Mimo to tajemnicą serca pozostanie, dlaczego go słuchamy, gdy rozum podpowiada inaczej.


Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
5.11.2008 (17:12)

piękna praca, gratulacje:)

Gramatyka i formy wypowiedzi