profil

Ten, kto cierpi, ma rację - motyw cierpienia w literaturze.

poleca 85% 152 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Juliusz Słowacki

Każdy człowiek ma jakieś wartości, które, będąc dla niego najważniejszymi, nadają sens jego życiu. Kierując się tymi ideałami, człowiek zmierza do wyznaczonego celu. Jest to droga długa, ale zawsze wywodząca się z pasji, ciężka, ale kończąca się spełnieniem. Człowiek przemierzający szlak, który uznać może za prawidłowy, spocząć może z uśmiechem na twarzy, nawet, gdy nigdy w pełni nie osiągnął celu. Jednak na drodze każdego takiego człowieka musi stanąć przeszkoda. Choć może się to wydać dziwne, ale ideały, które się spełniają, są puste, kruche i banalne. Przeciwności losu, zatem, mogą pokazać prawdę o ludzkich intencjach i determinacji. Tylko o ideałach tak zahartowanego, bowiem, człowieka, który pomimo cierpień i niebezpieczeństw kierował się nimi, można powiedzieć, że przeszły próbę czasu. Tylko takie są w pełni wartościowe i godne podziwu. Cierpienia, zatem, które z takim żalem opisywane są w wierszach, pozwalają szczerym intencjom wyjść na wierzch.
Wierność wartościom i determinacja w ich osiąganiu wielokrotnie pojawiały się w życiorysie niejednego człowieka. O rozważaniu nad tego typu problemami dają sobie znać, również mity i wielkie dzieła literackie. Idealnym, moim zdaniem, przykładem desperackiego dążenia do prawdy, wbrew przeciwnościom losu, jest „Iliada” Homera, a dokładniej postać Kasandry – złowróżbnej wieszczki spod Troi. Kasandra swą urodą zachwyciła Apolla, który na znak miłości ofiarował jej dar przewidywania przyszłości. Nieodwzajemnione, jednak, uczucie zaowocowało straszliwą klątwą. Jej skutki okazały się tragiczne, bowiem, nikt w Troi nie chciał wierzyć w jej przepowiednie o jej zniszczeniu. Do końca oblężenia wykrzykiwała swe wizje. Dramatycznych ostrzeżeń Kasandry, jednak, nie słuchali jej rodacy. Nie udało się jej, więc, zapobiec upadkowi Troi. Uważam, że ta postać literacka i jej życie są wymownymi przykładami oddania i determinacji dla ojczystego miasta. Jej lament przerwał dopiero upadek Troi, na który nic nie mogła poradzić.
Kolejnym przykładem, który chciałem przytoczyć jest kariera sportowa. Ambitny sportowiec (nie mam tu na myśli nikogo konkretnego) jest w stanie osiągnąć wszystko. Gdy tylko szczerze tego pragnie może nawet, a w zasadzie przede wszystkim, przełamać wszelkie bariery fizyczne i psychiczne. Pragnienie osiągania zwycięstw i bicia rekordów budzi w młodym sportowcu wszystkie rezerwy cierpliwości i woli do samodoskonalenia. Trening staje się dla niego jedyną drogą do celu, toteż nie zważając na męki i ograniczenia, w pełni się jemu oddaje. Śledząc drogę młodego sportowca do sukcesu, uświadomić sobie powinniśmy, że przykład ten dotyczy również każdej innej profesji. Chcąc, bowiem, być w czymś najlepszy; chcąc coś osiągnąć człowiek musi cierpieć. Wysiłek fizyczny i psychiczny to tylko efekt uboczny dochodzenia do perfekcji, zniechęcający, niekiedy, mniej zmobilizowane jednostki. W związku z powyższym, myślę, że więcej wart jest pasja jednego, mało zdolnego człowieka w jakiejś dziedzinie, niż talent drugiego, zapatrzonego w swoje.
Cierpienie w determinacji, czyli moja wolna interpretacja przesłania tezy, łączy się w całości z pasją, oddaniem, miłością. Utwardzone nieszczęściami stają się wartościami wiecznymi. Bez wątpienia łatwiej jest poddać się i przystosować do okoliczności. Czym jednak byłyby wierność i poświęcenie bez namiastki głupoty i braku logiki? Nic nie wartymi słowami. Z tego też powodu teza tej rozprawki w wielu aspektach nakłada się z problematyką romantyzmu. Ostatnim i jak myślę najbardziej wymownym przykładem cierpienia w determinacji są życiorysy i twórczość romantyków polskich. Koleje losów Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Cypriana Norwida obfitują w liczne przykłady, zarówno poparcia jak i całkowitego zaprzeczenia tezy. Pozwolę sobie zacząć w kolejności niepoprawnej chronologicznie, gdyż jako pierwszego poety, sylwetkę przytoczę Juliusza Słowackiego. Ten, po latach ochrzczony jednym z wieszczów polskich, poeta i dramatopisarz pochwalić mógł się bogatą twórczością, pod którą fundamenty, bez wątpienia, podłożył Bóg, historia oraz tak zwany los. Wiele dramatycznych epizodów z jego życia znalazły miejsce w jego dziełach, a ludzie, których spotkał podczas swoich wędrówek nieraz byli pierwowzorami jego fikcyjnych postaci. Stało się tak z historią przyjaźni z Ludwikiem Spitznaglem, którego losy były inspiracją do stworzenia jednego z wątków „Kordiana”. Każda kolejna chwila w życiu poety, miała niebagatelny wpływ na każde z jego przemyśleń. Miłość do Ludwiki Śniadeckiej, klęska powstania listopadowego, tęsknota do matki, brak akceptacji na emigracji, aż wreszcie zmagania z chorobą rozwiewają wszelkie wątpliwości, jakoby dzieła Słowackiego miały być pisane pod publikę. Przeglądając życiorys poety dostrzegamy logikę i wspólny sens z jego dziełami. Daje nam to dowód na pełnię wiarygodności artysty. Całkowitym antagonizmem Juliusza Słowackiego, moim zdaniem jest Adam Mickiewicz. Szczęśliwa egzystencja, konsumpcyjny żywot, podziw za życia oraz brak jakichkolwiek logicznych uzasadnień inspiracji tworzą barierę, której nie jestem w stanie ominąć i uwierzyć w szczerość dzieł Mickiewicza. Mało który polski poeta, nie tylko romantyczny, mógł cieszyć się tak udanym życiem. Nie spotkało go prawdopodobnie nic, co mogłoby zaważyć na jego twórczości. Tryb życia, zaś, a zwłaszcza jakże mało romantyczne okoliczności śmierci, całkiem zamykają mą duszę na pukanie jego poezji. Uznawany, zatem, za największego z romantyków polskich, Mickiewicz, moim zdaniem z romantyzmem nie miał wiele wspólnego. Jego wiarygodność w moich oczach jest nijaka toteż uważam, że jego przykład jest całkowitym zaprzeczeniem tezy, zakładającej wpływ życia na twórczość i prawdziwość. Paradoksalnie, bowiem, Mickiewicz stał się niezwykle sławny. Najmniejszą za życia sławą, z polskich romantyków, okrył się Cyprian Norwid. Zapomnianemu, pomijanemu, ignorowanemu i nie odpowiadającemu panującym preferencjom, Norwidowi, przyszło umrzeć w nędzy. Dzieła, zaś, jego docenione zostały dopiero w okresie Młodej Polski. Poeta ten, żyjący jedną nogą w romantyzmie, a drugą w pozytywizmie, życie miał niczym scenariusz greckiej tragedii. Tułający się po świecie, najpierw w poszukiwaniu inspiracji, później zaś za chlebem, nigdy nie zaznał ustatkowanego i szczęśliwego życia. W głębi duszy był artystą: malarzem, rzeźbiarzem oraz poetą, jednak żadne jego dzieło nie pozwoliło mu się wybić na tyle wysoko by już nie opaść na dno. Cierpiąc nędzę, Norwid wciąż pisał i tworzył, chcąc wylać swe smutki na papier. Miał, bowiem, wiele powodów do płaczu. Jedną z nich, na która chciałbym zwrócić szczególną uwagę, jest jego miłość do Marii Kalergis. Idealny, platoniczny i nieszczęśliwy afekt do tej damy, kierował nim przez całe życie. Gdy tylko mógł, wyjeżdżał za nią, zapominając o bożym świecie. Choć jest to prawdziwa tragedia życiowa, zauważmy, jak wartościowa może być. Zastanawiając się, co daje nam spełniona, odwzajemniona miłość dochodzimy do wniosku, iż kończy się ona rutyną i przyzwyczajeniem. Miłość, zaś, nieszczęśliwa, torturowana przez czas i los, staje się czymś wyjątkowym. Nabiera wartości duchowych, wręcz egzystencjalnych, a wraz z jej hartowaniem zbliża się do boskości, pod względem piękna i osiągalności. Życiowa twórczość Norwida w całej objętości kooperuje z życiorysem i inspiracjami, toteż myślę, że nikt nie ma wątpliwości, co do jego prawdziwości i, zgodnej z tezą, racji.
Myślę, że każdy z nas ma swoje wartości i ideały, których za żadne skarby, by nie odstąpił i porzucił. Jednak czas dopiero jest w stanie pokazać, które z nich są nam naprawdę cenne. Mam nadzieję, że moimi argumentami udało mi się przekonać was do przyznania racji tezie tej rozprawki.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut