profil

Niezwykłe miejsce „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego we współczesnej literaturze

poleca 83% 703 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Pisany u schyłku lat sześćdziesiątych, wydany w 1970 roku, „Pamiętnik z powstania warszawskiego” jest zapisem wydarzeń sprzed przeszło dwudziestu lat, które dzielą „narodziny” utworu od sierpniowych i wrześniowych dni powstania warszawskiego.
Na genezę utworu – jak wyznaje autor – złożyła się wieloletnia „gadanina”, rozmowy z przyjaciółmi, przywoływane wspomnienia o powstaniu, które dla autora i ludzi z jego generacji stało się kluczowym doświadczeniem życiowym. Utwór charakteryzuje niezwykła odrębność na tle bogatej wojennej literatury beletrystycznej i wspomnieniowej: powstanie warszawskie jest tu relacją cywila, człowieka nie zaangażowanego w militarne zmagania, rejestrującego koszmar codziennej egzystencji w burzonym i płonącym mieście. Skrupulatnie, dzień po dniu, starając się o maksymalną dokładność, autor rekonstruuje zdarzenia przywoływane z pamięci, zachowując ich porządek chronologiczny:

-Przemieszczanie się, ucieczkę z zagrożonych stref miasta, które w krótkim czasie okazują się równie niebezpieczne: Powiśle – Stare Miasto – poprzez kanały do Śródmieścia.
-Stopniowe „zacieśnianie się” przestrzeni życiowej cywilów – zburzone domy, wędrowanie przez „wąwozy” ulic w poszukiwaniu nowych schronów – to zarówno historia nadciągającej klęski powstania, jak też kolejne stadia „umierania miasta”,
-Relacje o własnych losach narratora splatają się z historią innych ludzi – członków rodziny, przyjaciół, znajomych, przygodnych towarzyszy – wszyscy złączeni wspólnotą dramatycznych przeżyć,
-Skrzętnie odnotowane „znaki” powszedniej egzystencji ludzi „piwnicznych”: świat schronów (bezpiecznych i zagrożonych), skrytych przejść i kanałów, gaszenia pożarów,
-Z równą dociekliwością Białoszewski tropi postawy i zachowania ludzi, swoiste mikroklimaty w warunkach życia wykolejonego z normalności, np. przezwyciężenie grozy w czasie bombardowania przez wspólny śpiew i modlitwy (litania powstańcza napisana przez Swena), odruchy ludzkiej solidarności (niebezpieczna wędrówka autora ze Swenem po „podziemnych” szpitalach Starówki w poszukiwaniu zaginionego tramwajarza – przygodnego towarzysza ze schronu), rozpaczliwe próby ocalenia własnej „prywatności” traktowanej jako azyl (przybory do pisania – traktowane przez narratora niczym skarb równie cenny jak suchary lub bezpieczny schron).

Na specjalną uwagę zasługuje język utworu. Tok narracji stylizowany jest przez autora na wzór potocznej „gadaniny” – świadomie i celowo narrator odchodzi od kanonów literackiej poprawności – wypowiedzi eliptyczne, anakoluty (zdania „urwane”), równoważniki zdań, dziwaczne twory neologizmowe, mnożone sylaby i wyrazy dźwiękonaśladowcze. Wszystkie te zabiegi językowe, wypowiedzi odbiegające od normy – w zamierzeniu autora mają oddać niezwykłość i grozę przedstawionego świata, który tak samo „wypadł z normy” jak język, którym jest „opowiedziany”. Narrator unika retrospekcji – brak komentarza psychologicznego – stosowanie behawiorystycznej techniki narracji, ograniczonej do rejestracji „zewnętrzności”: słów, gestów, zachowania. Nie oznacza to, że tok narracji jest beznamiętny. Tak oto autor wyraża rozpacz, kiedy po ogłoszeniu kapitulacji wychodzi z przyjaciółmi ze schronu: „(...) Gruzy za gruzami. Zwały za zwałami. Dwieście tysięcy ludzi leży pod gruzami. Razem z Warszawą... Szliśmy po potwornych zwaliskach. I Swen zaczął nagle płakać (...) I też zacząłem ryczeć. Tyle, że może ciszej (...)”.
„Pamiętnik z powstania warszawskiego” jest niezwykłą kroniką 63. dni powstańczej gehenny obserwowanej oczyma zwykłego cywila. Jest także wielkim trenem na śmierć bliskiego sercu miasta.

Podoba się? Tak Nie