profil

Władca Pierścieni: Nowe przygody, księga VII

poleca 86% 103 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Ksiega XII

Rozdział I
Po zdobyciu przez Entów Isengardu zły czarodziej Saruman został zdetronizowany jako władca tej części Sródziemia. Nie został wtedy zabity lecz uwięziony w swej Wieży. Jego liczne oddziały Uruk-Hai zostały pokonane i pogrążone w czeluściach jego krainy.
Pierścień został zniszczony. Misja wykonana. Frodo pomimo wewnętrznych oporów zniszczył
Jedyny Pierścień. Sauron został ostatecznie pokonany. Mordor upadł…
Drużyna Pierścienia wróciła bezpiecznie do domu. Aragorn został królem Gondoru a jego
Żoną Arwena (córka Elronda) Pipin wraz z Merrym udał się do Rohanu. Przywitano ich tam
Z otwartymi rękami ponieważ Merry uratował córkę Theodena( króla
Rohanu) zabijając najważniejszego z Nazguli. Krasnolud Gimli i elf Legolas udali się razem
Z innymi Elfami do Dalekich Krajów aby na nowo utworzyć królestwo Elfów zniszczone przez Saurona. Od tej pory krasnoludowie i elfy żyli w zgodzie. Sam i Frodo udali się do Shire. Samwise Gamggee ożenił się z Rózyczką i miał z nią dwanaścioro dzieci. Frodo zajął się spisywaniem Swoich przygód. Gandalf udał się swoją sćieżką. Tłumacząc że jedzie wypocząć do Eriadoru.
Shire zyło tym samym powolnym tępem co kiedyś. W karczmie u Saradoka Brandybucka Można był usłyszeć liczne historie na temat zniszczenia Jedynego przez Froda. Na jego temat Układano piosenki i wiersze. Wydawano liczne przyjęcie na Cześć Powiernika Pierścienia. Hobbici nic się nie zmienili. Dalej uprawiali swoje pola, mieszkali w małych domkach Z okrągłymi drzwiami. Oczywiście ich zamiłowanie do przyrody i wszelkiego rodzaju Pokarmu nie ustało. Wszystko wyglądało tak jakby Pierścienia nigdy nie było I nigdy nie został zniszczony.
Pewnego razu Sam przszedł po Froda aby zaprosić go na wspołny wypad na ryby. Zastał Froda pracującego nad mapą. Baggins nie dał się skusić na wędkowanie ale Odłożył ołówek. Poszedł do kuchni i zaparzarzył herbatkę Następnie wyciągnął z szuflady dwie fajki. Sam nagle roześmiał się:
- Pamiętasz Frodo gdy walnąłem Golluma kamieniem w głowę. Po chwili rzekł: cieszę się że ta podła Kreatura skończyła w lawie.
- Dlaczego tak myślisz? -zapytał Frodo. Przecież dobrze wiesz ze stał się taki przez ten Pierścień.
Gdyby nie ty też bym tak skończył. Boję się pomyśleć co by było gdybyś się wtedy nie wrócił. Jeszcze raz bardzo Cię przeprszam Sam ze wtedy zwątpilem w twoją uczciwość i posłuchałem Smeagola.
- Dobra, nie rozczulaj mi się tu bo zamoczysz sobie te mapki- rzekł Sam. A tak w ogóle to co to Za mapy?
- To jest droga naszej podóróży Drogi Samie. Nie pamiętasz już jak przemierzalismy piękne lasy Rivendell ( pokazując palcem na mapie), albo tutaj wskazując na Amon Hen. - Pamiętam, pamiętam. W sumie to nie żałuję tej podróży. Było cięzko, sam przecież wiesz o tym Ale przynajmniej będę miał co dzieciom opowiadać.
- Przykro mi Sam ale muszę wracać do pracy. Chcę szybko wszystko spisać zanim zapomne Przecież wiesz ze hobbity mają słabą pamięć.
- Dobra to ja nie przeszkadzam. Pójde na ryby ze Starzykiem.


Rozdział II

- Dochodzi południe. 14 łżec w czasie rohańskim. Pora wstawać panie Merry.
- Czego znowu?! Zapytał zaspany Brandybuck.
- Jak to czego. Dzisiaj zwiedzamy rohan razem z Bregiem synem Baldora.
- Aha racja, prawie bym zapomniał.
Merry wstał, pobiegł do kuchni i wrzucił 3 kiełbaski na patelnię i wstawił wodę na herbatkę
Pipin tymczasem zbiegł na dół po Brega.
-Witaj Brego , pamiętasz że dzisiaj jedziesz z nami zwiedzać Rohan
- Tak oczywiście pamiętam już nawet konie przygotowałem.
Minęgło jeszcze kilka minut i na dół zbiegł Merry. Przybiegł w pięknej brązowej opończy obszywanej złotą nicią. Był to prezent od eflów leśnych, których hobbici napotkali w drodze powrotnej z wyprawy.
- No to ruszamy! Moi mali hobbiciasci przyjaciele.

Dwaj hobbici zabrali ze sobą skormny prowiant składający się z kukurydzy, ziemniaków, marchwi, jabłek, malin, fasolek mocy, placków ryżowych, jagód. Wzięli także ze soba trochę chrustu na rozpałkę ewentualnego ogniska, kilka naczyń, bukłaki z wodą i oczywiście fajki.

Na początku ruszyli powoli w kierunku Wschodniego Emnetu. Było to zbiorowisko pagórków usytuowane na wschód od Gór białych. Na szczycie jednego były usytuowane olbrzymie posągi dawnych królów Rohanu.
Zatrzymali się tam na chwilkę aby złożyć hołd dawnym monarchą.
- Jednego z nich znałem. Mój ojciec służył u Tharina II, wielki z niego był władca. Powstrzymał orków podczas jednego z ataków na misto Rauros miesczące się wsród Gór Małych na granicy Rohanu. Zresztą sami zobaczycie bo niedługo tam pojedziemy. Walczył też w licznych wojnach w obronie Gondoru.
Brego wraz z hobbitami zszedł z pagórka wsiadł na konia i pojechali na wschód. Tym razem przyspieszyli. Teren był płaski. Wycielony krzewami i niskimi drzewami. Mijali małe potoki i rzekę Andurinę. Dotarli na miejsce po dwóch godzinach.
- Jesteśmy w Rauros. To już nie to samo miasto co kiedyś. Nie ma tutaj żadnego orka więc mieszkańcy mogą żyć w spokoju. Jak już powiedziałem co do ostatniego wybił tutaj z 30 lat temu król Tharin II.
- Co to za szczyty, tam na horyzoncie – zapytał Merry.
- To są już góry otaczające Mordor. Trudno je pokonać. Jedynie od wschodniej strony nie ma tch szczytów. Wasz kolega naprawdę musiał się napracować żeby donieśc tutaj pierścien. Nie jeden z naszych żółnierzy miałby z tym problem. Hobbici to naprawdę zadziwiające stworzonka. Roześmiał się Brego.
- O co to?! To chyba karczma- krzyknął uradowany Pipin.
- Wstąpimy? –dodał Merry
- No dobra, tylko szybko- powiedział Brego.
Mała karczma należała do Bornina syna Halifa. Był to poczciwy, stary człowiek. Zaprosił hobbitów do stolika i podał im po piwie z rozlewni u Chmiela I Dębowej Tarczy. Barman wydawał się miły i zabawny. Porozmawiał chwilkę z hobbitami i opwiadał im liczne histrorie związane z jego małym miastem.
Po około trzydziestu minutach trzej przyjaciele opuścili karczmę i udali się w dalszą podróż.
- Dokąd teraz jedziemy?- zapytał Pipin
- Jedziemy do Helmowego Jaru- odpowiedział Brego To miejsce zwycięskiej bitwy naszego króla Theodena.
Pewnie o tym słyszeliście.
Gdy dojechali do Helmowego Jaru zastali kilkudziesięciu pracujących ludzi. Byli to robotnicy odbudowywujący mury niezwyciężonej siedziby po ataku Sarumana.
- Nie było was tutaj więc opowiem co tutaj się zdarzyło. Wojska złego maga były kilkadziesiąt razy liczniejsze niż nasze.
U nasz walczyli chłopi i dzieci a po ich stronie znakomicie wyszkoleni Uruk-Hai-owie. Nim bitwa się zaczęła przybyli do nas elfowie. Nie było ich zbyt wielu ale każda uzbrojona ręka się przydała.
Walczyliśmy walecznie ale ich było zbyt wielu. Wielu znaszych straciło życie. I gdy przegrana była blisko to na pomoc ruszył nam Gandalf Biały wraz z Jeźdzcami Rohanu. Dzięki nim udało się pokonać wroga i uratować naszą twierdzę.
-Ale dobra hobbity musimy już wracać bo słońce chowa się za horyzontem.
- No trudno, ale przynajmniej coś zjemy?! – powiedzieli hobbici


Rozdzial III

- Panie mój! Saruman przybył do Ciebie- rzekł jeden ze sługów Margotha
Margoth był człowiekiem, dużego wzrostu, powstał resztek okrucieństwa i cienia po zniszczeniu Saurona, Jego twarz przysłaniał czarny kaptut. Ubrany był w długą czarną szatę. Podpieał się długą laską zakończonej czarnym grotem. Siedział w pustej ciemnej sali, na wysokim tronie. Otaczało go kilku ludzi., z grubymi kreskami namalowanymi na twarzy. Byli to Estralingowie, źli ludzie, niegdyś słudzy Saurona. Uzbrojeni byli w długie miecze i zakończone ostrymi kolcami tarcze. Na tarczy namalowany był ciemny płomień- znak Margotha
- Witaj Margothcie przybyłem do Ciebie po klęsce Saurona. Jesteś moim ostatecznym ratunkiem. Po ostatnich wydarzeniach uwierzyłem w potęgę moich wysłanników nawet bez pomocy Pierścienia. Chciałbym abyś pomógł mi w zemście i zdobyciu Sródzieia na nowo. Będziemy w nim razem rządzić. Ostatni orkowie którzy nie zginęli już budują warownie w okolicy Gór Mglistych. Zbieram nową potężną armię chciałbym żebyś ty i twoi ludzie mi w tym pomogli. Przegrałem i zaznałem smak porażki, ale to będzietylko nawozem dla nowej potęgi którą stworzymy razem!! Będziemy rządzić w Śródziemiu!! Zgadzasz się na to?! Margothcie Wielki.
- Margoth wstał ze swojego tronu i wyciągnął dłon do Sarumana. Jego ciemne oczy zajaśniały. Na czym twój plan miałby polegac?- zapytał
- Uderzymy na Shire. Kraj tych niziołków niczego się nie spodziewa. Niech to będzie moja zemstą!! Na razie jesteśmy za słabi aby ruszyć dalej. Dlatego poczekamy. Zbierzemy liczną armię! Jeszcze większą niż poprzednio. Wojsko Rohanu i Gondoru jest osłabione po bitwach z ciemną stroną. Na nowo zapełnimy świat jeszcze doskonalszymi Uruk- Hai –ami.
- Dobrze, zrobie wszystko co w mojej mocy abyśmy rządzili Sródziemiem!!

Saruman zaczął łączyc swoje armie. Przybyli barbarzyńcy z Curn Dum, orkowie z Morii, trole z ziemi Ewendimu. Estralingowie z dalekich końców Śródziemia i Wargowie z Dol Guldur. Nawet zjawy znad Jeziora Duun przyłączyli się do sił Złego maga. Margoth szukał pomocy wśród zbuntowanych ludzi z obrzeży Rohanu i Gondoru, sprowadził też do warowni w Górach Mglistych czarne ptactwo jako szpiegów.

Nowi Uruk- Hai mieli być znacznie wyżsi. Wzrostu troli. Mieli być lepiej uzbrojeni i wyszkoleni. Również ich instynty i zmysły zostały poprawione. Ich bronią miały być olbrzymie topory z kolcami po bokach. Mieli mieć tarczę ze znakiem Białej Ręki Sarumana. Żołnierze Złego maga mieli także sakiewki z prochem wybuchowym stworzonym przez Sarumana, takim samym który użyto do zniszczenia murów Helmowego Jaru. Orkowie mieli być także lepiej zorganizowani. Mieli mieć pododdziały i oddziały na czele których stał jeden lub dwóch dowódców. Każdy dowódca wyznaczał po dwóch swoich zastępców.

Silniejsza, liczniejsza i lepiej zorganizowana armia Sarumana i Margotha już niedługo miała uderzyć na Sródziemie…



Rozdział IV
Mijały miesiące. Frodo kończył pisanie książki. Pewnego razu przez okno zobaczył czarną chmurę. Zbliżała się szybko. Zrobiła pętlę wokół Shire i zawróciło. Frodo lekko zdziwiony pomyślał że to tylko ptaki i wrócił do pracy.
Były to czarne ptacto Margotha, szpiegowały okolice Shire, ponieważ Sauron i Margoth zebrali wystarczające wojska żeby zaatakować Shire a potem resztę Śródziemia. - Margothcie moi żołnierze są już gotowi do ataku. Możemy zaczynać- rzekł Saruman - Ja również tak myśle, Ostatnie grupy moich ludzi wkraczają właśnie na teren Gór Mglistych. - Wysyłamy Armię!!
Powiedziawszy to Saruman podszedł do wielkiego Orka, uzbrojonego w wielki topór i sporą Tarczę - Możesz już zaczynać Urlyyku, zabij wszystkich i zabierz co chcesz. Gdy wykonacie misje Wróćcie z powrotem.
- Tak jest, mój panie- odpowiedział Urlyyk
Wojska Zjednoczonej Republiki Zła ruszyły na Shire.
Tymczasem Sam zapytał Froda czy pojedzie z nim do Bree odwiedzić barmana z Karczmy pod Rozbrykanym Kucykiem. Baggins się zgodził. Obydwaj hobbici wyruszyli w podróż. Po kilku godzinach dotarli do Bree. Zatrzymali się tam, wypili po piwie z rozlewni U Chmiela Dębowej Tarczy. Hobbici miło spędzili czas. Gdy mieli już wyjeżdzać Frodo Zaproponował aby wrócili trochę dłuższą droga przez Południowe Wierchy Sam nie miał nic przeciwko.
Po około 2 godzinach jazdy zauważyli wielką ciemną plamę w dolinie rzeki Troli.
- Co to jest?! – zapytał Sam
- Nie wiem! Ale to się porusza- odpowiedział Frodo.
- Jaka wioska leży najbliżej Rzeki Troli??!! Zapytał zdenerwowany Frodo - Chyba…Shire!!!
- Są już całkiem blisko, musimy ostrzec naszą kraine! Wykrzyknął Frodo. Dwaj hobbici wskoczyli na konie i pognali w strone Shire. Gdy dotarli, Frodo zeskoczył z konia i podbiegł do Isemgolda Hiligrima - Isemgoldzie!! Grozi nam niebezpieczeństwo!! Wróg kieruję się w stronę Shire!!
Ostrzez mieszkanców. Niech wszysyscy uciekają z Shire i kierują się na południe do Rohanu
- Dobrze Frodo- odpowiedział Hiligrim
- Samie hobbici nie potrafią walczyć. Wszyscy zginiemy! Musimy szukać pomocy wśród naszych
Przyjaciół
- Ja pojadę na wschód do Gondoru, Aragorn na pewno nam pomoże- powiedział Frodo
- Dobrze w takim razie ja zwróce się o pomoc do króla Rohanu Theodena- zadeklarował Sam
Dwaj hobbici nie czekając długo pobiegli po konie iszybko wyruszyli w drogę. Shire szybko pustoszało Hobbici szybko uciekali biorąc tylko najważniejsze rzeczy.
Wojska nieprzyjaciele powoli posuwały się do przodu. Armia była ogromna stworzona z wielu oddziałow.
Ziemia drżała pod ich ciężarem. Odgłosy ich ciężkich stóp uderzających o ziemię
wydawały się nie do zniesienia
Po wielu godzinach Frodo dotarł do Gondoru. Wbiegł do siedziby Aragorna w Minas Tirith. Król Gondoru Uradowany wyszedł naprzeciw Froda z otwartymi rękoma.
- Co cie sprowdza Frodo- zapytał Aragorn
- Wojska nieprzyjaciela zbliżają się do Shire. Liczymy na twa pomoc. – krzyknął Frodo
Aragorn nie czekając długo wydał kilka rozkażów do swojego sługi i rzekł:
- za cztery godziny będziemy mieli gotową armię, pomoze wam każdy zdolny do walki żołnież
Wysłałem też ludzi po Legolasa i elfów , moi ludzie pójdą również po krasnoludów. Dzięki tobie
Śródziemie ocalało i na pewno każda dobra istota żyjąca w Sródziemiu pomoże wam


Do Rohanu dotarł też Sam. Wchodząc do siedziby króla spotkał Merrego i Pipina
- Witaj Samie, już się za nami stęskniłeś- zapytał Merry
- Atakują Shire!! Krzyknął Sam, gdzie jest król Theoden
- Siedzi u siebie w komnacie, zaprowadzimy cie tam dodal Pipin

Gdy już weszli do komnaty Sam opowiedział całą historię królowi, Ten po krótkim namyśle zgodził się Pomóc, rozkazał przegrupować armie i wyruszyć do Shire.
Gdy armie Gondoru i Rohanu przygotowywały się do wojny, wojska elfów i krasnludów zaoferowały swoją pomoc.


Rozdzial V
Wojska Sarumana i Margotha docierały już do Shire. Gdy były już gotowe do ataku wkroczyły do krainy hobbitów. Orkowie spostrzegli ze nie ma w okolicy żadnego hobbita. Na próżno przeszukiwali domy, lasy i okoliczne pastwiska w poszukiwaniu niziołków.
- Ruszamy w pościg- wykrzyknął jeden z orków
- Na pewno kierują się w strone Rohanu lub Gondoru bo tam będą oczewkiwać na pomoc- dodał jeden z orków
- Gdzie jest bliżej?- zapytał Urlyyk
- Rohan!!! Wykrzyknęli wspólnie orkowie
Wojska ciemnej strony zorganizowali się szybko w grupy i szybkim tępem ruszyły do w stronę Rohanu.
Hobbici byli już daleko z przodu. Poruszali się nadzwyczajnie szybko jak na swoje warukni fizyczne.

Armię Gondoru wyruszyły w stronę Rohanu aby z tutejszą Armią wyjść naprzeciw złu. Po kilku godzinach liczna grupa hobbitów dotarła do Rohanu. Król przyjął ich i rozkazał swoim sługą Aby każdy z hobbitów został zakwatwerowany.
Armię Wroga też były blisko celu a armia Gondoru już dotarła do Rohanu. Theoden nie czekając aż wróg dotrze zbyt blisko Rohanu rozkazał wojskom ruszyć. Połączona armia Gondoru i Królestwa Rohanu prezentowała się znakomicie.
Było ich wielu. Każdy z tych żołnierzy ubrany był w ciemną szatę, z peleryną, i w cieżki hełm na głowie. W ręku dzierżyli miecze i tacze. Wojownicy Gondoru mieli na tarczy namalowane białe drzewo- znak z miasta Minas Tirith. Każdy wojownik siedizał na koniu, lepszymi jeźdzcami byli rohańczycy, którzy od stuleci zajmowali się tymi zwierzętami.

Połączone wyjsko poruszało się bardzo szybko. Każdy z żołnierzy był znakomicie wyszkolony w walce i jeździe konnej. Ich zorganizowanie też było niezłe. Podczas marszu ustawiali się w długi ale też szeroki sznur. Lecz od razu potrafili stworzyc pozycje do walki, w której każda grupa była ustawiana w małej odległości od drugiej, wojska tworzyły wtedy trójszereg stworzony właśnie przez takie oddziały. Pomiędzy żołnierzami w danej grupie również były odstępy aby łucznicy z tyłu się zmieniali po każdym strzale z łucznikami z przodu.

Wojska Gondoru i Rohanu zatrzymały się pod Edoras. Było to miasteczko usytuowane wśród gór.
- Muszą tędy przejść, więc tutaj na nich poczekamy- powiedział Aragorn
- Niech tak będzie-odpowiedział Theoden
Aragorn wyszedł na jeden ze szczytów otaczających Edoras. I zauważył ze armia wroga jest jż bardzo blisko.
Po zejściu, wydał kilka rozkazów, a jego wojska ustawiły się w pozycje do walki, tak samo zrobili zołnierze Rohanu.
Po kilku godzinch armie stanęły naprzeciw siebie, wojska Sarumana i Margotha były znacznie większe,
Nie tylko liczebne ale i wzrostowo. Największy procent armii Zła stanowili Uruk- Hai owie, wzrostu troli ale ze zmysłami lepszymi niż człowiek, ich uzbrojeie rózneż był lepsze.
Wszyscy wiedzieli że bitwa nie skonczy się po kilku godzinach i mogła trwać nawet kilka dni.


Rozdzial VI


Piewsi uderzyli wysłannicy Zła , zaczęli biec w strone żołnierzy połączonej Armi, byli uzbrojeni w topory, armia Gondoru i Rohanu odpowiedziała na ich atak wysyłając łuczników, każdy z łuczników wykonał po kilka serii , orkowie nie przestali nacierać, rohańczycy w pierwszym rzędzie armii wyciągnęli długie włócznie, udało się powstrzymać niektórych z nich ale ich siła tkwiła w liczebności. Wojska Sarumana i Margotha nacierały coraz bardziej i rozpoczęłą się wielka bitwa, najczęściej orkowie ginęli od strzałów z łuków lub od uderzenia mieczem w brzuch lub nogi, ponieważ byli wysocy i trudno było dośięgnąć do głów wysłanników Zła. Po stronie zla opowiedzieli się też ludzie, barbarzyńcy i Estralingowie, lecz oni byli słabo wyszkoleni w boju i większość żołnieży połączonej armii nie miało z nimi problemu. Niektórzy żołnierze na czele z Aragornem odrywali się od armi i atakowali orków od drugiej strony a tym samym powodowali zamieszanie w ich szeregach.

Bitwa trwała kilka godzin, wielu ludzi straciło życie, rannych wynoszono z pola bitwy na szczyty od południowej strony Edoras, wojska Saurmana i Margotha również poniosły duże szkody, jednak orków było znacznie więcej.
Bitwa toczyła się dalej a wojska krasnoludów i elfów w porę poinformaowanych dochodziły już do pola bitwy, elfowie byli ubrani w niebieskie peleryny, ich uzbrojeniem były pięknie ozdobione łuki i zakrzywione miecze, kransoludowie mieli na sobie ciemne szaty a pod nimi kolczuhi z mithrilu, czyli szlachetnego metalu wydobywanego przez krasnoludów, mithril był lekki ale bardzo twardy, dodatkowo każdy krasnolud miał topór i nóż. Szanse znowu się wyrównały. Elfowie szybko przystąpili do ataku, większośc elfów stanęła na wzgórzach żeby mieć lepszy przegląd sytuacji i lepsze miejsce do strzelania z łuków.
Krasnoludowie uderzyli razem z ludźmi a elfowie wspomoagali ich swoimi łukami, udało się pokonać większość sił zła, na pomoc ludziom, krasnoludom i elfom ruszył gandalf Biały który nie wiadomo skąd pojawił się na polu bitwy, zwycięstwo było coraz bliżej
Siły zła widząc ze tej bitwy nie wygrają zaczęły uciekać. Jednak prawie wszystkich z nich pokonali elfowie, którzy byli znakomitymi łucznikami. Wojska nieprzyjaciela przegrały. Zło ustąpiło. Wspólne wojsko ludzi, krasnoludów i elfów pokonało zło i tym samym uratowało hobbitów i ich prowiant.
Gandalf i wspólne wojsko, ruszyło jeszcze do gór mglistych gdzie ukrył się Saruman i Margoth, Po dotarciu tam zauważyli samego Sarumana a po Margothcie zostały same szaty. Gandalf wytłumaczył innym ze Margoth zył tylko dzięki złu, zło zostało pokonane po raz kolejny wiec Margoth umarł. Saruman zosatł pokonany poprzez ścięcie głowy świetlistym mieczem Gandalfa.
Cała historia dobrze się kończy, hobbici wracają do swoich domów, pewni że już im nic nie grozi. Frodo i Sam byli tacy szczęsliwi że wzięli ślub i adoptowali dziecko. Pipin i Merry zostali już do konca zycia w Shire…

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 18 minut

Gramatyka i formy wypowiedzi