profil

Czy wydarzeniom w Iraku mozna bylo zapobiec? (molestowanie wiezniow - eksperyment w Stanford)

poleca 85% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Wszystkich z nas przerażają przekazy telewizyjne, czy też dramatyczne teksty w gazetach relacjonujące przebieg wojny. Dla każdego z nas poruszający jest widok człowieka, któremu zamaskowany terrorysta przystawia broń do głowy, a on sam błaga o pomoc, albo drastyczny widok po zamachu samobójczym, w którym zginęło kilka, a czasem kilkanaście osób. Niestety, ale takie właśnie są realia wojny i bardzo ciężko jest uniknąć podobnych tragedii. Kiedy jednak opinii publicznej ukazywane są zdjęcia nie zamaskowanych terrorystów, ale przeciętnych – wydawałoby się normalnych – żołnierzy amerykańskich, a później brytyjskich, ubranych w narodowe mundury, którzy znęcają się niemiłosiernie nad irackimi więźniami, wtedy większość z nas zadaje sobie pytanie jak to możliwe, że do tego doszło? Czy w najpotężniejszych armiach świata nie można było przewidzieć tych okrutnych zachowań? Okazuje się, że opierając się na wiedzy, którą wnosi psychologia było to możliwe. Dr Philip G. Zimbardo, który latem roku 1971 kierował eksperymentem w Stanford, gdzie losowo wybrana i przebadana grupa studentów odgrywała rolę więźniów lub strażników w symulowanym więzieniu, wskazuje na uderzające podobieństwa łączące jego eksperyment z sytuacją w irackich więzieniach. Podczas eksperymentu, wspomniani – normalni i przebadani – studenci z przerażającym realizmem odgrywali swoje role. „Więźniowie”, którzy mieli dość dręczenia w środku nocy, już drugiego dnia zbuntowali się poprzez zabarykadowanie drzwi celi stawiając w poprzek nich łóżka i odmawiając wyjścia. „Strażnicy” wezwali posiłki, wyciągnęli więźniów z ich cel, rozebrali do naga oraz upokarzali i znęcali się nad nimi godzinami. Aby wzmocnić swoją władzę, strażnicy odebrali więźniom przywilej korzystania z toalety i zmusili ich do załatwiania swoich potrzeb do wiaderek ustawionych wewnątrz cel. Z czasem, gdy dr Zimbardo dowiedział się z kaset wideo, że strażnicy zachowują się najbardziej okrutnie w środku nocy, kiedy wydaje im się, że nie są obserwowani i ich nadużycia stały się coraz bardziej poniżające oraz graniczące z pornografią, zdecydował się zakończyć planowany na dwa tygodnie eksperyment po upływie zaledwie sześciu dni. Dr Zimbardo wyjaśnia, że w więzieniach stworzone jest środowisko, w którym balans władzy jest tak bardzo nierówny, że nawet normalni ludzie bez problemów na tle psychologicznym mogą stać się brutalni i obelżywi. Do innych okoliczności, które przyczyniły się do sytuacji, która miała miejsce zarówno w Stanford jak i w Iraku, można zaliczyć:
· podobnie jak podczas eksperymentu, tak samo w Iraku strażnikami zostali ludzie do tego nie przygotowani i niedoświadczeni;
· więźniów nadzorowali strażnicy, którzy przez długi czas przebywali w izolacji, w anormalnych warunkach (rzadko opuszczali mury więzienia, nie mieli innych obowiązków);
· strażnicy z braku zajęć, a co się z tym wiąże z nudy wymyślali wyrafinowane tortury;
· doszło do stopniowej eskalacji przemocy.

Jak widać istnieje szereg podobieństw pomiędzy eksperymentem w Stanford, a wydarzeniami w Iraku. Zimbardo wyjaśnia, że eksperyment i skandal w irackich więzieniach były zbudowane na tych samych podstawach, z podobnymi (a nawet dającymi się przewidzieć) wynikami. Niedoświadczeni strażnicy dostali niewiele instrukcji, wielką władzę i był nad nim sprawowany ograniczony nadzór. W Iraku okoliczności te zostały spotęgowane przez stres spowodowany wojną oraz potrzebę wydobycia informacji od więźniów irackich.
Jak w takim razie uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości? Moim zdaniem kluczowym elementem jest szkolenie strażników. Powinni oni zdawać sobie sprawę z zagrożeń, które pojawiają się w takich miejscach jak więzienie. Ponadto, ilość strażników powinna być wystarczająca, w tym sensie, żeby sposobem na uzyskanie kontroli przez strażników nie było brutalne traktowanie więźniów. Myślę także, że bardzo pomocna może się okazać współpraca z psychologiem, którego rola polegałaby na wyłapywaniu niepokojących sygnałów i udzielaniu pomocy więźniom oraz strażnikom (rozmowy, rozładowanie napięcia, stresu).

Ale czy brak treningu, połączony z innymi opisanymi wyżej czynnikami, zwalnia strażników od odpowiedzialności za ich czyny? Teraz jest to pytanie, na które muszą odpowiedzieć sądy wojskowe i jeżeli wskazówką może być maksymalny wyrok dla żołnierza – strażnika, znęcającego się nad więźniami w Iraku Jeremiego Sivitsa, odpowiedź brzmi: NIE.

Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy