profil

Recenzja filmu "Pornografia".

drukuj
poleca 85% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Pornografię” na podstawie książki Witolda Gombrowicza w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego obejrzeliśmy w pewien poniedziałkowy, senny ranek w niezbyt urodziwym, dąbrowskim kinie „Ars”.
Akcja filmu rozgrywa się w okupowanej Polsce w roku 1943. Witold razem z poznanym w jednym z warszawskich salonów Fryderykiem wybierają się do majątku znajomego Hipolita w Powórnej. Wkrótce przyjeżdża tam też syn znajomego Hipolita - Karol. Zdaniem Witolda idealnie pasuje on do Heni, córki Hipolita. Oboje są piękni i wydają się dla siebie stworzeni. Witold namawia więc Fryderyka, aby ten popchnął Henię i Karola ku sobie. Zaczyna się od niewinnej intrygi erotycznej: podglądają ich, reżyserują, aby w finale wprząc oboje w patriotyczny spisek. Chodzi o likwidację AK-owskiego dowódcy, który z dnia na dzień utracił bojowego ducha.
Zarys fabuły, jak widać, nie odbiega od literackiego pierwowzoru. Jednak reżyser, po części buntując się przeciwko Gombrowiczowi, szukał w obrazie nowej jakości interpretacyjnej i, aby urozmaicić fabułę, wprowadził kilka zmian. Nieobecne w książce tragiczny epizod obozowy - zaparcie się w Oświęcimiu pół-żydowskiej córki przez Hipolita oraz silnie wyakcentowany wątek konspiracyjnego wyroku na pułkownika AK (znów dopisana scena wcześniejszego spotkania pułkownika z bohaterami) wprowadzają nas w atmosferę niepokoju, jaki istniał podczas II Wojny Światowej. Gombrowicz natomiast Polski wojennej nie znał (przebywał wówczas na emigracji w Argentynie), deklarując w przedmowie do swojej książki: "Tej Polski wojennej nie znam. Nie byłem przy tym. (...) Opisałem to tak, jak sobie wyobrażam. To więc jest Polska imaginacyjna – i nie przejmujcie się, że czasem pomylone, czasem może fantastyczne, bo nie o to chodzi i to zupełnie bez znaczenia dla spraw tutaj się odbywających”.

Trudno rozstrzygnąć, komu należy się tytuł głównego bohatera. Dla Gombrowicza był nim Witold (czyli on sam, bowiem „Pornografia” jest powieścią autobiograficzną) w filmie grany przez Adama Ferencego). Jednak w filmie Kolskiego pisarz wydaje się prawie nieobecny (dlatego też nie potrafię sobie przypomnieć ani ocenić jego kreacji). Prawdziwym bohaterem jest demoniczny Fryderyk ze swą przygniatającą tajemnicą. Wnosi on do filmu ładunek cierpienia, uczuć, które obce były prozie Gombrowicza. Kolski zmienił nieco postać Fryderyka, który w powieści był perwersyjnym ateistą, czasem nawet bluźniercą. W filmie reprezentuje on uosobienie polskiego losu, jest człowiekiem naznaczonym przeszłością, jednocześnie ofiarą i symbolem hańby. Dlatego przed trudnym zdaniem stanął Krzysztofa Majchrzak, odtwórca jego roli. Musiał się on wcielić nie tylko w rolę człowieka skazanego na wieczne potępienie, który poszukuje emocji seksualnych i zapomnienia swojej winy w uknutym spisku, ale także w przenikliwego, milczącego obserwatora. Gesty zatem musiały u niego odgrywać o wiele większą rolę niż słowa. Trzeba przyznać, że udało mu się to. Swoją postacią dodał filmowi tajemniczości, zagadkowości.
Na uwagę zasługuje rola Grażyny Błęckiej-Kolskiej, żony reżysera, która w filmie zagrała Marię, żonę Hipolita - zaglądającą do kieliszka, nietypową panią z dobrego domu. Aktorka musiała włożyć w swoją rolę wiele wysiłku, bowiem niełatwo jest udawać stany alkoholowego upojenia oraz szaleństwa spowodowanego przez nie.
"Pornografia" Gombrowicza podszyta jest walką pokoleń. "Ludzkość po trzydziestce - napisał Gombrowicz - wkracza w potworność”. Dlatego tak widoczne jest również w filmie zderzenie się młodości (Henia i Karol) z dojrzałością (Witold i Fryderyk). Warto zatem wspomnieć o rolach młodego pokolenia: Sandry Samos, filmowej „lolitki” – Henii oraz Karola - w tej roli Kazimierz Mazur, znany z serialu „Na wspólnej” emitowanego przez telewizję TVN, dla których były to pierwsze, tak trudne filmowe kreacje.
Instynkt reżyserski Kolskiego wyczuwa się w prowadzeniu aktorów, obsadzonych w tak trudnych rolach, świadomie oddalonych od spodziewanych stereotypów. Również mistrzowskie było poprowadzenie fabuły. Wg reżysera główną cechą Gombrowicza była zmienność rytmu: od gwałtownego, dynamicznego do powolnego i jednostajnego. By uzyskać ten walor połączył on sceny ze złożonym montażem wewnątrzkadrowym, zrealizowane w jednym ujęciu, ze scenami wieloustawieniowymi.
Kolski chciał pokazać majątek Hipolita jako miejsce "przestrzelone" słońcem i nasycone barwą. W miarę oddalania się od tego miejsca, świat jest coraz mroczniejszy i coraz bardziej monochromatyczny. Dlatego sceny realizowane w lesie są prawie czarno – białe.

Film cechuje również troska o scenerię scenografa Andrzeja Przedworskiego. Tysiące drobiazgów, zgodnych z epoką, a także kostiumy Małgorzaty Zdziarskiej oddają klimat wojennej Polski.
Ponadto kipi on sensualną urodą, a to za sprawą popisowych zdjęć Krzysztofa Ptaka.
"Smutno-wesoła", jak należy, muzyka Koniecznego jeszcze długo po obejrzeniu filmu pozostaje w naszej pamięci.
Ekranizacja materiału literackiego często jest bardzo trudna i pozostawia wiele do życzenia. Mówiąc, że film jest „wiernym odzwierciedleniem” książki, mamy na myśli coś pozytywnego. Sprawia to jednak, że widz zaczyna ziewać, wierci się na fotelu (bo przecież nikt nie jest w stanie wytrzymać ponad 3 godzin w jednym miejscu). „Pornografia” Witolda Gombrowicza na pewno nie należy do łatwych do przeniesienia na ekran. Ponadto poniedziałek rano nie był zbyt korzystną porą na odbiór tego filmu. Proza tego autora ma bowiem charakter abstrakcyjny, głęboko filozoficzny, wymaga dużego zaangażowania ze strony odbiorcy, a finezja języka nie sprzyja łatwemu przyjęciu go przez duże rzesze widzów. Kolski nie miał zatem łatwego zadania, jednak mogę śmiało stwierdzić, że wyszedł z tego obronną ręką.
Wielu oburzyć może także śmiałość pisarza, który, wydawać by się mogło, profanował wręcz temat wojenny, traktowany przez lata jako tabu. W dodatku ów wątek narodowowyzwoleńczy splata się z wątkiem romansowo-erotycznym, cała zaś historia kończy się, jak w jakimś pospolitym kryminale lub u Szekspira, furą trupów.

Mimo, iż krytycy uważają „Pornografię” za „bardzo ciekawy film nieudany” uważam, że nie można go przegapić. Doskonałe kreacje aktorskie, subtelny sposób narracji oraz plastyka obrazu to tylko niektóre z jego mocnych stron. I bez znaczenia jest dla mnie fakt, iż przegrał on w wyścigu po nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Mając do wyboru trzecią część „Władcy Pierścieni”, z którą to w nominacjach do nominacji do Oscara przegrała „Pornografia” wybieram rodzimą produkcję Kolskiego.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (3) Brak komentarzy
31.1.2011 (00:56)

Grzeczna to i mało wartościowa recenzja.

27.7.2006 (12:11)

praca bardzo ciekawa, ale zbyt dużo wątków odbiegajacych od istoty zagadnienia, czy tez odtracajacych uwage skupionego czytelnika, jak np. info nt. tego ze ten wlasnie aktor gra w takim to a takim serialu, albo, ze ogladales ten film w poniedzialek rano

27.7.2006 (12:10)

za duzo streszczasz ksiazke ale generalnie ok

Gramatyka i formy wypowiedzi