profil

"Per aspera ad astra" (Poprzez ciernie do gwiazd) - rozprawka.

poleca 85% 384 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

1.Plan rozprawki
A. Hipoteza:„Per aspera ad aspra”(“Poprzez ciernie do gwiazd”)
2.Argumenty.
A. Za:
-poprzez cierpienie łatwiej nam docenić późniejsze szczęście
-nawet przechodząc ciężką chorobę możemy docenić radość
-człowiek powinien znać gorzki oraz słodki smak życia
-walka Eliasza w książce pt. ”Piąta Góra” P.Coelho
-męka i ból jest jednym z podstawowych składników egzystencji
-Budda
-„Inny świat” Grudziński
-Frodo Baggins
-Odyseusz
-Marek Kotański
-Chrześcijanie
B. Przeciw:
-wielu ludzi poddaje się w połowie drogi
-nie każdy akceptuje zmartwienia
-Romeo i Julia
-Napoleon Bonaparte
-Wanda Rutkiewicz
-programy promujące łatwy dostęp do sławy

Ludzie cały czas zastanawiają się, dlaczego musimy cierpieć. Po co na świecie istnieją niesprawiedliwość, ból, zmartwienia, choroby, śmierć. Niestety zapominamy o jednym z ponadczasowych zdań epoki renesansu: „Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie nie jest mi obce”.
Oczywiste jest to, że nikt z nas nie chce doświadczać cierpień, ale jak mówi przysłowie „po każdej nocy następuje dzień”, tak samo w życiu, po tragedii możemy oczekiwać szczęścia. Doświadczając wcześniej bólu, łatwiej nam później docenić promienie słońca. Cieszymy się nawet najdrobniejszymi okruszkami idylli. Doskonałym przykładem może być pasterz z książki pt. „Alchemik” P.Coelho. Chłopak ten dąży do odkrycia Własnej Legendy, co równoznaczne jest z osiągnięciem szczęścia. Jednak po drodze do egipskich piramid zostaje kilka kroć obrabowany, pobity, musi opuścić ukochaną kobietę, na dodatek tłem wszystkich tych wydarzeń jest okrutna, pustynna wojna. Pasterz jednak nie poddaje się, podczas wędrówki poznaje pustynie (symbol Boga), rozmawia z własnym sercem, dowiaduje się, co oznacza słowo „miłość”. Kiedy odkrywa skarb oraz Własną Legendę, jego szczęście nie zna granic, stwierdza, że warto było walczyć. Potwierdzić to mogą także słowa Adalberta Stiftera: „Cierpienie jest Aniołem, przez którego ludzie stają się więksi bardziej niż przez wszystkich przyjaciół na świecie”

Jestem przekonana, że życie nie powinno składać się jedynie z samego szczęścia. Podam teraz przykład z życia codziennego. Uczeń ze zdolnościami humanistycznymi pragnie dostać wysoką ocenę np. z matematyki. Codziennie powtarza definicje, ćwiczy przykłady, rozwiązuje zadania z tego przedmiotu i tak przez pół roku bez żadnego skutku. Aż pewnego dnia dostaje 5 z odpowiedzi. Jaka musi być jego radość, że po tak długotrwałym wysiłku wreszcie otrzymuje upragniony stopień. Jak to powiedział Z.Trzaskowski „Ludziom zawsze wydaje się, że ich cierpienie jest największym cierpieniem na świecie”. Narzekamy, że nie mamy butów, dopóki nie spotkamy człowieka bez stóp. Należy pamiętać, że nasze cierpienie nie zawsze jest tak wielkie, za jakie je uważamy.

Przejdę teraz do cytatu, który przytoczyłam na samym początku-„Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie nie jest mi obce”. Zgodnie z tym stwierdzeniem nie powinny nam być obce ani męki, ani szczęście, ani grzech, ani dobroć. Tą opinię najlepiej potwierdzić może życie Buddy. Podczas przebywania w pałacu nigdy nie odczuł w pełni szczęścia. Dopiero po jego opuszczeniu, gdy zaczął poświęcać się dla innych ludzi zaznał prawdziwą radość. Jako argument możemy przytoczyć także książkę pt. „Inny świat” G.Herlinga-Grudzińskiego. Cierpienia spowodowane pobytem w sowieckim łagrze są tak wielkie, że ludzie tracą godność. A jednak autor wyraża przekonanie, że nawet mimo takiego ogromu nieszczęść można zachować w tych warunkach człowieczeństwo.

Przejdę teraz do kolejnego przykładu potwierdzającego hipotezę. Jest nim Frodo Baggins z książki Tolkiena pt.„Władca Pierścieni”. Bohater przechodzi przez całe pasmo cierpień, ale mimo to nie poddaje się. Nadal dąży do upragnionego celu, próbuje dostać się do Mordoru i zniszczyć pierścień. Po wielu wyrzeczeniach i trudach udaje mu się zrealizować własną misję.

Następną taką osobą jest Odyseusz. Król Itaki przez wiele lat próbował dostać się do ukochanej ojczyzny. Po 20 latach tułaczki wreszcie spełnił swoje marzenie. Przeżywszy atak morskich potworów, ból po stracie towarzyszy oraz klątwę Posejdona. Potwierdzają to również słowa Johhanesa Eckharta:” Najszybszym rumakiem niosącym nas do doskonałości jest cierpienie.”

Z całą pewnością kolejną osobą adekwatną do stwierdzenia „Przez ciernie do gwiazd” jest Marek Kotański. Wielki człowiek, założyciel MONARU. Całe swoje życie poświęcił na pomaganiu ludziom, którzy sięgnęli dna moralnego i psychicznego. W jednym z wywiadów udzielonym dla telewizji powiedział: ”Kiedy już myślałem, że pomogłem tym ludziom uwolnić się od narkotyków, okazywało się, że wszyscy mnie oszukiwali i cały oddział nadal brał. Moje początki były naprawdę trudne, ale musiałem przez to przebrnąć, wierzyłem w siebie i w nich”. To, co osiągnął ten genialny psycholog można nazwać ogromnym sukcesem. Przecież w latach, gdy powstawał MONAR ludzie uważali narkomanów, nosicieli wirusa HIV oraz bezdomnych za najniższą kategorię społeczną. Jednak on przez swoją determinację i wsparcie bliskich uratował niejedno, tak cenne ludzkie życie. Dlatego uważam, że trzeba za wszelką cenę dążyć do wyznaczonego celu, ponieważ, jak to powiedział V.Butulescu „Nie potykają się tylko ci, co pełzają”.

Jako jeden z argumentów przytoczę jeszcze postawę Chrześcijan. Podczas panowania Nerona stali się oni obiektem nienawiści Rzymian. Byli szykanowani, paleni na stosach, brali udział w krwawej i okrutnej rzezi- igrzyskach. Ale jak opisuje H.Sienkiewicz ku zdziwieniu tłumów, wszyscy pokornie klękali na środku areny czekając nadchodzącej śmierci. A po tym ziemskim piekle spokojnie osiągali zbawienie i życie wieczne. Za cierpienie da Bóg zbawienie może to przysłowie wydaje się puste i przesądne, ale jeżeli jest prawdziwe to idealnie potwierdza określenie „Per aspera ad aspra”.

Przejdę teraz do argumentów, które nie są zgodne z wcześniejszymi przykładami. Wielu ludzi załamuje się po drodze, nie osiągnąwszy wymierzonego celu. Mają dosyć ciężkiej drogi. „Któż nie chciałby stać się przez szczęście głupszy, zamiast być mądrzejszym przez szkodę" B.Prus. Boimy się cierpieć, chociaż wiemy, że żadna osoba nie ma drogi usłanej różami, a jeżeli tak, to na pewno wkrótce poczuje pod stopami kolce. Z kolei inni ludzie nie mogą pogodzić się z nadchodzącymi przykrościami. Wielu twierdzi, że nieszczęście nie powinno ich spotkać. Odpowiednie tu będą słowa P.Bayle:„Cóż za dziwną naturę ma człowiek! Wyobraża sobie mianowicie, że cierpienia, które sam znosi, są ogromne, a te, które zadaje- znikome. Jedne, bowiem sam odczuwa, drugich zaś nie”. Dlatego uważam, że powinniśmy wszystko, co nas spotyka znosić z podniesioną głową.

Innym z kolei argumentem jest los Romea i Julii. Ci młodzi ludzie przeszli bardzo ciężką drogę, aby być razem. Na przekór własnym rodzinom, prawu, stereotypom. Pokazali, że nienawiść wcale nie musi przechodzić z dziada na ojca, z ojca na syna. Udowodnili wszystkim, że można kochać i być kochanym pomimo wszelkich przeciwności losu. Romeo był gotów wyrzec się własnego nazwiska, natomiast Julia okłamać rodziców. Niestety po przejściu przez tak krętą drogę nie udało się im być razem. Los napisał najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Tych dwojga kochanków oprócz miłości połączyła śmierć.

Następnym z tak tragicznych przypadków jest Napoleon Bonaparte. Cesarz Francji chciał zdobyć cały świat. Również przebył bardzo ciężką drogę. Mając na koncie wiele wygranych bitew, jednak jego marzenie prysło jak mydlana bańka, po przegranej bitwie pod Waterloo.

Kolejną osobą, która zaprzecza twierdzeniu „Poprzez ciernie do gwiazd” jest Wanda Rutkiewicz, znana himalaistka. Zdobyła wiele znaczących szczytów min. Północną ścianę Kieżmarskiego Szczytu, Augille du Grpon, Eiger (była 2 kobietą na świecie, której to się udało), Pik Lenina, Noszak, Gasherbrum III, Mount Everest, Lhotse... Niewątpliwie Wanda Rutkiewicz była jedną z najwybitniejszych himalaistek świata. Niestety nie osiągnęła swojej wymarzonej „gwiazdy”- Kangchenjungi. Wchodząc na ten szczyt poniosła śmierć 13 maja 1992 roku.

Na koniec wspomnę jeszcze o programach, które promują i „tworzą” gwiazdy na jeden sezon. Ludzie „dosięgają gwiazd” w ciągu zaledwie tygodnia, a droga, jaką muszą do tego pokonać jest zaledwie kilku metrową ścieżką. Media wykorzystują ludzką głupotę i chciwość tworząc kolejnych, kolorowych błaznów. Którzy są gotowi oddać wszystko w zamian za chwilę życia w blasku reflektorów i jeden wywiad do gazety.

Podsumowując, zgadzam się z hipotezą „Per aspera ad aspra”. Człowiek musi najpierw poznać smak cierpienia, aby docenić szczęście i umieć się nim cieszyć. Odpowiednie tu będą słowa J. Andrzejewskiego „Cierpię, więc jestem”. Do końca naszych dni, radość przeplata się ze smutkiem, a naszym zadaniem jest pokonać kolejny zakręt.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:
Komentarze (7) Brak komentarzy
30.11.2011 (22:52)

Przez ciernie do cierni?

2.5.2011 (19:01)

Ten tekst to czysta amatorszczyzna....

10.12.2008 (16:19)

tekst jest bardzo fajny ;) tylko kurcze nie przepisze go całego bo nauczyciele czytają te ściągi no nie ;) bendzie że z ściągii . heh.

ale argumenty są niezłe i skorzystam z nich :)

Dziękuje temu co to napisał xdd Pozdrawiam :*