profil

Wszystko zapadło się w mrok (forma dowolna, ale z opisami przeżyć wewnętrznych)

poleca 85% 239 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Był piękny sobotni poranek. Na niebie nie było ani jednej chmury, dzień zapowiadał się idealnie. Niestety mama kazała mi iść z psem na spacer, więc musiałem się poświęcić i pójść, choć niebytem z tego zadowolony. Już około godziny chodziłem z psem, gdy nagle zaczął szczekać. Rozejrzałem się dookoła żeby zobaczyć, dlaczego się tak zachowuje, ale nic nie zobaczyłem. Po jakimś czasie niebo się zachmurzyło, trochę mnie to zdziwiło, bo miało być słonecznie. Nagle zapadł mrok, zaczęło grzmieć, pies usiadł tak jakby chciał przed kimś klęknąć nie wiedziałem, co się dzieje, gdy nagle z chmur wydobył się strumień intensywnego światła. Pierwsze, o czym pomyślałem to inwazja z kosmosu, ale po chwili poczułem w duszy, że to coś innego tylko nie wiedziałem co. Gdy to wszystko działo się na moich oczach bałem się, ale równocześnie byłem szczęśliwy nie wiem, co się ze mną działo. Nagle coś zaczęło się wydobywać z tego światła mogłem zobaczyć obrys postaci a koło niej jakąś obstawe jakby był kimś ważnym i te postacie były czymś w rodzaju jego ochrony. Gdy postacie przybliżyły się spostrzegłem, że nie są uzbrojeni i coś mi mówiło, że są nastawieni pokojowo i nie chcą nic nikomu zrobić. W tym momencie pobiegłem do domu z psem. Gdy dotarłem do domu byłem tam sam. Nikogo nie było, bardzo mnie to zmartwiło. Zostawiłem psa w domu i wyszedłem z powrotem na dwór była tam masa ludzi. Nie mogłem pojąć, dlaczego nagle wszyscy wyszli z domów. Niemoge tego wszystkiego ogarnąć myślami, dlaczego wszyscy zachowywali się jak by stracili wolną wole po prostu stali i patrzyli się w tą białą wyrwę w niebie to wszystko było ponad moje siły. A jak by tego było mało ziemia zaczęła się rozstępować koło mnie. Uciekałem jak najdalej od tego miejsca. Miałem wrażenie, że zaraz wszyscy zginiemy. Nagle zobaczyłem, że tłum wstał i poszedł w stronę kościoła. Nagle przypomniałem sobie o wyrwie w niebie i jak patrzyłem w to miejsce, nikogo już tam nie było, a gdy spojrzałem obok zobaczyłem jak te postacie leciały w stronę kościoła. Byłem bardzo ciekawy, dlaczego tam lecą a nie, w jakiekolwiek inne miejsce. Musiałem tam pójść i zobaczyć, co się stanie. Pobiegłem. Po drodze wyprzedziłem tłum, a gdy koło nich przebiegałem myślałem tylko nad jednym. Dlaczego oni są jakby w transie? Nie miałem pojęcia, co to miało znaczyć. Gdy dotarłem do kościoła był tam tylko ksiądz, zakonnice i kilka innych osób. Wyglądali jakby czekali na coś.
Razem z nimi stwierdziłem, że coś tu musi się stać skoro wszyscy idą wszyscy tym kierunku. Nagle wszyscy uklęknęli, nie wiedziałem, co się dzieje, byłem przerażony tym wszystkim. Nagle zakonnica klęcząca koło mnie powiedziała „nie bój się i uklęknij”. Kiedy spytałem, dlaczego odpowiedziała „zaraz się przekonasz” nie wiedziałem, co się dzieje, ale uklęknąłem w końcu nieładnie by było nie posłuchać się kogoś w takiej sytuacji. Po chwili do środka wszedł tłum i wszyscy zajeli miejsce. Nagle, odczułem wielką radość w duszy. W tej chwili do kościoła wleciały te postacie a gdy wylądowały zdałem sobie sprawe z tego, kto to jest. Był to Jezus Chrystus i jego 12 apostołów tym momencie zaniemówiłem. Potem koło niego pojawiła się dziura a z niej wyszła postać, to był Szatan wrodzone zło, które niemiało granic. W tej chwili zrozumiałe, że nadszedł czas apokalipsy byłem tym faktem zasmucony, nie chciałem tak młodo umierać. Szatan przyszedł w towarzystwie Żniwiarza. Nagle ktoś z tłumu się wyrwał wstał i zaczął biegać w kółko krzycząc „Wszyscy zginiemy!!!”. Wtedy Szatan podszedł do niego i wydłubał mu serce i je zjadł. Wszyscy byli tym faktem przerażeni, nikt więcej nie odważył się tego zrobić. Następnie ludzie zaczęli ustawiać się w kolejce, gdy już się ustawili dach kościoła zniknął i za Chrystusem pojawiły się schody ruchome do nieba, a za Szatanem schody ruchome do piekła. A pomiędzy nimi były jeszcze jedne schody prowadzące do czyśćca. Wtedy zaczeli wybierać najpierw wszyscy byli w kolejce do Chrystusa, gdy ten ich nie chciał przyjąć do nieba lub nie wiedział, co z nimi zrobić odsyłał ich do Szatana a ten albo odsyłał ich do czyśćca albo do piekła. Gdy o tym myślałem strasznie się bałem pójścia do piekła. Strasznie grzeszyłem w życiu i nie spowiadałem się, więc albo bym poszedł do czyśćca albo do piekła. Ale ktoś do mnie podszedł i powiedział uśmiechając się do mnie „Beńdzie jak ma być i nic tego nie zmieni”. Po tych słowach poczułem się pewniej i uśmiechając się do tego człowieka wstałem i stanąłem na końcu kolejki. Gdy nadeszła moja kolej Chrystus położył mi na głowie swoją dłoń i powiedział „przejdź do kolejki, obok” gdy powiedział te słowa ogarną mnie strach, gdy doszedłem do Szatana powiedział mi „w twoim życiu widze dużo grzechów, ale chłopcem jesteś dobrym niestety nie chodziłeś do kościoła nie spowiadałeś się, więc teraz musisz za to zapłacić”. Po tych słowach chciałem uciekać, ale nie mogłem Żniwiarz złapał mnie za rękę i wrzucił na schody chciałem uciekać, ale gdy wyszedłem na góre ten wyjął kose i uciął mi nogi żebym nie mógł uciekać, kiedy to zrobił poczułem straszliwy ból, ale co najdziwniejsze krwawiłem, ale nie wykrwawiałem się a powinienem, nawet nie zemdlałem tylko cierpiałem przez całą drogę do piekła a gdy tam dotarłem widziałem ludzi cierpiących jak ja. Tam moja dusza została oddzielona od mojego ciała w sposób tak okrutny, że nieda się tego opisać przeżywałem tam straszne męki za moje grzechy. Ale gdy tylko oddzielili moją dusze od ciała przestałem czuć cokolwiek. W chwili obecnej minęło do tamtego czasu ponad 100 lat i wciąż żałuje tego, co zrobiłem za życia, ale najgorsze jest to, że nic niemoge z tym zrobić i to mnie dręczy ponad wszystko. Teraz muszę błąkać się po piekle na wieki.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 5 minut