profil

Jakie refleksje budzi w tobie takie wyznanie T. Konwickiego: „Cały dorobek ludzkości załamał się w czasie holokaustu, ludzie brali udział w ludobójstwie. Przecież ktoś na nich musiał wpłynąć. Ktoś ich kształtował...”

poleca 85% 244 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Wydarzenia holokaustu są skrajnie negatywne, wydawałoby się, że nie ma ludzi którzy pokusiliby się o publiczne usprawiedliwianie działań hitlerowców. Niestety do dzisiaj istnieją organizacje, dla których Adolf Hitler jest największym autorytetem. Nadal istnieje partia NSDAP, co prawda nielegalnie (trybunał w Norymberdze uznał NSDAP za organizację przestępczą), jednak wciąż, za pośrednictwem Internetu, zrzesza zwolenników nazizmu. Coraz popularniejsze stają się partie prawicy ekstremistycznej, których członkowie w swoich wystąpieniach korzystają z antysemickiej retoryki. Zmusza to do refleksji na temat podejścia cywilizacji zachodu do kwestii podstawowych zasad etycznych, takich jak poszanowanie „inności” i w konsekwencji do sposobu, w jaki ujmuje się wydarzenia holokaustu. Wszystko sprowadza się do, nadużywanego obecnie terminu, tolerancji. Powstaje pytanie o genezę antysemityzmu europejskiego. Główny bohater filmu Henry’ego Bean’a pt. „Fanatyk” – neonazista i paradoksalnie Żyd z pochodzenia – uważa, że każdy człowiek pała nienawiścią do Żydów od narodzin. Ma ją wpojoną, tak jak miłość do matki. Biorąc pod uwagę to, że antysemityzm jest nieodłącznym elementem kultury europejskiej, można te słowa uznać za prawdziwe. Element ten wcześniej marginalny, podczas II wojny światowej osiągnął apogeum – stał się podstawą ideologii faszyzmu i fundamentem największej zbrodni naszych czasów.

Co oznacza sam termin „holokaust”? Jak wiadomo Europejczycy nazwali holokaustem masową eksterminacje Żydów podczas II wojny światowej. Z greki, „holocaust” to określenie oznaczające całopalenie – ofiarę składaną na ołtarzu. Żydzi masowy mord swojej nacji wolą określać bardziej jednoznaczną nazwą „shoah” – z hebrajskiego „zagłada” lub „katastrofa”. Określenie to mimo wszystko nie oddaje nawet części ogromu zbrodni, jakiej dokonał naród niemiecki na narodzie żydowskim. Każda próba jej ogarnięcia i podsumowania zmusza nas do korzystania z określeń, które w porównaniu do skali zadanego cierpienia brzmią banalnie i, choć pełne patosu, to paradoksalnie łagodzą nasze odczucia związane ze zbrodnią „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Powstaje więc problem przedstawiania holokaustu, bez łagodzenia i „ugłaskiwania”.
Artyści tworzący w okresie wojny i okupacji rozwiązali ten problem w sposób zdawałoby się intuicyjny. Prozaicy tego okresu zrezygnowali z komentarza odautorskiego, zredukowali literackość wypowiedzi, skupili się na naturalistycznym obrazowaniu rzeczywistości holokaustu.
Jedną z najwybitniejszych pisarek okresu wojny i okupacji jest Zofia Nałkowska. Ogrom zbrodni shoah przedstawiła w zbiorze opowiadań pt. „Medaliony”. Poszczególne utwory skonstruowane są w formie dokumentu, są to relacje ofiar i świadków zbrodni. Autorka oddając im głos oskarża hitlerowców, jednak słowo „oskarżam” nie pada w żadnym z utworów. To co w dziele autorki „Granicy” najwyraźniejsze to portret człowieka okresu największej z wojen. Narzędzia terroru z jakich korzystali Niemcy były tak boleśnie skuteczne, że moralność Europejczyka wychowanego na idei dekalogu zupełnie się załamywała i przekształcała w moralność walki o przetrwanie – swoiste, wojenne zaprzeczenie tradycyjnej etyki. Człowieka „niszczono” na wiele sposobów – zaczynając od propagandy, a kończąc na przymusie fizycznym i torturach.
„Niechby tylko Niemcy przegrały, to Żydzi wezmą i nas wszystkich wymordują”, „oni nas nienawidzą gorzej niż Niemców” – tak pod wpływem propagandy niemieckiej mówiła bohaterka opowiadania „Kobieta cmentarna”. Uwierzyła hitlerowcom, bo dostrzegała winę Polaków podczas holokaustu. Winą była bierność.

Jednak ta bierność była uzasadniona. W opowiadaniu „Przy torze kolejowym” nikt nie pomaga rannej podczas ucieczki z transportu Żydówce. Nałkowska komentuje ten fakt słowami: „Nieprzeparta była tu siła, która odgradzała ją od nich wszystkich pierścieniem przerażenia”. Przedsiebiorstwo masowej eksterminacji – III Rzesza – opierało swoje metody się na strachu, przemocy i oszustwie.

Autorka przedstawia relacje kobiet więzionych w obozach koncentracyjnych – człowiek był tam traktowany jak surowiec. Eksploatowano go do granic możliwości, za życia poprzez katorżniczą pracę i eksperymenty naukowe, a po śmierci wykorzystywano ciało do produkcji np. mydła. To uprzedmiotowienie istoty ludzkiej podkreślają słowa pracownika Instytutu Anatomicznego w Gdańsku – „W Niemczech można powiedzieć ludzie umieją coś zrobić z niczego”.
Okrucieństwo holokaustu uwydatnia sposób relacjonowania tych wydarzeń. Wypowiedzi ofiar są suche, beznamiętne, często nieporadne. Cechuje je zwięzłość i powściągliwość. Nałkowska rezygnuje z komentarza, pozostawia wyciągniecie wniosków czytelnikowi. Konfrontuje etykę czytelnika z wydarzeniami wojny. W ten sposób najpełniej obrazuje zbrodnie shoah, unikając patosu, uwypukla jej ogrom. Różnorakość uczestnictwa w holokauście poszczególnych bohaterów opowiadań obrazuje przekrój jego zbrodni.

Równie wymownym co „Medaliony” dziełem, są opowiadania Tadeusza Borowskiego. Pisarz skupia się na wizerunku „człowieka zlagrowanego”. Pojęcia zlagrowania oznacza odczłowieczenie jednostki, sprowadzenie funkcji życiowych do zaspokajania potrzeb fizjologicznych, pozbawienia elementarnych uczuć i zasad. Borowski – sam więzień 3 obozów koncentracyjnych – tak przejmująco opisał życie obozowe, unikając choćby zdania komentarza krytykującego zbrodnie faszyzmu, że niektórzy krytycy uznali go za nihilistę.

Piszarz zbiór opowiadań rozpoczął utworem „Pożegnanie z Marią”. Akcja dzieje się w okupowanej Warszawie, ludzie by przeżyć kradną, handlują bimbrem, zarabiają na nieszczęściu Żydów z getta. Pisarz deheroizuje mit Warszawy walczącej, tekst ten jest wstępem do opowiadań opisujących życie w obozie koncentracyjnym. Rzeczywistość okupowanej Warszawy przypomina „obóz poza obozem” – Warszawiakami kieruje instynkt przetrwania.
W kolejnych opowiadaniach Borowski przedstawia dekalog więźnia obozu, cechuje go skrajny egoizm, opieranie się na najniższych instynktach. W obozie nie ma miejsc na honor, solidarność, szacunek – obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”, najważniejsze to najeść się do syta, bo wtedy ma się siłę do pracy, a tylko pracujący mają prawo żyć. Właściwie z człowiekiem można zrobić wszystko, ekstremalna sytuacja życia w obozie może sprawić, że człowiek zabije syna za kradzież chleba. Jedyne odruchy człowieczeństwa to spełnienie prośby człowieka, który idzie na śmierć.

Do budowania postaci Borowski wykorzystał technikę behawioryzmu – autor unika komentowania zachowań, skupia się jedynie na faktach, na rzeczywistości. Człowieka charakteryzują jego zachowania, ich tłumaczenie pozostawia czytelnikowi.

Ten specyficzny sposób narracji oraz nadanie głównemu bohaterowi imienia Tadeusz wywołało liczne kontrowersje. Krytycy utożsamiali Borowskiego z bohaterem jego opowiadań, oskarżali o nihilizm i zatracenie zasad moralnych. Borowski uważał, że pobyt w obozie na zawsze zabija w człowieku niewinność, polemizował z pisarką Zofią Kossak-Szczucką, która twierdziła, że nawet w warunkach ekstremalnych można zachować podstawowe wartości moralne.

Tadeusz Konwicki uważa, że „Cały dorobek ludzkości załamał się w czasie holokaustu, ludzie brali udział w ludobójstwie. Przecież ktoś na nich musiał wpłynąć. Ktoś ich kształtował”. Pierwsza część tej wypowiedzi jest bez wątpienia prawdziwa, nie można polemizować z faktem wyjątkowości zbrodni holokaustu. Należy, jednak postawić sobie pytanie, czy holokaust to przyczyna, czy skutek załamania dorobku ludzkości ? Czy można było uniknąć shoah? Zagadnienia te z pewnością pozostaną bez odpowiedzi. Druga przytoczonego cytatu nie jest już tak jednoznacznie oczywista. Konwicki twierdzi, że ludzi ktoś kształtował - dla tego brali udział w ludobójstwie. Wydarzenia choćby z Serbii, gdzie od lat żyjący w zgodzie Bośniacy i Serbowie nagle, pod wpływem krótkotrwałej indoktrynacji zaczęli się wzajemnie mordować przeczą tezie Konwickiego. Kształtowanie to nie impuls, kształtowanie to długotrwały proces. Jeśli będziemy uważali, że cywilizację zachodu ktoś kształtował w taki sposób, żeby dopuściła się ludobójstwa, to równie dobrze możemy twierdzić, że cały proces historyczny i doktryny powstające na przestrzeni dziejów prowadziły do zaistnienia holokaustu. Jako człowiek zachwycony dorobkiem ludzkości nie mogę się z taką tezą zgodzić, jednak ja nie przeżyłem okrucieństwa tamtych czasów. Udało mi się przeżyć młodość w pokoju i dobrobycie. Miejmy nadzieję, że ludzkość wyciągnęła odpowiednie wnioski z tamtych wydarzeń i nie pozwoli by historia się powtórzyła.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury