profil

Camus: "człowiek nie może obejść się bez drugiego człowieka, musi zaspokoić swój straszliwy głód braterstwa" czy sie zgadzasz?

poleca 92% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Ludzie potrzebują innych ludzi, do tego, aby tak naprawdę poczuć się ludźmi. Potrzebują się nawzajem, są dla siebie wsparciem, dają nadzieje i pomocną dłoń w ciężkich chwilach. Uważam, że ludzie nie potrafią być szczęśliwi bez bliskiej osoby, nikt z nas przecież nie chce być skazanym na samotność, dlatego, dużo prawdy jest w stwierdzeniu Camusa. Życie nie miałoby sensu, gdyby nie było koło nas przyjaciół i ludzi, na których zawsze można liczyć. Ktoś kiedyś powiedział, że przyjaciół do śmiechu może znaleźć sobie sam i, żeby przyprowadzić mu osobę, która będzie z nim płakała, bo to właśnie jest prawdziwy przyjaciel, ten, który będzie przy nas w najgorszych chwilach. Czasem, aby samemu poczuć się lepiej wystarczy pomóc bliźniemu, wówczas nie tylko sprawiamy, że będzie się do nas uśmiechał, że zyskamy jego sympatie i zaufanie, ale również uszczęśliwimy siebie. Ludzie, którzy mają dla siebie dobre słowo w każdej sytuacji są najlepszym lekarstwem na złe dni, dlatego aby zyskać przyjaciół, trzeba samemu być przyjacielem.

Słuszności słów Camusa, można również doszukiwać się w wielu dziełach literackich, co teraz spróbuję zrobić.
Zacząć by tu należało od „Dżumy”, tego właśnie autora. Pisarz przedstawia czytelnikowi miasto – Oran, zamknięte z powodu szalejącej dżumy. W tej sytuacji, walkę z zarazą podejmuje doktor Bernard Rieux, który zawsze starał się przeciwstawiać losowi, a swój zawód traktował jak powołanie. Gdyby stanął do walki w pojedynkę, nie miałby żadnych szans. Dżuma jako siła niszcząca, paradoksalnie zjednoczyła ze sobą ludzi gotowych podjąć walkę z nią samą oraz gotowych nieść pomoc bliźnim. W ten sposób, doktor nie pozostał sam i z pomocą pospieszyli mu Tarrou, Grand, a także uważający początkowo, iż dżuma go nie dotyczy, Rambert. Pomagali mu pokonać zarazę, stając się jednocześnie prawdziwymi przyjaciółmi i bohaterami.

Braterstwo, ale trochę inaczej rozumiane wyznawał bohater „Ludzi bezdomnych” doktor Tomasz Judym. Mianowicie nie mógł on pogodzić życia w rodzinie z nieustanną pomocą ludziom biednym i schorowanym. Judym nie potrafił iść na kompromis, dlatego odrzucił miłość i rodzinę uznając, iż ta tylko by go ograniczała i nie pozwalała na realizację jego planu. Swój głód braterstwa zaspokajał, dając siebie obcym ludziom. Potrzebował ich by spłacić dług światu, aby poczuć się lepiej i odwdzięczyć losowi. Z drugiej strony mógł przecież założyć rodzinę, która dałaby mu ciepło, szczęście, ale on wybrał chorych, to oni dawali mu radość, mógł być ich bohaterem jednocześnie niosąc im pomoc. Taki był jego wybór i sposób na zaspokojenie pragnienia bycia wśród ludzi.

O tym, że w złej chwili najlepszym lekarstwem są prawdziwi przyjaciele, z pewnością przekonał się Rodion Raskolnikow. Gdy nadeszły dla niego złe czasy, wygnanie, choroba, z pomocą przyszła jedyna mu bliska osoba – Sonia. Była dla niego podporą i jedyną ucieczką od tego świata. To dzięki niej mogło mieć miejsce jego duchowe zmartwychwstanie oraz powrót do normalnego życia. Wreszcie poczuł się szczęśliwy i kochany. Jest to chyba jeden z lepszych dowodów na to, iż człowiek nie może obejść się bez drugiego człowieka, bo co by się stało z Raskolnikowem, gdyby nie miłość i pomoc okazana mu przez ukochaną osobę.

O tym, że człowiek nie może żyć w samotności, bez drugiego człowieka przekonał się Werter, bohater książki Goethego. Jego poszukiwania bratniej duszy niestety skupiły się na jednej osobie – Lotcie, kobiecie zaręczonej już z innym mężczyzną. Wszelkimi sposobami próbował być blisko niej, poczuć, co to miłość, było to jego jedynym życiowym priorytetem. Świat jego zawalił się, gdy Lotta wyszła za mąż. Wtedy uznał swoje życie za pozbawione celu i postanowił popełnić samobójstwo. Werter jest doskonałym przykładem, dążenia człowieka do zaspokojenia potrzeby przyjaźni, w jej wyższej formie, którą jest miłość. Jest dowodem na to, że samotny człowiek, nie ma, co z sobą zrobić, czuje się źle, bezradnie i wszelkie dotychczasowe jego cele, ideały stają się obojętne i nieważne. Werter po odrzuceniu go przez ukochaną, nie widział przed sobą żadnych celów, perspektyw, planów, dlatego postąpił tak, a nie w inny sposób- popełniając samobójstwo.

Z odrzuconą, choć tym razem innego rodzaju, miłością, mamy do czynienia w powieści pt. „Ojciec Goriot”. Główny bohater, został odrzucony przez swoje córki. Kochał je, potrzebował ich, zrobiły dla nich wszystko, oddawał im swoje pieniądze, aż w końcu stał się biedakiem. Pomimo, że one go ignorowały i wykorzystały on spełniał się i zaspokajał swoją potrzebę obcowania z drugim człowiekiem, dzięki temu ze mógł je kochać i uszczęśliwiać. Mimo wszystko czuł się potrzebny.

Reasumując, chciałbym jeszcze raz powiedzieć to, co zaznaczyłem we wstępie. Życie pozbawione bliskich, staje się bez sensu. Człowiek jest tak skonstruowany, iż gromadzi się w „stada”, i nie można nic z tym zrobić, lubi otaczać się innymi ludźmi. Wyobcowany bohater traci resztki człowieczeństwa, które pozwalały mu na bycie zwykłym człowiekiem. To, dlatego przy stworzeniu świata, Bóg zesłał Adamowi Ewę, zaznaczając, iż człowiek nie powinien być pozostawiony sam sobie.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty