profil

Dalsze losy Wokulskiego jako pozytywisty.

poleca 85% 132 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Plan:

1.Wybuch w zamku.
2.Cudem ocalały.
3.Wybuch sposobem na rozpoczęcie nowego życia.
4.Osiedlenie się w niewielkim miasteczku.
5.Zakupienie budynku.
6.Stworzenie pensjonatu dla uczniów pobliskiej szkoły.
7.Pomoc lokatorom pensjonatu i mieszkańcom miasta.
8.Próby swatania Wokulskiego.
9.Opłacanie lekarza.
10.Historia sąsiadki.
11.Stopniowa utrata majątku.
12.Śmierć Wokulskiego.

Wybuch w zamku był tak wielki, że żadna istota żywa nie byłaby w stanie go przeżyć , a tym bardziej Stanisław Wokulski , który nie był już człowiekiem młodym, a jednak cudem udało mu się przetrwać tak potężny wybuch. Zaraz po wybuchu Stach nie wiedział, co się stało, był oszołomiony, nie zdawał sobie sprawy z ogromu wstrząsu. Jego usta przybrały kształt rogalika, a ręce spoczęły na brzuchu. Szał śmiechu ogarnął Wokulskiego. Zaczął zastanawiać się nad swoim zachowaniem dopiero wtedy , gdy zauważył ,że jego rękę zaczyna pokrywać czerwona substancja. Wśród opadającego kurzu dostrzegł , że jest to ciężka ranna. Śmiech ustał . Wokulski poczuł ogromny ból , którego wcześniej nie czuł , prawdopodobnie w wyniku szoku jakiego doznał zaraz po wybuchu. Najwyraźniej jeszcze się z niego nie otrząsnął , ponieważ nie miał zamiaru wracać ani do miejsca, z którego przyszedł, ani do życia jakie jeszcze do niedawna prowadził. Zdawał sobie sprawę , że to wydarzenie zakończyło się tak a nie inaczej, ponieważ wszystko ma swój cel . Idąc polami tak, aby nie został przez nikogo zauważony, zaczął zastanawiać się nad swoim celem życia. W tym momencie jedynym celem jego wędrówki było uśmierzenie bólu, który obejmował nie tylko rękę Wokulskiego , ale także inne części ciała , które ucierpiały w wyniku upadku podczas wybuchu. Myślenie o czymś innym, a nie tylko o bólu było sposobem na to, by go uśmierzyć. Droga, jaką przebył, była bardzo długa i męcząca , ale cóż innego mógł zrobić, aby zmienić się. Najlepiej zmienić otoczenie i tak też zrobił Stanisław.

Osiadł w miasteczku na wschód od Warszawy. Miasteczko nie było wielkie , ale bardzo gościnne. Właściwie wymagała tego od niego sytuacja, w jakiej się znajdował.

W mieścinie znajdowała się szkoła dla przyszłych bankierów. Szkoła nie znajdowała się daleko od Warszawy. Wielu młodych ludzi przybywała do miasteczka , ale nie mogli znaleźć miejsca na nocleg . Wokulski postanowił pomóc tym ludziom. Kupił dość duży budynek , który początkowy był tylko ruderą, o której już wszyscy zapomnieli . Jedynie dzieci pamiętały o jej istnieniu , ponieważ nadawała się wspaniale do zabaw, a szczególnie tych , które miały na celu straszenie się nawzajem . Pozbawiona okien i drzwi nadawała się jedynie do wyburzenia. Gdyby nie Wokulski pewnie już by tam nie stała. Wcześniejszego właściciela w ogóle nie obchodził jej los. Zresztą, cóż mógł zrobić skoro z pieniędzmi było u niego nie najlepiej. Jedynym wyjściem było sprzedanie jej komuś, kto ma tyle pieniędzy , aby ją wyremontować. Taką osobą okazał się Wokulski. Posiadał tyle pieniędzy , że mógł ją kupić i odnowić w krótkim czasie. Ku zdziwieniu mieszkańców Stanisław zaczął wynajmować pokoje, w których do nie dawna bawiły się dzieci. A największym zaskoczeniem był fakt , że pokoje nie były drogie i głównie zamieszkiwali w nich uczniowie pobliskiej szkoły. Oprócz wynajmowania pokojów, starał się także pomóc młodym ludziom w prowadzeniu interesów i rozwiązywaniu problemów materialnych. Wśród mieszkańców zarówno pensjonatu jak i miasteczka miał wielu przyjaciół. Zdobycie ich było bardzo trudne.

Zważywszy na majątek, jaki posiadał i swoją osobowość wiele młodych niezamężnych kobiet starało się o jego względy, ale żadnej nie udało się zostać jego żoną. Niektórzy mówili, że jego serce stało się jałowe w chwili uzyskania takiej fortuny inni , że pewnie jest to wina jakiejś kobiety. Ci którzy tak myśleli mieli rację, chociaż nie zdawali sobie sprawy, że ta kobieta nie znaczy już nic. Jest tylko wspomnieniem z przeszłości o którym Wokulski nigdy nie zapomni. Różnica między przeszłością a teraźniejszością polegała na tym, że Izabela nie miała wpływu na obecne życie Stanisława, była tylko jednym z doświadczeń z przeszłości , które nauczyło go, że miłość a szczególnie bez wzajemności, nie jest najważniejsza. Teraz czuł się wolny i nie ograniczony. Mógł się całkowicie poświęcić pracy i pomocy najuboższym.

Oprócz pensjonatu opłacał także lekarza , który pracował w mieście. Wiele młodych osób zawdzięcza swoją pozycje społeczną Wokulskiemu, niektórzy nawet życie. Taką osobą była jego niedawna sąsiadka , której syn podczas ciężkiej pracy fizycznej nadwyrężył sobie kręgosłup tak mocno , że nie był w stanie wstawać z łóżka. Jako jedyny syn pracował na utrzymanie rodziny, z chwilą wypadku wszystko się odmieniło. Matce zaczęło brakować pieniędzy na życie , nie wspominając o leczeniu syna. Jakakolwiek pomoc medyczna była niemożliwa. Po pierwsze sąsiadka nie posiadała pieniędzy na podstawowe leczenie. Po drugie , w takim małym mieście nie było specjalistów od chorób kręgosłupa. Pomocą mógł służyć tylko Wokulski i tak też się stało. Matka wraz z synem wyjechała do kliniki w Warszawie, dlatego dom, w którym mieszkała, stoi pusty. Tak wielkiego serca nie miał chyba nikt.

Nie tylko sąsiadka uzyskała pomoc od Wokulskiego. Stach pomagał także swoim lokatorom, nie zapominając o najbiedniejszych. Nie zapominał o innych , starał się być jak najbardziej użyteczny. Zapominał jednak o jednym ,że pieniądze , które kiedyś pożyczył innym, mogą mu się w przyszłości przydać. Sytuacja, w jakiej się znalazł sprawiła ,że czuł się wolny jak ptak , który został wypuszczony z klatki. Istniał tylko jeden problem, ten ptak mógł sobie nie zdawać sprawy z niebezpieczeństwa jakie może go czekać po drugiej stronie klatki. Tak samo stało się z Wokulskim , bardzo pewny siebie i mocy swoich pieniędzy, zapomniał o zdrowym rozsądku. Praca i pomoc najbiedniejszym była tak ważnym elementem życia starszego pozytywisty , że nie było w nim miejsca dla swojej osoby i swoich potrzeb. Taki tryb życia doprowadził do tego , że Wokulski nie był w stanie odzyskać swojego majątku z powrotem . Zbyt duża rozrzutność sprawiła, że nasz bohater stał się tak samo ubogi jak ludzie, którym nie dawno pomagał. Jego pensjonat został wykupiony przez młodego bankiera. Zbyt małe opłaty za pokoje doprowadziły Stanisława do bankructwa.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut

Teksty kultury