profil

Zagadnienie egzystencjalizmu w utworze Alberta Camus „Dżuma”.

drukuj
poleca 88% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Nie sposób zaprzeczyć, że to niewiele być zaledwie jednostką;
lecz dlatego właśnie wymaga szczególnej rezygnacji nie traktować tego lekko.”
S. Kierkegaard, „Nienaukowe zamykające postscriptum”


Wraz z rozwojem techniki i przemysłu pod koniec XIX wieku zachodził proces uniformizacji życia poprzez wprowadzenie szablonu, standardu. Prowadziło to do zaniku indywidualności i wywołało reakcję buntu przeciw pozytywistycznemu pragmatyzmowi. Ponadto nauka wciąż nie potrafiła udzielić odpowiedzi na podstawowe pytania ludzkości – po co żyjemy? Dlaczego cierpimy i umieramy? Zdanie sobie sprawy z kruchości życia, bycia wciąż „trzciną na wietrze” Pascala, jak również dążenie do dowartościowania indywidualnego doświadczenia to przyczyny zainteresowania filozofią egzystencjalizmu.

Egzystencjalizm powstał już w pierwszej połowie XIX wieku a jego twórcą był Duńczyk Søren Kierkegaard. Odrzucił on heglowską koncepcję absolutu a uwagę zwrócił na egzystencji jednostki. Interesowała go przede wszystkim ludzka wolność będąca paradoksalnie męką, gdyż zmusza człowieka do bezustannego podejmowania wyborów. Choć nie istnieje żaden pewnik, na którym moglibyśmy oprzeć nasze decyzje, to musimy ponosić odpowiedzialność za ich konsekwencje. W takim ujęciu życie to pasmo cierpienia, brak mu celu i sensu, przez co staje się wręcz absurdalne. Ta pesymistyczna filozofia doczekała się wielu modyfikacji, m. in. odrzucono istnienie Boga (a Kierkegaard uważał się za pisarza religijnego, misjonarza!). W zasadniczej postaci jednak, egzystencjalizm, głównie za sprawą tragicznych doświadczeń wojen światowych i totalitaryzmów, jest obecny w literaturze współczesnej nieustannie od epoki „fin de siecle”.
Albert Camus obok Jeana Paula Sartre’a uważany jest za czołowego współczesnego egzystencjalistę. Co ciekawe nigdy się za takiego nie uważał a nawet prowadził ostre polemiki z Sartre’em. Jednak jak mocno autor by się nie bronił, krytycy i interpretatorzy i tak zaszufladkowali jego czołową powieść pt. „Dżuma” jako utwór egzystencjalny. Ile prawdy jest w tej opinii?
Z pewnością najpełniejszą realizacją założeń egzystencjalizmu w „Dżumie” jest obdarzenie bohaterów wolną wolą podjęcia wyboru – czy walczyć z epidemią, czy się jej poddać? Każda z przedstawionych w powieści postaci musi prędzej czy później odpowiedzieć na to pytanie. Rieux uczynił to na samym początku, stwierdzając, że „najważniejsze to dobrze wykonywać swój zawód”, a ten polegał na pomocy chorym. Inni, jak ksiądz Paneloux i Rambert, musieli dojrzeć do podjęcia decyzji, czy to z powodu błędnych przekonań, czy też braku poczucia solidarności z cierpiącymi. Byli wreszcie tacy, którzy nie podjęli walki z chorobą a wręcz była im ona na rękę, vide Cottard. Każdy wybór warunkował późniejsze losy bohaterów.

Kierkegaard twierdził, że niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiemy, „będziemy tego żałować”. Camus odbiega od tego poglądu, otóż wyraźnie uświadamia nam, która decyzja jest dobra, a która zła. Choć narrator i postaci starają się być maksymalnie obiektywne, w treści utworu możemy odnaleźć wiele bezpośrednich stwierdzeń dotyczących wyborów bohaterów, np. „Kiedy się widzi biedę i cierpienie, jakie przynosi dżuma, trzeba być szaleńcem, ślepcem lub łajdakiem, żeby się na nią zgodzić.” W ten sposób autor daje jasno do zrozumienia, że walka ze złem, którego symbolem w powieści jest dżuma, jest obowiązkiem każdego człowieka. Powinniśmy zawsze stawać po stronie dobra. Jest to wyraźne nawiązanie do filozofii Sokratesa, który powiedział: „Człowiek, który posiada wiedzę, odróżni dobro od zła i wybierze dobro.” Tak oto w życiu pojawia się pewien pewnik, pewien punkt odniesienia: „Trzeba o ile to możliwe nie zgodzić się na udział w zarazie, zrobić wszystko, żeby nie być zadżumionym”. Tak jak pisarze młodopolscy szukali ucieczki od cierpienia w podziwianiu przyrody Tatr bądź dążeniu do mistycznej nirwany, tak w „Dżumie” przeciwstawianie się złu, będące konsekwencją wolnego wyboru, nadaje sens życiu człowieka, może stać się realizacją jego wolności. Można by rzec: „Buntuję się, więc jestem!”

Mimo odnalezienia sensu życia człowiek w powieści Camusa, podobnie jak w ujęciu Kierkegaarda, jest liściem pomiatanym na wietrze. Przytłacza go wszechogarniające zło i zdaje sobie sprawę z własnej niemocy. Jednak różni się pod jednym, jakże ważnym względem – odrzuca postawę bierności i mimo świadomości bycia na straconej pozycji podejmuje nierówną walkę ze złem. Przykładem niech będzie doktor Rieux. Choć pracuje nad siły, liczba zachorowań wciąż rośnie, lecz dzięki nieludzkiemu wręcz wysiłkowi epidemię udaje się w końcu zahamować. Ostateczne zwycięstwo człowieka w połączeniu ze znalezieniem sensu życia sprawia, że przedstawiona w „Dżumie” wizja świata nie jest tak pesymistyczna, jak w utworach egzystencjalistów. Co więcej, napawa otuchą, wiarą w przyszłość i w ludzi, w których „więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na wzgardę”.

Można doszukać się wpływów egzystencjalizmu również w kreacji i przedstawieniu bohaterów powieści. Narrator w świecie, w którym rozpanoszyło się zło, obserwuje zachowania jednostek postawionych w tej ekstremalnej i, wydawałoby się, beznadziejnej sytuacji. Każda postać potraktowana jest indywidualnie i (przynajmniej ja to tak postrzegam) w sposób wyjątkowo osobisty. To znaczy obserwujemy bohaterów od strony ich codziennych, prozaicznych trosk i pragnień. Właściwie wszyscy okazują się bardzo wrażliwymi ludźmi, dla których zwykły gest, uśmiech, słowo znaczą bardzo wiele. To właśnie charakteryzowało filozofię Kierkegaarda – zwrócenie uwagi na problemy i uczucia jednostki, w przeciwieństwie do pozytywistycznego kolektywizmu.

Camus jednak także w tym aspekcie odchodzi od koncepcji egzystencjalizmu. Otóż bohaterowie, choć wyraźnie przedstawieni jako osobne, różniące się od siebie indywidua, realizują się dopiero w solidarnej współpracy. Ich współdziałanie wypływa przede wszystkim z fabularnej koncepcji ujęcia kameralnego, faktu, że wszyscy są zamknięci w Oranie, „wszyscy są w tym samym sosie”. Rambert stwierdza: „Czy chcę tego, czy nie chcę, ta sprawa dotyczy nas wszystkich”. Z dżumą może zwyciężyć tylko współpracująca grupa a nie odosobniony buntownik. Samotny Cottard, który nie chciał dołączyć do ochotników, ponosi klęskę.

Jak, ufam, udało mi się udowodnić, „Dżumy” Alberta Camusa nie można jednoznacznie zinterpretować jako powieści egzystencjalnej. Choć w wielu kwestiach autor nawiązuje do wspomnianej filozofii, to w gruncie rzeczy prezentuje własny, nowatorski pogląd. Wolność wyboru nie jest udręką, gdyż istnieje możliwość podjęcia prawidłowej decyzji. Sensem życia jest walka ze złem bez względu na szanse. W tym świetle nie dziwię się, że Camus odżegnywał się od bycia egzystencjalistą – rzeczywiście nim nie był! Stworzył luźno opartą na pierwotnych założeniach modyfikację nurtu, nową filozofię – humanitaryzm? – nie doczekała się ona nazwy.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (3) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:12)

daj se siana,praca jest spoko

27.7.2006 (12:12)

filozofku daj se siana praca jest spoko

27.7.2006 (12:08)

uważam że pracę można wykorzystać jednaknie jest napisana wyczerpujaco