profil

Moja pierwsza miłość

drukuj
poleca 85% 188 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Do niedawna nie byłem pewien, co oznacza miłość. Nie byłem nawet ciekaw. Nigdy nie spotkałem osoby, do której czułbym coś więcej, mógłbym ją pokochać. Nie czułem się przez to gorszy, tylko nie miałem potrzeby bycia zakochanym. Sytuacja znacznie się zmieniła, gdy przyszła do klasy nowa uczennica. Przez pierwsze kilka sekund zaniemówiłem na jej widok. Zdawało mi się, że miłość od pierwszego wejrzenia występuje tylko w filmach, lecz się myliłem. To była moja pierwsza, prawdziwa i największa miłość. Nigdy w całym moim życiu nie ujrzałem piękniejszego zjawiska. Serce zaczęło mi szybciej bić. Marzyłem, aby porozmawiała se mną choć przez chwilę. Gdy zajęła miejsce w ławce przede mną, myślałem, że umrę z zachwytu. Nie zważając na to, że nadal trwała lekcja, zacząłem z nią konwersację, Jej piękny głos był jak śpiew syren. Po krótkiej rozmowie nauczycielka zwróciła nam uwagę i musieliśmy przerwać.
W ciągu następnych dni udało mi się zaledwie dwa razy z nią porozmawiać. Zapewne nadal była nieufna wobec innych uczniów. To było oczywiste, musiała się przyzwyczaić do nowego otoczenia. W miarę upływu czasu rozmawialiśmy coraz częściej, także na lekcjach, co wiązało się z częstymi uwagami w dzienniku.
Pewnego popołudnia, gdy byłem na spacerze w parku z moim psem, spotkałem Karolinę także w towarzystwie uroczego pieska (a właściwie suczki). Nasi ulubieńcy od razu się polubili i biegały razem radośnie. Dzięki temu mogłem spędzać więcej czasu z piękną wybranką mego serca. Wiedziałem jednak, że kiedyś będę musiał wyjawić jej moje uczucia. Nie miałem jednak tyle odwagi, więc postanowiłem poczekać. I właśnie moja nieśmiałość doprowadziła do klęski.
Pewnego dnia w szkole zauważyłem, że Karolina rozmawia z jakimś przystojnym chłopakiem z innej klasy. Patrzyła w niego oczarowana i ciągle się uśmiechała. Poczułem się strasznie, zazdrosny i już miałem wkroczyć, kiedy uzmysłowiłem sobie, że ona nie wie o moich uczuciach i źle by to odebrała. Musiałem to jakoś znieść, lecz z dnia na dzień było coraz gorzej. Karolina zaczęła z nim spędzać coraz więcej czasu, zupełnie zapominając o moim istnieniu. Coraz rzadziej spotykaliśmy się w parku na spacerach. Nie zapomnę tego dnia, kiedy to ujrzałem ich całujących się przed szkołą. Cały mój świat zawalił się, nie miałem po co żyć. Czułem, jakby coś we mnie umarło, straciłem cel istnienia.
Przez wiele dni nie mogłem dojść do siebie. Chodziłem po domu bez celu. Moja mama mówiła mi, że prędzej czy później znajdę tą jedyną. Przecież to niemożliwe!! To ona była tą wyśnioną, tą jedyną. Wciąż smutny i melancholijny wyszedłem z psem na długi spacer. Ku mojemu zaskoczeniu spotkałem tam Karolinę. Od razu zrobiło mi się milej, wiedziałem, że nie będzie już moja, lecz nadal możemy być przyjaciółmi, tak jak zawsze. Po krótkiej wymianie zdań spytałem, jak się jej układa z tamtym chłopakiem. Karolina zaczęła go wychwalać, mówić, że to najwspanialszy chłopak pod słońcem. Z trudnością umiałem powstrzymać swój gniew i zazdrość. Tak spacerując zauważyłem jakąś parę całującą się za drzewem. Gdy Karolina byłą zajęta wołaniem naszych psów, ja zbliżyłem się do tej pary i zobaczyłem znajomą twarz. Tak! To był chłopak Karoliny!. Postanowiłem jednak szybko pójść z nią w inną stronę, tak by go nie zauważyła. Może mi się tylko zdawało, że to on, zrobiłbym tylko niepotrzebne zamieszanie. Jeżeli to on, to na pewno się to niedługo wyjaśni. Odprowadziłem ją więc do domu, a potem i ja sam wróciłem do siebie. Przez całą noc nie mogłem zasnąć, zastanawiając się czy dobrze postąpiłem. Może powinienem jej powiedzieć? Może nie powinienem przed nią tego ukrywać? Takiego typu pytania pojawiały się w mojej głowie przez całą noc i cały następny dzień, a ja ciągle nie znajdowałem na nie odpowiedzi. Postanowiłem jednak wyjaśnić całą sprawę. Przeszedłem się do klasy tego chłopaka i poprosiłem go na stronę. Wyjaśniłem mu, że widziałem go z inną dziewczyną wczoraj wieczorem w parku. On, gdy tylko to usłyszał, wykrzyknął, że to brednie, że to największa bzdura, jaką w życiu usłyszał. Odchodząc, powiedziałem mu, że jeżeli to jednak jest prawda, to Karolina powinna się o tym dowiedzieć. Nawet nie domyślałem się wtedy, że to ostatnie zdanie tyle będzie mnie kosztowało. Po szkole Grzesiek, bo tak miał na imię ten chłopak, zaciągnął mnie do bramy i nieźle mi dołożył, lecz w ostateczności to ja wyszedłem z bójki zwycięsko. Karolina widząc, co się dzieje, podbiegła i krzyknęła, żebym zostawił jego i ją w spokoju. Była oburzona całą sytuacją i całą winę zwaliła na mnie. TO właśnie mnie oskarżała o rozpoczęcie bójki. Gdy wyjaśniłem, co było prawdziwą przyczyną potyczki, nie chciała uwierzyć. Nie dopuszczała do siebie myśli, że jej chłopak mógłby ją zdradzić. Szybko opatrzyłą go i oboje odeszli w pośpiechu. Byłem załamany. Nie dość, że Karolina ma chłopaka, to jeszvze jest na mnie obrażona i prawdopodobnie już nigdy się do mnie nie odezwie. Nic gorszego wydarzyć się nie mogło... A jednak! Gdy wychodziłem z bramy, nieświadomie wpadłem na ulicę wprost pod nadjeżdżający samochód.......
Następne, co zobaczyłem, to Karolina budząca mnie. W pierwszym momencie zdawało mi się, że jestem w niebie, lecz szybko uzmysłowiłem sobie, że w szpitalu. Wskazywał na to lekarz stojący obok łóżka i niezliczona ilość kroplówek i igieł. Na widok tych ostatnich o mało co nie zemdlałem, lecz widok mej bogini ocucił mnie. Mama siedziała z drugiej strony łóżka zapłakana, a tuż obok niej stała moja ukochana starsza siostra. Kiedy już doszedłem do siebie, Karolina poprosiła moją mamę, żeby zostawiła nas samych. Gdy opuściła pokój wraz z lekarzem, żeby załatwić formalności, Karolina wszystko mi opowiedziała. O tym, jak moja siostra wyjaśniła jej o zdradzie jej chłopaka, która trwała już od kilku tygodni. Przepraszała mnie z całego serca za to, że mi nie uwierzyła, zaczęła płakać, obwiniać się, że ten wypadek był przez nią. Ja próbowałem ją pocieszyć, tłumaczyłem, że to nie jej wina. Moja siostra Kasia także wyszła z pokoju pod pretekstem szukania mamy, chciała bowiem zostawić nas samych. Mocno objąłem Karolinę i pocieszałem. Poczułem nagle niezwykłe ciepło, dziwne uczucie, jakiego jeszvze nigdy nie doznałem. Nagle uniosła lekko głowę i wyznała mi, że od dawna się we mnie podkochiwała. Chciałem coś odpowiedzieć, lecz zabrakło mi słów. Najważniejszy moment w moim życiu, a ja nie mogę nicpowiedzieć! Po długiej chwili wyksztusiłem nareszcie, że gdy tylko weszła do naszej klasy, zakochałem się w niej do szaleństwa. Po tych miłosnych wyznaniach nastąpił długi, gorący pocałunek, który pamiętam jeszcze do dnia dzisiejszego. Wypadek, który z pozoru wyglądał groźnie, skończył się tylko złamaniem kilku żeber i prawej nogi. Przez 3 tygodnie codziennie po szkole Karolina odwiedzała mnie w szpitalu. Te trudne chwile jeszcze bardziej wzmocniły nasz związek. Dopiero gdy wróciłem do szkoły, koledzy i koleżanki w klasię urządzili przyjęcie powitalne i dowiedzieli się, że jestem z Karoliną. Wszyscy nam gratulowali. Czułem się wspaniale. Świat nie mógłby być piękniejszy. Oboje byliśmy bardzo szczęśliwi w naszym związku. Kiedy nadeszło lato, wybraliśmy się na obóz wraz z kilkoma przyjaciółmi z klasy i opiekunem. Rodzice niestety za bardzo się o nas troszczą i boją, by puścili nas samych. Ach ci rodzice.... Niemniej jednak, było wspaniale. Górskie powietrze, wspaniałe widoki, po prostu cudownie. W nocy rozpaliliśmy ognisko i opowiadaliśmy sobie strasne opowieści. Karolina leżała wtulona we mnie i obejmowała mnie, ponieważ bała się naszych historii. Po kilku godzinach nieustannego gawędzenia postanowiliśmy pójść spać. Na drugi dzień wybraliśmy się nad rzekę. Zrobiliśmy konkurs, kto złowi największą ilość ryb. Karolina złapała najwięcej, a ja, znany z niewyobrażalnego pecha, nie dość, że nie złowiłem ani jednej sztuki, to jeszcze wypadłem z łódki i musieli mnie wyławiać. Postanowiłem udawać nieprzytomnego. Karolina nieświadoma mego żartu, bardzo się przejęła i zaczęła reanimację metodą usta-usta ku mojemu niezwykłemu zadowoleniu. Po długich zmaganiach wreszcie ocuciła mnie, lecz niestety domyśliła się, co było grane i obraziła się na mnie. Musiałem ją cały dzień błagać, aby mi wybaczyła, jednak dopiero pod wieczór nie wytrzymała. Późnym wieczorem wybraliśmy się we dwoje na romantyczny spacer po lesie. Zatrzymaliśmy się przy jeziorze i zaczęliśmy się całować. Poczułem jednak, że coś jest nie tak. Przerwałem i spytałem, czy wszystko w porządku. Karolina ze smutkiem odpowiedziała, że nie. przed wyjazdem na obóz rodzice oznajmili jej, że muszą wyjechać do Anglii na minimum dwa lata, ponieważ jej ojciec znalazł tam bardzo dobrze płatną pracę. Gdy wypowiedziała te słowa, stanąłem jak wryty. Po prostu zwaliło mnie z nóg. Rozstać się z Karoliną, mą przepiękną boginią i wybranką serca na dwa lata?!? Przez resztę obozu byłem strasznie smutny, tak samo ona. Po powrocie błagałem jej rodziców, żeby zostali, ponieważ nie potrafię żyć bez niej. Nie odniosło to jednak żadnego skutku. Trzeba było pogodzić się z faktem. Pewnego dnia poszedłem na spacer i stanąłem pośrodku mostu, wpatrując się w przepiękne odbicie księżyca w rzece. Przypomniały mi się wszystkie najwspanialsze chwile spędzone z Karoliną: jak pierwszy raz ją ujrzałem, wspólne spacery w parku, pobyt w szpitalu i wszystkie inne wydarzenia. Mój pies pewnie też będzie tęsknił za swą towarzyszką. Nie wiem, jak ja wytrzymam tyle czasu. Pogrążony w myślach, nie zauważyłem nawet, że jest już północ. Wróciłem więc do domu. Gdy tylko przekroczyłem próg mojego domu, w moje ramiona wpadła Karolina. Pocałowała mnie i powiedziała, że wszystko już będzie dobrze. Okazało się, że rodzice karoliny po rozmowie z moja kochana siostra doszli do wniosku, że na te dwa lata Karolina może się do niej wprowadzić! Na początku nie mogłem w to uwierzyć. Gdy ochłonąłem, ucałowałem moją ukochaną siostrę i serdecznie podziękowałem rodzicom Karoliny. Na koniec podrzuciłem karolinę do góry i zaczęliśmy się całować bez pamięci. Nigdy w całym moim dotychczasowym życiu nie byłem bardziej szczęśliwy. Zapowiadały się udane dwa lata.


Polecasz? Tak Nie
W słownikach:
Komentarze (41) Brak komentarzy
8.11.2011 (10:31)

gajusina reslingowiec wszech światów

8.11.2011 (10:30)

jedzie ci z japy

8.11.2011 (10:30)

wali ci z gemby lukas

Gramatyka i formy wypowiedzi