profil

„Człowiek nie wybiera sytuacji, ale musi jej sprostać”. Rozważ myśl, odwołując się do wybranych utworów literackich.

poleca 85% 170 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Człowiek nie wybiera sytuacji, ale musi jej sprostać.”
Słowa te, wypowiedziane przez współczesnego twórcę Andrzeja Szczypiorskiego, możemy odnieść nie tylko do czasów, w których przyszło żyć i tworzyć pisarzowi, ale także do każdej epoki w dziejach świata.
Poszczególne okresy niosły ze sobą różnorodne sytuacje życiowe, wydarzenia, które w taki, a nie inny sposób zapisały się na kartach historii.
Ludzie zazwyczaj nie wybierali warunków, w których przyszło im żyć, nikt nie wiedział, nie wie i zapewne nie będzie wiedział, w jakiej sytuacji może znaleźć się za kilka minut, godzin, czy nawet lat. W każdej chwili możemy znaleźć się w warunkach zupełnie nas przerastających, nieprzypominających tych, które znamy z życia codziennego.
Wskutek takiego obrotu spraw każda jednostka skazana jest na konieczność przystosowania się do otoczenia, w którym w owym czasie się znajduje. Człowiek musi zawsze stawiać czoła zastałemu porządkowi świata.
W moim wystąpieniu postaram się przedstawić, jak literatura współczesna ukazuje zmagania człowieka z nastałą sytuacją oraz to, jak poszczególne jednostki starały się sprostać wymaganiom rzeczywistości. Pragnę także dodać, iż w mojej prezentacji postanowiłem skupić się wyłącznie na literaturze współczesnej, gdyż uważam, że to właśnie ona w najlepszy sposób pokazuje jak człowiek potrafił zachować się w obliczu zmiany warunków życia codziennego.
Swoje rozważania na temat myśli Andrzeja Szczypiorskiego postanowiłem rozpocząć od przedstawienia twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Jako pierwszy utwór wybrałem wiersz pod tytułem: Pokolenie”. Jak już sam tytuł wskazuje, tematem wiersza jest sytuacja, dodajmy tragiczna, młodego pokolenia – Kolumbów, w trakcie II wojny światowej.
Wojna zanegowała wszystkie ludzkie wartości, dokonała totalnego zniszczenia. Młodzi, naiwni i niewinni ludzie, dopiero wkraczający w życie, doświadczyli przerastającej ich siły. Pozbawieni zostali nadziei na przyszłość, musieli nauczyć się żyć w nieludzkich warunkach, a zarazem zapomnieć o swoich marzeniach i ideałach.
Właśnie druga część wiersza stanowi swoisty manifest pokolenia, ukazuje ona stan świadomości ludzi skazanych na ciągłe obcowanie ze śmiercią.
Młode pokolenie znalazło się w sytuacji bez wyjścia, młodzież nie wiedziała, co ma zrobić, jednak postanowiła dzielnie stawić czoła wojnie. Rzucając wszystko, każdy młody obywatel wziął do reki karabin i ruszył do walki z okupantem, w obronie ojczyzny i swoich rodaków.
Podmiot liryczny wymienił przykazania, jakimi czas wojny naznaczył życie pokolenia Kolumbów:
„Nas nauczono. Nie ma litości (…)
Nas nauczono. Nie ma sumienia (…)
Nas nauczono. Nie ma miłości (…)
Nas nauczono. Trzeba zapomnieć”.
W czasach, w których cierpnie i śmierć dotykają najbliższych, zacytuje tutaj fragment: „Po nocach śni się brat, który zginął”, a ludzkie myśli wypełnione są ciągłym strachem: „W jamach żyjemy strachem zaryci”, nie ma miejsca na humanitarne odczucia, takie jak współczucie, miłość czy nawet przyjaźń. Wojna zabiła w ludziach poczucie bezpieczeństwa, wiarę w ludzka dobroć oraz nadzieję na sprawiedliwość. Człowiek odarty z wartości, na każdym kroku zagrożony, stał się zaszczutym zwierzęciem, które pozbawione zostało wyboru, został on skazany na całkowitą samotność i beznadziejną walkę.
Mogę powiedzieć, iż pokolenie Kolumbów musiało żyć ze świadomością śmierci i zagłady.
Drugim utworem Baczyńskiego, do którego chciałbym się odwołać, jest wiersz pt. „Rodzicom”.
Podmiotem lirycznym jest sam poeta, który kieruje swoją wypowiedź do swoich rodziców. Utwór ma wymowę bardzo pesymistyczną, gdyż autor w brutalny sposób zestawia w nim szczęśliwą przeszłość z rzeczywistością wojenną, która przerasta młodego poetę. Zarówno matka, jak i ojciec oczekiwali „czegoś” od syna, między innymi, by osiągnął sławę (tego chciała matka), czy tez będzie działał na rzecz innych (oczekiwania ojca). Jednak podmiot liryczny od początku dostrzegał niemożliwość realizacji nadziei rodziców. Mimo tego, że wątpił we wszystko co go otaczało i był rozdarty wewnętrznie, poeta nie poddał się, wybrał walkę z bronią w ręku. Jednak zawsze pozostawała obawiała przed tym, jak jego postępowanie zostanie ocenione w przyszłości.
Nawet beznadziejna sytuacja, w jakiej znalazł się Baczyński, niedająca większych szans na zwycięstwo, nie doprowadziła do zatracenia własnych ideałów, przytoczę tu cytat:
„ja żołnierz, poeta, czasu kurz”.
Podsumowując, mogę powiedzieć, że na przykładzie pokolenia Kolumbów doskonale potwierdza się słuszność myśli Szczypiorskiego, gdyż nikt z młodych ludzi nie wybrał sobie wojny na okres dojrzewania. Katastrofa spadła na ludzkość nagle, dlatego nie pozostało jej nic innego, jak tylko próbować sprostać wymaganiom, które narzuciła owa sytuacja.
„Pożegnanie z Marią” to tytuł jednego z opowiadań Tadeusza Borowskiego. Autor przedstawia w nim obraz okupowanej Warszawy.
Bohaterowie opowiadania nie przypuszczali nawet, że przyjdzie im żyć w okresie wojny i okupacji, dlatego też, jak już wspomniałem wyżej, ogólna sytuacja w kraju doprowadziła do tego, iż ludzie chcąc sprostać wymaganiom agresorów, dostosowali się do nowych zasad. Zatracili oni swoje wcześniejsze wartości i idee. Faszyzm doprowadził do odarcia człowieka z ludzkiej godności oraz wszelkich zasad moralnych.
Możemy powiedzieć także, że jednostka przestała być człowiekiem, stała się zwierzęciem walczącym o swoje biologiczne przetrwanie. Okazało się, że stolica pod niemiecką okupacją, nie była mniej groźna niż obóz koncentracyjny. Wojna wymusiła bowiem nowe reguły egzystencji, co pociągnęło za sobą zmianę postaw ludzi i oblicza stolicy, gdzie nie można być pewnym jutra. Ludzie, kierując się sprytem, omijali zakazy i sankcje, które nałożyli Niemcy, nauczyli się „kombinować”, wiedzieli bowiem, że oficjalnie niemożliwe do zdobycia rzeczy można załatwić na drodze prywatnej, wykorzystując układy, znajomości lub dając łapówki.
Podobnie, na przykładzie opowiadań obozowych, takich jak: „Dzień na Harmenzach, „U nas w Auschwitzu…”, „Proszę państwa do gazu”, przedstawiających życie i pracę w obozie koncentracyjnym, zauważyć możemy, iż warunki, w jakich znaleźli się więźniowie, doprowadziły do powstania człowieka „zlagrowanego”, czyli takiego, który, aby przeżyć dostosował się do zasad panujących w obozie, zapomniał o swoim człowieczeństwie, stracił zdolność do oceny własnych czynów, po prostu szybko dostosował się do nowych reguł.
Opisywany przez Borowskiego obóz stanowi odrębną, rządząca się własnymi prawami rzeczywistość, której doskonałe zasady działania stworzyli Niemcy. Aby zrozumieć mechanizm funkcjonowania tego świata, należałoby zobaczyć go z perspektywy więźnia, którego psychika została tak dalece zmieniona, dostosowała się do jedynie dostępnych metod przetrwania. W obozie pojęcia i wartości obowiązujące w świecie ludzi wolnych nie maja racji bytu, nie przystają do panujących za drutami warunków życia.
Na koniec mogę powiedzieć, iż Borowski w „Opowiadaniach” ukazuje zupełnie inną koncepcję „stawiania czoła” światu niż Baczyński.
Dla bohaterów jego opowiadań sposób dostosowania się był łatwiejszy, gdyż w obliczu takiej sytuacji, jaką jest wojna, trudno jest sprostać rzeczywistości w sposób jednoznaczny.
„Tu otwierał się inny świat, do
Niczego niepodobny; tu panowały inne;
Odrębne prawa, inne obyczaje, inne
Nawyki i odruchy (…)”
To fragment motta, którym została opatrzona powieść Gustawa Herlinga Grudzińskiego pt. „Inny świat”.
Autor odwołał się do dzieła Dostojewskiego, zatytułowanego „Zapiski z martwego domu”, w celu ukazania specyfiki życia w sowieckim łagrze, gdzie człowiek, żeby przeżyć, musi porzucić swoje dotychczasowe wyobrażenia o świecie i stworzyć własne zasady etyczne, obowiązujące tylko w tym miejscu.
Łagry, taką nazwą określano sowieckie obozy koncentracyjne, były innym, martwym światem, z którego trudno było wrócić do życia i do wolności. Więźniowie, którzy do nich trafili, zmuszeni byli sprostać sytuacji, warunkom, jakie tam zastali. Stanowił rzeczywistość niewyobrażalną i niezrozumiałą dla zwykłego człowieka.
Człowiek mógł zrozumieć ten świat dopiero wtedy, gdy zapomniałby o przedobozowej wolności. Bohaterowie dzieła Grudzińskiego poddawani byli ciężkiej, katorżniczej pracy, głodzono ich i torturowano, jednak dzielnie stawiali oni czoła przeciwnościom, starając się nie zatracić, do końca swoich wartości oraz godności.
Rozpaczliwe próby ratowania godności w nieludzkim świecie łagrów, odbywały się na kilka sposobów. Pierwszym z nich był, tzw. „Dom Swidanij” , było to miejsce, gdzie więźniowie mogli spotykać się ze swoimi rodzinami. Lecz nie było to także takie łatwe, gdyż udający się tam więzień nie mógł mówić, o tym, jak wyglądało prawdziwe życie i praca w obozie. Dom Swidanij „ostał się czysty w brudzie obozowym”, wyglądał zupełnie inaczej niż reszta baraków, gdzie mieszkali więźniowie, stawał się on tym samym celem każdego, przebywającego w Jarczewie. Pobyt w nim trwał zaledwie trzy dni, jednak te trzy dni potrafiły sprawić, iż więzień wracał do baraku jeszcze bardziej rozbity wewnętrznie.
Innym miejscem, mającym ratować ludzką godność był szpital – miejsce wyjątkowe, nie podlegające do końca regułom obozowym. Tam człowiek mógł spać na czystym, wygodnym łóżku, mając troskliwą opiekę i „trzeci, najlepszy kocioł” jedzenia. Szpital stawał się namiastką wolności, miejscem zaznania lepszych warunków, do którego każdy chciał udać się chociaż na kilka dni.
Ostatnim sposobem ratowania „ludzkich odruchów” był, tzw. „wychodnyj dień”, przysługujący więźniom raz na parę tygodni. Był to dzień wolny od pracy. Już wieczorem, przed wyznaczonym terminem więźniowie przygotowali się do „wielkiego dnia”, stawali się życzliwi i milsi wobec siebie.
Ta krótka przerwa od katorżniczego życia ujawniała w mieszkańcach baraków istnienie głębszych uczuć i ludzkich potrzeb, tłumionych przez system sowieckich łagrów.
Zatem, podobnie jak, w przypadku niemieckich lagrów, życie w obozach radzieckich doprowadzało do całkowitej zmiany nastawienia ludzi do życia, świata oraz innych jednostek ludzkich. Każdy starał się dbać o własne interesy i zbytnio nie wyróżniać się z więziennego tłumu. Człowiek „złagrowany”, pozbawiony ludzkich odruchów robił zatem wszystko, by dostosować się do zastałego porządku świata, który przecież wcześniej, czy później ponownie musiał ulec zmianie.
Kolejnym dziełem, do którego chciałbym nawiązać w mojej prezentacji, jest „Dżuma” Alberta Camus’a.
Bohaterem zbiorowym powieści są mieszkańcy Oranu, w którym przyszło zmagać się z epidemią dżumy.
Dotychczas banalne i brzydkie miasto, w którym żyją ludzie prości, zmieniło się diametralnie. W momencie wybuchu epidemii ludzie uświadomili sobie skalę zagrożenia, zostali odcięci od świata, nie mogąc kontaktować się z bliskimi. Zabraniano korespondencji, ograniczano możliwości kontaktów telefonicznych…
Ludzie starali się jednak zachować pozory normalnego życia pomimo tego, iż egzystencja w Oranie stawała się coraz trudniejsza.
Główny bohater powieści Bernard Rieux, w momencie, gdy dowiedział się, że epidemia jest dżumą, postanowił zorganizować ochotnicze oddziały sanitarne i poświęcić się wyłącznie walce z chorobą. Jednak nie należy ograniczać się tylko do postawy doktora Bernarda, gdyż wszyscy pierwszoplanowi bohaterowie „Dżumy” podjęli swoistą walkę z szerzącą się epidemią. Starali się sprostać sytuacji, w której postawił ich los.
Przykładowo, Raymond Rambert, był dziennikarzem z Paryża, zbierającym informacje do artykułu a temat życia Arabów. Początkowo chciał opuścić miasto, jednak po pewnym czasie postanowił przyłączyć się do oddziałów sanitarnych Rieux’a, wybierając takie same wartości jak on.
Inaczej, natomiast zachował się wobec epidemii Cottard, rentier, którego poznajemy w momencie, gdy chce popełnić samobójstwo. Bohater ten był jedyną osobą, która nie pomagała innym, nie interesowała go praca w oddziałach doktora.
Gdy przyszedł dzień, gdy ludzie zaczęli świętować koniec epidemii, Cottard, przerażony tym, co może go spotkać, zabarykadował się w mieszkaniu i począł strzelać na oślep do tłumów.
Możemy powiedzieć, iż był on postacią najbardziej tajemniczą, jako jedyny nie podjął wali ze złem, która według autora jest obowiązkiem każdego człowieka.
Teraz mogę powiedzieć, iż ponownie stwierdzenie znajdujące się w temacie mojej pracy okazuje się prawdziwe. Mieszkańcy nie chcieli mieć kontaktu ze śmiercionośną dżumą, jednak w jej obliczu starali się nie poddawać, a także działać na rzecz innych poszkodowanych.
Ostatnim dziełem, które wybrałem do mojej prezentacji, jest „Początek” Andrzeja Szczypiorskiego, z którego pochodzi cytat przedstawiony w temacie mojej prezentacji.
Pawełek Kryński to jeden z głównych bohaterów powieści, który jako syn oficera działa w konspiracji. Sytuacja, jaka nastała podczas II wojny światowej, była szczególnie niekorzystna dla społeczności żydowskiej, dlatego też Kryński starał się pomagać znajomym wyznania mojżeszowego, by uchronić ich od śmierci.
Życie zawdzięczał mu przyjaciel Henryk Fichtelbaum, który jako Żyd o wyraźnych rysach semickich, narażony był na śmierć za opuszczenie getta, podobnie było z jego siostra Joasią, która dzięki dawnym znajomościom i łańcuchowi ludzi została uratowana od zagłady. Ostatecznie trafiła pod opiekę zakonnicy – siostry Weroniki, która uczyła żydowskie dzieci katolickich modlitw i nowych życiorysów, by te bez zająknięcia odpowiadały na pytania Niemców.
Pawełek doprowadził również do ocalenia pięknej pani Seidenman, obiektu jego młodzieńczej platonicznej miłości, gdy ta została rozpoznana przez konfidenta Bronka i wydana w ręce gestapo.
Możemy zatem powiedzieć, iż Kryński pomimo młodego wieku stanął on na wysokości wymaganego zadania, nie poddał się i nie załamał ze względu na sytuację, jaka powstała na skutek wojny. Starał się pomagać innym jak tylko mógł.
Na przykładzie trzech różnych społeczności: żydowskiej, polskiej i niemieckiej, możemy zauważyć, iż każdy z bohaterów, bez względu na wiek, stan społeczny, czy majątek starał się przeciwdziałać, robić coś, co mogłoby przyczynić się do polepszenia nie tylko własnej stopy życiowej.
Nawiązując do postępowania innych osób, chciałbym jeszcze przedstawić, po krótce, postać Pięknego Lolo oraz Bronka Blutmana. Pierwszy z nich był polskim bandytą, żerującym na bogatych Żydach, jednak to on wziął udział w pomocy w ucieczce Joasi Fichtelbaum.
Druga z wymienionych postaci, to żydowski konfident, który za wszelką cenę chciał przetrwać okres wojny i okupacji. Wyłapywał on swoich współwyznawców i przekazywał ich w ręce gestapo.
Postanowiłem, nie prezentować postaw wszystkich bohaterów, gdyż, najprawdopodobniej, zajęłoby to sporo czasu, chodziło mi przede wszystkim o Pawła Kryńskiego, który po dzień dzisiejszy pozostał w mojej głowie, gdyż pomimo młodego wieku odniósł on wielki sukces na polu swojego działaniu.
Po przeanalizowaniu dzieła, mogę powiedzieć, iż autor starał się zwalczyć stereotypy narodowe. Żydzi od wieków uznający się za naród cierpiący, przestają nim teraz być, starają się robić wszystko by tylko przetrwać ciężkie chwile, nawet jeżeli wiąże się to z ukrywaniem własnej tożsamości.
Szczypiorski polemizuje także z polskim stereotypem narodu uciskanego, gdyż nasz naród nie wyróżnia się niczym od innych. Także wśród Niemców można znaleźć ludzi dobrych, całkowicie różniących się od typowego wizerunku hitlerowca.
Zatem wśród ludzi, różnej płci, narodowości i wyznania, wymienić możemy różne postawy, które zmierzały do przystosowania się do wojennej codzienności. Jedni woleli bratać się z wrogiem, inni natomiast dzielnie stawiać mu czoła i pomagać innym.
„Człowiek nie wybiera sytuacji, ale musi jej sprostać”? Czy rzeczywiście tak jest?
Moim zdaniem tak, gdyż, tak jak już wspomniałem na wstępie, nigdy do końca nie wiemy, gdzie rzuci nas los, co będziemy musieli robić, z kim lub, z czym będziemy mieli do czynienia… W owej sytuacji, wyłącznie w naszych rękach znajdować się będzie konieczność rozpoczęcia jakichkolwiek działań, które w pewien sposób pozwolą nam przystosować się do nowej rzeczywistości, a także podjąć swoista walkę z przeciwnościami, które niesie nam życie.
Moim zdaniem II wojna światowa była najlepszym sposobem do tego, by sprawdzić, jak człowiek zachowa się w obliczu katastrofy, której nigdy nie planował ani nie przewidywał. Zastanawiający jest jednak fakt, że każda jednostka zawsze podejmowała i podejmować będzie różne sposoby, zmierzające do przystosowania się do nowej rzeczywistości. W ostatnim zdaniu, mogę także powiedzieć, że również w XXI wieku, w którym przyszło nam żyć, człowiek robi wszystko, by sprostać realiom codzienności.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 14 minuty