profil

Buntownicy

drukuj
poleca 44% 25 głosów

Pierwszy mitologiczny lekarz Asklepios, podobnie jak Prometeusz, okazał się buntownikiem, ponieważ pomagając ludziom, osłabiał władzę bogów. Ocalał ludzi od gnębiących ich chorób i śmierci. Został zresztą za to srodze ukarany, bo bogowie nie mogli pozwolić na to, by śmiertelnicy nie umierali.
Lekarze przedstawiani w literaturze często noszą rysy buntowników. Za buntownika można uznać Tomasza Judyma – głównego bohatera Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego, który przeciwstawił się konformizmowi swojego środowiska i odważnie walczył o prawa i lepsze warunki życia dla ubogich pacjentów. Nie zgadzał się na półprawdy, nie bał się przyznać, że klimat uzdrowiska w Cisach szkodzi mieszkańcom, a nawet kuracjuszom. Za swą nieprzejednaną postawę płacił słono – wyizolowaniem ze środowiska, niższymi dochodami, brakiem życia prywatnego. Dyskusyjne pozostaje, czy zawód, który wykonywał i traktował jako życiowe zadanie, wymagał aż takich wyrzeczeń, jakie poniósł Judym – odrzucenia miłości kobiety, zranienia jej, rezygnacji z założenia rodziny. Swoje powołanie rozumiał on nie tylko jako misję lekarską, ale i spłacanie „długu przeklętego”, jaki zaciągnął wobec ubogich:

Muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty... Nie mogę mieć ani ojca, ani matki,ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia.
(Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni)

Wyrwawszy się z biednego środowiska („Ojciec mój był szewcem, a w dodatku lichym szewcem na Ciepłej ulicy”), Judym czuł się zobowiązany do pomagania najuboższym – jego heroiczna postawa może budzić sprzeciw, niezrozumienie, można go posądzać o nadmierną surowość wobec siebie i innych (przecieżby pomagać obcym, skrzywdził najbliższą osobę!), jego gest odrzucenia Joasi może wydać się efekciarski...
Bardziej przekonującą w swych decyzjach osobą, równie poważnie traktującą lekarską misję, wydaje się bohater Dżumy Alberta Camusa – Bernard Rieux. Ten człowiek, mimo iż postępuje szlachetnie, a jego postawa nosi znamiona heroizmu, nie uważa się za bohatera, wydaje mu się, że zachowuje się normalnie – tak jak każdy lekarz powinien się zachować na jego miejscu („na razie są chorzy i trzeba ich leczyć”, „najważniejsze to dobrze wykonywać swój zawód”).Gdy tylko w Oranie wybucha epidemia, organizuje natychmiastową pomoc dla mieszkańców, swą energią i zdecydowaną postawą pociąga za sobą innych. Nikogo nie potępia, powstrzymuje się od ocen, bo nie czuje się uprawniony do ferowania wyroków. Nie wierzy w Boga, uważa, że gdyby wierzył, miałby niewiele do zrobienia, po prostu ufałby, że Bóg uzdrowi jego pacjentów („...gdyby wierzył we wszechmogącego Boga, przestałby leczyć ludzi, zostawiając Bogutę troskę”). Tymczasem zaciekle walczy o życie każdego człowieka, człowiek i jego godność jest dla doktora Rieux wartością najwyższą. Bohater powieści Camusa w dużej mierze realizuje ideały egzystencjalistów – chce postępować godnie, nie licząc na wieczną nagrodę za swą dobroć. Wartością samą w sobie jest zachowanie godności i udowodnienie własnego człowieczeństwa („Sądzę, że nie mam upodobania do bohaterstwa i świętości. Obchodzi mnie tylko, żeby być człowiekiem.”). Oprócz tego postawa doktora Rieux nosi znamiona buntu– nie jest to buntownik heroiczny, ale ktoś, kto nie zgadza się na bylejakość życia, na rzeczywistość taką, jaką ona jest, dlatego nie poddaje się epidemii i próbuje z nią walczyć, nawet gdy nie ma zbyt wielkich szans na wygraną.
Podobne podejście do swej lekarskiej misji ma Marek Edelman – bohater słynnego reportażu Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall, który uratował przed śmiercią niejednego człowieka z getta i niejednego pacjenta na stole operacyjnym. Ten uczestnik powstania w warszawskim getcie, członek ŻOB-u (Żydowskiej Organizacji Bojowej), dziś lekarz jednego z łódzkich szpitali, traktuje swój zawód jako nieustanne opóźnianie decyzji Stwórcy, próbę ratowania ludzi przed śmiercią ze świadomością, że nie wszystkich da się uratować:

Jaka to jest proporcja: jeden do czterystu tysięcy (...) Po prostu śmieszne. Ale każde życie stanowi dla każdego całe sto procent.
(Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem)

Lekarz według Edelmana próbuje jedynie „zdążyć przed panem Bogiem”, osłonić płomyk życia, który Stwórca chce „zdmuchnąć”. Ta metafora sugeruje specyficzną relację lekarza z Bogiem: sytuację buntu, wyścigu, współzawodnictwa. Jednak Edelman uważa, że właśnie on, człowiek, który odprowadzał tysiące ludzi do wagonów wiozących ich na śmierć, może mieć ze Stwórcą „parę spraw do załatwienia”. Zwróćmy uwagę na ton tej wypowiedzi: dystans, ironię i powściągliwość – podobnie jak doktor Rieux, Edelman nie jest typem herosa, wręcz przeciwnie, kreuje się nadzwyczajnego lekarza wypełniającego swe obowiązki na tyle, na ile to możliwe.Inną piękną postacią lekarza utrwaloną w literaturze jest bohater powieści Johna Irvinga Regulamin tłoczni win – Wilbur Larch. I on nosi rysy buntownika– dokonuje aborcji, niekiedy naginając lub łamiąc prawo. Pracuje w sierocińcu, w którym odbiera porody i oiekuje się niechcianymi dziećmi, ale także przerywa ciąże życzących sobie tego pacjentek, o ile tylko nie zagraża to ich życiu i zdrowiu. Uważa, że kobiety nie wolno zmuszać do urodzenia dziecka ani narażać na komplikacje i niekiedy śmierć podczas nieprofesjonalnie wykonywanych zabiegów w podziemiu aborcyjnym:

Doktor Larch tylko w ten jeden sposób wypowiadał się w sprawie aborcji (bez dyskusji). Był położnikiem, ale na prośbę zainteresowanej – i tylko wtedy gdy zabieg był bezpieczny– dokonywał usunięcia płodu.
(John Irving, Regulamin tłoczni win; tłum. Jolanta Kozak)

Z początków swej lekarskiej kariery zapamiętał śmierć pacjentki, znajomej prostytutki, która umarła po operacji z powodu całkowitego wyniszczenia organizmu – nastąpiło ono po wypiciu nielegalnie rozpowszechnianego płynu– napoju księżycowego, wywołującego poronienia (była to zresztą prostytutka,która wiele lat wcześniej wprowadziła rozpoczynającego studia Wilbura w świat zmysłów i... chorób wenerycznych). Do końca życia nie pozbył się wyrzutów sumienia z powodu śmierci innej pacjentki (zresztą córki operowanej prostytutki), u której nie dokonał aborcji, bo miał wątpliwości. Kilka dni później przyjął tę kobietę na swój oddział w stanie agonalnym, ale nie mógł jej już pomoc – umarła wskutek komplikacji po źle wykonanym zabiegu. Odtąd doktor Larch stał się postrachem bostońskiego podziemia aborcyjnego, wciąż nagabywanym przez ciężarne kobiety o dokonanie zabiegu, by wreszcie zrealizować się w domu sierot jako lekarz, opiekun i przybrany ojciec Homera Wellsa, którego też zaraził lekarską pasją. Larch zarówno odbieranie porodów, jak i przerywanie ciąży traktował jak misję („postanowił nadal służyć pomocą rodzącym się maleństwom, ale i matkom, które nie chciały być matkami”), wiedział jednak, że nie każdy musi podzielać jego poglądy i np. od Homera nie wymagał przeprowadzania aborcji, lecz chciał mu dać czas, by dojrzał i samodzielnie zdecydował, czy chce wykonywać takie zabiegi.
Wzbudzająca sympatię postać Larcha nie jest jednak idealna. Doktor ma zasłużoną opinię stroniącego od kobiet dziwaka (zraziły go pierwsze, młodzieńcze doświadczenia z prostytutką, zafundowaną przez ojca). Jest też uzależniony od eteru, który aplikuje sobie w chwilach stresu, bólu czy bezsenności praktycznie codziennie, w ten sposób zabijając w sobie niepokój i ból istnienia.
Niespodziewanie buntownikiem okaże się też „dobry doktor”, Janusz Korczak– autor książek dla dzieci, wspominany w kilku co najmniej tekstach kultury (literatura, film). Podziw wzbudziła jego heroiczna postawa – nie ugiął się pod presją hitlerowców i do końca towarzyszył swym wychowankom z sierocińca, wysłanym do komory gazowej. Czytamy o nim w licznych wspomnieniach z getta. Jego postać, pokazana w filmie Andrzeja Wajdy, wzbudziła wiele kontrowersji, zwłaszcza wśród krytyków francuskich, którzy uznali film za... antysemicki (niebo wyobrażał bowiem na sposób chrześcijański).

Porównaj

Doktor Judym, reż. Włodzimierz Haupe, Wbrew regułom, reż. Lasse Hallström, Korczak, reż. Andrzej Wajda

Przydatne hasło? Tak Nie