profil

Walka Polaków o tożsamość narodową w XIX.

poleca 84% 314 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze
powstanie listopadowe Wiosna Ludów III rozbiór Polski

W 1795 roku, Rzeczpospolita osłabiona wcześniejszymi wojnami XVII wieku, jak również skompromitowana na forum polityki wewnętrznej, przestała istnieć jako państwo. Przez 123 lata taka sytuacja miała mieć rację bytu. Polacy nie mogąc pogodzić się z faktami dokonanymi, podejmowali próby walki o polskość, o narodową tożsamość i kulturowy byt. Organizowali zrywy narodowe, na miarę powstania listopadowego czy styczniowego, jak również każdego dnia na swój sposób demonstrowali i celebrowali swój patriotyzm. Niestety w Polsce pod zaborami nie żyło się im się najłatwiej. Byli wciąż rusyfikowani i germanizowani. Szczególnie dotkliwie politykę tę odczuwali mieszkańcy zaboru rosyjskiego i pruskiego. To w tych zaborach, ostrze wrogiej polityki, skierowano przeciwko polskiej administracji, szkolnictwu, kościołowi. Wydawało się, że nieco lżej żyje się rodakom na obszarze zdominowanym przez Austriaków. Niezależnie od położenia, stopnia prześladowań i represji oraz okrucieństw wyrządzanych polskiemu narodowi przez zaborców, nie wahał się on i przez cały wiek XIX a także na początku XX stulecia, stawał do walki o to co najpiękniejsze, bo polskie. O walce Polaków o niepodległy byt i narodową tożsamość w I połowie XIX wieku.

W 1795 roku, Rzeczpospolita osłabiona wcześniejszymi wojnami XVII wieku, jak również skompromitowana na forum polityki wewnętrznej, przestała istnieć jako państwo. Przez 123 lata taka sytuacja miała mieć rację bytu. Polacy nie mogąc pogodzić się z faktami dokonanymi, podejmowali próby walki o polskość, o narodową tożsamość i kulturowy byt. Organizowali zrywy narodowe, na miarę powstania listopadowego czy styczniowego, jak również każdego dnia na swój sposób demonstrowali i celebrowali swój patriotyzm. Niestety w Polsce pod zaborami nie żyło się im się najłatwiej. Byli wciąż rusyfikowani i germanizowani. Szczególnie dotkliwie politykę tę odczuwali mieszkańcy zaboru rosyjskiego i pruskiego. To w tych zaborach, ostrze wrogiej polityki, skierowano przeciwko polskiej administracji, szkolnictwu, kościołowi. Wydawało się, że nieco lżej żyje się rodakom na obszarze zdominowanym przez Austriaków. Niezależnie od położenia, stopnia prześladowań i represji oraz okrucieństw wyrządzanych polskiemu narodowi przez zaborców, nie wahał się on i przez cały wiek XIX a także na początku XX stulecia, stawał do walki o to co najpiękniejsze, bo polskie.

Można śmiało powiedzieć, że idea walki narodowo-wyzwoleńczej narodziła się na ziemiach polskich jeszcze przed trzecim rozbiorem, w dobie powstania kościuszkowskiego. Wówczas to do powstańczego zrywu w pierwszej kolejności stanęli chłopi. Ich wola walki była niesamowita. Z powodzeniem stawali do konfrontacji z rosyjskimi, regularnymi siłami. Niemal każdy z nas współczesnych zna okoliczności walki i zwycięstwa pod Racławicami, zna także postać walecznego chłopa, niejakiego Bartosza Głowackiego. Pomimo wielkiej odwagi, męstwa i woli walki, powstanie upadło. Stało się to dnia 16 listopada 1794 roku, czyli dokładnie wtedy kiedy skapitulowały ostatnie regularne wojska polskie. I choć następstwem nieudanego zrywu, był kolejny rozbiór ziem polskich, to rodacy zrozumieli że siła tkwi w narodzie, niezależnie od tego, czy ziemie państwa zawłaszczyło sobie obce mocarstwo, a nawet trzy mocarstwa.

Kolejną lekcję patriotyzmu odebrali Polacy w dobie wojen napoleońskich, jak również w czasie istnienia Księstwa Warszawskiego (tj. od roku 1807 do roku 1815). Księstwo w odczuciu ówczesnych, miało być namiastką państwa, które odrodzi się w niedalekiej przyszłości. Wielka była ta wiara w niepodległość, tak wielka że polskie siły zbrojne tworzyły jeden z największych kontyngentów w napoleońskiej strukturze militarnej. Aczkolwiek na ostateczny sukces, w postaci samodzielnego państwa polskiego miano jeszcze poczekać, poczekać ponad sto lat. Tak bowiem oto, Napoleon wyprawił się do Rosji i stoczył tam szereg nieudanych potyczek. Był to niewątpliwie początek jego końca. Potem było jeszcze Waterloo i Elba. Rachunek za napoleońskie ambicje musieli jednak spłacać także Polacy.

Podczas kongresu wiedeńskiego w latach 1814-1815, zapadła decyzja o utworzeniu Królestwa Polskiego. Był to twór powstały w większości z ziem Księstwa Warszawskiego, złączony z rosyjskim carat. Nie bez powodu Królestwo "przypisano" rosyjskiej administracji. Ziemie te, uchodzące za najbardziej aktywne powstańczo i niepodległościowo, zostały oddane pod "opiekę" najbardziej restrykcyjnemu zaborcy. W dobie istnienia wczesnego Królestwa Polskiego istotną rolę odgrywali dwaj Polacy. A mianowicie, minister przychodów i skarbu ks. Ksawery Drucki-Lubecki oraz Stanisław Staszica, stojący na czele Dyrekcji Przemysłu i Kunsztów przy komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji. Pomimo że Drucki-Lubecki był wielkim przeciwnikiem walki zbrojnej z zaborcą, był propagatorem rozwoju gospodarczego Królestwa. Za wzorcowy uważał on angielski system ekonomiczno-gospodarczy, oparty głównie na inwestycjach w sektorze włókienniczym, górniczym oraz hutniczym. Obejmując ministerstwo, zastał nie tylko pusty skarb, ale i wsteczny gospodarczo tzw. Staropolski Okręg Przemysłowy. Zostawił zaś po sobie, ustabilizowane finanse i ekonomikę, nie wspominając już o powołanych w czasie jego urzędowania instytucjach, takich jak: Bank Polski (1828 rok) czy Towarzystwo Kredytowe Ziemskie (1825 rok). Wówczas także, przystąpiono do budowy kanału łączącego Wisłę z Niemnem.

Nie mniej ważną postacią był Stanisław Staszic. Jego wizja rozwoju Królestwa, sprowadzała się do budowania potencjału gospodarczego "kraju", w oparciu o ścisły dialog z caratem. Niewątpliwie udało się rozbudować sektor produkcji przemysłowej, jak również rolniczej w Królestwie.

Warto jednak pamiętać, że budowa podstaw gospodarowania Królestwa, nie była jedyną płaszczyzną działania i funkcjonowania Polaków. Wielu spośród nich, bardzo mocno angażowała się w opozycję, tak zakonspirowaną, jak i legalną. Do grona tych ostatnich, należeli między innymi bracia Bonawentura i Wincenty Niemojowscy. Byli oni posłami z województwa kaliskiego, krytykującymi rząd. Głoszone przez braci Niemojowskich tezy, nie zyskały aprobaty administracji carskiej, a w konsekwencji, doprowadziły do zablokowania ich działalności opozycyjnej.

O ile bracia Niemojowscy działali legalnie, tak w podziemiu powstawało szereg ważnych i wartych wymienienia organizacji. I tak, obok Związku Przyjaciół pod godłem Panta Koina, narodził się Związek Wolnych Braci Polaków, Towarzystwo Filomatów, Wolnomularstwo Narodowe (późniejsze Towarzystwo Patriotyczne) czy Sprzysiężenie Podchorążych.

Z dnia na dzień, atmosfera społeczna w Królestwie pogarszała się. Nie tylko zakazywano działalności ugrupowaniom opozycyjnym, nagminnie łamano konstytucję, wprowadzono cenzurę, ale nade wszystko, zamierzano wykorzystać polskich żołnierzy do walki z powstaniem w Belgii oraz z rewolucją we Francji. W tych warunkach na ziemiach Królestwa Polskiego, z inicjatywy Sprzysiężenia Podchorążych Piotra Wysockiego, wybuchło powstanie listopadowe. Jego zagorzałym przeciwnikiem było stronnictwo konserwatystów, z Adamem Czartoryskim na czele. Pozycję umiarkowaną wobec narodowego zrywu, zajmowało ugrupowanie Kaliszan. Wierzyli oni, że wolność narodową uzyskają Polacy we współpracy z państwem francuskim, jak również na drodze reform wewnętrznych, przeprowadzonych w Królestwie. Od samego początku działania powstańcze były opieszałe i niewystarczające. Szczególnie dotkliwie odczuwano je na płaszczyźnie przywództwa politycznego. Stało się tak dlatego, że dyktatura zrywu, znalazła się w rękach obozu konserwatywnego. Kiedy powołano do życia Rząd Tymczasowy i zdetronizowano dynastię Romanowów, car zareagował natychmiast, wysyłając w granice Królestwa ponad 100 tysięczną armię generała Iwana Dybicza. 5 lutego 1831 roku, armia ta wkroczyła do Królestwa. Do najważniejszych bitew listopadowej kampanii należały: konfrontacja pod Grochowem (24/25 luty), wygrana pod Wawrem, Dębem Wielkim, Iganiami. Niestety w maju i czerwcu powstanie upadło na terenie Litwy i Ukrainy. Z kolei z nadejściem miesiąca lipca, ruszyła rosyjska kontrofensywa. Swoje "czoło" skierowała ona przeciwko Warszawie. Pomimo oporu stawianego w stolicy przez wojska generała Józefa Sowińskiego, Warszawa kapitulowała dnia 8 września 1831 roku. Ostatecznie, powstańczy zryw zakończył się upadkiem twierdz Modlin i Zamość.

Na pytanie: dlaczego niepowodzeniem zakończyło się powstanie listopadowe, można próbować odpowiadać na wiele sposobów. Niewątpliwie istotną rolę w tym procesie odegrała przewaga liczebna wojsk rosyjskich nad wojskami powstańczymi. Po drugie, przywództwo polityczne zrywu, a zwłaszcza postawa prorosyjska polskiej arystokracji, pozostawiała wiele do życzenia. Po trzecie, małe zaangażowanie społeczne w powstaniu wyraźnie dało o sobie znać. Wreszcie, brak pomocy z Zachodu, brak choćby politycznego wsparcia państw ościennych, bardzo namacalnie odcisnął się na klęsce polskiego, listopadowego zrywu.

Konsekwencją nieudanego powstania były represje i szykany, których doświadczyć miało polskie społeczeństwo. Na porządku dziennym więc Rosjanie konfiskowali majątki, zsyłali Polaków w głąb Rosji lub skazywali na kary więzienia lub śmierci. To nie wszystko. Konstytucję Królestwa zastąpiono Statutem Organicznym, zaś w miejsce polskiego wprowadzono rosyjski system miar, wag oraz monetarny. Szykanom poddano także system edukacyjno-szkolny. Przejawem takiej polityki była likwidacja Uniwersytetu Warszawskiego, jak również Wileńskiego. Globalnie, taka polityka dla Królestwa i mieszkających w nim Polaków, oznaczała tylko jedno, a mianowicie, dalsze ograniczenie autonomii oraz postępującą rusyfikację.

Odpowiedzią części polskiego społeczeństwa na popowstaniowe represje, było udanie się na emigrację poza granice kraju. Emigracja ta przyjęła tak wielką skalę, iż w dziejach zwykło się ją było określać mianem Wielkiej Emigracja. To poza granicami Królestwa działały: Komitet Narodowy, Towarzystwo Demokratyczne Polski, Gromady Ludu Polskiego oraz Hotel Lambert, i to na emigracji działali tacy twórcy epoki romantyzmu jak: Adam Mickiewicz, Zygmunt Krasiński, Juliusz Słowacki, Fryderyk Chopin, malarz Piotr Michałowski, historycy Joachim Lelewel, Maurycy Mochnacki. Emigracja po powstaniu listopadowym była znakiem czasów nie tylko dla Polaków (tak w Królestwie, innych zaborach czy poza ich granicami), co więcej była sygnałem, który zniewoleni Polacy wysyłali Europie i światu. Polacy jasno i wyraźnie mówili, że chcą na powrót swojego kraju, ojczyzny wolnej i niepodległej. Niestety komunikat ten jeszcze na długi czas miał pozostać niemal niezauważalny i niemal niesłyszalny przez Zachód.
Drugą płaszczyzną niewolenia Polaków w XIX wieku, był zabór pruski. Podobnie jak postępująca na terenie Królestwa rusyfikacja, na obszarze zaboru pruskiego, dawała o sobie znać germanizacja. I tutaj działały organizacje spiskowe, nielegalne, opowiadające się za wolnością i swobodą polskich obywateli. Organizacje te to: Stowarzyszenie Ludu Polskiego, Komitet Poznański, Związek Narodu Polskiego, Związek Chłopski i Związek Plebejuszy. To one czynnie włączyły się w akcję przygotowywania podstaw pod zorganizowanie powstania trójzaborowego. Przygotowania te obejmowały między innymi, potrzebę uświadamiania społeczeństwu, jak ważny jest wspólny, zbiorowy udział w zrywie.

Konsekwencją fiaska idei powstania trójzaborowego, był wybuch zamieszek na terenie Rzeczpospolitej Krakowskiej w roku 1846. Do zrywu doszło niemal natychmiast po wkroczeniu do Rzeczpospolitej Krakowskiej wojsk austriackich, niestety nie zdołał on przetrwać dłużej niż jeden miesiąc. Fatalne w skutkach okazały się także wydarzenia będące bezpośrednią konsekwencją powstania. Tak bowiem oto, sprowokowani decyzjami austriackiej władzy, małopolscy chłopi, przystąpili do napaści na pańskie dwory. Palili je, łupili, a właścicieli mordowali. Wydarzenia te w historii określa się mianem "rabacji galicyjskiej".

W marcu 1848 roku, rewolta o nieco innym charakterze wybuchła w Wielkim Księstwie Poznańskim. W dniu 20 marca, zorganizowano demonstrację studencką, następstwem której było skierowanie petycji do Fryderyka Wilhelma IV. Petycję tę zawieźli do Berlina specjalni przedstawiciele-delegaci. Z kolei, w samym Poznaniu powołano Komitet Narodowy Polski, z udziałem szlachty, burżuazji, mieszczan, a nawet jednego chłopa. Dnia 24 marca, władze w Berlinie złożyły Polakom z zaboru pruskiego obietnicę. Miała powstać polska administracja, gwardia narodowa, a żołnierze mieli zostać na nowo skoszarowani. W chwili uniesienia, przekształcono Komitet Narodowy Polski na Komitet Centralny. Działaniom strony polskiej przyświecało poparcie wielu Niemców. Niestety do czasu. W kwietniu, kiedy sejm Poznania podjął decyzję o potrzebie podjęcia starań, mających na celu całkowitą niezależność Księstwa od Berlina, Niemcy zaoponowali. Sprzeciwiali się temu, aby zamieszkiwane przez większość niemiecką, obszary niegdyś polskie, obecnie zostały uniezależnione od Niemiec i ostatecznie spolszczone. Opór ten miał głównie podłoże gospodarczo-ekonomiczne. Berlin był sprawą poruszony i nieco zdezorientowany, grał więc na zwłokę. Podczas gdy na najwyższych szczeblach władzy mówiono o podziale spornego terytorium, do Poznania przybył Ludwik Mierosławski. Miał on zbroić tutejszych Polaków. Intencje Mierosławskiego źle zinterpretował Fryderyk Wilhelm IV. Obawiając się interwencji militarnej rosyjskiej, jego administracja wyraziła zgodę na powstanie polskich jednostek wojskowych. Kiedy po konsultacjach z caratem, okazało się, że żadnej interwencji nie będzie, decyzją pruskiego króla, polskie wojska rozwiązano, a teren Wielkiego Księstwa Poznańskiego - spacyfikowano. Mając na względzie szalejącą w Europie (także na terenie Prus) Wiosnę Ludów, król pruski wysłał do Wielkiego Księstwa Poznańskiego, wojska dowodzone przez generała Wilhelma Willisena. Dnia 11 kwietnia, strony polska i niemiecka, porozumiały się w miejscowości Jarosławiec. Na mocy podpisanej ugody, polskie jednostki zbrojne miały zostać zredukowane do 3 tysięcy, miejscem ich stacjonowania miały zaś być miejscowości Książ, Miłosław, Pleszewo i Września. Realnie podpisanie umowy, oznaczało zyskanie przez Niemców stosownego czasu, na ostateczne rozwiązanie polskiego problemu. Było więc swoistym wybiegiem. 29 kwietnia jednostkę polską zgrupowaną pod Książem, zaatakowali Prusacy. Decyzją Mierosławskiego wojska połączono. Dzięki temu manewrowi udało się wygrać dwie potyczki: 30 kwietnia pod Miłosławiem i 1 maja pod Sokołowem. Kolejnego dnia, wojska polskie poniosły klęskę pod Wrześnią. Z kolei dnia 9 maja, zdecydowano się na ostateczną kapitulację. Jak zawsze w takich momentach Polacy tracili nadzieję na poprawę swego narodowego bytu, oraz na przyszłą niepodległość.

W czerwcu roku 1848 założono Ligę Polską. Miała ona na celu krzewienie świadomości narodowej oraz oświaty, jak również obywatelskie umacnianie chłopów, czy ochronę polskiej ziemi przed jej całkowitym zawłaszczeniem przez Prusaków. Liga miała charakter legalny, jawny, końcem roku 1848 liczyła blisko 40 tysięcy działaczy. Mimo to w roku 1850 uległa rozwiązaniu.

Wydarzenia europejskiej Wiosny Ludów nie ominęły i Wiednia, a co za tym idzie dotarły także do Galicji, i Krakowa. Kraków także wystąpił jako pierwszy. Pamiętajmy o tym, że w Rzeczpospolitej dopiero co umilkło echo powstania i rabacji z roku 1846, a działacze pozostawali w więzieniach. 28 marca 1848 roku, powołano w mieście Komitet Centralny, a także gwardię narodową. Wydarzenia rewolucyjne objęły także i Lwów, gdzie domagano się między innymi, przywrócenia języka polskiego do szkół i administracji, oraz wolności i swobód obywatelskich.

W dniu 26 kwietnia, do Wiednia udała się reprezentacja polityczna z Krakowa i Lwowa, na czele z Jerzym Lubomirskim. I choć domagała się ona umorzenia pańszczyzny, powołania rządu i wojska polskiego, w życie udało się wprowadzić jedynie postulat o przywróceniu języka polskiego. Na marginesie warto zauważyć, że przywrócenie języka polskiego w połączeniu ze zniesieniem cenzury w Galicji, pozwoliło na swobodny rozwój prasy na tym terenie.

W dobie Wiosny Ludów, toczyła się także walka o chłopa, walka na osi Wiedeń - Lwów/Kraków. Narzędziem zaś wykorzystanym we wspomnianej potyczce, miało być uwłaszczenie chłopów. Jako pierwsi, projekt w tej sprawie przygotowali polscy liberałowie. Domagali się oni jednak, uwłaszczenia bez odszkodowania. Sytuację wykorzystał więc gubernator Lwowa hrabia Franciszek Stadion, który w dniu 22 kwietnia 1848 roku, zapowiedział w imieniu cesarza uwłaszczenie chłopów za odszkodowaniem (które miało nastąpić z dniem 15 maja 1848 roku). Tym samym Wiedeń rozwiązał problem ewentualnego popierania przez ludność chłopską przyszłych ruchów narodowych. Nadanie chłopom ziemi przez Austriaków, zagwarantowało administracji cesarskiej nie mieszanie się społeczności wiejskiej w sprawy walki narodowowyzwoleńczej. Nie było już takiej potrzeby, gdyż chłopi otrzymawszy to na czym zależało im najbardziej, tj. na ziemi, nie mieli argumentów i motywacji do dalszej konfrontacji z zaborcą.
Tak więc dnia 27 kwietnia 1848 roku, skapitulował Kraków. Komitet Narodowy umiejscowiono we Lwowie, a Austriacy starali się z dnia na dzień coraz bardziej podsycać antagonizm narodowy (tj. Polacy contra Rusini), oraz społeczny (tj. chłopi contra reszta narodu), na terenie Galicji. 15 października, cesarz skierował do zależnych od Austrii państw odezwę "Do moich narodów", wzywając poddanych do walki przeciwko rewolucji. 2 listopada rozpoczęło się oblężenie Lwowa, który wkrótce skapitulował. Miasto uległo zniszczeniu, spaleniu (m. in. spalono bibliotekę), zablokowano funkcjonowanie gwardii narodowej oraz prasy. Uniemożliwiono dalsze działanie komitetów i klubów polskich. Do skutków Wiosny Ludów na terenie Galicji, należały także: 1) powstanie stronnictw konserwatywnego oraz demokratyczno-liberalnego, 2) uwłaszczenie chłopów, 3) zrównanie obywateli Galicji wobec prawa, 4) kształtowanie się świadomości narodowej Rusinów oraz powstanie Ruchu Narodowego Ruskiego.
Na opisanych wyżej wydarzeniach nie kończy się walka Polaków o niepodległy byt w wieku XIX. Miało się przelać jeszcze wiele krwi, jeszcze wielu ludzi miało stracić życie w potyczce o narodową tożsamość i niepodległy państwowy byt. Ostatecznie po 123 latach niewoli, Polacy doczekali się wolnej i suwerennej Polski. Warto jednak pamiętać jak wiele trudu, cierpienia i męstwa walka ta kosztowała minione pokolenia, także pokolenia I połowy XIX wieku, w zaborze austriackim, pruskim i rosyjskim.

Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy

Materiał zweryfikowany

Czas czytania: 15 minut