profil

Znaki tradycji biblijnej w twórczości Romana Brandstaettera

poleca 85% 238 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Biblia jest, była, będzie. Ta niesamowita w swej prostocie oraz alegoryczności księga stanowi wzór wszelakich postaw, zachowań oraz obrazów prawdziwie wartościowego życia. Zawsze jesteśmy zdolni do odniesienia pewnych nakazów biblijnych do własnej osoby, nawet jeżeli z pozoru jest to niemal niemożliwe. Została ona bowiem stworzona dla nas, jako księga prawdy, miłości i wiary- prawdy o ludzkim stworzeniu, miłości Boga Ojca do każdej istoty żyjącej, wiary w zbawienie i wieczną radość u boku Pana. Biblia w swej autentyczności i ponadczasowym charakterze przemawia do nas tak bezpośrednio, że nie możemy jej nie utożsamiać z własnym miejscem w procesie tworzenia. Bóg jako Ojciec i Stwórca takiego piękna, jakim jest świat, jest od zawsze ukazywany w sposób nieogarniony dla umysłu ludzkiego. Tę wielkość i wszechstronność Boga słabi, niewierni ludzie starają się pojąć, od wieków umieszczając swoje odczucia w poematach, wierszach, utworach literackich. Właśnie dzięki chęci kontynuacji pochwały Bożego wizerunku posiadamy tyle dzieł opartych na motywach tradycji biblijnych. Cóż bowiem stałoby się z literaturą, gdyśmy nie posiadali tradycji związanej z narodzeniem Jezusa, Stworzeniem wszechświata, męką i śmiercią Syna Bożego? Bylibyśmy niewyobrażalnie ograniczeni i ubożsi, a przede wszystkim nieświadomi tego, co posiadamy.
Potwierdzając zatem prawdziwość słów Johanna Wofganga Goethego: ?Biblia staje się tym bardziej piękna, im bardziej się ją rozumie?, staramy się otwierać na ?orędzie Boże? kierowane do nas poprzez karty Pisma Świętego. Otwartość ta jest możliwa dzięki analizie i osobistemu przyzywaniu tekstów kultury wielu twórców, szczególnie tak niezwykłych, jakim był poeta Roman Brandstaetter. To właśnie nad jego utworem pod tytułem ?Getshemani? warto by zatrzymać się dłużej. Jednak dlaczego właśnie Brandstaetter? Czym zasłużył sobie na nasza uwagę? Jak on postrzega kwestię obecności tradycji
biblijnej w utworach lirycznych?
Cechowała go głęboka mądrość człowieka czerpiącego z wielu źródeł, stał się spadkobiercą kultury judaistycznej. Przyjął tradycję chrześcijańską, był dziedzicem kultury polskiej z Mickiewiczem, Słowackim i Wyspiańskim na czele. Uważany był za jednego z ostatnich moralistów XX wieku. Wyznawał wiarę w Boga całym swoim talentem, a patriotyczną postawą budził powszechny szacunek. Brandstaetter był wybitnym pisarzem, poetą, dramatopisarzem, translatorem Ksiąg Pisma Świętego. Jego dzieła przenika wielkie myślenie i głęboka teologia. Głównie z powodu uniwersalnego i ponadczasowego charakteru jego utworów warto potraktować poważnie dorobek artystyczny człowieka, którego stać na frazę: ?Poezja jest labiryntem, z którego nie można znaleźć wyjścia?. Jego twórczość to nie tylko religijne uniesienia, filozoficzne rozprawy, lecz także utwory traktujące o losach świata i ludzi poddanych łasce i nie łasce losu.
Przejdźmy jednak do przykładów, które wyraźnie stwierdzą obecność tradycji biblijnej w utworach artysty. Wiersz ?Getshemani? będzie punktem odniesienia i podstawą do określenia wyjątkowości przekazu motywów religijnych. Co więc oznacza tytuł utworu? Otóż jest to inna nazwa Ogrodu Oliwnego, miejsca, gdzie Jezus wraz z uczniami spędził ostatnie chwile swojego życia. Właśnie na motywie aresztowania oraz wydania Jezusa opiera się cały utwór.
Początkowo wiersz przypomina sam opis przebywania Jezusa wśród śpiących uczniów opowiedziany z perspektywy obecnego tam obserwatora, lecz w późniejszych zdaniach zamienia się w monolog Jezusa kierowany do samego Boga w obliczu zbliżającej się śmierci. Monolog ten to modlitwa, która kierowana jest do Boga, jako sprawcy Jego ukrzyżowania. Pierwsze strofy wiersza wyrażają stosunek Jezusa do cierpienia, jakie przyszło mu przezywać za ludzi oraz całą scenę samotnej kontemplacji z Bogiem Ojcem w Ogrodzie Oliwnym. W podświadomości widzimy skupionego Jezusa, otoczonego śpiącymi Apostołami, którzy opuścili Go w tak krytycznej chwili, gdy sam gotował się na odejście z tego świata. Z oddali dobiegają głosy żądnych Jego śmierci ludzi i żołnierzy kierujących się rozkazem przyprowadzenia rzekomego ?Króla Żydowskiego? pod sąd Piłata. Autor używa w tym fragmencie wyrażenia: ?odszedł na rzut kamieniem?, które przedstawia zapewne nawiązanie do biblijnej sentencji: ? kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień?. Ujawnia się tutaj stosunek nieświadomych błędu ludzi, którzy dla widoku śmierci i bez jakichkolwiek podstaw potrafili skazać niewinnego człowieka na tak straszną śmierć. To właśnie grzeszni, słabi i niewierni ludzie mieli czelność rzucić przysłowiowy kamień w Syna Bożego.
Wszystko jest zgodne z opisem biblijnym. Naszą uwagę przykuwają Apostołowie, którzy pozostawili Jezusa w samotnej modlitwie, gdy On prosił ich o wspólną rozmowę z Bogiem. W swych snach nie byli świadomi tego, co dzieje się wokół, dostrzegamy tutaj wyrzut autora kierowany do uczniów, którzy chcąc nie chcąc ?odgrodzili się od Niego ścianą snu?. Istnieje przypuszczenie, iż w swych marzeniach sennych przypominali sobie niezwykłe fakty z życia Jezusa, cudowne rozmnożenia żywności, połowy ryb w czasie burzy i tym podobne. Obserwator zastanawia się, o czym mogą śnić tak spokojnie Apostołowie w momencie, gdy przed Jezusem rysuje się perspektywa śmierci, ran, krwi i męki? Zastanawia to czytelnika, który w tym momencie pojmuje jak niesłuszne stanowisko przybrali tak bliscy Chrystusowi ludzie.
Całą sytuację możemy poznać dokładniej biorąc po uwagę inne dzieła kultury. Niezwykle trafnym i adekwatnym do poruszanego motywu obrazem jest "Modlitwa w Ogrójcu" autorstwa Mikołaja Haberschracka. Skupienie Jezusa zatopionego w modlitwie za chwilę zdaje się przerwać nadejście hordy strażników, na co Apostołowie nie są w stanie zareagować, dlatego iż pogrążeni są we śnie. Wizja ta również zgadza się z biblijnym opisem pojmania Chrystusa.
?Stojąc na rzut kamienia pomiędzy ludźmi i Bogiem modlił się?- tymi słowami rozpoczyna się rozmowa Syna i Ojca. Syna, który usiłuje zrozumieć decyzje podjętą przez Boga; Ojca, którego miłość do grzesznych ludzi staje się silniejsza niż uczucie, którym darzy własne dziecko. Jezus znajduje się w krytycznym punkcie swego istnienia - oto za chwilę nieświadomi swego błędu ludzie pojmą go i zaprowadzą na pewną śmierć. Śmierć okupioną niezmiernym wstydem, upokorzeniem i obelgami ze strony ludzi, których tak sobie ukochał.
W pierwszych słowach modlitwy Jezus przyznaje się do własnego człowieczeństwa - stwierdza, iż bardzo smuci się tą sytuacją oraz boi się o siebie i wszystkich ludzi: ?Ojcze, boję się ludzkim strachem i smucę się ludzkim smutkiem?. Człowieczeństwo Jezusa jest widoczne w całym utworze Brandstaettera. Jest to kolejny znak tradycji biblijnej, którego obecności doszukujemy się w słowach wiersza. Jezus od chwili swych narodzin był przedstawiony przede wszystkim jako człowiek, jednak w wyjątkowy sposób naznaczony przez Ojca Niebieskiego. Mimo wszystko błaga On o litość w przyszłym cierpieniu, którego zapowiedź jest coraz bardziej obecna w Jego umyśle. Lecz w efekcie swych próśb staje się poddany woli Ojca, co potwierdzają słowa: ?Tę godzinę krzyża, ale nie według mojej, ale Twojej woli(...)?. Jezus cierpi wewnętrznie. Wie, że proroctwa wypełnią się w momencie Jego śmierci, że nic już nie zmieni Boskich nakazów i to właśnie on poprzez swoje rany, spękane wargi, spuchnięte nogi oraz słabe i skrwawione ciało odkupi ludzkość od wiecznego potępienia. W tym momencie utworu odnajdujemy topos cierpienia niezawinionego - cierpienia w imię wyższych wartości i celów. Cierpienia, którego istnienie przepowiadano wiele wieków przed Chrystusem. Cierpienia człowieka, który poddaje się złu z miłości do swoich oprawców.
W utworze Brandstaettera obecna jest również bezinteresowność oraz swoisty altruizm, jakim cechuje się poświęcenie Jezusa w imię ludzkości. On, mimo ogarniającego Go lęku prosi, by Bóg nie wysłuchiwał Jego nawoływań, nie zwracał uwagi na prośby o złagodzenie Jego osobistej męki. Potwierdza to fragment: ?Ale chociaż błagam, nie wysłuchaj modlitwy mojego ciała, nie wysłuchaj modlitwy moich ust, nie wysłuchaj modlitwy moich rąk, nie wysłuchaj modlitwy moich nóg, nie wysłuchaj modlitwy mojego krwawego potu.? Wie, iż Jego słabość upodabnia Go do człowieka, czego wcale się nie wstydzi. Jednak wiedząc, że musi być w swym cierpieniu niczym wysłannik Boży, stara się być niezłomny i poszukuje wsparcia płynącego od Boga.
W dalszej części utworu odnajdujemy odpowiedź na pytanie, dlaczego Jezus mimo swego bólu prosi wręcz o zignorowanie swoich próśb? Odpowiedź stanowią słowa: ?Albowiem nie może być zaprzeczony płacz psalmów i nie może być zaprzeczony język proroków(...) i istnienie człowieka?. Sam Syn Boży chce, aby proroctwa zapowiadane przez starotestamentowych proroków wypełniły się, aby wiara nie zginęła, ale trwała wiecznie razem z Nim i Jego Ojcem.
I znów mamy jasny dowód na to, iż Brandstaetter przez swoje dzieła stara się wyzwolić w nas uczucie wdzięczności, szczęścia i chęć dziękczynienia za całą tradycję przekazywaną przez Boga. Jezus w całym utworze jest osobą, na której skupia się sens ludzkiego istnienia. Widzimy, iż śmierć Jezusa była początkiem, momentem zwrotnym, punktem, na istnieniu którego skupia się cała historia ludzkości. Bez śmierci bowiem, nie byłoby życia. Życia, którego ostatecznym sensem jest zagłębienie się w wiecznej miłości Bożej. Ten aspekt tradycji biblijnej Brandstaetter ukazał w sposób niezwykle dosadny i widoczny.
Lecz kim właściwie u Brandstaettera jest człowiek? Jezus określa go jako swego brata i zabójcę Jego krwi - istotę, która była obok Niego, a w efekcie wydała Go na okrutną śmierć. To stworzenie o wielu obliczach, o których istnieniu sam Jezus dowiaduje się niestety w tak okrutny sposób. Widzimy, iż autor zwraca uwagę na niezmienną naturę istoty ludzkiej - opartej na egoizmie i traktowaniu własnego dobra za najważniejszą wartość.
Tak przedstawia się modlitwa Jezusa, która w wierszu Brandstaettera jest swoistą parafrazą opisu biblijnego - tradycja nowotestamentowa jest tutaj nieustannie obecna. Jednak na modlitwie utwór nie zostaje zakończony. Otóż w końcowej strofie powracamy do obrazu śpiących i nieświadomych Apostołów. Być może miało to posłużyć spotęgowaniu poczucia winy, jakie powinni odczuwać sami Apostołowie. My, współcześni czytelnicy jedynie możemy domyślać się słuszności tego założenia. Podmiot liryczny twierdzi, iż uczniowie Chrystusa jedynie udawali, że nie słyszą zlęknionego głosu swego mistrza, który stał w obliczu śmierci. Nie rozumieli wręcz Jego słów, których urywki zdawały się dobiegać do ich nieobecnych umysłów. Oni, pogrążeni w uśpieniu i być może braku świadomości nie chcieli widzieć Jego smutnej, bezbronnej twarzy, błagającej o litość. Wiedzieli bowiem, że to, co ma się wydarzyć kilkanaście godzin później, jest nieuniknione.
Utwór ?Gethsemani? według mnie jest niezwykły. Dlaczego? Otóż przede wszystkim z tego powodu, iż o wiele bardziej skupia się on na ukazaniu prawd, które tak nurtują ludzkość od wielu wieków w sposób jak najbardziej funkcjonalny i łatwy do wewnętrznej interpretacji aniżeli inne, bardziej kojarzone z tym zagadnieniem utwory. Można więc śmiało powiedzieć, iż ten tekst kultury posiada wiele znanych nam, ale również pozornie niedostrzegalnych znaków tradycji biblijnej. Roman Brandstaetter i jego twórczość mogą posłużyć jako wzór interpretacji biblijnych przekazów oraz prawd. Znaki tak obecnej w naszym życiu tradycji biblijnej są więc wyjątkowo widoczne i uwydatnione. Myślę, że twórczość tak świetnego poety jakim był Brandstaetter, może stać się pierwowzorem dla wewnętrznego kreowania obrazu Boga i człowieka w każdym ze współczesnych czytelników zgłębiających jego, mimo wszystko, mało popularne teksty.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut

Teksty kultury