profil

Żart językowy i jego funkcje we fraszce, komedii i innych gatunkach literackich. Przedstaw na wybranych przykładach.

poleca 85% 858 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Ignacy Krasicki Aleksander Fredro

Mój temat brzmi "Żart językowy i jego funkcje we fraszce, komedii i innych gatunkach literackich".

Żart językowy inaczej komizm językowy lub słowny to żart, dowcip, cięta riposta, żartobliwe powiedzonka, zabawne dialogi, gra słowna bohaterów, śmiejemy się, bo powoduje to gra słów. Różne formy żartu językowego odnajdujemy w każdej epoce literackiej. Żart bawił, użyty był celowo dla rozrywki, ale przede wszystkim był skutecznym narzędziem literackim służącym piętnowaniu wad społecznych, to byłą broń pisarzy, która miała na celu po przez śmiech naprawę świata.

Mój temat chcę umotywować w oparciu o fraszki Jana Kochanowskiego, poemat heroikomiczny Ignacego Krasickiego "Monachomachia", o komedie Aleksandra Fredry "Śluby Panieńskie", "Zemstę", tragifarsę Gabrieli Zapolskiej "Moralność pani Dulskiej", oraz "Tango" Sławomira Mrożka.

Bogactwo humoru odnajdujemy we fraszkach renesansowego króla poetów Jana Kochanowskiego, który był człowiekiem towarzyskim, dobrym kompanem do dyskusji przy muzyce i winie, a wesoła kompania zawsze ceniła celny żart, udana przymówkę. Cała epoka romantyzmu kochała się w dowcipie i wesołości.

We fraszce "O Koźle" wino sieje spustoszenie w umyśle ludzkim, pointa zasadza się na wykorzystaniu homonimu KOZIEŁ, tzn. nazwisko człowieka i nazwa zwierzęcia. Miejsce kozła jest w chlewie i nieprzytomny od alkoholu szlachcic, który nie wie jak trafić do domu trafia do chlewu. Śmiejemy się czytając pointę: "Jam - pry - jest Kozieł". "Idźże spać do chlewa!"

Jan Kochanowski, który głosił pochwałę wina w tej fraszce opowiada się za umiarem, piętnuje opilstwo prowadzące do zezwierzęcenia człowieka.

We fraszce "O Doktorze Hiszpanie" autor odsłania obyczaje panujące na dworze królewskim i historię znajomego poety Rozjusza profesora prawa na Uniwersytecie Krakowskim. Alkohol jest sprawcą biesiady po późnych godzin i odwiedzin w domu doktora.

"Nasz dobry doktor spać się od nas bierze,
Ani chce z nami doczekać wieczerze."
"Dajcie mu pokój! najdziem go w pościeli,
A sami przedsie bywajmy weseli!"
"Już po wieczerzy, pójdzmy do Hiszpana!"
"Ba, wiere, pódzmy, ale nie bez dzbana."
"Puszczaj, doktorze, towarzyszu miły!"
Doktor nie puścił, ale drzwi puściły.
"Jedna nie wadzi, daj ci Boże zdrowie!"
"By tylko jedna!" - doktor na to powie.
Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci,
A doktorowi mózg się we łbie mąci.
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany."

Kochanowski w tej fraszce, jak na filmie lub fotografii utrwalił doskonale sytuację obrazująca nastrój i obyczaje panujące wśród dworzan. W tej fraszce śmieszą nas zwroty "Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci, A doktorowi mózg się we łbie mąci". "Doktor nie puścił, ale drzwi puściły", stwierdzenie doktora "Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany" zauważmy tu grę słów, oraz szybki skrócony dialog, który pozwala użyć wyobraźni czytelnika.
"Do Firleja" -przeczytać
"Jeśli by w moich książkach co takiego było,
Czego by się przed panną czytać nie godziło,
Odpuść mój Mikołaju, bo ma być stateczny
Sam poeta; rym czasem ujdzie i wszeteczny"
"bo ma być stateczny Sam poeta.." - Autor w tym przypadku usprawiedliwia się z frywolnych fraszek i w ten sposób formułuje rodzaj programu poetyckiego żartobliwie.
"Do dziewki"
"A co wiedzieć, gdzie chodzisz, moja dziewko śliczna,
A mnie tymczasem trapi tęskność ustawiczna,
Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,
A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie"
W tej fraszce autor w słowach "a z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie" użył wyolbrzymienia, czyli hiperboli.
Wiersze, żarty , dialogi, opisy biesiadne po dziś dzień stanowią barwną kronikę z życia XVI wiecznej Polski. Poecie zależało na ukazaniu dwoistości natury ludzkiej po przez zmienność nastrojów, sytuacji i postaw, w tym celu posługuje się żartem. Doskonale pokazuje to we fraszce
"Raki"
"Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godności trzeba nie za nic tu cnota,
Miłości pragną nie pragną tu złota.
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy nie kłamają rady.
Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą,
W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę nie służę na chwilę,
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę."

"Raki" są dowcipem, mają dwojaki sposób czytania. Kiedy czytam od początku do końca zauważmy pochwałę dla kobiet, a kiedy czytamy ją wspak ma całkiem inne znaczenie. Ta fraszka, jej niezwykły artyzm sprawia, ze byłą i jest dobrym żartem, mogącym rozweselić towarzystwo i w pewien sposób odsłania wady; jak niestałość uczuć, pogoń za pieniądzem, lenistwo.

Fraszki Jana Kochanowskiego doskonale pokazują nam także krytyczne podejście do samego siebie za pomocą żartu. Zauważamy to dokładnie we fraszce "Na Nabożną", gdzie poeta za pomocą jednego, retorycznego pytanie, wyraża wątpliwość w szczerą gorliwość w spełnianiu praktyk religijnych.

"Jeżeli nie grzeszysz jako mi powiadasz,
Czego się miła, tak często spowiadasz?"

Poeta sugeruje, że pokazywanie swojej pobożności poprzez częste przystępowanie do spowiedzi może być odbierane niezgodnie z inicjatywą - spowiada się przecież człowiek grzeszny. W ten sposób wyraża krytykę nadmiernej pobożności.

We wszystkich okresach literatury można odnaleźć utwory, w których wielką role odgrywa żart językowy, ale w sposób programowy stosowany był w epoce oświecenia. Naczelnym hasłem stały się słowa "uczyć bawiąc" , które najbardziej realizował Ignacy Krasicki.

Posłużę się poematem heroikomicznym pt. Monachomachia, czyli wojna mnichów. Poemat heroikomiczny, czyli parodia eposu bohaterskiego.

W Monachomachii autor opowiada o sporze między zakonem Dominikanów, a zakonem Karmelitów. Czytając ten utwór często śmiejemy się, styl pisania jest ironiczny. Grę słów dostrzegamy w ironicznej apostrofie "Święta prostoto, ach kto cię wychwali","Kochana szklanico" Występują oksymorony "wielebne głupstwo"; "przewielebni głupcy". Błyskotliwe ujęcia "świsnęła grzęda najedzonych mężów"; "pękły i kufle na łbach hartownych". Autor określił także cechy, które ośmieszały "Ojciec Gał-dęty z grzędy się stoczy", "Ojciec Ildefons, co również się znudził, brykną jak rześki rumak na poboczu". Cały utwór, składający się 6 pieśni skrzy humorem. Sporo żartobliwych sentencji, które oznaczają się zwięzłością i błyskotliwością ujęć nie tylko zawierają żart językowy, słowny, ale i komizm sytuacji i postaw. Ignacy Krasicki w ten sposób ośmieszył głupie, konserwatywne opilstwo, umysłową gnuśność zakonników, właśnie w V pieśni "Monachomachii" I.K. wyraźnie podkreśla:

"I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa,
I żart, dowcipną przyprawiony sztuką,
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa;
I krytyk zda się, kiedy nie z przynuką,
Bez żółci łaje, przystojnie się dąsa"
A krytykę duchowieństwa wyjaśnia używając żartobliwej sentencji:
"Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych."

Jak widać żart językowy wywołany śmiechem pełnił w epoce oświecenia ważną rolę wychowawczą.

Podobną rolę w literaturze polskiej odegrał znakomity komediopisarz Aleksander Fredro. Przez śmiech i szydzenie krytykował typowe wady polskie. Utworami dramatycznymi opartymi o komizm, charakterystykę sytuacji oraz słowa są "Śluby panieńskie"i "Zemsta".

W "Ślubach Panieńskich" komizm słowny ściśle wiążący się z charakterystyką bohaterów i sytuacji w jakiej się znajdują. Komizm słowny wynika z ironicznych komentarzy i dowcipnych ripost.
Zabawne są słowa nie zgodne z wiekiem młodych dziewcząt o zdradach mężczyzn. Podchwytuje to Gustaw w dialogu z Klarą:
Klara: Zwodzić i zdradzać wszak najmilsza sztuka?
Każdy z niej chluby, w niej nagrody szuka;
Im więcej ofiar naliczy, nakłamie,
Tym chwalebniejsze uwieńczy się znamię.
Gustaw: Że z tak niewinną duszą, tak za młodu
Już doświadczyłaś, co jest męska zdrada.

Śmieszy nas nieoczekiwana ocena sytuacji, gdy na przykład na widok śpiącego Gustawa Albin wzdycha i mówi:
"Ja w nocy tak nie śpię"

Zabawna jest także wypowiedź Klary o zgodzie na małżeństwo z Albinem:
"Ach, gdybym mogła, na złość bym nie chciała"

Efekty komiczne, które są użyte w celowej niejasności wypowiedzi bohaterów powodowane chęcią odwrócenia uwagi od rozmowy, np. zawikłane tłumaczenie Gucia, po scenie udanej rozpaczy i błagania wuja o litość:
"Ach, to rzecz jasna: w miłości niemiło,
Kiedy się czasem (bo któż to zaprzeczy?)
Kłótnia lub sprzeczka, albo w innej rzeczy,
W potęgę czucia moc niby mająca,
Sama od siebie walczy lub potrąca...
Stąd koniec końców kres wszystkich igraszek
No, to rzecz jasna - rozumie stryjaszek?"

Gdy jednak wuj dalej nie rozumie Gucio mówi:
"Ja się tłumaczę dobrze, jasno szczerze..."
- grożąc prędzej odejściem wymusza na wuju oświadczenie
"Już, już rozumiem, już wszystkiemu wierzę."

Przykład komizmu językowego występuje jeszcze w rozmowie Rodsta i Klary:
Rodst: Panna, nie panna, któż wgląda tak ściśle ?
Klara: Żaden jeszcze mężczyzna nie umarł z miłości.
Albo, gdy Gustaw mówi o Albinie "Ja czuję wilgoć zbliża się fontanna"
Natomiast w "Zemście" już same imiona "Dyndalski" czy "Papkin" wywołują śmiech, zwłaszcza w zestawieniu z określonymi zachowaniami. Dyndalski to człowiek mało bystry i raczej ciapowaty - możemy powiedzieć, że wszystko mu luźno i w sposób niekontrolowany "dynda". W przypadku Papkina sama zdecydowanie niepoważna nazwa kontrastuje z przemówieniami oraz deklarowanymi postawami rycerza-bohatera. W rzeczywistości bardziej jest podobny do papucia niż bohatera. Stąd może i to podobieństwo brzmieniowe. Ciekawy jest list, który Cześnik dyktuje Dyndalskiemu. List jest wyzywający na pojedynek Rejenta. W żywej mowie ta przypadłość nie jest zbyt rażąca. Jeśli jednak ktoś w języku pisanym zastosuje tego rodzaju przerywniki, to oczywiście powstanie efekt komiczny. Posłuchajmy, co Dyndalski napisał:
"Bardzo proszę mocium panie
Mocium panie me wezwanie
Mocium panie wziąć w sposobie
Mocium..."

Powstał oczywiście komunikat zupełnie bez znaczenia. Co ciekawsze Cześnik jest zdenerwowany samym tekstem, nie dostrzegając jednak, iż to jego własne słowa (Dyndalski: Jaśnie pana własne słowo). Można ten żart odczytać jako przestrogę dla mówiących w nieprzemyślany sposób i nadużywających pewnych zwrotów. Sam Fredro może tutaj wyśmiewać barokową manierę kwiecistego pisania, pisania z wszelkimi ukłonami, uprzejmościami, ale bez konkretnej treści.

Dalszą argumentacją tematu jest tragifarsa Gabrieli Zapolskiej "Moralność pani Dulskiej". Dramat został zainspirowany autentyczną opowieścią o kobiecie, znajomej Gabrieli Zapolskiej. Dramat opowiada o losach Dulskiej właścicielki kamienicy, która jest przykładem portretu kołtunki, obłudnej, zakłamanej, o podwójnej moralności kobiety. Prowadzi ona życie porządnej mieszczanki, która "pierze brudy we własnym domu", krótko trzyma służbę, terroryzuje rodzinę, sama prowadzi domowe rozliczenia i chorobliwie oszczędza.
Śmieszą nas pewne sytuacje zaistniałe w domu Dulskiej, np. jej reakcja na wieść, że syn planuje ożenić się ze służącą Hanką krzyczy:
Dulska: Rany boskie! Jak mi się kto spyta, jak moja synowa z domu...
Zbyszko: To powie mama, że nie z domu, ale z chałupy.
Śmieszą nas także dowcipne sformułowania Dulskiej podkreślające jej kołtuństwo
"Jezu, Maria! Szlag mnie trafi."
"Na to mamy cztery ściany i sufit, aby swoje brudy prac w domu."
"Ja tam nie mam czasu myśleć"
Ponadto Dulska zamiast aluzje używa słowa iluzje, a zamiast scysje mówi secesje.
Scena, gdy Juliaśkiewiczowa nie chce poinformować Dulskiej o swym odkryciu też nas śmieszy:
Jul.: Mam wzgląd na dzieci
Dulska: Hesia, Mela proszę wyjść. Felicjan i ty także się zabieraj.

Miano prześmiewcy otrzymał Sławomir Mrożek polski dramatopisarz i prozaik, który w tragikomedii "Tango" ukazuje świat w sposób groteskowy. Widoczny jest tu tendencja do absurdalnego żartu. Wybrałam jego utwór "Tango", ponieważ znakomicie przedstawia w tym utworze reelekcje na temat sensu życia, Sposoby naprawiania świata, oraz wyraża coś bardzo absurdalnego.
Bohaterowie "Tanga" żyją w świecie, który jest całkowicie pozbawiony zasad. W żartobliwy sposób przedstawia nam naprawianie świata przez Artura. Artur nie ma już przeciwko komu walczyć, więc podejmuje próbę uporządkowania świata. Wprowadza wartości. Zamierza ożenić się z Alą. Chce tradycyjnego ślubu z kuzynką. Oburza się widząc niechlujstwo ojca Stomila, który ciągle chodzi brudny, w piżamie, porozpinany i swobodę moralna Eleonory (matki) sypiającej "od czasu do czasu" z prymitywnym prostakiem, Edkiem. Jednak próba powrotu do norm Artura nie powodzi się. Zapomina o wyznaniu miłosnym, deklaracji uczuć w trakcie organizacji ślubu, więc Ala przekonana, ze ślub jest dla niego tylko celem do realizacji planów, zdradza go z Edkiem. Artur w końcu umiera, a dramat kończy się symbolicznym tangiem, które jest symbolem zwycięstwa prostoty i prymitywności.

W "Tangu" również zauważamy sceny absurdalne, niespodziewane w codziennym życiu. W mieszkaniu Stomilów już na samym początku dramatu zauważamy wielki bałagan. Stare i niepotrzebne rzeczy ciągle walają się po kuchni. Wózek Artura, suknia ślubna ciotki, katafalk, klatka ptasia bez dna. Artur w ramach naprawiania obyczajów rodzinnych każe babci kłaść się na katafalk, wujkowi zakłada klatkę bez dna na głowę.

Sam Mrożek mówił o swoim śmiechu
"W prawdzie śmiałem się na rozmaite sposoby i głośno i cicho. Należę do pokolenia, którego śmiech, żart zawsze bywa zaprawiony ironią, goryczą, czy rozpaczą, zwyczajny żart, śmiech dla śmiechu, pocieszna gra słów to wydaje się nam jakby staroświeckie i budzi zazdrość."
Leczenie świata żartem, śmiechem, weszło do humoru uniwersalnych środków wyrazu. Ironizowanie należy do natury ludzkiej.
Jan Twardowski powiedział:
"Humorem staram się rozładować dramat. Boimy się, że nas ośmiesza, czasem jednak ta śmieszność nas uczłowiecza"
A przysłowie ludowe mówi, że śmiech ich to zdrowie. Taką radę przekazał Molier w słowach:
"Jeśli potrafisz śmiać się z siebie to najlepszy dowód, że masz poczucie humoru"

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 13 minuty