profil

Zanieczyszczenie Bałtyku

poleca 85% 157 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Według realistycznych przewidywań, jeśli nie nastąpi zasadnicza zmiana obserwowanych od wielu lat tendencji, za 30 do 50 lat Bałtyk stać się może morzem martwym. A co oznacza zniszczenie życia w morzu, u którego wybrzeży żyjemy, trudno sobie w pełni uzmysłowić. Przede wszystkim ogromne straty poniosłoby rybołówstwo państw nadbałtyckich.

Jakkolwiek Morze Bałtyckie znacznie ustępuje i zawsze ustępowało pod względem biologicznej produktywności bogatym łowiskom Morza Północnego czy Atlantyku, eksploatacja jego żywych zasobów ma duże znaczenie ekonomiczne. Wszystkie państwa nadbałtyckie łowią na Bałtyku, gdyż bliskość łowisk kompensuje ich względnie małą wydajność. Szczególnie szybki wzrost połowów bałtyckich nastąpił po II Wojnie Światowej. W 1955 roku złowiono na Bałtyku już 466 000 ton ryb. Później jednak wielkość połowów wzrastała wolno, osiągając w 1965 roku 523 700 ton, by do roku 1971 zwiększyć się do 755 300 ton. Spośród wszystkich gatunków ryb bałtyckich największe znaczenie gospodarcze ma śledź (44% całkowitych połowów), a następnie dorsz (25,5%) oraz szprot (ok.14,5%). Polskie rybołówstwo morskie jest w ok. 28 % uzależnione od bałtyckich łowisk i pod tym względem prześciga nas tylko Finlandia, której połowy morskie pochodzą w 77% z Bałtyku.

Spośród wszystkich mórz świata najsilniej bodajże odczuwają ujemne skutki rozwoju cywilizacji dwa europejskie morza śródlądowe – Morze Śródziemne i Bałtyk. Sytuacja Bałtyckiego jest szczególnie dramatyczna. Otoczone jest zewsząd prze kraje rozwinięte gospodarczo. Na jego wybrzeżach powstało 60 dużych aglomeracji miejskich, zaś we wszystkich państw nadbałtyckich mieszka ok. 150 mln ludzi, którzy wytwarzają 15% produkcji przemysłowej świata. Bałtyk jest ruchliwa droga transportowa, którą przewozi się rocznie 200 mln ton ładunków. Stanowi to 10% wszystkich przewozów morskich świata!

Bałtyk, niewielkie stosunkowo morze, zawierające zaledwie 1/60 000 część mas wodnych całego Wszechoceanu, wciśnięte między wybrzeża masywu Fennoskandii, Europy Środkowej, i Półwyspu Jutlandzkiego, rozciąga się w kierunku południkowym na przestrzeni ok. 1500 km, w równoleżnikowym zaś – 650 km. Powierzchnia jego, wraz z powierzchnią cieśnin Sund, Mały i Duży Bełt oraz Kattegat i Skagerrak, łączących z Morzem Północnym, wynosi 422 300 km2. Objętość wód Bałtyku szacują hydrologowie na 22 000 km3. Jest więc Bałtyk morzem płytkim – przeciętna głębokość nie przekracza kilkudziesięciu metrów.

Na warunki rozwoju życia w basenie Morza Bałtyckiego bardzo istotny wpływ wywierała mała stosunkowo szybkość wymiany wód poprzez cieśniny duńskie i znaczna przewaga dopływu słodkich wód rzecznych nad parowaniem. Niemal 250 rzek zbierających opady z obszaru dorzecza wynoszącego 1,5 mln km2 wlewa corocznie do Bałtyku 450 do 490 km3 słodkich wód. Szybkość parowania nie kompensuje nawet w pełni bezpośrednich opadów na powierzchni samego morza, toteż nadmiar wód kieruje się w stronę cieśnin duńskich, którymi przedostają się na Atlantyk. Jednocześnie w przeciwnym kierunku z Morza Północnego i Atlantyku, płynie przez cieśniny głębinowy prąd niosący wody słone, cięższe i bogatsze w tlen.

Od dopływu tych właśnie „świeżych” i dobrze natlenionych wód uzależnione jest życie w Bałtyku. A dopływ ten nie jest niestety zbyt obfity. Płytkość cieśnin powoduje, że w ciągu roku przedostaje się na Bałtyk przeciętnie 900 km3 wód oceanicznych, a zatem ulega wymianie zaledwie 4% całej jego objętości. W rezultacie Bałtyk nie jest w pełnym tego słowa znaczeniu morzem słonym, lecz słonawym. Jego zasolenie waha się na ogół w granicach od 4 do 6 ‰, nie przekraczają 7,8 ‰, podczas gdy przeciętne zasolenie oceanu wynosi ok. 35 ‰. Poniższy rysunek przedstawia źródła emisji zanieczyszczeń zagrażających Bałtykowi (ich szczególna ilość znajduje się na terenie Polski).



Źródła emisji zanieczyszczeń zagrażających Bałtykowi (zwraca uwagę duża ich ilość na terenie Polski).

Pomimo tego niekorzystnego bilansu wodnego Bałtyk zachowałby wytworzoną w ciągu tysięcy lat delikatną równowagę biologiczną, gdyby nie gospodarcza działalność ludzi zamieszkujących jego zlewisko. Rozwój ekonomiczny państw nadbałtyckich, koncentracja przemysłu i dużych ośrodków miejskich w strefie nadbrzeżnej stworzyły groźny w skutkach problem pojawiania się dużych ilości ścieków przemysłowych i komunalnych, które bezpośrednio, bądź po częściowym oczyszczeniu, odprowadzane są do morza. Szacunkowo, ilość zanieczyszczeń wprowadzanych przez poszczególne państwa do wód Bałtyku ocenia się na 1,2 mln ton rocznie. Jest to liczba niebezpiecznie wysoka. Wiele odpadów przemysłowych przedostających się do morza zawiera substancje trujące, a także związki organiczne, których rozkład powoduje zmniejszenie zawartości tlenu w wodzie morskiej.

„Bałtyk umiera”, „Najbardziej zanieczyszczone morze świata” oto określenia, które często można usłyszeć w odniesieniu do Morza Bałtyckiego. Wielu ludzi w Polsce ma wątpliwości, czy ryby bałtyckie nadają się do spożycia. Powszechnie znany jest zły stan sanitarny niektórych plaż i kąpielisk na polskim wybrzeżu. Ostatnio coraz częściej pojawiają się informacje o toksycznych zakwitach glonów i konieczności okresowego zamykania popularnych kąpielisk.

Odprowadzanie zanieczyszczeń z naszego terytorium lądowego do morza jest bardzo duże i tylko wysokiej dynamice wód, wynikającej z otwartego charakteru brzegów, zawdzięczamy stosunkowo czyste wybrzeże. Jako kraj gęsto zaludniony (około 50% mieszkańców obszaru zlewiska Bałtyku stanowią Polacy) i posiadający dużo ziemi uprawnej (około 50% w zlewisku Bałtyku), mamy niejako "prawo" do większego odprowadzania zanieczyszczeń do morza. Pomimo to, w przeliczeniu na głowę mieszkańca, należymy do najmniej uciążliwych "trucicieli" Bałtyku. Ilościowo jednak Polska zajmuje pierwsze miejsce i głównie od naszych działań zależy stan wód tego morza.

Najważniejszym problemem środowiskowym naszego morza jest eutrofizacja proces intensywnego rozwoju fitoplanktonu w okresie od wczesnej wiosny do późnej jesieni, wywołany wzmożonym dopływem substancji odżywczych do morza (przede wszystkim związków azotu i fosforu). Wody zatok Gdańskiej i Pomorskiej, będące bezpośrednim odbiorcą wód rzecznych Wisły i Odry, zaczynają "kwitnąć" z początkiem wiosny. Stają się wówczas mniej przeźroczyste, bo przyrost masy fitoplanktonu ogranicza dostęp światła do dna. W wyniku tego procesu głębokościowy zasięg występowania roślinności w Zatoce Gdańskiej zmniejszył się do 8 m, z ponad 20 m przed II wojną światową. W głębi Zatoki Puckiej długo żyjące rośliny i ryby ustąpiły krócej żyjącym. Drastycznie zmalała populacja cenionych gatunków ryb. Co więcej, w efekcie eutrofizacji zwiększona ilość fitoplanktonu opada na dno morza, gdzie w procesie rozkładu zużywa tlen niezbędny do życia fauny dennej. Zjawisko to trudno ocenić ilościowo, gdyż w głębiach Bałtyku występują również naturalne deficyty tlenu, jednakże z całą pewnością można przyjąć, że eutrofizacja pogłębia ten niedobór. W ostatnich latach mówi się coraz częściej o toksycznych zakwitach fitoplanktonu. Ich ewentualna szkodliwość dla zdrowia kąpiących się jest jednakże mocno przesadzona, gdyż udział gatunków toksycznych jest niewielki. Należy za to liczyć się z podrażnieniami skóry i objawami uczuleniowymi.

Innym zagrożeniem dla Bałtyku jest jego skażenie substancjami toksycznymi, głównie metalami ciężkimi oraz syntetycznymi związkami organicznymi, powstałymi głównie wskutek odprowadzania do morza ścieków przemysłowych i komunalnych oraz wód rzecznych, zawierających związki chemiczne stosowane w rolnictwie. Związki niepodlegające biodegradacji i przemianom fizykochemicznym długo pozostają w środowisku morskim. Wieloletnie badania wykazały, że substancje te są rozmieszczone w wodach Bałtyku dość równomiernie i występują we wszystkich elementach środowiska. Wiadomo, że stopień bioakumulacji substancji toksycznych jest najwyższy u zwierząt żywiących się wyłącznie rybami, takich jak orzeł bielik czy foki. Udowodniono, że związki te spowodowały zmniejszenie populacji tych organizmów. Zespoły fauny dennej na razie są w dobrej kondycji, a ryby nadają się do spożycia, mimo iż zawierają śladowe ilości tych toksyn (normy żywieniowe Światowej Organizacji Zdrowia nie są przekroczone). Skutki obecności związków toksycznych w morzu są ciągle słabo poznane, głównie z uwagi na to, że rozmaite organizmy reagują na nie w różnym stopniu. Musimy pamiętać, że niektóre szkodliwe związki, które przedostają się do wody morskiej i występują w niej w stężeniach nieszkodliwych dla naszego zdrowia, mogą podlegać akumulacji w organizmach pewnych zwierząt morskich. W ten sposób zachowują się np. związki rtęci, które przedostają się do ciał ryb i w następstwie tego stały się przyczyną śmierci lub kalectwa ponad stu japońskich rybaków zamieszkujących okolice miasta Minamata na zachodnim brzegu wyspy Kiusiu. Wycofany już dziś z użycia przez większość krajów środek owadobójczy DDT wykryty został w tkance tłuszczowej pingwinów żyjących na Antarktydzie.

Związki organiczne, zużywające w czasie swego rozkładu tlen, stanowią groźbę dla tarlisk dorszy znajdujących się na obszarach bałtyckiej głębi. Poniżej pewnej głębokości (wynoszącej w pewnych rejonach Bałtyku 60 m) tlenu już nie ma i dlatego zamiast tlenowych procesów rozkładu występują procesy beztlenowe, w wyniku których powstaje trujący siarkowodór. Sytuacja stała się pod tym względem rzeczywiście alarmująca, bowiem przeciętne natlenienie wód bałtyckich, które przed II Wojną Światową nigdy nie spadło poniżej 1ml/l, w roku 1970 wynosiło zaledwie 0,1 ml/l.

Musimy zdać sobie sprawę, że nasze możliwości działania są ogromne, lecz bardzo często nie potrafimy przewidzieć długofalowych skutków naszych poczynań. Jeśli zmienimy warunki chemiczne panujące w oceanie w ten sposób, że pozwolimy na przedostawanie się do niego sztucznie przez nas wytworzonych związków aktywnych biochemicznie, możemy naruszyć stan równowagi biologicznej. To, czego powstanie wymagało setek milionów lat, zniszczyć możemy w ciągu dziesięcioleci.

Z kolei skażenia bakteryjne niektórych odcinków wybrzeża spowodowane są dopływem ścieków komunalnych do morza. Najczęściej występują w pobliżu miast i osiedli oraz w ujściach zanieczyszczonych rzek. W latach osiemdziesiątych na polskim wybrzeżu około 40% kąpielisk morskich miało stale lub okresowo zły stan sanitarny. Obecnie dzięki budowie oczyszczalni sytuacja się poprawiła w rejonie Zatoki Gdańskiej tylko 20% kąpielisk jest zamkniętych na skutek zanieczyszczenia wody, podczas gdy 10 lat temu dotyczyło to wszystkich.

Drastyczne zanieczyszczenie środowiska produktami ropopochodnymi obserwuje się bardzo rzadko. Najbardziej skażone są baseny portowe i stoczniowe. Obserwuje się też większe zanieczyszczenie wody na szlakach żeglugowych, głównie w wyniku nielegalnych zrzutów zaolejonych wód ze statków. Aby zapobiec takim praktykom, Urząd Morski prowadzi stałe monitorowanie polskich wód z powietrza. Zanieczyszczenia ropopochodne to nie tylko związki pochodzące z rozlewów olejowych, ale także produkty spalania węgla kamiennego i ropy naftowej, m.in. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne.

Innym, tym razem groźnym, straszakiem są zatopione w Bałtyku gazy bojowe. Zamknięte w pociskach i bombach, są wyławiane przez rybaków w strefie duńskiej. Choć stanowią poważne zagrożenie dla ludzi morza, określenia sugerujące masową zagładę życia w Bałtyku lub zatrucie mieszkańców nie mają pokrycia w faktach. Związki te po wydostaniu się z metalowego zamknięcia w kontakcie z wodą ulegają szybkiemu rozkładowi. Natomiast przywożone do portu, tak jak miało to miejsce we Władysławowie w styczniu 1997 roku, faktycznie stwarzają olbrzymie niebezpieczeństwo. W polskiej strefie Bałtyku najbardziej kłopotliwe i niebezpieczne są bryły iperytu, które prawdopodobnie nie ulegają rozkładowi i nie wiadomo, jak długo jeszcze pozostaną na morskim dnie.

Zanieczyszczenie M. Bałtyckiego azotem, fosforem i kadmem
Źródło Azot (tyś. t/rok) Fosfor (tyś. t/rok) Kadm (tyś. t/rok)
Rzeki 450 28 46
Zrzuty 47 20 11
Atmosfera 413 6 58

Źródło: The Environmental in Europe. Global Perspective, RIVM 1992.


GOSPODARCZE ZNACZENIE BAŁTYKU
Rekordowe połowy ryb na Bałtyku notowano na początku lat osiemdziesiątych. Połowy dorsza w polskiej Strefie Wyłącznego Rybołówstwa przekraczały wtedy 120 tys. ton rocznie, a śledzia 90 tys. ton. Obecnie wyjątkowo duże są odłowy szprota (105 tys. ton). Warto tu zaznaczyć, że rekordowe połowy wszystkich ryb na Bałtyku przed wojną nie przekraczały 20 tys. ton. Winą za zmniejszenie się w ciągu ostatnich kilku lat liczebności dorsza obarcza się m.in. pogarszające się warunki rozrodu tego gatunku w głębiach bałtyckich. Poza wymienionymi gatunkami odławia się również płastugi, a także w niewielkim procencie ryby łososiowate oraz słodkowodne, jak węgorz i szczupak.

Ryby to jedyne mające wartość gospodarczą zasoby żywe Bałtyku. Są stosunkowo dobrze zbadane i corocznie szacowane przez Morski Instytut Rybacki w Gdyni. Roślin i innych zwierząt nie eksploatuje się. Odłów ryb bałtyckich jest regulowany porozumieniami międzynarodowymi, zawartymi w Konwencji Gdańskiej z 1973 roku. Limity połowowe wyznaczane są przez Międzynarodową Komisję Rybołówstwa Bałtyckiego (International Baltic Sea Fishery Commission IBSFC, organ wykonawczy Konwencji Gdańskiej), której sekretariat mieści się w Warszawie. Określa ona całkowity dopuszczalny zakres połowów na Bałtyku oraz dokonuje podziału limitów połowowych w narodowych strefach rybackich na podstawie przyjętych kryteriów.

OCHRONA EKOSYSTEMU BAŁTYKU
Straty spowodowane spadkiem połowów to tylko jedna ze szkód, jakie pociągnęłyby za sobą biologiczna śmierć Morza Bałtyckiego. Nie wszystkie dają się przeliczyć na pieniądze. Zanieczyszczenie dojść może np. do takiego, poziomu, że niemożliwe, a przynajmniej niebezpieczne dla zdrowia stać się może zażywanie kąpieli w Bałtyku, cuchnące zaś plaże przestaną stanowić atrakcyjne miejsce letniego odpoczynku.

Próby powstrzymania (na drodze międzynarodowych umów dotyczących sposobów eksploatacji Bałtyku) procesu jego biologicznego zamierania były powodowane głównie troską o dobro rybołówstwa. Pierwsze umowy w sprawie łowisk bałtyckich zawarto jeszcze w końcu XIX w. Była to konwencja podpisana prze Danię i Szwecję w 1899 roku, a dotycząca uregulowania rybołówstwa na wodach przyległych do tych państw. W późniejszych latach zawarto wiele podobnych umów w sprawie ochrony poszczególnych gatunków ryb przed przełowieniem i regulacji zagadnień prawnych związanych z eksploatacją żywych zasobów Bałtyku. Żaden jednak z układów nie obowiązywał na całym obszarze Morza Bałtyckiego, nie został podpisany przez wszystkie leżące nad nim państwa i nie dotyczył całości zagadnieniem ochrony morskiego świata ekologicznego przed zniszczeniem.

Obecnie taka konwencja już istnieje. Z inicjatywy Polski w dniach od 4 do 14 września 1973 roku odbyła się w Gdańsku konferencja dyplomatyczna państw bałtyckich. Spotkanie to zakończyło się pełnym sukcesem, uchwalona została i podpisana konwencja o rybołówstwie o ochronie żywych zasobów Morza Bałtyckiego, która po ratyfikowaniu przez wszystkie zainteresowane kraje obowiązuje dziś na całym obszarze Bałtyku, z wyjątkiem wód wewnętrznych.

Uchwalenie i ratyfikowanie konwencji gdańskiej otworzyło drogę dla dalszych międzynarodowych porozumień dotyczących ochrony środowiska morskiego Bałtyku przed wszelkiego rodzaju zanieczyszczeniami. Niebawem po jej podpisaniu podjęte zostały z inicjatywy Finlandii prace zmierzające do przygotowania projektu konwencji regulującej tę sprawę. Gdy projekt taki był gotów, w dniach od 18 do 22 marca 1974 roku w Helsinkach zwołana została nowa konferencja dyplomatyczna państw nadbałtyckich. Także i ta konferencja osiągnęła swój cel. Uchwalono na niej konwencję o ochronie środowiska morskiego Morza Bałtyckiego.

Konwencja ta dotyczy sposobów zabezpieczenia Bałtyk przed zanieczyszczenia wszelkimi niebezpiecznymi i szkodliwymi substancjami pochodzącymi z wszelkich możliwych źródeł. Jest to bardzo istotne, bowiem dotychczasowe umowy międzynarodowe w sprawie ochrony środowiska morskiego regulowały jedynie sprawę usuwania do morza ropy naftowej i jej pochodnych. W myśl postanowień konwencji helsińskiej umawiające się państwa mają obowiązek przedsięwziąć odpowiednie środki, by zminimalizować zanieczyszczenie Bałtyku z lądu. Uzgodniono, iż usunięcie z lądu do morza większych ilości jakichkolwiek substancji szkodliwych wymagać będzie każdorazowo specjalnego zezwolenia władz krajowych. Wszystkie zainteresowane kraje opracują i przyjmą wspólne kryteria wydawania tego rodzaju zezwoleń. Państwa – sygnatariusze konwencji zobowiązane są do oczyszczania ścieków komunalnych i przemysłowych w taki sposób, by przez ich usuwanie do Bałtyku nie następował znaczny spadek zawartości tlenu w jego wodach. Ścieki te nie powinny także pogarszać warunków higienicznych morza, ani też stwarzać zagrożenia epidemiologicznego.

Osobno konwencja poświęca uwagę zapobieganiu zanieczyszczaniu morza ze statków. Chodzi w tym przypadku głównie o ropę naftową i oleje. Tak więc na całym obszarze Bałtyku obowiązuje zakaz usuwania olejów do wody ze wszystkich zbiornikowców umawiających się państw i innych statków o nośności większej niż 400 ton. Podobny zakaz dotyczy szeregu innych szkodliwych substancji (każdy statek przewożący substancje wymienione w tekście konwencji powinien prowadzić dziennik zapisów ładunkowych i dokonywać w nim adnotacji co do sposobu usunięcia ich odpadów). Ścieki z okrętowych urządzeń sanitarnych mają być gromadzone na statkach w zbiornikach przechowujących i następnie usuwane do portowych urządzeń odbiorczych.

Od bezwzględnego stosowania się do tych postanowień konwencja helsińska dopuszcza jednak znamienny wyjątek – nie mają one zastosowania w wypadku, gdy chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa statku lub ratowania życia na morzu.

Dla zapewnienia odnawialności zasobów stosuje się program ochrony ryb. Poprzez wprowadzanie okresów i obwodów ochronnych ogranicza się dostęp do tarlisk i miejsc wzrostu narybku. Natomiast ze środków technicznych stosuje się np. regulację oczek sieci. Podlega temu również moc łowcza statków rybackich, która wzrosła znacznie wskutek wprowadzenia akustycznych metod poszukiwania ryb, a także pojawienia się możliwości łowienia w pobliżu przeszkód na dnie.

Ochrona przyrody Bałtyku jest nowym obowiązkiem, wynikającym z podpisania Konwencji Helsińskiej z 1992 roku. Do lat dziewięćdziesiątych nie dyskutowano tej problematyki, głównie dlatego, że naukowcy nie podnosili tych zagadnień. Prawdopodobnie zaważyło tu przekonanie, iż Bałtyk jest morzem mało atrakcyjnym.

Dopiero Nowa Konwencja Helsińska z 1992 roku podniosła to zagadnienie do rangi zobowiązań państw członkowskich. Utworzono Bałtycki System Obszarów Chronionych (Baltic Sea Protected Areas BSPA), który na Bałtyku obejmuje 62 rejony. Polska zaproponowała najprostszy z możliwych systemów ochrony rozszerzenie istniejących nadmorskich parków narodowych i krajobrazowych o wody przybrzeżne. Aktualnie odbywa się debata nad rozszerzeniem tego systemu o obszary położone na otwartym morzu. Dotychczas tylko administracja Wolińskiego Parku Narodowego zdołała załatwić niezbędne formalności w kraju i odnotować rozszerzenie terytorium Parku w Komisji Helsińskiej. Pozostałe propozycje są w fazie załatwiania odnośnych formalności lub zaledwie rozważań.

Oprócz tworzenia rezerwatów podwodnych, wprowadzane są też inne formy ochrony przyrody, takie jak ochrona pasa brzegowego (o szerokości 100300 m od linii wody w stronę lądu i w stronę morza), ochrona gatunkowa organizmów rzadkich lub ginących (np. łososia dzikiego) oraz zagrożonych siedlisk (np. łąk roślinności podwodnej).

W niektórych przypadkach działalność ochronna prowadzi do odrodzenia się populacji w takim stopniu, że pojawiają się konflikty z innymi użytkownikami morza. Przykładem są kormorany nad Zalewem Wiślanym, które skutecznie konkurują w połowach z rybakami. Poważne trudności notuje się w Finlandii, gdzie foki wyjadają znaczne ilości ryb z sieci rybackich. W obu przypadkach rozważa się zniesienie ochrony tych zwierząt.

Przy okazji nowego podziału administracyjnego Polski warto zastanowić się, jak należy gospodarować na obszarach morskich i nadmorskich. Warto zastanowić się też nad oddaniem części morza we władanie gminom i miastom nadmorskim, które z pewnością potrafiłyby skorzystać z własnych wód morskich, a także lepiej zadbać o ich czystość. Podobne rozwiązania zdają egzamin w Danii, Szwecji i innych krajach.

REFLEKSJE
Skutki naszej codziennej, zwykłej działalności są bardzo groźne dla środowiska. Rzeki zamienione w odpływy ścieków, w dużej części biologicznie obumarłe lub zdegenerowane, cierpliwie oddają swój ładunek morzu. Los trucizn, które budziły jeszcze nasz niepokój, dopóki znajdowały się w rzekach, przestaje nas interesować w momencie, gdy znajdą się one w oceanie. W dość powszechnym mniemaniu otaczający zewsząd Wszechocean jest tak ogromnym zbiornikiem wody słonej, że można do niego wrzucić dowolna ilość śmieci i nie wpłynie to w większym stopniu na panujące w nim warunki. Jest to pogląd niesłuszny i groźny w swych konsekwencjach.

Ocean służy i przypuszczalnie długo jeszcze będzie służyć będzie jako ostateczne miejsce składowania odpadów naszej cywilizacji. Trzeba jednak wielkiego poczucia odpowiedzialności i głębokiej wiedzy, by ingerencja nasza nie spowodowała nieodwracalnych niekorzystnych zmian w środowisku morskim. Ocean jest systemem wzajemnych powiązań i zależności. Jedność tego wielkiego środowiska sprawia, że trujące substancje chemiczne, które umieścimy dziś na przykład na dnie Pacyfiku, mogą po kilkudziesięciu czy nawet kilkuset latach znaleźć się na powierzchni wód o tysiące kilometrów dalej.
Czy dzięki wprowadzeniu w życie konwencji gdańskiej i helsińskiej życie w Bałtyku zostanie uratowane? Należy sądzić, że tak. Wszystkie państwa leżące nad tym morzem wykazały przecież pełne zrozumienie dla szczególnego zagrożenia Bałtyku i dobrą wolę zapobieżenia katastrofie. Nie jest jeszcze za późno. Same jednak zakazy nie wystarczą - konieczny jest dalszy rozwój badań naukowych i podjęcie w oparciu o ich wyniki nie tylko działań, które opóźniłyby śmierć biologiczną Morza Bałtyckiego, lecz również takich, które doprowadziłyby do poprawy panujących w nim warunków. Zadanie to spoczywa w dużym stopniu na nas.

Źródła:

 Szymborscy S i K, „Wszechocean”, Warszawa 1981, Wiedza powszechna,
 Majewski Aleksander, „Oceany i morza”, Warszawa1992, Wydawnictwo PWN,
 Mikulski Zdzisław, „Gospodarka wodna”, Warszawa 1998, Wydawnictwo PWN
 „Encyklopedia Multimedialna PWN – Geografia”.

Podoba się? Tak Nie
Komentarze (3) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:12)

Ciekawa praca, na temat. Niedynym błędem są jej rozmiry, my nauczyciele nie patzxrymy nai ilość tylko na jakość i warto o tym pamiętać...

27.7.2006 (12:12)

uwazam iz praca jest swietna lecz bardziej podchodzi ona pod biologie nizeli pod geografie lecz jest badzo dobrze napisana dlatego dlaje 5 bardzo mi pomogla

27.7.2006 (12:08)

Super praca podejmująca problematykę zanieczyszczenia - bardzo mi pomogla;-)