profil

Nauki tajemne w Polsce w dobie Odrodzenia

poleca 87% 103 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

NAUKI TAJEMNE W POLSCE W DOBIE ODRODZENIA

Nauki tajemne w Polsce w dobie odrodzenia należy podzielić na te, które związane były z szeroko rozumianymi naukami przyrodniczymi i na te, które pozostawały poza ich obrębem, wywołując rozmaite kontrowersje i spory. Do pierwszej grupy zaliczamy przede wszystkim astrologię i częściowo alchemię ? były one przedmiotem oficjalnych wykładów na Uniwersytecie Krakowskim stanowiąc o jego sławie. Do drugiej grupy zalicza się magię (w rzeczywistości jednak rozumianą jako ?magia przyrodnicza? ? magia naturalis), czyli naukę o wpływie i wykorzystywaniu sił duchowych, nekromancję, czyli umiejętność wywoływania duchów zmarłych, kabalistykę, czy pospoliciej wróżbiarstwo, chiromancję i fizjonomikę, czyli umiejętności wróżenia z linii dłoni czy odczytywanie cech charakteru z wyglądu i budowy głowy człowieka, krystalomancję ? umiejętność wróżenia z kryształu, katoptromancję ? wróżenie z powierzchni zwierciadła. Były one uprawiane w tajemnicy, często pod zakazem, uważano je za magię demoniczną.
1.W krakowskiej wszechnicy popularność miały jako oficjalne dyscypliny astrologia i alchemia, uprawiana prawdopodobnie na wydziale lekarskim. Alchemią zajmowali się najczęściej duchowni, co wskazuje, że dziedzinę tę traktowano jako część przyrodoznawstwa (chemia) w oderwaniu od jej magicznego aspektu. Pierwsze wzmianki o badaniach alchemicznych na ziemiach polskich pochodzą z XIII ? XV wieku, zaś w XVI wieku ukazują się w Krakowie słynne dzieła Paracelsusa Praeparationibus i Archidoxae. Paracelsus miał w Polsce, podobnie jak w innych częściach Europy wielu zwolenników (min. Jan Boner z Krakowa, wojewoda sieradzki Olbracht Łaski, Michał Sedziwoj, Jerzy Joachim Retyk), zaś w latach 1554 ? 1557 istniało w Krakowie koło literacko - naukowe zajmujące się badaniami chemicznymi i pozostające pod wpływem nauki Paracelsusa. Pełne dzieła ukazały się dopiero w 1569 roku. Jego wpływ polegał głównie na zainteresowaniu Paracelsusa jatrochemią, czyli nauką o preparowaniu leków i wyjaśnianiu procesów chemicznych zachodzących w organizmie ludzkim. Po raz pierwszy nadany tytuł chemika i alchemika (w 1582 r.) brzmiał aromatarius alchimista dictus, co wskazuje na powiązanie alchemii z farmacją pod wpływem postępowych nauk Paracelsusa. Stąd też tak wielkie rozpowszechnienie się tej dziedziny na Uniwersytecie Krakowskim, słynącym z dobrze postawionego wydziału medycznego.
Alchemia traktowana jako system lekarski miała tez wrogów (np. profesora Andrzeja Grutyńskiego czy bakałarza Stanisława Zawadzkiego), którzy dowodzili nieprzydatności stosowania alchemii, amuletów, klejnotów i zażegnywania w medycynie. Rozpowszechnienie się tej dziedziny w Polsce w XVI i XVII wieku przyczyniło się do zaistnienia szeregu oszustw czy fałszowania i niszczenia metali szlachetnych. Przeciwko tym praktykom występowało duchowieństwo, uzbrojone w bullę papieża Jana XXII z 1317 roku, wyraźnie potępiającą praktyki alchemiczne. Chodziło tu jednak raczej o działanie stojące na pograniczu magii i szalbierstwa, nie zaś o rzeczywiste badania naukowe. Walka z alchemią była o tyle niełatwa, że oddawało się jej wielu duchownych, a do zwolenników zaliczali się nawet królowie Zygmunt August i Zygmunt III Waza. W XV ? wiecznej regule zakonnej ojców bernardynów spotkać można wzmiankę o tym, że zakonnicy zajmujący się chemią powinni wykonywać swoje eksperymenty z dala od kościoła. Z kolei Dominikanie w 1462 roku wskutek nieudanych eksperymentów spalili kilka ulic Krakowa wraz z pałacem biskupim, co zapewne wpłynęło na niechętny stosunek ludzi do praktyk alchemicznych.
Szczególnie mocno występował przeciw alchemii eks ? jezuita Stanisław z gór Poklatecki, który w dziele Pogrom czarnoksięskie potępiał psucie szlachetnych metali, dowodził też, że nie można ze zwykłej siarki i rtęci zrobić złota i srebra, bo do tego potrzebne jest ciepło ?ognia niebieskiego?, które różni się zasadniczo od naturalnego ognia (podobnie argumentował ksiądz Fabian Birkowski w Kazaniu o zbieraniu pieniędzy, gdzie negował w ogóle cel przyrodoznawstwa zmierzającego do poznania rzeczy ukrytych przed ludźmi). Poklatecki usiłował jako jeden z pierwszych w Polsce wytłumaczyć błędy alchemii odwołując się do argumentów racjonalnych, przeczących doktrynie o przemianie metali. Jednocześnie jego ostre wystąpienie przeciw szarlatanom pokazuje, że na przełomie XVI i XVII wieku alchemia stała się przede wszystkim domeną oszukańczych spekulacji, tracąc rangę dziedziny naukowej. Jednocześnie nie można pominąć zasług alchemików, którzy dali podwaliny nowoczesnej chemii. Polscy alchemicy odkryli tlen czy obliczyli ilościowy skład amalgatu złota.
2.Astrologia jako nauka od swoich początków posiadała piętno sztuki złej demonicznej ? ojcowie kościoła uważali, że to demony pomagają ludziom w badaniach gwiazd, zaś wcześniej cesarze rzymscy (np. Tyberiusz w I wieku) wypędzali ich z Rzymu. W dobie renesansu doznała ona rehabilitacji w stosunku do czasów średniowiecza, gdzie astrologów potępiano na równi z czarodziejami i nekromantami. Nie zmienia to faktu jej wcześniejszej ogromnej popularności ? posądzano papieża Sylwestra II (X/XI wiek), że dzięki magii astrologicznej zdobył swoje stanowisko (patrz Srebrne orły Teodora Parnickiego ? powieść), zaś obliczeniami astrologicznymi zajmowali się min. Roger Bacon, Albert Wielki i Jan z Toledo. Status astrologa był poważany na równi z lekarzem, prawie każdy monarcha posiadał nadwornych astrologów, u których zasięgał rady.
Według słynnego astrologa polskiego Jana Latosa, który napisał w 1595 roku prognostyk dla cesarza Rudolfa II astrologia była nauką boską i posiadała zasadniczo cztery części. Jedną z nich była nauka o ?postanowieniu świata wszystkiego?, czyli o tak ważnych sprawach jak początki i rozwój państw, o wojnach, nieszczęściach i zdarzeniach dotykających całe narody. Następnie astrologia zajmowała się przepowiadaniem pogody i katastrof żywiołowych, co silnie związane było z losami ludzi. Wreszcie badała ona losy pojedynczych ludzi i na koniec określała najlepsze terminy na podejmowanie różnych działań i prac.
W Polsce słynnym na całą Europę ośrodkiem astrologii stał się Uniwersytet Krakowski, gdzie oficjalnie wykładano ją już od 1423 roku, zaś w 1459 z fundacji profesora Marcina z Przemyśla zwanego Królem powołano katedrę astrologii. Do końca XV wieku istniały odrębne katedry astronomii i astrologii, co może świadczyć pozytywnie o randze tej dziedziny. Pierwsze pokolenie wychowanków uczelni to astrologowie służący na dworach całej Europy (np. Marcin Bylica z Olkusza), dopiero na początku XVI wieku krakowscy astrolodzy poświęcają się pracy pedagogicznej i naukowej przy uniwersytecie. Do najwybitniejszych spośród nich zaliczyć należy Jana z Głogowa (Głogowczyk), Wojciecha z Brudzewa, Wojciecha z Pniew, Michała Falkenera z Wrocławia, Stanisława Bylicę z Olkusza. Głogowczyk miał przepowiedzieć w oparciu o gwiazdy, że ?pojawi się na świecie czarny zakonnik, który na Kościół katolicki sprowadzi wielkie zamieszanie? ? chodzi tu o Marcina Lutra. Z kolei Kasper Goski ogłosił w 1571 roku, tuż przed bitwą morską pod Lepanto, wielkie zwycięstwo chrześcijan nad Turkami, za co otrzymał od wdzięcznych Wenecjan miedziany posąg i roczną pensję w wysokości 300 dukatów.
Szkoła krakowska do końca XV wieku posiadała ?międzynarodowe? znaczenie w dziedzinie astrologii, tracąc je stopniowo na rzecz uczonych niemieckich i wiedeńskiego ośrodka badań matematyczno ? astronomiczno ? astrologicznych. Ponowne założenie katedry astrologii dokonało się na mocy fundacji Macieja z Miechowa w 1522 roku. Czteroletni program kształcenia obejmował czytanie przez trzy lata Czworoksiągu astronomicznego i Centiloquium Ptolemeusza oraz dzieł uczonych hiszpańskich, później zaś czytano Almagest Ptolemeusza. Zajęciem uczonych astrologów obok badań naukowych było opracowywanie kalendarzy, prognostyków i horoskopów, na które było wysokie zapotrzebowanie. O roli astrologów w Polsce, w dobie odrodzenia może zaświadczyć ich pozycja na dworach królewskich. Już Kazimierz Wielki zatrudniał astrologa, a w 1464 roku Kazimierz Jagiellończyk zatrudnił jako astrologa Piotra Gaszowca. Zygmunt August liczył się z opiniami tych ludzi ? za radą profesora Piotra Proboszczowicza król przesunął dwa razy termin koronacji Katarzyny Austriackiej w 1553 roku i otrzymał od niego informację o śmierci w 72 roku bez określenia, czy jest to data kalendarzowa czy wiek monarchy. Przepowiednia sprawdziła się o tyle, że Zygmunt August zmarł w roku 1572. Z kolei astrolog Marcin Fox przepowiedział władcy śmierć w 1552 ? miał wtedy miejsce wypadek z salwami honorowymi, z których jedna zabiła człowieka stojącego tuż przy królu. W XVI wieku na dworze Henryka Walezego służył wybitny lekarz i astrolog Jerzy Joachim Retyk.
Dość dobrze atmosferę związaną z astrologią i czarami oddaje sytuacja na dworze króla Stefana Batorego i związanego z nim wojewody sieradzkiego Olbrachta Łaskiego. Łaski podjął wichrzycielski plan zdobycia korony polskiej na drodze czarów i nauk tajemnych. Jego ważniejszą akcją było udanie się do Anglii, gdzie kontaktował się ze słynnym uczonym, filozofem, magikiem, krystalomantą i nekromantą Johnem Dee i jego medium, Edwardem Kelleyem. Łaski potrzebował pieniędzy na przeprowadzenie swoich planów i dlatego naciskał na obu magów, aby zdobyli sekret wytwarzania złota. Po uzyskaniu zapewnienia o zdobyciu tronu i sekretu produkcji złota (a także porady w sprawie podagry) Łaski przeniósł się z Anglikami do Polski w lutym 1583 r. W Krakowie magików przyjmował król Batory, któremu ukazali oni anioły w postaci kobiet i które miały nakłaniać króla do podjęcia wielkiej akcji przeciw niewiernym. Ostatecznie Batory zorientował się, że Dee podszywając się pod miano posłańca bożego usiłował nakłonić go do stworzenia ligi skierowanej przeciw Turcji i Francji, która największe korzyści dawałaby Anglii i Rzeszy Niemieckiej. Ostatecznie Anglicy odwiedzili jeszcze dwór praski Rudolfa II i dotrzymawszy sowite wynagrodzenie wrócili do Anglii. Dee zmarł w 1608 popadając coraz bardziej w mistycyzm, zaś Kelley wiódł żywot awanturnika i zginął tajemniczo w Pradze. Z kolei Łaski straciwszy cały majątek na swoje chorobliwe plany polityczne zmarł w zapomnieniu niczego nie osiągnąwszy.
Stopniowy spadek autorytetu astrologii polegał na traktowaniu jej jako formy czarów i magii. Jak pokazuje powyższy przykład pod płaszczem sztuk magicznych usiłowano niejednokrotnie przemycać różne interesy, co powodowało, że coraz częściej była ona postrzegana jako szarlataneria. Jako jeden z nielicznych występował przeciw astrologii Grzegorz z Sanoka, wybitny humanista negujący prawdziwość objawień zapisanych gwiazdach. Coraz częściej traktowano astrologów jako zręcznych magów, przydatnych do wykrywania przestępców, czy poszukiwania zagubionych rzeczy. Nie bez znaczenia był tu także ostry opór kościoła, który przeciwstawiał się astrologii na równi z magią.
3.Do innych sztuk mantycznych (czyli służących do przepowiadania przyszłości) rozwijających się w Polsce doby odrodzenia można zaliczyć te, które były zakazane i nie posiadały związku z naukami przyrodniczymi. Ich mniejszy rozwój wynikał z tego, że jako sztuki odległe od przyrodoznawstwa nie mogły się cieszyć nawet taką okresową popularnością jak astrologia i alchemia, które można było uprawiać pod pozorem zajmowania się astronomią i medycyną.
Katoptromancja znana już w starożytnym Egipcie polegała na wykorzystywaniu zwierciadeł do przepowiadania przyszłości, czy do komunikowania się z duchami. Wierzono, że dzięki zwierciadłom i kryształom krystalomancja) dusza uzyskuje taki stopień koncentracji, który pozwalał jej na komunikowanie się bezpośrednio z siłami kosmicznymi. Nawet poważany skądinąd Paracelsus wierzył, że odbicia lustrzane są rzeczywistymi postaciami i przywiązywał dużą wagę do wpływów gwizd na losy ludzkie. Stworzył system głoszący istnienie służebnych duchów Flaga, które należy zmusić do posłuszeństwa odpowiednimi zabiegami nekromanckimi. Według innych informacji zwierciadeł u8żywano do poszukiwania ukrytych skarbów, ród metali, a praktykę tę stosowali czarnoksiężnicy. Wywoływanie duchów Flaga czy wręcz diabła Farela wskazuje na bezpośrednie związki katoptromancji z nekromancją i demonologią.
Do Polski metody wróżenia ze zwierciadeł i kryształów przywędrowały z Niemiec. Najdawniejszym zachowanym podręcznikiem krystalomancji jest Modlitewnik Władysława Warneńczyka z początku XV wieku. Pomimo działań inkwizycji dokument ten zachował się ze względu na to, że służył jako modlitewnik i należał do władcy. Zwierciadło wykorzystywano powszechnie do celów wróżbiarskich, magicznych, do przeprowadzania zaklęć miłosnych czy wykrywania przestępstw. Charakterystyczne jest to, że rzadko katoptromancją zajmował się prosty lud.
O stosunkowo dużym rozpowszechnieniu tych praktyk magicznych w środowisku związanym z akademią krakowską wskazują notatki zawarte w Aktach rektorskich, gdzie widnieje wykaz procesów toczonych przeciw żakom zajmującym się nimi. Z akt tych wynika również, że chiromancja i fizjonomika należały do dziedzin nauk tajemnych karanych i zabronionych. Powszechnie uważano, że odczytywanie przyszłości z linii dłoni i charakteru z wyglądu ciała ma ścisły związek z astrologią. Dziedzinom tym w 1507 r poświęcił teoretyczną rozprawę Jan Głogowczyk, było to dzieło Computus chirometralis, zaś w 1518 tenże autor wydał dzieło Phisionomia. Z kolei pierwszy podręcznik przeznaczony dla szerokich rzesz adeptów chiromancji ukazał się na początku XVII wieku ? było to dzieło J. Kalkowskiego z Gwoźdźca Choromancja albo praktykowanie z rąk człowieczych z starych filozofów i nowych innych autorów pilnie i porządnie zebrane.
4.Magia jako kolejna popularna dziedzina nauk tajemnych w dawnej Polsce przywędrowała do kraju z Włoch, gdzie była szczególnie rozpowszechniona. Najdokładniej praktyki magiczne opisuje dzieło wydane w Krakowie 1637r. Thesaurus magicus domesticus. Uderzające jest w tym tekście zadziwiające połączenie magii z praktykami chrześcijańskimi. Wg. anonimowego autora jedynie dobry katolik może być dobrym magiem, tuż przed swoimi czarami winien on pomodlić się i na piersiach wypisać sobie gołębią krwią imiona ewangelistów. Dalej zaleca on, aby podejmować czary tylko za zgodą księdza (!) i za jego upoważnieniem, aby w ten sposób naprzód uzyskać rozgrzeszenie w przypadku przebrania miary. Wynika z tego, że w tamtych czasach kontakty z demonami uważano za część normalnego życia pobożnego chrześcijanina, a profity uzyskiwane z ich posługi mogły nawet służyć nauce chrześcijańskiej. Najstarszym zabytkiem piśmienniczym poświęconym demonologii w Polsce jest łaciński traktat Erazma Witelona De natura daemonum z XIII wieku. Praktyki czarnoksięskie opisuje też dzieło Katalog myśli cystersa Rudolfa z klasztoru w Rudach koło Raciborza. Szczególnie dużo informacji zawiera kompilacyjne (nieoryginalne) dzieło Postępek prawa czartowskiego przeciw rodzajowi ludzkiemu, opublikowane w 1570 r. w Brześciu Litewskim. Jest ono złożone z trzech części, w których kolejno opisuje się dzieje życia i grzechu Adama i Ewy, właściwy ?proces? szatanów przeciw ludzkości i omówienie różnych gałęzi sztuki czarnoksięskiej i funkcji poszczególnych demonów. Jego kontynuacją było dzieło Sejm piekielny straszliwy i examen książęcia piekielnego powstałe około roku 1615 dzięki jakiemuś żakowi krakowskiemu. Jest to utwór utrzymany w stylistyce jarmarcznej literatury sowizdrzalskiej i opowiada o sejmie, na którym Lucyfer odbiera sprawozdanie od rozesłanych przez siebie czartów. Cieszyło się ono dużą popularnością i było wznawiane (np. w 1622).
Niektórzy badacze uznają, że w Krakowie istniała oficjalna szkoła magii, na co wskazywałaby też wzmianka z Dworzanina polskiego (1566) Łukasza Górnickiego, gdzie jeden ze zwolenników tej sztuki żałuje, że się nie urodził w czasach, gdy ją jawnie w szkołach uczono. Podobne szkoły istniały na uniwersytetach w Salamance i Toledo. Wspomniane Akta rektorskie wymieniają szereg spraw związanych z uprawianiem magii i mówią o skandalu z roku 1579, jaki wybuchnął po wykryciu grupy studentów zajmujących się ?sztuką diabelską?. Być może z praktykami magicznymi związek miało literackie towarzystwo założone w Krakowie przez Konrada Celtisa (schyłek XV w) Sodalitas Litteraria Vistulana, jako że Celtis często w swojej poezji wspomina o sztukach tajemnych.
Magią zajmowały się także osoby duchowne, jak np. Jan Dziaduski, biskup przemyski od 1545 r., któremu Stanisław Orzechowski zarzucał zainteresowanie i chwalenie głośnego ówcześnie podręcznika magii tzw. Claviula Salomonis. Magię zwalczał aktywnie wspomniany już Stanisław Poklatecki w dziele Pogrom czarnoksięskie błędy, który z jednej strony uważał zjawy nekromanckie za zwidy i halucynacje, z drugiej zaś za dzieło szatana. Głośny był także Młot na czarownice (1614) Sprengera i Institorisa, a w polskim wydaniu, w dołączonej rozprawie, dominikanin Jan Nider dowodził, że dusze zmarłych nie mogą się ludziom pokazywać. Z kolei anonimowy autor Czarownicy powołanej wydanej w Poznaniu w 1639 wymienia szereg zajęć, którym oddawali się magowie i czarownice. Do najważniejszych należało przygotowywanie napojów miłosnych, przepowiadanie i wróżenie, odczynianie uroków, zaklinanie zbroi rycerskich, wykrywanie złoczyńców, czy też działania negatywne, jak sprowadzanie gradów, burz i niszczenie zasiewów, wywoływanie chorób, wprowadzanie zamętu (np. spalona na stosie w Poznaniu w 1544 roku Dorota Gniećkowa oskarżona była o ?skażanie?, czyli psucie piwa czy ?ostudzanie? niewiast do mężczyzn). Dzieło to jest o tyle ważne, że stanowi ono jedną z nielicznych prób w owych czasach trzeźwego spojrzenia na sprawę czarownic. Trzeźwo odróżnia się tutaj zabobon od czarów i choć traktuje się jako pokrewne, to zabobon niesłusznie staje się odstawą oskarżenia. Autor zaleca umiar w formułowaniu zarzutów, poleca aby rzekomej czarownicy dać czas na przygotowanie obrony a nawet przydzielić obrońcę. Szczególnie ostro występował on przeciw zwyczajowi pławienia czarownic i poddawania ich torturom.
Często czarownice do swoich praktyk wykorzystywały przedmioty kościelne: monstrancje, hostie, krzyże, wodę święconą, a nawet kości ludzkie, rdzę z dzwonów, wosk ze świec kościelnych czy mech z dachów kościołów. Pomimo tępienia praktyk magicznych w Polsce stosunkowo mało jest wzmianek o tragicznym końcu osób zajmujących się nimi, co stało w jaskrawej sprzeczności z pogromami czarownic mającymi miejsce w całej Europie. Do wyjątków w Polsce należą wzmianki o paktach z diabłem (np. płocki proces z 1524 Jakuba Czaba, oskarżonego o odprawianie mszy na cześć diabła), natomiast na Zachodzie protokoły procesów roją się od takich wzmianek.
Sprawy o czary były najczęściej rozpatrywane przez sądy biskupie, nigdy zaś przez sądy inkwizycyjne. Procedura ścigania czarownic wszczynana była na podstawie złożenia zwykłej skargi na podejrzaną osobę i w XVI wieku obejmowała dość często w trakcie procesów tortury fizyczne dla wymuszenia zeznań. Sądy świeckie poddawały czarownice próbom: szpilkowej, wody, łez, ognia i wagi. Według dzieła Porządki sądów miejskich z 1618 zeznania uzyskiwano laniem wody, octu lub wrzącego oleju do gardła ofiary, smarowaniem gorejącą smołą lub słonina, przykładaniem do pępka myszy, szerszeni lub innych jadowitych stworzeń, lub szarpaniem ciała rozpalonymi w ogniu kleszczami. Trzeba jednak podkreślić, że na ziemiach polskich najczęściej procesy o czary kończyły się zaprzeczeniem przez oskarżonego zarzucanych mu rzeczy i złożeniem przez niego uroczystej przysięgi o wstrzymywaniu się od czarów. Stosunkowo mało jest też wzmianek o wykonanych karach śmierci na osobach zajmujących się czarami i magią, choć zdarzały się przypadki śmierci podejrzanych w trakcie okrutnych przesłuchań. Definitywne zakończenie procesów o czary w Polsce nastąpiło dopiero wskutek uchwały sejmu z 1776 r. na wniosek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Praca własna - 2002 r.
tad7326
[email protected]

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 16 minut

Teksty kultury