profil

List Doroty Kochanowskiej do siostry po śmierci Urszulki.

poleca 86% 102 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Czarnolas, 26 maj 1579 r.

Najdroższa Elżbieto!

Wydarzyła się rzecz niebywała, a zarazem tragiczna. Urszulka umarłą! Moja najukochańsza córeczka, przyszła poetka i artystka nie żyje.
Stało się to tak nagle! Zeszłego czwartku o północy odeszła na zawsze. Ciągle mam przed oczami obraz małej, kiedy leżała już martwa. Wyglądała bardzo niewinnie. Złociste loczki opadały na jej bladą twarzyczkę, a biała sukienka lśniła w blasku księżyca. Nie ma nic gorszego od widoku nieżywego dziecka. Gdy na to patrzyłam, ogarnął mnie smutek i przeażenie. Przypomniałam sobie najpiękniejsze chwile mojego życia spędzone w Czarnolesie. Wszystkie wspomnienia wiązały się z Urszulką. Roześmiana dziewczynka o rumianych policzkach. Zwiedziła każdy kąt naszego domu. Nie potrafiła usiedzieć w miejscu Tańczyła i śpiewała, kiedy Jan grał na lutni. Gdy zapadał zmierzch, nie chciała iść do łóżka. Posiadała w sobie tyle energii! Miała zdumiewający apetyt, piła dużo mleka, jednak najbardziej lubiła świeżutki chleb, który piekłam każdej soboty. Uśmiecham się na samą myśl o tych wspomnieniach, tylko one mi pozostały. Często wchodzę do jej małego pokoiku i przeglądam zabawki, sukienki, wstążki. Bywają chwilee, gdy zasiadając w ogrodzie, szukam mojego skarba.
Elżbieto, to już nie jest ten sam dom. Został tylko budynek bez duszy. Każdego wieczoru zasiadam na ganku i wpatruję się w pustą przestrzeń. Wzrokiem szukam Urszulki. Na próżno.
Liczę, że zrozumiesz moje rozdarcie po stracie dziecka. Wszyscy jesteśmy pogrążeni w żałobie. Czy nie zechciałabyś do nas przyjechać. Bardzo potrzebuję pomocy, nie radzę sobie z obowiązkami. Proszę o szybką odpowiedź.

Całuję,

Dorota.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 1 minuta