profil

Jakiej wiedzy o człowieku dostarczyły Ci poznane utwory literackie z XX-lecia międzywojennego.

poleca 85% 1088 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

XX wiek sprawił, że kryteria oceny człowieka jakimi kierowano się w poprzednich epokach nie wystarczały. Rozwój zupełnie nowej gałęzi nauki – psychologii, wydarzenia poli-tyczne i społeczne nakazywały widzieć go „głębiej” i „szerzej”. Zaczęto postrzegać go jako jednostkę z perspektywy właśnie psychologicznej, egzystencjalnej i historycznej. Człowiek to nie tylko istota społeczna, która powinna jedynie podporządkować się rozkazom grupy. To także indywidualność różniąca się od innych wieloma czynnikami. Na pewno musi wybierać i nie dotyczy to tylko codziennych czynności, ale sięga głębiej – to wybory moralne, egzysten-cjalne czy polityczne. Tak więc pojawiają się w dwudziestoleciu międzywojennym bohatero-wie wątpiący, sceptyczni, zagubieni, uwikłani w różnego rodzaju układy. Jawi się tu gorzka prawda o człowieku - uciekając od jednych schematów popadamy w drugie, musimy poddać się zasadom ogólnie przyjętym, a więc nasza indywidualność jest zagrożona. Ziembiewicz, Józio K. , Cezary Baryka to nowi bohaterowie literaccy. Mimo że każdy z nich jest kreowany nieco inaczej, to niewątpliwie wszyscy stoją przed jakimś ważnym wyborem, przeżywają za-łamania, uczą się po prostu życia.

Ziembiewicz, bohater „Granicy”, to postać wielowymiarowa. W tej powieści Nałkow-ska postawiła istotne pytanie dotyczące człowieka, jego natury i egzystencji. Aby uzyskać odpowiedź w miarę pełną i przekonującą starała się rozważyć życie człowieka w całości. Za punkt wyjścia wzięła moment, gdy zostało ono nieodwołalnie zamknięte śmiercią. Stąd na początku utworu taka refleksja:
„Umiera się w byle jakim miejscu życia. I dziej człowieka zawarte między urodzeniem jego a śmiercią wyglądają niekiedy, jak nonsens (...). Śmierć nieraz chwyta człowieka inflagranti, za nim zdążył przedsięwziąć jakiekolwiek środki ostrożności. Najbardziej logiczny plan życia, najściślej wyprowadzona formuła jego wartości rozpada się nagle, gdy ujawniona zostaje ostatnia niewiadoma.”
Powstaje pytanie: jak przedstawia się stosunek racji głównego bohatera powieści (jego samo-usprawiedliwień, ocen własnego postępowania) do racji zbiorowości, która go otacza? Aby znaleźć na nie odpowiedź, pisarka podejmuje rekonstrukcję życia Zenona, sięgając do jego dzieciństwa. Już tu zauważamy brak równowagi pomiędzy prawdą własną a prawdą spo-łeczną. Autorka pokazuje, jak nietrwałe i mało znaczące jest własne mniemanie jednostki. Opinia w społeczności jest trwalsza, a wiec istotniejsza. Zenon Ziembiewicz łatwo usprawie-dliwia swoje postępowanie tworząc fikcyjny obraz swego życia. Jest przeświadczony, że jego romans i uwiedzenie Justyny nie miały charakteru pospolitego oszustwa. Prawdą jest, że Ze-non dziedziczy po rodzicach pewne cechy, że na jego światopogląd wpływa panujący w Bo-leborzy szlachecki sposób myślenia, że jego nawyki są kształtowane przez panującą tam oby-czajowość. Prawdą jest i to, że wciągnięty został w tryby potężnej machiny administracji pań-stwowej. Postawiony przed dylematem przerwania, na skutek braku środków materialnych, nauki w paryskiej uczelni, podejmuje, jako publicysta współpracę z „Niwą”. Za cenę pew-nych niedopowiedzeń w artykułach, które są zaprzeczenie jego ideałów, otrzymuje honora-rium – stypendium, dzięki któremu bez większego trudu uzyskuje dyplom. Wreszcie otrzymu-je stanowisko naczelnego „Niwy”. Z kolei kilka rzekomo „tymczasowych” ustępstw na rzecz sfer arystokratyczno-ziemiańskich, narzeczeństwo z pasierbicą ministra Niewieskiego czynią go prezydentem prowincjonalnego miasteczka. Nałkowska ukazała proces zaprzedawania się uczciwego we własnym mniemaniu i bez wątpienia wrażliwego człowieka. Ziembiewicz stwarzał na poczekaniu teorie i samousprawiedliwienia, które kreowały fałszywy obraz jego osoby. Zenon wmawia sobie pogląd, że Polska to kraj o wyjątkowym statusie, gdzie zmiany mogą przebiegać bezkonfliktowo. Stąd próbuje tworzyć koncepcje rozwiązywanie problemów społecznych w drodze działań filantropijnych: budową domów robotniczych, zakładaniem pijalni mleka. Niestety tak wielkie plany są w konflikcie z rzeczywistością (brak sprzymierzeńców i kredytów).

Zenon Ziembiewicz został ukazany, jako człowiek posiadający prawo wyboru, jako człowiek decydujący w znacznej mierze o swoim losie, o drodze życiowej, o formie kariery. Końcowe fragmenty powieści pokazują, jaką cenę ponosi jednostka odpowiedzialna moralnie i politycznie za los tych którzy zginęli podczas manifestacji. Stad wyłania się jeszcze jedna prawda: nie tylko czyn mówi o człowieku, lecz także milcząca aprobata tego czynu, zgoda.

W następnym utworze – „Ferdydurke” Gombrowicza wykreowana zostaje postać Jó-zia K., człowieka żyjącego w pewnych schematach narzuconych przez ogół. Musi on odgry-wać pewną rolę wśród innych ludzi. Nasuwa się pytanie czy prawda o człowieku da się spro-wadzić do tego, kim jest w otoczeniu, jakie zajmuje miejsce wśród innych, jakim go wreszcie widzą inni ludzie. Czy nie daje o sobie znać jakaś inna istota tkwiąca w nim samym, skłonna łamać normy dobrego wychowania, przyzwoitości moralnego kodeksu. W powieści zostaje ujawniona prawda iż obraz człowieka wykreowany przez otoczenie jest fałszywy. Próbując się dostosować do pewnych zasad przyjętych przez społeczeństwo człowiek staje się śmiesz-ny. Zaczyna naśladować kogoś kim nie jest, zaczyna udawać przed innymi, a wreszcie przed samym sobą. Mimo swego wieku (30 lat), Józio staje się uczniem i ulega pewnym zasadom środowiskowym, podporządkowuje się schematom szkolnej pedagogiki. Nauczyciele narzucają tu wzory myślenia, uczniowie zaś ze swej strony demonstrują swoją przekorę i niedojrzałość. Jedni i drudzy „odgrywają role”: nauczyciele – belfra, uczniowie – niesfornego, złośliwego dziecka. Środowisko kulturowe, jakim jest szkoła, narzuca ludziom formy osobowości, wskazuje ich miejsce w życiu zbiorowym, przekształca ich równocześnie w marionetki. Wpędzenie w dzieciństwo Józia ma być skuteczniejsze, jeśli kontrola jego zachowania będzie obejmowała godziny pozaszkolne, dlatego zostaje umieszczony przez profesora w rodzinie Młodziaków. Tu także musi podporządkować się pewnym wzorom obyczajowym. Chodzi tu o „nowoczesność” rozumianą jako kult „postępu”, praktycznego myślenia, swobody obyczajowej naturalności i wszystkich form towarzyskich jakie wytworzyła cywilizacja naszego wieku. Jednak tak pojmowane pojęcia stają się również schematem towarzyskim, wzorem młodości, wszystko jest tu udawane. Kiedy Józio dostrzega, że wpędzanie jednostki w formę jest powszechne, zaczyna aktywnie brać udział w tej grze. Sam próbuje narzucić innym odpowiednie zachowania i tu pojawia się możliwość kierowania sytuacją, a więc innymi ludźmi. Pojawia się pytanie: po co to bohater czyni? „Kształt narzucony przez otoczenie czyni człowieka zależnym od gustów i mód otoczenia”, a więc odbiera mu wolność, odbiera mu możliwość bycie takim, jakim chciałby być. Z powieści wyłania się prawda, że człowiek, który chce być sobą musi o to walczyć, musi przeciwstawić się narzuconym mu wzorom. Kiedy rozpozna mechanizmy, jakie rządzą otoczeniem powstaje możliwość kierowaniem ludźmi. I w ten sposób uzyskuje władzę nad nimi wskazując, jakie są następstwa wynikające z przybranych ról. Panujemy nad otoczeniem w chwili, kiedy innych wbijamy w schematy (gęba), a sami pozostajemy z boku.

Cezary Baryka osadzony jest w konkretnych realiach historycznych. To młody człowiek, któremu przyszło żyć w ciekawych czasach i je kształtować. Jest to postać żyjąca, przeżywająca rozterki, rozczarowania namiętności. Cezary od samego początku buntuje się przeciwko narzuconym ideałom. Tak postawa zmusza bohatera do podejmowania wielu wyborów. 17 letni Baryka, mieszkając w Baku z matką jest zauroczony wcielaniem na jego oczach ideałów równości i sprawiedliwości. Nie zdaje on sobie jednak sprawy z prawdziwego oblicza przewrotu bolszewickiego. Dojrzewanie jego świadomości przyśpiesza śmierć matki. W jakiś czas po tym Cezary spotyka ojca, który opowiada mu o polskich „szklanych domach”. Chłopak jest tym zafascynowany. Jednak po dotarciu do ojczystego kraju młody człowiek przeżywa zawód.:
„Gdzie twoje szklane domy?”
Będąc w Polsce zgłasza się do Gajowca – urzędnika państwowego, a także spotyka Lulka – - zwolennika komunizmu. Bohaterowie ci mają dwie odmienne wizje przyszłego państwa polskiego. Baryka staje tutaj przed kolejnym wyborem. Rozdarty wątpliwościami ideowymi, poddany wpływom Gajowce, z jednej strony, propagandzie komunistycznej z drugiej, zbun-towany i poszukujący oparcia dla swoich marzeń o nowym ładzie społecznym, młodzieniec przeżywa także dramaty osobiste. Podczas spotkania z Laurą w ogrodzie Saskim dowiaduje się, że swoim zachowaniem w Leńcu zmusił ją do przyśpieszenia ślubu, którego chciała unik-nąć. Cezary zdaje sobie wówczas sprawę, że jego wielkie uczucie kończy się nieodwracalną przegraną. Znamienna jest ostatnia scena powieści. Cezary Baryka idzie samotnie na czele manifestacji robotniczej zmierzającej na Belweder. Scena ta jest wyrazem samotnego buntu przeciw wszelkiej niesprawiedliwości i cierpieniu, pogłębionego dramatu osobistego. Bunt ten towarzyszył Baryce przez całe życie. Przez ten okres kierowała nim idea naprawy świata, uczynienia go lepszym. Skutkiem tego były niejednokrotne rozterki młodego człowieka. Ce-zary ze swoimi wartościami wybijał się ponad społeczeństwo, więc jego wszelkie działanie było skazane na niepowodzenie.

Każdy z tych bohaterów prezentuje swoją postawą, dylematy człowieka XX wieku. Wiedza o nich nie jest raz na zawsze dana. Autorzy – kreatorzy tych postaci pozostawiają wiele pytań bez odpowiedzi. Pewne jest to, że żyjemy w grupie i jesteśmy zdeterminowani przez zasady, którymi się one kierują. Wszelkie próby wybicia się ponad społeczność kończą się niepowodzeniem – przykład Józia K. , który czuje się osaczony i zamknięty w pewnych ramach egzystencjalnych i moralnych. Również Cezary Baryka, który na początku wydaje się mieć wiele możliwości, w konsekwencji musi ulec naciskom świata zewnętrznego. Ziembie-wicz to człowiek, który postrzega siebie tylko z własnej perspektyw, a ocenia – według wła-snych kryteriów moralnych. „Jesteśmy takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my sami...” – mówi Nałkowska i trudno temu zaprzeczyć patrząc na losy i konsekwencje wybo-rów bohaterów (Józio K. Czy Z. Ziembiewicz). Cokolwiek bohaterowie by nie zrobili, ja-kichkolwiek prób nie podjęli, to i tak dochodzą do wniosku, że masy społeczne (czy to wi-dziane z perspektywy etycznej czy politycznej) mają decydujący głos w ocenie człowieka ja-ko jednostki. Na pewno nie jest to optymistyczna opinia, ale sprawdzi się ona w dalszej przy-szłości, kiedy to pojedyncze egzystencje zupełnie przestaną się liczyć.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 8 minut

Teksty kultury