profil

Wywiad z Giaurem.

drukuj
poleca 85% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

D: Jest Pan głównym bohaterem powieści Georga Byrona, pt: „Giaur”. Jest to powieść typowo romantyczna, czy może Pan w paru zdaniach opowiedzieć czytelnikom Pańskim o stosunku do miłości?
G: Miłość często drogę znajdzie
Tam nawet, kędy głodny zwierz nie znajdzie,
A miłość taka, śmiała na przygody,
Czyżli miała zostać bez nagrody?
Gdzie? kiedy? Po cóż mam głosić przed światem?-
Byłem szczęśliwy w miłości- dość na tem.
D: Leila, jedna z żon Hassana, była zaprzyjaźniona z panem, co zesłało na nią śmierć, czy łączyła Ją z Panem jakaś bliższa znajomość, specyficzne uczucie?
G: Kochałem, (....) o, nie ubóstwiałem-
Lecz to są słowa, słowo często kłamie-
Ja miłość moja czynem pokazałem:
Przypatrz się rdzawej na tym mieczu plamie,
To krew jest dawna, dotąd się nie starła,
Przelana dla tej, co dla mnie umarła.
D: Czy może Pan przybliżyć czytelnikom więcej informacji o tajemniczej śmierci Leili?
G: Ona umarła- jak?- o to nie pytaj,
Jeśli śmiesz, sam(a) to odgadnij, wyczytaj,
Bo tu wyryte noszę na mym czole,
Kaima pisamem- me zbrodnie i bole.
Ale mnie nie klnij- posłuchaj- ja byłem
Przyczyna śmierci- lecz nie ja zabiłem.
D: Skoro nie Pan zabił dziewczynę, to, kogo możemy uważać za potencjalnego mordercę? Przypomnijmy, iż ma pan na sumieniu morderstwo męża Leili- Hassana.
G: On zginął słusznie- zrządzeniem wyroków,
On wiedział o tym od swoich proroków,
(....)
Zginął śród bitwy, zgiełku i hałasu,
Raz tylko wezwać Machometa zdołał
Raz tylko w niebo o pomste zawołał.
Poznał mnie w tłumie, lecieliśmy cwałem,
On poległ- długo nad leżącym stałem
I duszy jego ujścia pilnowałem.
Konał jak tygrys pokłuty od szwaczy,
Lecz nie czół tego, co ja czuję- rozpaczy!
D: Przyznał się Pan do zamachu na Hassana, lecz dementuje Pan pogłoski o popełnieniu mordu na dziewczynie, kogo więc posądza Pan o zabójstwo ukochanej?
G: [Hassanowi] niewierna była- więc on ją pochował-
Mnie była wierną- jam do zamordował.
Choć śmierć jej była zasłużona karą,
Lecz jej niewierność była dla mnie wiarą,
Bo mnie oddała serce, skarb sieroty,
Jedyny, którym nie żądzą despoty.
D: Czy uważa Pan, że mógłby zapobiec tragedii?
G: AH! Późnom przybył, nie mogłem jej zbawić,
Mogłem jej tylko małą ulgę sprawić,
Mogłem w ślad za nią jej wroga wyprawić.
Jego śmierć lekka- ale jej męczeństwo
D: Czy obwinia się Pan o śmierć dziewczyny?
G: I jej nie było- a jam z nią nie zginął!
Żyłem, lecz ból mi oddychać nie dawał,
Wąż pierś mą ścisnął serce me obwinął,
Myśli me kąsał i zemstą napawał.
D: Bardzo cierpi Pan, po śmierci Leili, czy pogodził się Pan już z utratą ukochanej?
Wszystko, co czułem i co dokonałem,
Jeśli to oznakiem kochania, kochałem!
Nie wiem, co wzdychać i skargo wywierać,
Wiem, jak wzajemność zyskać i umierać.
Umre, lecz pierwszej rozkoszy uzyłem,
Niech, co chce będzie- szczęśliwy już byłem.
Mamże klnąć losom?- jam sprawca mej doli,
Dziś wrócić mi dawne trudy i rozkosze,
Jak chciałem cierpieć, nie zmieniłem woli,
Dziś wrócić mi dawne trudy i rozkosze,
Jam gotów znosić, co zniosłem, co znoszę
Gotów żyć znowu, jakeśmy żyli,
Gotów na wszystko- prócz śmierci Leili.
Życia mojego żałować nie warto,
Żałuje życia, które jej wydarto
(....)
A twarde serce gdy miłość skaleczy,
Tej rany nigdy już czas nie uleczy.
(....)
Było dla myśli mych takim straszydłem,
Że w końcu ludziom i sobie obrzydłem.
D: Po śmierci Leili odizolował się Pan od społeczeństwa, czy odczuwa Pan samotność, myśli, iż ludzie inaczej, będą Pana postrzegać?
G: Jestem dla ludzi jako ptak złowrogi.
Prawda, że miałem drapieżność jastrzębia,
Żem latał niszcząc i lejąc krwi strugi,
Alem się uczył kochać od gołębia,
Umrę nie znając, co kochać raz drugi.
Dobrze by było nieraz ludzi dumnych
Uczyć przykładem ptaków bezrozumnych
D: Po tych tragicznych zdarzeniach, jak pan patrzy na świat?
G: Odtąd świat cały miałem w obrzydzeniu,
Nie śmiałem zajrzeć w oczy przyrodzeniu,
Na wszystkie jego wdzięki i ozdoby
Padł całun mojej wewnętrznej żałoby!
D: Nie obawia się Pan potępienia za czyny, których się Pan dopuścił? Z zemsty zamordował Pan człowieka, któremu wcześniej odebrał żonę, przez Pana zginęła kobieta, nie boi się Pan kary Boga?
G: Nie wznoś rak do Boga,
Za grzech zabójstwa nie lękam się kary,
Wróg mój był także wrogiem twojej wiary.
Samo wspomnienie o Maryi synie
Już obudzało złość w tym poganinie.
Głupiec niewdzięczny! Bo jeżeli rana,
Jeśli śmierć ręką chrześcijan zadana
Jest Turkom kluczem rajskiego ogrojca,
Tędy do raju wysłał go zabójca.
I teraz może hurys czarnooka
Witać Hassana u bramy Proroka.
D: Gdyby miał Pan ocenić własne życie i mógł zmienić przeszłość, podjął by się pan tego?
G: Przeszedłem życie nie zaznawszy nudy;
Na ucztach, w bojach, z kielichem, z kindżałem,
Zawsze spokojność gnuśną pogardzałem.
Dziś nic nie kocham ani nienawidzę,
Pychy nie czuję, nadziei nie widzę;
A dzisiaj jeszcze wolałbym być gadem
I pod klasztorem pełzać strasząc jadem,
Niż być wskazanym w cichym mniszym stanie
Na modlenie się i na rozmyślanie.
Przecież spoczynku nadzieja mnie łechce,
Chciałbym mieć pokój, ale go czuć nie chce.
(....)Gdybym mógł odżyć, żyłbym tak, jak żyłem.
D: Dziękuje Panu za rozmowę. Miałam okazję przeprowadzić wywiad z Giaurem, człowiekiem zbuntowanym, samotnym, zaciętym, nieszczęśliwym i dumnym, który potrafi zabić, gdy szuka zemsty. Choć jego czyny bywają dwuznaczne moralnie, znajdują swoją motywację. Wobec osoby, którą kocha, potrafi być czuły, opiekuńczy i wierny.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury