profil

Jak ocenia sposób sprawowania władzy przez sanację Władysław Pobóg-Malinowski w

poleca 85% 232 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W swojej książce Władysław Pobóg-Malinowski ocenia sposób sprawowania władzy przez sanację pozytywnie. Świadczy o tym stosunek autora do Piłsudskiego i jego zwolenników oraz przedstawione przez niego fakty. Zgadzam się z tą oceną, ponieważ polityka Piłsudskiego była oparta na solidnych podstawach i sprawowana była przez kompetentnych i godnych zaufania ludzi.
Przejęcie władzy przez sanację było spowodowane coraz gorszym stanem gospodarki państwa, a także złą polityką wewnętrzną jak i zewnętrzną ówczesnego rządu. W związku z tym doszło do spotkania Piłsudskiego z marszałkiem Sejmu Maciejem Ratajem. Rataj oceniał sytuację pesymistycznie: katastrofa finansowa państwa rozwija się zastraszająco, nad Polską wisi przy tym miecz niemiecko-sowieckiego Rapallo i francusko-niemieckiego Locarna, widoków zaś na stworzenie większości sejmowej, a więc i na powołanie rządu nie ma; jedynym w tej sytuacji rozwiązaniem byłoby oddanie steru państwa zespołowi „wybitnych indywidualności". Brak stabilizacji politycznej, trudna sytuacja gospodarcza i słabe rządy irytowały społeczeństwo, które oczekiwało poprawy bytu. Liczne partie prowadziły walki między sobą, a Sejm paraliżował prace rządu. Piłsudski głosił potrzebę uzdrowienia (sanacji) sytuacji w kraju w każdej dziedzinie. Kiedy 10 maja 1926r. powstał kolejny rząd Witosa, który poprzednio, w 1923r., zapisał się niezaradnością w sprawach gospodarczych i społecznych, powszechnie uznano to za wyzwanie rzucone społeczeństwu przez blok Chjeno-Piasta. Mając licznych zwolenników w wojsku, Piłsudski na czele oddanych mu oddziałów wkroczył do Warszawy. Miał poparcie lewicy, a także ziemian i przemysłowców. 14 maja rząd podał się do dymisji, a następnie uczynił to prezydent Stanisław Wojciechowski. Obowiązki prezydenta przejął Maciej Rataj. Powołał on rząd z premierem Kazimierzem Bartlem, zaproponowanym przez Piłsudskiego. Po przejęciu władzy natychmiast zaczęto działać. Zrównoważono budżet; deficyt znikł: rok 1926 dał nadwyżkę 53 milionów, rok 1927 nawet 276 milionów-złotych, mimo podwyższenia poborów urzędniczych od 10 do 16%. Pomyślnie kształtował się bilans handlowy, dając w 1926 r. przeciętną nadwyżkę miesięczną 34 milionów złotych; zawdzięczano to trwającemu przeszło pół roku strajkowi górników w Anglii; węgiel polski w korzystnej koniunkturze poszedł do Skandynawii, na Bałkany i do Włoch. Gdynia dzięki energii min. Kwiatkowskiego teraz dopiero i to w tempie szybszym od amerykańskiego zaczęła się przekształcać z niewielkiej wsi nie tylko w stutysięczne miasto, ale i w port z najbardziej nowoczesnymi urządzeniami. Nie mniej szybko, mimo trudności finansowych postępowała budowa nowej linii kolejowej, mającej połączyć Śląsk z Bałtykiem na razie na odcinkach Herby-Zduńska Wola i Bydgoszcz-Gdynia. Pociągało to za sobą uprzemysłowienie najbliższego Pomorza. W głębi kraju również zaznaczał się coraz szybszy postęp, z rosnącym w nim udziałem inicjatywy prywatnej. Zwiększonej produkcji przemysłu górnośląskiego, w górnictwie zwłaszcza, i poważnemu ożywieniu w przemyśle włókienniczym towarzyszył ruch budowlany na przestrzeni całego kraju; osiągnięciem najpoważniejszym była wybudowana w 1927/29 fabryka, związków azotowych w Mościcach pod Tarnowem. Powstała w tymże czasie fabryka samochodów ciężarowych „Ursus", wraz z odlewnią aluminium, nikły dotąd przemysł zbrojeniowy rozbudowano w Warszawie, Radomiu, Skarżysku. W tych warunkach bezrobocie straciło charakter klęski społecznej;



bezrobotnych zarejestrowanych w październiku 1926 r. było 196 tyś., a więc o połowę mniej już, niż przed majem; spadek trwał przez cały rok 1927, w listopadzie osiągając poziom najniższy — 117 tyś.; w rachunku przeciętnym dawało to w ciągu tego roku 160 tyś.; w roku następnym — 1928 — przeciętna obniży się jeszcze do 130 tyś. (najwyższy poziom bezrobocia w lutym — 179 tyś., najniższy w październiku — niecałe 80 tyś.). Na wsi przystąpiono do przebudowy ustroju rolnego — zniesiono serwituty, rozpoczęto akcję komasacyjną i parcelacyjną w szerszej skali. Olbrzymie przy tym znaczenie psychologiczne dla całego kraju miała stabilizacja złotego — społeczeństwo dumę z tego osiągnięcia łączyło ze spokojną pewnością jutra, tym bardziej że lokalne władze administracyjne, uwolnione już od nacisków partyjnych i poselskich, kierowane tylko przez rząd z Warszawy, wymagając posłuchu dla siebie w granicach prawa, wprowadzały stopniowo coraz większy ład i porządek.
Osiągane sukcesy były wynikiem nie tyko doboru ludzi, ale i wprowadzonych zmian w technice rządzenia. Piłsudski przeciął raz na zawsze plagę interwencji poselskich i partyjnych; nie dopuszczał też Sejmu do spraw rządzenia państwem, a i kontakty bezpośrednie z nim — tak kosztowne dla rządu w sensie sił i czasu — ograniczył do minimum, wprowadzając zasadę, iż tylko premier ma prawo przedstawiać Sejmowi program prac rządowych, w expose, ogarniającym wszystkie resorty. Odciążeni w ten sposób ministrowie mogli cały swój czas i wszystką energię poświęcić swoim właściwym zadaniom. W dokonanej reorganizacji urzędów centralnych zmiany najbardziej istotne wprowadzono do Prezydium Rady Ministrów. Przy premierze skupiło się kilku najbliższych jego pomocników: W. Sławek, J. Jędrzejewicz, St. Starzyński, H. Józewski, K. Ostrowski, W. Jastrzębski, J. Stempowski.
Piłsudski był raczej zwolennikiem twardej polityki wewnętrznej i zagranicznej.
Utworzony jesienią 1929r. blok partii opozycyjnych centrum i lewicy przyjął nazwę Centrolewu i przygotowywał się do odsunięcia sanacji od władzy przez zgłoszenie wotum nieufności dla rządu Świtalskiego.
31 października 1929r., przed burzliwie zapowiadającą się sesją budżetową, Piłsudski wysłał na salę obrad ok. 100 uzbrojonych oficerów. W tej sytuacji marszałek sejmu Ignacy Daszyński odmówił otwarcia sesji.
Na skutek odraczania przez prezydenta sesji gabinet Świtalskiego przetrwał do 5 grudnia 1929r. Następnym premierem został Bartel, a później Walery Sławek.
W sierpniu 1930r. szefem rządu został Piłsudski. Kilka dni później prezydent wydał dekret rozwiazujący sejm i senat. W uzasadnieniu tego aktu podano, iż sejm nie był zdolny do naprawy zasadniczych praw rządzących Rzeczpospolitą.
Po rozwiązaniu sejmu partie Centrolewu stworzyły 9 września 1930r. blok wyborczy pod nazwą Związek Obrony Prawa i Wolności Ludu. Zbliżały się wybory i opozycja zapowiedziała falę manifestacji. Nie ulega więc wątpliwości, że przez rozwiązanie Izb parlamentarnych i wtrącenie do więzienia przywódców opozycji, Piłsudski skutecznie zapobiegł rozlewowi krwi, nieuniknionemu w razie, gdyby doszło do przygotowywanych już przez opozycję protestów w 23 miastach Polski. Zapobieżenie rozlewowi krwi było celem głównym, ale nie jedynym.
W 1930r. nasiliła się działalność terrorystyczna nacjonalistów ukraińskich. Niszczyli oni tory kolejowe, napadali i palili polskie gospodarstwa. Piłsudski wydał rozkaz "pacyfikacji" Małopolski, która trwała 10 tygodni, od 16 września do 30 listopada 1930r. Rozpoczęto ją od aresztowania 30 byłych posłów ukraińskich na Sejm i około stu najruchliwszych i najbardziej szkodliwych działaczy; zamknięto z tegoż powodu trzy gimnazja ukraińskie — w Rohatynie, Drohobyczu i Tarnopolu; „represje policyjne" ograniczano do rewizji w poszukiwaniu broni lub tajnych nici organizacyjnych — przeważnie w czytelniach i sklepach spółdzielczych, których kierownikami, także na wsi, byli ludzie młodzi, wykształceni na uniwersytetach zagranicznych; w wypadkach hardego stawiania się



dokonywano „rewizji dokuczliwej" (np. w sklepach wsypywano sól do cukru lub „przez pomyłkę" polewano mąkę naftą, co też było tylko naśladowaniem metod, stosowanych przez Ukraińców).
Polityka zagraniczna Piłsudskiego opierała się na następujących zasadach:
naczelną zasadą polityki polskiej musi być dążenie do ułożenia i utrzymywania w dobrej formie stosunków z sąsiadami; zasadą drugą jest lojalne przestrzeganie warunków i zobowiązań, wynikających z zawartych sojuszów; stopień zainteresowania Polski krajami Europy i świata zależy od odległości geograficznej; w dążeniu do celu trzeba usuwanie przeszkód zaczynać zawsze od ich strony najtrudniejszej; za wszelką cenę trzymać się swego i bronić swego; sprzeciwiać się wszelkiej decyzji, powziętej bez udziału Polski w sprawach ją obchodzących; wreszcie — nigdy, nikomu, nigdzie nie kłaniać się bez potrzeby.
Za czasów sanacji polska dyplomacja odniosła wiele sukcesów. Niewątpliwie jednym z nich był pakt o nieagresji z Rosją. Negocjacje z Moskwą, trwały długo, prawie rok. Marszałek wymagał od polskich negocjatorów, by dbali głównie o trzy podstawowe tu zasady: nie przyjmować mętnych definicji napaści, żądać natomiast wyraźnego uznania nienaruszalności istniejących granic — nie dopuścić w postanowieniach paktu do najmniejszej sprzeczności z zobowiązaniami, wynikającymi dla Polski z poprzednio zawartych sojuszów i umów, wreszcie — z największą życzliwością traktować interesy i postulaty mniejszych sąsiadów Rosji. Zgodnie z tą instrukcją i zgodnie z polską w tym rejonie „polityką solidarności" strona polska wystąpiła z projektem wspólnych rokowań i jednego wspólnego paktu, obejmującego Rosję i wszystkich jej sąsiadów zachodnich. Spotkało się to z twardym oporem Moskwy; po dłuższych dyskusjach, w drodze kompromisu, przyjęto zasadę równoległości odrębnych rokowań i analogiczności tekstu układów. W wyniku ostatecznym pakty o nieagresji, podpisane zostały przez Finlandię w styczniu, przez Łotwę w lutym, przez Estonię w maju; pakt polsko-sowiecki parafowany już w styczniu, podpisano, zgodnie z postulatem Polski, jako ostatni 25 lipca 1932 r. Obie strony wyrzekały się tu „wojny jako narzędzia polityki państwowej" w ich stosunkach wzajemnych; przyrzekały sobie nie brać żadnego udziału w porozumieniach i akcjach wrogich dla jednej z nich; zapowiadały, iż w możliwych wypadkach sporów dążyć będą do załatwienia ich „wyłącznie przy pomocy środków pokojowych"; uznawały, iż zawierany pakt nie może „w żadnym razie ograniczać lub zmieniać" praw i zobowiązań, wypływających dla każdej ze stron z poprzednio zawartych umów z innymi państwami. Pakt obowiązywać miał przez trzy lata.
Sukcesem sanacji można również nazwać przeforsowany przez Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) projekt konstytucji, wzmacniający władzę wykonawczą. Weszła ona w życie 23 kwietnia 1935r. i znana jest pod nazwą konstytucji kwietniowej. Opozycja powitała nową konstytucję zarzutami tendencji „jedynowładczych", „dyktatorskich", „faszystowskich". Ale czy można tak określać ustrój, w którym dla Głowy Państwa przewidziano uprawnienia znacznie szersze od poprzednich, ale przecież węższe od władzy prezydenta Stanów Zjednoczonych demokratycznej Ameryki — ustrój, w którym wyodrębnione sądownictwo zachowywało pełną niezawisłość, Sejm i Senat jako przedstawicielstwo narodowe wyposażone były we władzę ustawodawczą i prawo kontroli nad rządem, obywatelom zaś zapewniono wszystkie swobody, o jakich mówią konstytucje krajów demokratycznych. Nowa konstytucja była owocem pracy nie tylko długiej, ale rzetelnej, głębokiej w przemyśleniach. Trudno byłoby o przykład większej staranności w sformułowaniach prawnych i tak mądrej wnikliwości w przewidywaniach. Jej błąd —jedyny może — tkwi w tym, że opracowywano ją w niektórych postanowieniach z myślą o Piłsudskim, dostosowywano ją do jego możliwości, tak, jak gdyby miał żyć długo jeszcze. Gdy go zabraknie — postanowienia te okażą się za wielkie dla jego następców...
W okresie rządów Marszałka, zwłaszcza w końcowej ich fazie, cała Polska żyła pod skrzydłami jego autorytetu. Społeczeństwo patrzyło na niego z pełnią zaufania, jak na siłę, gwarantującą spokój, ład i pewność jutra. Sfery opozycyjne, po próbach buntu, pogodziły się



z myślą, że odsunięte od władzy — nie mają do niej powrotu; ustalił się tu pogląd, że można
być w opozycji wobec rządów Piłsudskiego, ale nie można podejmować walki o wydarcie mu władzy z rąk, nie tylko dlatego, że nie było żadnych widoków na zwycięstwo w takiej walce; zdawano sobie sprawę, iż ze strony społeczeństwa dla takiej walki nie byłoby ani aprobaty, ani poparcia.
Wkrótce po śmierci Józefa Piłsudskiego okazało się, że wytworzył się mechanizm współrządów prezydenta Mościskiego i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych- Edwarda Rydza-Śmigłego. Oprócz tych osób decyzje w sprawach wagi państwowej podejmowali aż do wybuchu wojny: minister spraw zagranicznych- Józef Beck, prezes Rady Ministrów- Felicjan Sławoj-Składkowski oraz wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski.
W następnych latach postępował proces politycznego rozbicia obozu sanacyjnego na tle różnic w podejściu do sprawowania władzy, kierunków polityki zagranicznej i walki o władzę.
Na odcinku stosunków ze światem obcym pozycja Polski, bezpośrednio po zgonie Marszałka, uległa osłabieniu o tyle, ile straciła w tym, co było dla świata autorytetem osobistym Zmarłego. Warunki w momencie jego zgonu były w ogóle trudne: Hitler jawnie i w szybkim tempie odbudowywał niemiecką machinę wojenną, sojusz z Francją był rozluźniony, stosunki z Anglią mgliste jeszcze i nieuchwytne; próbowały też podnieść głowę te wszystkie siły polskie i obce, różne obozy i grupy polityczne, sąsiedzi i sojusznicy, agentury i związki międzynarodowe, które za życia Marszałka albo nie odważały się podsuwać swoich „koncepcji", albo w nieśmiałych zabiegach nie miały żadnych widoków na ich skuteczność. Beck, pozostając przy sterze samotnie, z poczuciem wzmożonej odpowiedzialności, wiedział lepiej niż ktokolwiek, iż Marszałek za życia starał się „przykroić politykę polską" nie do „poziomu własnego myślenia" czy osobistych swoich możliwości, lecz tylko do realnej polskiej rzeczywistości; ustalone przez niego podstawy i zasady muszą więc być i po jego zgonie zachowane w pełni; stanowczo uchylał pojawiające się polskie i obce — francuskie — próby sondażu lub nacisku o zmianę kierunku polityki polskiej, czy choćby jej metod.
W dziedzinie gospodarczej najpoważniejszym osiągnięciem rządu była podyktowana przez względy strategiczne, a rozpoczęta w roku 1936 budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego w widłach Sanu i Wisły oraz na przylegających obszarach Kieleckiego i Lubelszczyzny. Był to — jak na polskie warunki i możliwości — wysiłek olbrzymi; po wykonaniu prac, przewidzianych na pierwsze trzechlecie znaleźć tu miało stałe zatrudnienie prawie 100 tysięcy osób, ale już rozpoczęta budowa dawała pracę i zarobek tysiącom nie tylko robotników i rzemieślników, ale i chłopów z tego przeludnionego na wsi, zacofanego gospodarczo i zawsze najbardziej niespokojnego rejonu. Przypada też na ten okres żywsze niż dotąd tempo w wykonaniu reformy rolnej.
Jak widać istnieje bardzo dużo argumentów pozwalających oceniać rządy sanacji pozytywnie. Za tych czasów Polska odniosła wiele sukcesów gospodarczych i politycznych. W Europie zaczęto się z nami liczyć. Rzeczpospolita urosła do rangi kraju godnego zaufania. Wszystko to dzięki dobrej polityce Józefa Piłsudskiego. Za jego rządów w Polsce zapanował ład polityczny i stabilizacja gospodarcza. Kiedy go zabrakło w szeregi sanacji wkradły się ambicje osobiste i żądza władzy, co miało swe złe odbicie w sposobie rządzenia krajem.


Bibliografia:
Władysław Pobóg-Malinowski "Najnowsza historia polityczna Polski" (1914-1939).
Marek Borucki "Szkolny leksykon historyczny"
Halina Tomalska "Świat-Europa-Polska w latach 1795-1939"

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 13 minuty