profil

"Cierpienie i zło, które jednych odrzucało od Boga, innych przynaglało do wpadnięcia w jego ramiona" (ks. Józef Sadzik) - ludzkie postawy wobec cierpienia

poleca 85% 238 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Te słynne słowa wypowiedział ksiądz Józef Sadzik. Zarówno te motto jak i jego autor są bezpośrednio związane z Bogiem. Ja jednak próbując zrozumieć istotę cierpienia, jego sensu i reakcji człowieka na to zjawisko wolałem odwołać się do aspektu ?świeckiego?. Uwzględniłem doświadczenia życiowe polegające na bezpośrednim i pośrednim kontakcie z różnie pojmowanym tematem bólu i cierpienia. Wolałem, żeby moja opinia oparta była na racjonalnych argumentach, na odwoływaniu się do definicji psychologicznych i socjologicznych niż na urojonych i pełnych logicznych nieścisłości reguł chrześcijańskich. Nie chcę podważać autentyczności Pisma Świętego, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że jeżeli rozmyślamy nad tematem, który dotyczy nas bezpośrednio wszelkie odwoływanie się do kwesti religijnych czy kwestii wiary jest wg mnie nie na miejscu. Niewykluczone, że jakiekolwiek prawdy religijne są wymysłem człowieka, a więc jego subiektywnym sposobem patrzenia na świat. Natomiast psychologiczna definicja cierpienia jest od lat taka sama. Ludzkość widziała już wiele religii i wierze, ale od lat ludzie cierpią tak samo i w zasadzie podobnie na to cierpienie reagują. Faktem jest też, że każdy człowiek sens owego zjawiska chce poznać i każdy ma swoje zdanie na ten temat. I właśnie ten problem chciałbym poruszyć.
Cierpienie to negatywny stan psychiczny, bądź fizyczny i emocjonalny doświadczany często jako ból (fizyczny), nieprzyjemne doznanie ciała. ? tak o to definiuje ten termin internetowa encyklopedia ? Wikipedia. Słowo to znajduje się w Rubryce pod nazwą ?Uczucia i emocje? i znajduje się w zestawieniu z takimi nazwami jak: nuda, poczucie winy, radość, wstręt itd. Jednak uczucie cierpienia budzi najwięcej emocji i w pewien sposób nie pasuje do tego zestawienia. Przecież nie pytamy się Boga: ?Boże, dlaczego ja się boję pająków, a mój kolega nie? lub nie kwestionujemy sensu istnienia przyjemności i satysfakcji z posiadania dobrej oceny w szkole. Dla nas jest to rzecz naturalna i radzko podejmujemy ten problem. Tak więc czym dla nas jest cierpienie. Jak na nas wpływa. Jak się z nim obnosimy i przede wszystkim czy cierpienie jest konieczne? Niewątpliwie ból jest rzeczą nieprzyjemną i naturalne jest to, że człowiek chce się przed nim uchronić. Najlepszym przykładem wg mnie są narodziny człowieka. Małe dziecko, wyjęte niedawno z łona matki cierpi, jego beztroskie rozwijanie się w organiźmie rodzicielki jest brutalnie przerwane. Dziecko płacze, próbuje się bronić. Jednym słowem nie chce tego, chce powrotu do poprzedniej sytuacji. Tak ból budzi w nim negatywne emocje. Tak samo jest z dziećmi, których czeka szczepionka. Rzecz bez wątpienia, bo każdy z nas to przechodził. Ja sam zawsze bałem się tej sytuacji. Chciałem jej uniknąć lub chociaż odwlec. Owe przykłady pokazują, że człowiek z natury nie lubi cierpienia i woli go unikać. Jednak specjalnie użyłem wyrażenia ?z natury?. Ponieważ człowiek dojrzewa, dorasta, nabiera nowych doświadczeń i nowych systemów wartośći. Przyjemność to przeciwieństwo cierpienia, a więc brak cierpienia to całkowita przyjemność. To od razu nasuwa nam na myśl życie bez trosk, problemów i zasad. Całkowite rozprzężenie. Jednak takie wyobrażenie nazywamy utopijne, czyli niemożliwe do zrealizowania. Z pewnością wielu z nas chciałoby osiągnąć taki stan, ale jest to nierealne. Sytuacja życiowa zmusza nas do ciągłych wysiłków, wyrzeczeń. Musimy kupić pralkę, trzeba zrezygnować z wakacji, chcemy zdać maturę musimy się uczyć chociaż nikt tego nie lubi. Tak więc cierpienie jest nieodłącznym elementem życia, a po za tym może skutecznie motywować. No bo cóż ma taki wpływ na ucznia jak nie wyobrażenie ciężkiej pracy za marne pieniądze.
Jak wiadomo człowiek nie zawsze z cierpieniem wygrywa. Wszyscy wiemy, że nie każdy ma tak dużo silnej woli i wytrzymałości, aby wygrać z problemami, chorobą lub inną udręką. Ten fakt jest niestety wiele razy wykorzystywany np. pod postacia tortur. W latach 30. XX wieku Wielka Czystka objęłą całe rosyjske społeczeństwo, ofiarą prześladowań padło co najmniej 12 mln ludzi, z których około 1 mln 200 tys. Poddano torturom, a milion rozstrzelano. Pozostałych wywieziono do obozów na Syberii. Tam co najmniej 2 mln umarło z głodu, zimna, chorób i zakatowanych przez strażników. Jednak wszystko odbywało się zgodnie z ówczesnym prawem. Oskarżony przyznawał się do winy podczas przesłuchania, które wyglądało następująco: Aresztowany początkowo był traktowany dosyć przyzwoicie. Jednak, gdy odmawiał współpracy zaczynały się wyzwiska, plucie w twarz, groźby, poszturchiwania i długotrwałe preszłuchiwania ? 2 doby, 3 doby, bez przerwy. Oficerowie śledzy zmieniali się, a przesłuchiwany siedział na krześle lub stał, usiłąjąc chociaż na moment zamknąć oczy i zaznać odrobiny spokoju. Wielu załamywało się już podczas tej fazy śledstswa. Tych, którzy wytrwali czekało jeszcze gorsze. Tortury fizyczne, zwierzęce, nieludzkie. Sadyści, specjalnie wychowani przez NKWD pastwili się nad cżłowiekiem w sposób, jaki mogła wymyśłić tylko bestia ludzka. Niewielu wytrzymywało straszliwy ból. Świadomość, że lepsza jest szybka śmierć niż powolne, ciągnące się całymi dniami znoszenie bólu nakazywała się przyznać do najbardziej absurdalnych zarzutów. Tak o oto widzimy jak wielką siłę ma cżłowiek, który potrafi zadawać cierpienie i jak wielką siłę ma ten, kto cierpieniu potrafi się przeciwstawić. Jestem pełen podziwu dla ludzi nieuleczalnie chorych, słabych, zrezygnowanych, z których nieliczni potrafią wygrać z chorobą oraz tych, którzy z walczyli do samego końca. Taką osobą, która wygrała walkę z chorobą i należy się jej wielki szacunek jest z pewnośćią Lance Armstrong, amerykański kolarz, o wybitnych osiągnięciach sportowych. W jego organizmie wykryto chorobę nowotworową (rak jądra). Kuracja wykluczyła go ze sportu na cały sezon 1997, jednakże nie poddał się chorobie. Przeszedł 2 operacje chirurgiczne i 4 cykle chemioterapii, które pozwoliły mu powrócić do życia i sportu. Postanowił powrócić na sam szczyt. W 1999 roku osiągnął swój wielki cel, bezapelacyjne wygrywając w Tour de France. Ten najcięższy kolarski wyścig świata, nieprzerwanie wygrywał rok po roku, nie znajdując pogromcy. W 2005 roku, Armstrong po raz siódmy z rzędu wygrał Tour de France, po czym ogłosił, że kończy swoją kolarską karierę. Kolejną osobą, którą mocno doświadczył los była Frida Kahlo - meksykańska malarka. Całe życie artystki naznaczone zostało fizycznym cierpieniem ? jako dziecko ciężko zachorowała na polio, przez co jej prawa noga stała się krótsza niż lewa. Już jako nastolatka, uległa wypadkowi autobusowemu, który zmiażdżył jej miednicę i kręgosłup. Dopiero podczas rekonwalescencji odkryła w sobie talent malarski. Zadeklarowana komunistka, dostaje się pod opiekę Diego Rivery, najsłynniejszego meksykańskiego malarza i wkrótce zostaje jego żoną. Ułomności fizyczne, ciągłe poronienia i patologiczna niewierność męża nie unieszczęśliwiły Fridę, lecz stały się tematem jej najlepszych obrazów. Wymienione wyżej osoby są z pewnością ludźmi wielkimi, którzy wygrali z własnym cierpieniem i są powszechnie szanowani. Nie możemy jednak zapominać o tych najmniejszych, najsłabszych ? dzieciach z domu dziecka. Bez miłości i oparcia rodziców już od najmłodszych lat muszą walczyć z przeciwnościami losu. Nieobcy jest im ból, strach i obojętność. Jest to z pewnośćią wielki wstrząs dla nich, moralna blizna, która zostaje na całe życie, ale wiele z nich potrafi sobie ułożyć życie, założyć rodzinę i żyć w taki sposób na jaki nie miały szans wcześniej.

Podana wyżej argumentacja dotyczy sytuacji, gdy ludzie spotykają się z cierpieniem, walczą z nim, ale przede wszystkim nie mają wpływu na występowanie takich sytuacji. Ludzie muszą borykać się z problemami, które nie są oczywiście przez nich pożądane. Dla ciężarnych kobiet priorytetem jest to, aby dziecko urodziło się zdrowe. Jednym słowem ludzie obawiają się takich sytuacji, nie chcą cierpieć. Utopijna wizja świata byłaby z pewnością dla nich korzystna. Jednak sposób postrzegania cierpienia może być jeszcze inny. Sposób, w którym cierpienie nie jest synonimem nieszczęścia, udręki czy kary. Są ludzie, dla których ból, wyzwania i rezygnacja z przyjemności jest nieodłącznym elementem życia i dzięki temu stają się silniejsi i dzięki temu mogą lepiej poznać swoje ciało oraz umysł. Są to sytuacje, kiedy nikt nie wymaga od nich takiego poświęcenia. Jest to dobrowolna decyzja. Najczęściej nie ma też to związku z korzyściami materialnymi. Ostatnio czytałem artykuł o Stevie Smith?u. Człowiek ten niedawno zakończył swoją podróż dookoła świata. Ekspedycja zajęła mu 13 lat. W tym czasie Lewis pokonał 46 tys. mil, przemierzył pięć kontynentów i dwa oceany. W trakcie podróży przemieszczał się wyłącznie środkami transportu napędzanymi siłą ludzkich mięśni. Podróżnik śmieje się, że w Wielkiej Brytanii ma najmniejszą szansę na dostanie pracy. Jest to problem ponieważ podróż ta nie była przez nikogo sponsorowana, a po za tym za swój wyczyn pan Smith nie dostał żadnej nagrody. Pokonał jednak swoje słabości i osiągnął zamierzony cel. I to jest najważniejsze. On sam wyzwał cierpienie na pojedynek i zwyciężył, chociaż zapewne nie był to nokaut w pierwszej rundzie.
Cierpienie może mieć również fukncje propagandowe. Chciałbym zestawić tu 2 postacie: Jezusa Chrystusa i Adolfa Hitlera. Na pierwszy rzut oka takie zestawienie może wydawać się absurdalne, ale tak naprawdę Ci ludzie mieli coś ze sobą wspólnego. Przede wszystkim obie postacie trwale zakorzeniły się na historycznej osi czasu. Obaj byli twórcami własnych ideologii i mocno wierzyli w słuszność własnych argumentów. Byli doskonałymi mówcami, do których przyłączali się masy ludzi. W kwietniu 1945 sytuacja Hitlera i jego współtowarzyszy była tragiczna, tak jak sytuacja Jezusa po zdradzeniu go przez Judasza, a potem chrześcijan gdy byli oni prześladowani. Naziści proponowali Fuhrerowi aby uciekał z Berlina, gdzie lada chwila mogli dotrzeć alianci. Jednak stan fizyczny i psychiczny Hitlera był tak słaby, że ucieczka nie była możliwa. Po za tym sam Fuhrer nie zgadzał się na to. Nie możemy wykluczyć, że Hitler utracił kontakt z rzeczywistością. Wierzył, że wkrótce nadejdą z odsieczą armie, które już nie istniały. Ludzie z najbliższego otoczenia doskonale rozumieli, że odsieczy nie będzie, a lada moment do bunkra wedrą się czerwonoarmiści. Ich Wódz zostanie schwytany przez komunistów i postawiony przed sądem. Z Hitlerem skazanym na śmierć i idącym na szafot zginęłaby idea nazizmu. Gdyby umarł honorową śmiercią, stałby się męczennikiem dla następnych pokoleń nazistów. Tak samo mogło być w przypadku Chrystusa, który wiedząc, że tzw. Pętla zaciska się mu na szyi postanowił poświęcić swoje życie dla religii, którą sam stworzył. Lub co bardziej prawdopodobne stał się ofiarą spisku przygotowanego przez apostołów, którego celem było zgładzenie Jezusa, a Judasz miał być wykonawcą tego planu. Jak wiadomo Hitler był osobą o chorych i nie możliwych do osiągnięcia ambicjach. Jego działalność była też przesiąknięta kłamstwem i bezwzględnością w dążeniu do celu. Tak więc czy Jezus był postacią o podobnym sposobie myślenia co Hitler, czy wydawałomu się, że zbawia świat? Czy Jezus był niezrównoważony psychicznie? A może był zwykłym oszustem chcącym zdobyć sławę? To są oczywiśćie wszystko domysły, teorie mniej lub bardziej prawdopodobne. Jednak faktem jest to, że wizerunek umęczonego Chrystusa na krzyżu jest symbolem wiary chrześcijańskiej, wiary, którą zapoczątkował i trwa ona do dzisiaj.
Reasumując cierpienie w historii miało wielkie znaczenie, zarówno wśród ludzi wielkich, sławnych jak wśród zwykłych szarych obywateli. Uczucie bólu, trudności i problemów z pewnością załamała niejednego, ale również pozwoliła uwierzyć ludziom we własne umiejętnośći i osiągnąć zamierzony cel. Cel ważny, bo często stanowiący sens całego życia lub będący walką o samo życie i zdrowie. Temat cierpienia jest różnie postrzegany przez ludzi, ale wszyscy musimy liczyć się z faktem, że cierpienie jest nieodłącznym elementem naszego życia. Nie żyjemy w utopijnym świecie, żyjemy w świecie prawdziwym, pełnym niespodzianek i przeciwności losu. Brak zmartwień, problemów i chorób zrobiłby z nas ludzi pustych, bezwartościowych i nieznających samego siebie. Dlatego zdecydowanie mówię: Tak, cierpienie jest człowiekowi potrzebne.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 11 minut