profil

Studium przypadku dotyczące zaburzeń emocji i zachowania społecznego.

poleca 85% 113 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

STUDIUM PRZYPADKU DOTYCZĄCE ZABURZEŃ EMOCJI I ZACHOWANIA SPOŁECZNEGO.

DIAGNOSTYKA PSYCHOLOGICZNO – PEDAGOGICZNA (ĆWICZENIA)
MGR M. WABIA


SPIS TREŚCI:

1.IDENTYFIKACJA PROBLEMU. PRZEDSTAWIENIE MARIOLI I JEJ ŚRODOWISKA WYCHOWAWCZEGO.

2. GENEZA I DYNAMIKA ZJAWISKA.

3.ZNACZENIE PROBLEMU DLA ROZWOJU DZIECKA I FUNKCJONOWANIA W SZEROKO ROZUMIANYM SPOŁECZEŃSTWIE.

4. PROGNOZA POZYTYWNA I NEGATYWNA.

5. PROPOZYCJE ROZWIĄZANIA PROBLEMU.

6. WDRAŻANIE ODDZIAŁYWAŃ.

7.EFEKTY ODDZIAŁYWAŃ.

8. PODSUMOWANIE.

9.BIBLIOGRAFIA.

10.ANEKS.



Studium przypadku dotyczące zaburzeń emocji i zachowania Marioli - 6 lat i 7 miesięcy: opis przypadku ukazujący jak przebywanie w patologicznej rodzinie wpływa na osobowość dzieci i jak temu przeciwdziałać.
1.IDENTYFIKACJA PROBLEMU. PRZEDSTAWIENIE MARIOLI I JEJ ŚRODOWISKA WYCHOWAWCZEGO.
Problemem, którym chcę się zająć w niniejszym studium są zaburzenia emocji i zachowania spo-łecznego Marioli – dziewczynki chodzącej do IV grupy w przedszkolu.
Mariola ma 6 lat i 7 miesięcy, wychowuje się w rozbitej rodzinie. Mama (43 lata) z Mario-lą i starszą siostrą Elwirą (20 lat, dziecko z poprzedniego małżeństwa) mieszka u swoich rodzi-ców. Tata (43 lata) mieszka u swoich rodziców w innej dzielnicy. Dziewczynka do niedawna jeź-dziła do ojca w soboty i niedziele, tęskniła za nim, lubiła u niego grać w gry komputerowe. Ostat-nio przez alkohol tata stracił pracę (w zakładzie karnym) i zaczął więcej pić. Mariola nie chce się z nim teraz spotykać, boi się awantur.
Rozłąka rodziców trwa już kilka lat. Gdy spytałam o powód takiej sytuacji mama odparła, iż jej mąż wtrącał się w wychowanie Elwiry – trudnej nastolatki i rodzice matki wygonili go z domu. Od tego czasu rodzina jest rozłączona. Elwira przebywała kilka lat w ośrodku wychowawczym pod opieką kuratora. Podobno trafiła tam, gdyż wagarowała, piła, przebywała w nieodpowiednim towa-rzystwie, groziła matce nożem, popadła w konflikt z prawem (drobne kradzieże). Po skończeniu 18 lat, wróciła do domu rodzinnego. Nie uczy się, nie pracuje, jak wynika ze słów matki, pije, bierze narkotyki, wszczyna w domu kłótnie, bije domowników.
Mama zajmowała się kiedyś pracą w hurtowni, potem sprzątała w supermarkecie. Teraz jest bez-robotna jak mąż. Oboje są uzależnieni od alkoholu. Dziadkowie ze strony matki nie zajmują się wnuczką. Nie ma pomiędzy nimi a dzieckiem żadnego kontaktu emocjonalnego. Nie odbierają go i nie przychodzą na uroczystości przedszkolne. Mariola mówi o tej sytuacji: "Dziadkowie są chorzy i nie można im przeszkadzać."
Dziewczynka jest dzieckiem bardzo szczupłym, bladym chodzi w za ciasnych i za krótkich, lecz czystych ubraniach. W domu dzieli pokój z siostrą i mamą, z którą śpi w jednym łóżku. Ma swoje zabawki, pisemka, przybory rysunkowe. Mariola nie budzi zastrzeżeń, jeśli chodzi o rozwój fi-zyczny, czy umysłowy. Umie już czytać i pisać, jest inteligentna, ma bogaty zasób słów. Cechuje ją wysoka sprawność grafomotoryczna i bardzo sprawne rozumowanie słowno – pojęciowe. Niepo-kój budzi natomiast sfera emocjonalna i kontakty z otoczeniem. Dziewczynka odznacza się nad-pobudliwością psychoruchową, jest bardzo napięta emocjonalnie, z dużym niepokojem ruchowym i częstą zmianą pozycji ciała, trudnościami w koncentracji uwagi. Ma problemy w nawiązywaniu prawidłowych kontaktów społecznych. Nie wierzy w swoje możliwości, ma zaniżoną samoocenę. Często mówi: "nie potrafię, nie umiem, jestem głupia." Nad wszystkim górują zaburzenia emocjo-nalne: agresja i autoagresja, skłonność do kłótni, bójek, płaczliwość, drażliwość, zmienność emo-cjonalna, stany lękowe oraz objawy psychosomatyczne (zaburzeń łaknienia i snu, bóle brzucha, głowy, częste oddawanie moczu). Jej zachowanie jest często tak skrajne i niebezpieczne dla niej samej i dla innych, że nie można było nie zwrócić na niego uwagi i nie starać się pomóc dziewczyn-ce.

2. GENEZA I DYNAMIKA ZJAWISKA.
Dane z obserwacji, wywiadu, analizy dokumentów, diagnozy pedagogicznej.
O zachowaniu się Marioli w II grupie dowiedziałam się od mojej znajomej, pracującej w przedszkolu i z prowadzonego przez nią zeszytu obserwacji. Oba źródła ukazywały dziecko jako upartą, chcącą przewodzić grupie indywidualistkę, nielubiącą leżakowania, za to dobrze rysującą i chętnie układającą puzzle. Osobiście znałam ją „od urodzenia”, ponieważ jest córką mojej sąsiad-ki. Od razu dało się dostrzec, iż dziewczynka jest inna niż większość rówieśników: zamknięta w sobie, nadmiernie wrażliwa, niewierząca we własne możliwości, reagująca nieadekwatnie do siły bodźca. Jednak wówczas nie sprawiała jeszcze większych problemów wychowawczych. Pomimo trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych, często dłuższy czas zgodnie bawiła się z dziećmi, czasem przewodziła w zabawie. Nie lubiła, gdy ktoś przerywał jej ciekawe zajęcie. Po-trafiła wtedy uderzyć lub krzyknąć. Zwykle doprowadzała pracę do końca. Często bywała uparta i płaczliwa. Większy niepokój budziły zaburzenia jedzenia. Pomimo dużej sprawności w sytuacjach samoobsługowych Mariola bardzo wolno jadła, niektórych potraw nie chciała nawet spróbować, kręciła się i rozmawiała w trakcie posiłku. Martwiła też niska samoocena dziecka i duża pobudli-wość emocjonalna. Dziewczynka potrafiła pięknie narysować obrazek, po czym mówiąc, iż coś się nie udało zamazywała go i wyrzucała do kosza. Częściej zdarzało się to, gdy źle działo się w domu (picie, kłótnie).
Sytuacja zaostrzyła się w III grupie, tuż po wakacjach. Dziewczynka stała się bardziej, gwał-towna, niecierpliwa, nadmiernie ruchliwa. I choć większość pięciolatków odznacza się wzmożoną ekspansywnością ruchową Mariola biła wszystkich na głowę. Najbardziej dawało się to odczuć w czasie posiłków. Dziewczynka wstawała, chodziła do toalety, wycierała nos, wchodziła pod stolik, kopała i ciągnęła za włosy kolegów lub też popisywała się przed nimi. I tak prawie codziennie. Na-siliły się też objawy nieprawidłowych kontaktów społecznych (agresja fizyczna i słowna). Za-chowania te były nieadekwatne do siły wywołującego je bodźca lub inicjowane zupełnie bez powo-du (agresja przeniesiona). Mariola coraz częściej mówiła: "jestem zła", "pójdę do piekła", "mam zły dzień", "i tak nic mi nie wyjdzie". Trzeba dodać, iż nie było racjonalnych przesłanek do takich stwierdzeń. Moja znajoma wychowawczyni wraz ze mną starałyśmy się podbudować wiarę dziecka we własne możliwości, lecz nie zawsze nam się to udawało. W rysunkach dziewczynki coraz czę-ściej zaczęły pojawiać się czarne zamazane płaszczyzny.
Zaburzenia emocji i zachowań społecznych nasilały się podczas picia matki. Niestety zdarzało się to coraz regularniej. Niekiedy Mariola przychodziła do przedszkola sama. Kiedy kilkakrotnie za-obserwowałyśmy taką sytuację i spytałyśmy co się dzieje okazało się, że: "mama śpi." Po rozmo-wie z panią dyrektor, która wymogła by dziecko miało zapewnioną opiekę, umowa przez jakiś czas była respektowana. Matka często jednak odbierała dziewczynkę po spożyciu alkoholu. W czerwcu nie odebrała Marioli wcale. Po zaprowadzeniu dziecka do domu wyszło na jaw, że pijana matka śpi, a dziadkowie nie zainteresowali się sprawą. Mimo początkowego sprzeciwu by zająć się Mariolą, babcia zgodziła się zadzwonić do zięcia. Po godzinie tata wziął córkę do siebie. Po tym zdarzeniu sytuacja unormowała się na tyle, że nie widzieliśmy matki pijanej. Jednak samotne przychodzenie dziewczynki do przedszkola zdarzało się jeszcze co pewien czas.
W IV grupie wraz ze wzrostem częstotliwości ciągów alkoholowych rodziców nastąpił u Marioli kryzys emocjonalny. Objawił się on zdecydowaną odmową wizyt u ojca. Ostre sytuacje lękowe wystąpiły też w czasie odbierania dziecka przez matkę. Dziewczynka głośno protestowała przed pójściem do szatni, kryła się w łazience, płakała. W październiku znów nikt nie przyszedł po Ma-riolę. Po odprowadzeniu do domu, wnuczką zajęli się dziadkowie.
Coraz częściej dziecko zaczęło przejawiać agresję nie tylko w stosunku do dzieci, przedmio-tów czy samej siebie, ale i dorosłych. W trudnych emocjonalnie sytuacjach kopało, pluło, poka-zywało język, mówiło "no to co i tak tego nie zrobię". Pogłębiły się też problemy z jedzeniem oraz objawy somatyczne (bóle głowy, brzucha). Samoocena utrzymywała się na poziomie ubiegłe-go roku. Ponieważ ta sytuacja nie mogła być nadal tolerowana, a wielokrotne rozmowy z matką nie przyniosły poprawy, należało poprosić o interwencję z zewnątrz.
Opieka społeczna przeprowadziła wywiad środowiskowy w domu dziecka. Mariolę zapisano do świetlicy socjoterapeutycznej, do której miała uczęszczać po przedszkolu. Mama została zobli-gowana do rozpoczęcia leczenia, a następnie do poczynienia kroków w celu znalezienia pracy. Do-piero po moim usilnym tłumaczeniu matka po raz pierwszy zaprowadziła córkę do świetlicy. Mario-la jest z niej bardzo zadowolona. Uczęszczają tam starsze dzieci, z którymi dziewczynka jak na razie nie miała większych spięć. Są też psycholodzy i terapeuci pomagający relaksować się, po-zbywać złych emocji w akceptowany sposób, nawiązywać pozytywne więzi społeczne.
Stan emocjonalny dziecka, jego relacje z otoczeniem i środowisko rodzinne poznawałam nie tylko poprzez ponad dwuletnie obserwacje, zachowania dziewczynki w różnych sytuacjach, rozmowy, wywiady czy analizę dokumentów. Przeprowadziłam wraz z moją koleżanką (wychowawczynią) kil-ka testów projekcyjnych (rysunki, historyjki, niedokończone zdania, wymyślona przez dziecko bajka).
W historyjce o "Złotej rybce" Mariola nie dała ponieść się fantazji. Życzenia były konkretne – "domek dla lalek z garażem...i już nic...bo mama nie kupi, nie ma pieniążków".
Niedokończone zdania ukazały pragnienia i obawy dziecka.
1. Chłopiec siedzi sam w szatni, w przedszkolu, jest smutny, dlaczego...? -"Było mu przykro, że ktoś go obwinił i że on coś zabrał".
2. Dziewczynka leży w łóżeczku, jest już ciemno, co sobie myśli przed snem...? -"Jest smut-na, bo mama nie opowiedziała jej bajki i myśli kto ją przytuli bo nie ma zabawki do spania, a jest już noc i boi się wyjść z łóżka".
3. Dziewczyna obudziła się w nocy, o czym myśli...? -"Śnił jej się sen, że poszła do kuchni po szklankę wody i usłyszała dźwięki, zobaczyła duszka, mamy nie było w domu, bo wyszła do sklepu i bała się, bała, aż się obudziła".
4. Dziewczynka zasnęła, ma bardzo piękny sen... -"Śni jej się, że jest na łące i bawi się z za-jączkiem, i wszystkie dzieci z nią się bawią i tańczą".
5. W tym śnie ukazała się dziewczynce wróżka, o co poprosiła dziewczynka...? -"Żeby mama była dobra i ją kochała ".
6. Co chciałaby dziewczynka zmienić w domu...? -"Żeby był ładny i duży".
7. A co w przedszkolu...? -"Żeby dzieci się z nią bawiły".
Wiele informacji zdobyłam z rysunków Marioli i rozmowy o nich.
Rysunek nr 1. "Urodziny" w całości został wykonany czarną kredką. Dziewczynka rysowała nie-starannie, konturowo. Pośrodku kartki umieszczony został stół, a na nim tort ze świeczkami, przewrócone kubki i skaczące dziecko. "Tutaj się wylało picie, bo Mariola skakała po stole". Po-stać dziecka nie posiada dłoni i stóp, a głowę stanowi zamazany owal. Dla kontrastu przed stołem stoi Rina też konturowa lecz posiadająca przynajmniej oczy uśmiech i długie włosy. Z prawej strony leży paczka z "ubraniami z wilkołakami od Mikołaja", a pod stołem "rózga, bo byłam nie-grzeczna". Daleko, w lewym, górnym rogu kartki umieszczona jest malutka sylwetka mamy i jesz-cze mniejsza taty (bez twarzy i dłoni). Całość uzupełnia szara podłoga i sufit. Omawiając swą pra-cę Mariola dodała "jestem wściekła, u mnie jest zwariowany dom".
Na drugiej stronie dziewczynka samorzutnie narysowała stół z tortem i sześcioma świeczkami, a pod nim wilka z wyszczerzonymi zębami, opuszczonym ogonem i podpisem "jestem groźny wilk". Z lewej strony stoją rózgi, a na górze na czarnym niebie świeci czarny księżyc.
Kilka dni później powstał rysunek nr 2. Okrągły stół z tortem, sześcioma świeczkami, talerzykami i serwetkami otaczają dzieci z przedszkola. Z prawej strony stoją rodzice, z lewej Mariola. Pod stołem znajdują się narysowane miękkimi kreskami piesek i kotek. Wszyscy są uśmiechnięci, ry-sowani ołówkiem i pomalowani na zielono – żółto. Nie mają dłoni oraz stóp. Na dole umieszczone są prezenty: "kotek co miauczy, domek dla Barbie, sterowany piesek i obrus do kolorowania".
Rysunek 3 w porównaniu z poprzednimi jest bardzo kolorowy. Wg słów dziewczynki miały to być 5 - te urodziny. Na centralnie ustawionym stole, króluje tort ze świeczkami, dzbanek z piciem, 2 szklanki (z rurkami i parasolkami) i dwa talerze. Po obu stronach siedzą uśmiechnięci rodzice. Powyżej znajduje się okno z żółtymi zasłonkami i dwa obrazy (wazon z kwiatami i fotografia ma-my "jak była aktorką"). Pod koniec pracy Mariola stwierdziła, iż pomyliła się i to są jej pierwsze urodziny. Narysowała się więc jako małe niemowlę pod stołem (wtedy rodzice byli jeszcze razem.)
Rysunek 4 Mariola poprzedziła opowiadaniem i rysowaniem na podwórku, patykiem na piasku. Dziecko narysowało uśmiechniętą dziewczynkę z długimi włosami.
• "Proszę pani, co ja narysowałam".
• "Ciekawy obrazek. I jaka duża dziewczynka".
• "To ja, to ja! Ja też jestem duża".
• "I jakie ma długie włosy".
• "Bo mi się śniło, że byłam piękną księżniczką".
Potem starła rysunek nogą.
W sali zaraz sięgnęła po kredki. Z prawej strony rysunku na zielonej trawie umieściła żółty do-mek, z brązowymi drzwiami, dachem i kominem, z którego leci dym. W oknie wiszą niebieskie fi-ranki. Z lewej strony stoi uśmiechnięta dziewczynka z długimi złotymi włosami, ubrana w tęczową sukienkę. Jej postać jest bardzo staranna, ma wszystkie podstawowe części (nawet dłonie). Obok dziewczynki świeci pomarańczowo – żółte, uśmiechnięte słońce, którego promienie niemal dotyka-ją postaci. Całość uzupełnia błękitne niebo i dwa małe obłoczki.
Rysunek nr 5. W tym miesiącu dziewczynka wykonała rysunek swojej rodziny. Zaczynając od lewej strony umieściła na nim mamę, tatę, siostrę, siebie samą i pieska z kością. Postaci matki i ojca są takiej samej wysokości jak dziecko. Najwyższa i umieszczona obok Marioli jest siostra, z którą dziewczynka mimo niezbyt zażyłych kontaktów bardzo się identyfikuje ("chcę być taka jak Elwira"). Ważny w tym rysunku jest piesek, według mnie gwarant bezpieczeństwa, ciepła i miłości. Na pierwszy rzut oka, można by powiedzieć, że jest to szczęśliwa rodzina. Wszyscy się uśmie-chają i wyciągają do siebie ręce (choć nie dotykają się). Jednak ja wiem, iż jest to bardziej ży-czenie Marioli niż rzeczywistość.
Rysunek 6 ukazuje ukryte pragnienia dziecka. Przedstawia on, jak to nazwała Mariola, "wyspę dobra". Umieszczone są na niej oprócz dziewczynki drzewa "przyjaciele", chatka, piesek i wie-wiórka, pani Ania i pani Dorotka z przedszkola”, półka z książkami i telewizor. Wokół wyspy pływa-ją rybki. Do pomostu przycumowany jest statek (gdyby Mariola chciała wrócić). Nad wyspą świeci słońce. Wszyscy, nawet chatka, drzewa i parasolka są uśmiechnięci i "kochają się nawzajem" (serduszka umieszczone nad głowami). Po skończeniu pracy dziecko powiedziało, że wszyscy na tej wyspie mają tylko sześć lat. Na pytanie czego, lub kogo nie wzięłaby Mariola na wyspę, uzy-skałam odpowiedź: "mamy, taty i niedobrych dzieci z przedszkola."
BAJKA O PROSIACZKU I TYGRYSKU (umieszczona w aneksie).
Wiele informacji o psychologicznej sylwetce dziewczynki dostarcza też ułożona przez nią baj-ka. Główny bohater to mały Prosiaczek, który postanowił wybrać się na wycieczkę nad morze. Gdy nie mógł trafić popatrzył na mapę, okazało się jednak, że "jest do niczego". Szedł więc dalej na skróty, aż zabłądził na pustyni. Postanowił zatelefonować, ale telefon "był zepsuty". Usiadł więc i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Po dwóch dniach znalazł go Tygrysek, (jego mama !) który wcześniej "spał". Potem "poszli do domu i żyli długo i szczęśliwie".
Bajka ta ukazuje opuszczenie, samotność, zagubienie głównego bohatera, który chciałby być przez kogoś kochany. Prosiaczek chce działać, jednak nic mu się nie udaje, jest bezradny. "Mapa jest do niczego, telefon zepsuty (to zabawka)". Zamiast starać się coś zrobić, siada więc na pia-sku i czeka, aż ktoś go odnajdzie. Właściwie żadnej przeszkody nie pokonuje samodzielnie. A gdy wreszcie odnajduje go mama okazuje się być ona Tygryskiem (osobą zagrażającą Prosiaczkowi).
W celu przybliżenia baśniowego wizerunku bohatera do modelowej struktury osobowości, popro-siłam Mariolę, by dokonała zmian w swojej bajce (jeśli chce). Rezultaty tych zmian opisałam w punkcie szóstym – wdrażanie oddziaływań, a zmienioną bajkę umieściłam w aneksie.
Podsumowując wnioski z obserwacji, rozmów, rysunków, bajki dziewczynki, można stwier-dzić, iż jej chwiejność emocjonalna obrazuje środowisko rodzinne. Emocje Marioli odwzorowują emocje domowe. Agresję i autoagresję wywołuje lęk przed odrzuceniem osób bliskich. Dziecko odczuwa stałą deprywację potrzeb miłości, bezpieczeństwa, przynależności. Traumatyczne wyda-rzenia dziewczynka odzwierciedla symbolicznie w rysunkach (np. wilkołaki). Mariola woła o pomoc, chce wyrazić własne ja. Szuka tożsamości, jednak nie ma jednego modelu do ukształtowania jej. Próbuje utożsamiać się z siostrą. Brak więzi emocjonalnej rekompensuje poprzez regres, wybie-ganie w przyszłość, symbolikę, fantazję. Ma zaniżoną samoocenę, jest samotna w swoim cierpie-niu. Reakcją na zaburzoną sytuację domową jest też utrata łaknienia, zaburzenia psychosoma-tyczne i zachowania nerwicowe.
3. ZNACZENIE PROBLEMU DLA ROZWOJU DZIECKA I FUNKCJONOWANIA W SZEROKO ROZUMIANYM SPOŁECZEŃSTWIE.
Jak wielką rolę w życiu dorosłego człowieka odgrywają prawidłowo ukształtowane emocje, wie każdy z nas. Jeszcze większy wpływ mają one na rozwój dzieci.
Emocje stanowią jeden z podstawowych elementów dynamiki osobowości. Łączą się one z moty-wacją działania, instynktami, potrzebami. Emocje to właściwości psychiczne wyznaczające kieru-nek dążeń jednostki, zespalające inne procesy psychiczne. Psychologowie zgodnie twierdzą, iż życie psychiczne dziecka stanowi złożoną całość, w której poszczególne sfery oddziaływują na siebie. W związku z tym wszelkie nieprawidłowości w rozwoju sfery emocjonalnej dziecka powo-dują zaburzenia osobowości, wpływają ujemnie na zdrowie psychiczne i przystosowanie społeczne jednostki.
Na rozwój emocjonalny oddziaływuje wiele czynników pochodzenia zarówno endogennego (układ nerwowy, system wewnętrznego wydzielania) jak i egzogennego (środowisko wychowaw-cze). Czynnikiem zaliczanym do drugiej grupy i chyba najważniejszym jest środowisko rodzinne.
Postawy rodziców, w szczególności matki, z którą dziecko styka się od najwcześniejszych chwil swojego życia stymulują lub też zakłócają rozwój dziecka i kształtowanie się jego osobowo-ści. Długotrwały wpływ matki na dziecko powoduje, iż wywołane przez niego skutki są głębokie i trudne do usunięcia. Postawy rodzicielskie wpływają na rozwój funkcji poznawczych dziecka, jego osiągnięcia szkolne, formowanie się własnej tożsamości, kształtowanie równowagi uczuciowej i dojrzałości społecznej. Niewłaściwa atmosfera w domu i niekorzystne z punktu widzenia wycho-wawczego cechy osobowości rodziców mogą stać się przyczyną nieśmiałości, lękliwości, zahamo-wań czy zachowań agresywnych, a w konsekwencji prowadzić do zaburzeń emocjonalno – społecz-nych dzieci.
Problem zaburzeń emocjonalnych jest przedmiotem zainteresowań wielu teorii m.in. teorii psy-chosomatycznej wg której należy badać rolę środowiska zewnętrznego i wewnętrznego powodu-jących w jednostce chorobowe napięcie emocjonalne.
Choroby psychosomatyczne zależą od dziedzicznej konstytucji, urazów okołoporodowych, chorób organicznych i rodzaju opieki w niemowlęctwie, fizycznych i emocjonalnych przeżyć urazowych, klimatu emocjonalnego w rodzinie oraz postaw rodziców i rodzeństwa, późniejszych urazów fi-zycznych i emocjonalnych w życiu prywatnym i zawodowym. Aby powstała choroba psychosoma-tyczna muszą jednocześnie zadziałać trzy czynniki:
1. określone właściwości osobowości,
2. słabość jakiegoś narządu,
3. czynnik sytuacyjny.
Zaburzenia psychosomatyczne można podzielić na:
1. Nerwice narządowe: zaburzenia psychosomatyczne poszczególnych narządów (nerwica żo-łądka, zespół hiperwentylacji, wymioty psychogenne).
2. Choroby somatyczne zasadniczo psychopochodne (np. choroba wrzodowa, otyłość, zawał, świąd skóry).
3. Choroby organiczne w przebiegu, których występują objawy uwarunkowane chorobą orga-niczną i czynnikami psychicznymi (np. gruźlica).
Zaburzenia psychosomatyczne mogą ujawnić się, gdy człowiek nie potrafi rozwiązać trudnych sytuacji życiowych i popada w konflikt ze sobą i otoczeniem. Urazy psychiczne, pośpiech, rozdź-więk między procesami pobudzania i hamowania powodują powstanie i nawarstwianie się sytuacji konfliktowych.
Sytuacje konfliktowe i frustracyjne wyzwalają stany przykrego i długotrwałego napięcia emocjo-nalnego. Emocje ujemne o znacznym natężeniu, długotrwałe, powtarzające się, nierozładowane, mogą prowadzić do narastających zaburzeń czynnościowych, a nawet zmian strukturalnych. Emo-cjom towarzyszą reakcje wegetatywne uwarunkowane konstytucjonalnie, a w części nabyte (bicie serca, wzmożone wydzielanie soków żołądkowych, stany hipoglikemiczne, bóle głowy, duszności).
Teoria psychosomatyczna wyjaśnia połączenie zaburzeń emocjonalnych z objawami wegetatyw-nymi u dzieci w wieku przedszkolnym, powstałe w wyniku nieprawidłowych postaw rodzicielskich.
Prowadzono wiele badań nad wpływem postaw rodziców na życie emocjonalno – uczuciowe i kształ-tującą się osobowość dzieci. M. Ziemska określa postawę rodzicielską jako nabytą strukturę po-znawczo – dążeniowo – afektywną, która zachowaniu rodziców wobec dzieci nadaje odpowiedni kierunek. Można wyróżnić postawy rodzicielskie właściwe i niewłaściwe:
 Właściwe postawy sprzyjające ukształtowaniu się pożądanych zachowań dziecka to: ak-ceptacja, współdziałanie, zapewnienie rozsądnej swobody i uznanie równych praw dziecka.
 Niewłaściwe postawy rodziców takie jak: postawa odtrącająca, unikająca, nadmiernie ochraniająca i nadmiernie wymagająca powodują ujemne skutki wychowawcze, objawy nerwicowe, zachowania aspołeczne, zaburzenia emocjonalne.
Jednym z dość częstych przejawów zaburzonego rozwoju uczuć jest niedojrzałość emocjonalno – uczuciowa (infantylizm), charakteryzująca się reakcjami właściwymi dla wcześniejszych etapów rozwojowych. Infantylizm może być rezultatem nadmiernie troskliwego i rozpieszczającego wy-chowania lub występować w rodzinach prymitywnych, nieprzychylnych dziecku.
Innym zaburzeniem spowodowanym nieprawidłowym stosunkiem uczuciowym do dziecka jest obo-jętność uczuciowa. U typów silnych stan obojętności występuje na tle ogólnego pobudzenia ru-chowego i wzmożonej aktywności, u typów słabych wiąże się z apatią i ogólną biernością. To nie-pożądane podniecenie zwiększa pobudliwość uczuciową, która przy braku wypracowanych hamul-ców czyni dziecko podatnym na wszelkie zachęty i okazje do działania. Mogą się wtedy również pojawiać stany agresji czynnej i słownej, wybuchy zazdrości, złości połączonej z krzykiem, rzuca-niem się na ziemię, wyzwiskami, groźbami. Zaburzeniom uczuciowym może towarzyszyć szereg objawów somatycznych: moczenie się, jąkanie, obgryzanie paznokci, brak apetytu, bóle brzucha, skłonności do wymiotów, duszności. Drugi rodzaj obojętności uczuciowej powoduje bierność dziecka. Odpłacając obojętnością za obojętność dzieci nie nawiązują kontaktu z otoczeniem. Są powolne, apatyczne, zamknięte w sobie, wyizolowane.
Następnym przejawem zaburzeń emocjonalnych mogą być reakcje lękowe. Tylko w rzad-kich przypadkach stanowią one objaw uszkodzeń organicznych mózgu. Najczęściej są reakcją na nieprawidłową sytuację środowiskową. U części dzieci reakcja ta może być niewspółmierna do siły bodźca.
W stanach lękowych można wyodrębnić trzy podstawowe stopnie natężenia: umiarkowany, wzmożony, ostry.
 Lęki umiarkowane są krótkotrwałe i tylko chwilowo zakłócają postępowanie dziecka wobec otoczenia. Stosunek do rodziców nie jest jeszcze trwale wypaczony. Dziecko próbuje z nimi współdziałać, pragnie miłości i bezpieczeństwa.
 Lęki wzmożone pojawiają się niemal przy każdym zetknięciu z rodzicami. Dziecko czuje jednak jeszcze potrzebę kontaktowania się, tęskni do tego, lecz nie jest w stanie wystą-pić z inicjatywą. Lęk wysuwający się na pierwszy plan paraliżuje zdolność działania.
 Lęki ostre to stany bardzo silne, następujące gwałtownie nie tylko w momentach przymu-sowych kontaktów z rodzicami, ale także na samą myśl o zbliżającej się konieczności spo-tkania. Pojawia się potrzeba izolowania od rodziców.
Postawa taka jest często prezentowana przez dzieci ze środowisk patologicznych, szczególnie gdy jest to alkoholizm. W rodzinach takich:
 Następuje niszczenie życia uczuciowego. Zamiast poczucia bezpieczeństwa, zaufania i mi-łości, występuje lęk, zagrożenie, gniew, wstyd, poczucie krzywdy i winy.
 Brak jest źródeł oparcia i wzajemnej pomocy. Życie rodzinne zamiast dostarczać oparcia staje się obciążeniem i źródłem problemów.
 Postępuje utrata zrozumienia i kontaktu. Zamiast otwartości i prawdy, pojawia się coraz więcej kłamstw, manipulacji i udawania.
 Rodzina izoluje się od świata zewnętrznego. Staje się zamknięta w swojej tragedii i cier-pieniu.
 Wyczerpują się zasoby materialne. Nadmierne picie staje się źródłem trudności finanso-wych i ograniczania perspektyw bytowych całej rodziny.
U osób współuzależnionych występuje często:
 Koncentracja myśli, uczuć i postępowania wokół picia współmałżonka.
 Poczucie konieczności kontrolowania jego postępowania i odciągania od alkoholu.
 Próby ochraniania alkoholika przed konsekwencjami picia, rezygnacja z własnych potrzeb i pragnień oraz gotowość do poświęcania siebie.
 Lęk przed porzuceniem i negowanie własnej wartości oraz obsesyjne zamartwianie się o przyszłe wydarzenia.
 Huśtawka emocjonalna – rozpacz i utrata nadziei, rozczarowania i złudzenia, naiwna wiara w przyrzeczenia poprawy i poczucie skrzywdzenia.
 Próby dominacji i przejmowanie wszystkich obowiązków domowych.
 Problemy seksualne i niechęć do współżycia.
 Złość i kłótnie wybuchające z byle powodu lub zapadanie w stany letargu, z poczuciem beznadziejności i użalaniem się nad sobą.
Bardzo trudno wyrwać się z takiego stanu. Ale jest to możliwe. Jeśli tylko jedno z rodziców pije, drugie powinno ratować siebie i swoje dzieci. Lecz gdy dwoje rodziców pije i dzieci nie mogą li-czyć na niczyją pomoc, uczą się szczególnych sposobów postępowania, które utrudniają im życie. Są często ofiarami przemocy psychicznej i fizycznej, czasami też nadużyć seksualnych.
Wiele dzieci stara się ukrywać w tajemnicy picie rodziców, wstydzą się, uważają, że są gorsze, boją się i mają zaburzenia emocjonalne związane z lękiem.
 Ukrywają i tłumią swoje uczucia, są osamotnione, próbują za wszelką cenę poradzić sobie ze swoją bezradnością, częściej zapadają na różne choroby (ich odporność jest wyczerpana przez nieustanny stres).
 Wcześnie uczą się, że nie mogą polegać na rodzicach, przestają ufać innym ludziom.
 Niektóre biorą na siebie nadmierną odpowiedzialność za problemy rodzinne i przejmu-ją obowiązki dorosłych, starając się zadowolić innych, nie umieją się bawić.
 Niektóre próbują przystosować się za wszelką cenę do nienormalnego i zagrażającego środowiska rodzinnego, wchłaniając w siebie destrukcję i chaos.
 Inne źle się zachowują i pragną w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, mają złe stop-nie, piją alkohol, zażywają narkotyki, popełniają drobne wykroczenia.
 Niektóre mimo swego cierpienia, starają się być opiekuńcze i przyjazne dla innych, są gotowe do poświęcania się, pomagają innym cierpiącym i zagubionym.
Zbyt mało ludzi reaguje na krzywdę dzieci w rodzinach alkoholowych i staje w ich obronie. A można im pomagać także wtedy, gdy rodzice nie są zainteresowani wyjściem z alkoholizmu, lub też nie są już w stanie tego zrobić. Dzieci trzeba nauczyć rozumieć, że rodzic jest osobą chorą, że dziecko nie jest zdolne do wyleczenia go z choroby, i że nie jest za nią odpowiedzialne. Trze-ba też uczyć pozytywnego stosunku do samego siebie, zadbania o umiejętność odpoczywania i zabawy. Należy zachęcać do wyrażania uczuć i potrzeb, uczyć umiejętności proszenia o pomoc i przyjmowania jej od innych, dzielenia się swoimi problemami i odbudowywać zaufanie do ludzi.
Alkoholizm rodziców stanowi sekret zarówno wewnątrz rodziny, jak i na zewnątrz. Dzieci muszą więc uczestniczyć w grze rodzinnej, negującej fakt, że jedno z rodziców pije. Dzieci alko-holików mogą przetrwać poprzez ukrywanie problemów ich rodziców, udając że wszystko jest normalne i próbując unikać sytuacji, w której prawda mogłaby zostać odkryta. W reakcji na cho-robę alkoholową, członkowie rodziny nieświadomie spełniają role, które pozwalają zneutralizować skutki zachowania alkoholika i sprawiają, że rodzina funkcjonuje nadal. Rodziny uczestniczą w rozwoju tożsamości dzieci, przydzielając im role sprzyjające funkcjonowaniu rodziny. Role te funkcjonujące sprawnie w dzieciństwie, kształtując dziecięcą tożsamość, utrudniają życie doro-słe. Problem ten ilustruje zamieszczona niżej tabela.
Dom Szkoła Praca Postawy społeczne
Bohater (dziecko odpowiedzialne) Gwiazda klaso-wa Pracuś Pozytywna jednostka
Kozioł ofiarny (dziecko nadpobu-dliwe) Dziecko trudne Sprawca kłopo-tów Niedostosowany społecz-nie
Dziecko zagubione (dostosowujące się) Klasowy samot-nik Samotnik Trzymający się na ubo-czu
Maskotka Klasowy klaun Dowcipniś Komik na scenie
Rodzinni bohaterowie, gdy dorosną często nie potrafią się oderwać od pracy stając się pracoho-likami. Odnoszą sukcesy, robią karierę. Jednak obsesyjnie zajęci kierowaniem i sterowaniem ludźmi oraz wydarzeniami wokół siebie, odsuwają na bok własne uczucia i potrzeby. Miewają trudności z nawiązywaniem bardziej zażyłych znajomości, mają niewielu przyjaciół. Z czasem mo-gą stać się zgorzkniałymi ludźmi mającymi pretensje do innych, że ominęło ich dzieciństwo, a ży-jąc w ciągłym napięciu wpadają w panikę w nie dających przewidzieć się sytuacjach.
Kozły ofiarne w życiu dorosłym doświadczają nieustannych niepowodzeń spowodowanych autode-strukcyjnymi skłonnościami. Są nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Zachowują się w nieakceptowany przez innych sposób. Są samotne, pełne lęku i złości, skłonne do używania alkoho-lu i narkotyków.
Dzieci zagubione radzą sobie ze swoimi uczuciami kryjąc je tak głęboko, że nie można do nich dotrzeć. Niekiedy obracają swój gniew przeciwko sobie, usiłując popełnić samobójstwo czy biorąc narkotyki. Jako dorośli trzymają się na uboczu, mają niewielu przyjaciół, nawiązują niewiele dłu-gotrwałych związków. Na zewnątrz nieśmiałe i pełne rezerwy, czują się samotne, zagubione, nie-zdolne do przezwyciężenia jakichkolwiek problemów.
Dorosłe maskotki są lubiane w towarzystwie, lecz nikt nie bierze ich poważnie. Czasem potrafią zmienić swoją rolę w rodzinie w sukces. Jednak pod przykrywką wesołości z trudem radzą sobie ze stresem. Są smutne, niepewne, samotne. Rola żartownisia przeszkadza im w nawiązywaniu głębszych związków. Często sięgają po różnego typu używki.
Role odgrywane przez dzieci celem przetrwania w rodzinie patologicznej, stają się destrukcyjne w życiu dorosłym. Najlepszym momentem do interwencji jest dzieciństwo, zanim jeszcze wzory zachowań utrwalą się na dobre. Nadzieję na przełamanie tych wzorów dają terapeuci, którzy na co dzień pracują z dziećmi alkoholików. Niezależnie od tego, czy terapeuci zajmują się wyprowa-dzaniem alkoholików z nałogu, ciąży na nich odpowiedzialność za ogromną i zazwyczaj zaniedby-waną populację dzieci pochodzących z rodzin alkoholowych. Jeżeli nauczyciele, pracownicy po-radni, administracja oświatowa, pracownicy socjalni i inni profesjonaliści zrozumieją naturę tej choroby i jej następstwa dla dzieci, będą mogli w istotny sposób przyczynić się do ich wylecze-nia.
Jeżeli więc widzimy, lub tylko się domyślamy, że w rodzinie naszego wychowanka panuje alkoho-lizm i jeżeli w związku z tym obserwujemy u dziecka zaburzenia emocjonalne musimy zareagować. Jeżeli obserwacje te poczynimy w przedszkolu, to nie możemy czekać, aż dziecko pójdzie do szkoły, gdyż poczynione w osobowości dziecka spustoszenia mogą okazać się nieodwracalne.
Dlatego też zajęłam się przypadkiem Marioli i już od ponad roku staramy się wspólnie ją wspie-rać.
Dziewczynka wychowuje się w rozbitej rodzinie, w której oboje rodzice piją. Problem al-koholowy zaostrzył się od początku tego roku szkolnego. Zaostrzyły się też zaburzenia emocjo-nalne dziecka takie jak: agresja, lęk, zaniżone poczucie własnej wartości. Dziecko sprawia wraże-nie zaniedbanego psychicznie i częściowo fizycznie (nieobcięte, brudne paznokcie, za małe ubra-nia, odruch obronny –zasłanianie się rękami, gdy ktoś nagle stanie za dzieckiem).
Obserwacja, rozmowy indywidualne, rysunki pozwalają przypuszczać, iż Mariola nie ma zaspoko-jonych podstawowych potrzeb psychicznych. Zamiast miłości i bezpieczeństwa rodzice prezentu-ją postawy unikające lub wręcz odtrącające, a czasem też nadmiernie wymagające. To niekonse-kwentne zachowanie połączone z alkoholizmem i brakiem wsparcia ze strony starszej siostry i mieszkających wspólnie dziadków, prowadzi do wyładowywania swoich emocji na słabszych w przedszkolu. Niekontrolowane wybuchy agresji popychają też do atakowania starszych, nauczy-cieli, silniejszych i większych chłopców. Mariola niszczy zabawki i sprzęty, swoje rysunki, prace. Odznacza się nadmierną ruchliwością, drażliwością, niecierpliwością, reakcjami nieadekwatnymi do sytuacji. Ma zaburzenia łaknienia, bardzo wielu potraw nie lubi jeść, lub je mało oraz bardzo powoli, wykonując przy tym inne zbędne czynności (kopanie kolegi, wchodzenie pod stół, krzyki, wylewanie jedzenia). Często boli ją brzuch i musi iść do toalety. Często boli ją też głowa. Ostat-nio zaczęła przejawiać lęki przed odbieraniem ją przez matkę, manifestujące się krzykiem, że nie pójdzie do domu, bo mama jest niedobra, chowaniem się w łazience, odmową jakiejkolwiek rozmowy.
Obserwując uważnie dziewczynkę, zauważyłam, że przejawia ona typową dla dzieci z rodzin alko-holowych postawę "kozła ofiarnego". Występują wszystkie typowe objawy: agresja, autodestruk-cja, lęk, złość, próby utożsamiania się ze starszą, pijącą oraz biorącą narkotyki siostrą. Rozu-miem, że te nieakceptowane zachowania są prośbą o pomoc. Wiem, że Mariola potrafi być miła, czuła, kochająca, troskliwa, roześmiana i spokojna. Jednak zdarza się to coraz rzadziej. Sytuacja domowa coraz silniej, wpływa na negatywne zachowanie się dziecka. Jednocześnie brak zrozumie-nia problemu u matki, twierdzenie, że wszystko jest w porządku, źle rokuje co do dalszej współ-pracy i losów dziewczynki w przyszłości.
Rozwój fizyczny i umysłowy Marioli nie budzi większych zastrzeżeń, budzi je natomiast stan rozwoju społeczno – emocjonalnego. Dziecko dojrzałe do szkoły powinno być samodzielne i zarad-ne, łatwo nawiązywać kontakty społeczne, umieć podporządkować się wymogom dyscypliny, współ-pracować z innymi, być wytrwałe. Mariola większości tych wymogów nie spełnia i to bardzo źle rokuje co do jej kariery szkolnej.
Jeżeli matka nie zacznie się leczyć (sprawa postawiona została przez nas jasno) będziemy musieli poczynić kroki, by dziecku zapewnić właściwe środowisko wychowawcze. Pozostanie w patolo-gicznej rodzinie grozi pójściem w ślady rodziców i starszej siostry. Mamy nadzieję, że jednak coś się zmieni na lepsze i usilnie nad tym pracujemy.
4. PROGNOZA POZYTYWNA I NEGATYWNA.
Po wdrożeniu oddziaływań spodziewam się, iż Mariola będzie przede wszystkim miała za-spokojone podstawowe potrzeby psychiczne i zostanie otoczona troskliwą opieką w domu. Jeśli matka przestanie pić, zacznie się leczyć i poszuka pracy, a dziecko będzie uczęszczać na świetli-cę socjoterapeutyczną, większość przyczyn nieprawidłowych zachowań społecznych i zaburzeń emocjonalnych zniknie lub przynajmniej zmniejszy się. Ułatwi to formowanie się własnej tożsa-mości, kształtowanie równowagi uczuciowej i dojrzałości społecznej.
Jeśli w przedszkolu wychowawczynie będą intensywnie wspierać rozwój dziewczynki, pomagać nawiązywać pozytywne kontakty z rówieśnikami, podwyższać samoocenę, tonować negatywne emocje, wtedy ilość nieprawidłowych zachowań na pewno zmaleje, a osobowość będzie mogła w pełni prawidłowo się ukształtować. Mariola jest inteligentna i jeśli jej środowisko domowe i zwią-zany z nim rozwój społeczno – emocjonalny także ulegnie poprawie, dziecko będzie odnosić suk-cesy w szkole. Prawdopodobnie znikną też reakcje nerwicowe i psychosomatyczne.
Natomiast, jeśli rodzice nie przestaną pić, niewłaściwa atmosfera domowa i postawy wy-chowawcze spowodują dalsze pogłębianie się zaburzeń emocjonalno – społecznych oraz zachowań agresywnych dziewczynki. Mariola już w tej chwili prezentuje postawę tzw. "kozła ofiarnego." Jest bardzo agresywna, nadpobudliwa zwraca na siebie uwagę poprzez negatywne zachowania twierdząc, iż "i tak pójdę do piekła". Jeśli nic się nie zmieni na lepsze, będzie miała niestety po-ważne problemy w szkole, a później w pracy (jeśli ją zdobędzie) i w dorosłym życiu prywatnym. W skrajnym przypadku może stać się jednostką niedostosowaną społecznie, sięgnąć po narkotyki i alkohol (wzorce rodziców i siostry). Pogłębieniu ulec mogą także zaburzenia psychosomatyczne (bóle brzucha, głowy, zmniejszone łaknienie), mogące prowadzić do chorób somatycznych (np. wrzody dwunastnicy, anoreksja, nerwica).
5. PROPOZYCJE ROZWIĄZANIA PROBLEMU.
W celu kształtowania równowagi uczuciowej i dojrzałości społecznej Marioli trzeba zasto-sować działania skierowane zarówno na dziecko, jak i na jego środowisko rodzinne (głównie mat-kę). Ponieważ wiodącą przyczyną zaburzeń emocjonalno – społecznych dziewczynki jest alkoho-lizm w rodzinie (i związane z nim sytuacje) trzeba skłonić matkę do leczenia się i szukania wspar-cia (poradnie odwykowe, Klub Abstynenta, grupy Anonimowych Alkoholików). Kiedy przestanie ona pić, łatwiej jej będzie znaleźć pracę i uniezależnić się finansowo od męża. Powinna ona również współpracować z przedszkolem, świetlicą socjoterapeutyczną i poradnią psychologiczno – peda-gogiczną. Będziemy też utrzymywać dalszy kontakt z opieką społeczną przeprowadzającą wizyty środowiskowe w domu Marioli i udzielającą matce wsparcia socjalnego. Jeżeli sytuacja domowa nie poprawi się, będziemy zmuszeni skontaktować się z kuratorem sądowym. Chcemy też, by dziecko zostało przebadane w poradni psychologiczno –pedagogicznej. Wskazane byłoby, aby mama zdecydowała się na organizowane tam warsztaty dla rodziców.
W działaniach skierowanych bezpośrednio na Mariolę przedszkole będzie wspierać jej rozwój emocjonalno – społeczny poprzez:
 Terapię zaburzeń emocjonalnych (twórcze sposoby rozładowania napięcia: baśnie, te-atrzyki, dramy, zajęcia relaksacyjne, różnorodne techniki plastyczne).
 Ograniczanie nieprawidłowych zachowań społecznych i integrację z grupą (zabawy in-tegracyjne, muzykoterapia, ćwiczenia ruchowe z wykorzystaniem metod ruchu rozwi-jającego i pedagogiki zabawy).
 Wzmacnianie samooceny i poczucia wartości (ukazywanie mocnych stron dziecka, chwalenie za konkretne osiągnięcia, pomaganie słabszym, zabawy rozwijające poczucie sprawstwa, kierowanie grupą w zajęciach muzycznych, ruchowych).
Działanie te będą prowadzone w przedszkolu do końca czerwca. Oprócz zajęć grupowych z Ma-riolą będzie realizowana terapia indywidualna i w małym zespole (2-3 osoby) przez reedukatora przedszkolnego. Mam nadzieję, iż metody te pomogą dziecku w radzeniu sobie z własnymi uczu-ciami, zachęcą do współpracy i samodzielności, uwolnią od grania roli "kozła ofiarnego", a wszyst-kim ułatwią porozumienie z Mariolą i dadzą konkretne wskazówki, co robić zamiast karania i tra-dycyjnego chwalenia.
Wykorzystać należy też niektóre scenariusze z "Programu zajęć rozwojowo – terapeutycznych...” Wprawdzie są one przewidziane dla dzieci z odroczonym obowiązkiem szkolny, ale oprócz utrwa-lania wiadomości i umiejętności z zakresu klasy "0" duży nacisk położony tu został na "kształto-wanie dojrzałości emocjonalno – społecznej, a zwłaszcza rozumienia poleceń kierowanych do gru-py, liczenie się z ustalonymi regułami postępowania, kształtowanie wrażliwości na przeżycia in-nych i orientacji we własnych uczuciach, doskonalenie umiejętności jasnego przekazywania emo-cji, tworzenia życzliwego, pełnego zrozumienia i zainteresowania stosunku do kolegów oraz wzmacnianie wiary w możliwości i wartości każdego dziecka."
W podwyższaniu zaniżonej samooceny Marioli przydatne na pewno okażą się scenariusze zamieszczone w artykułach "Jaki jestem dla siebie i innych," a w likwidowaniu nieprawidłowych zachowań społecznych scenariusze z artykułów "Rozwijanie empatii drogą do integracji społecz-nej" i "Jesteśmy jedną wielką rodziną." Na co dzień będziemy posługiwać się metodą Weroni-ki Sherborn (rozwijając szczególnie relacje "opiekuńcze" i "razem") oraz zabawy opracowane przez Martę Bogdanowicz, Gusti Reichel i Ewę Skowrońską – Lebecką . Wykorzystamy głów-nie ćwiczenia ułatwiające nawiązywanie kontaktu i współpracy z partnerem i grupą oraz pomaga-jące zdobyć pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa w otoczeniu, oraz umiejętność relaksu po okresie napięcia i koncentracji.
Zabawy muzykoterapeutyczne oprócz integracji Marioli z dziećmi pomogą dziewczynce w werbalizacji i wyrażaniu uczuć, powściąganiu emocji (pauza muzyczna) i świadomym wyczuwaniu napięcia i rozluźniania ciała (reakcja na różne cechy dźwięku). Umożliwią jej też rozwijanie po-czucia sprawstwa (muzyka mieszka w dłoniach) oraz umiejętności odprężania się i wyciszania (muzyka relaksacyjna).
Wykorzystamy również bajki terapeutyczne oraz baśnie ludowe braci Grimm, Andersena. Opo-wiadanie i słuchanie baśni jest dobrym sposobem na stworzenie atmosfery wyciszenia i odpręże-nia oraz przekazywania pozytywnych sposobów zachowania się i działania w trudnych sytuacjach. Działając wychowawczo i terapeutycznie wspomagają one proces rozwoju, kształtują i wspierają osobowość. Dzieci nieświadomie, bez zbędnego karcenia i pouczania wchłaniają nowe treści i sa-modzielnie rozwiązują swoje problemy. Baśnie wyzwalają emocje, równocześnie obniżając poziom lęku, dając wsparcie, poczucie siły i nadzieję. Dzięki nim w zastępczy sposób można zaspokoić potrzeby psychiczne, poczuć się kochanym i akceptowanym. Kontynuacją terapeutycznego wyko-rzystania baśni będzie układanie własnych bajek, rysowanie ilustracji, inscenizacje i wykonywanie do nich kukiełek, masek lub strojów. Mamy nadzieję, iż nasze starania będą wspierane przez matkę i świetlicę socjoterapeutyczną.

6. WDRAŻANIE ODDZIAŁYWAŃ.
Podjęłyśmy współpracę z opieką społeczną, która przeprowadziła wywiad środowiskowy w domu Marioli. Dzięki temu matka zrozumiała, iż musi się leczyć i przestała pić. Dziewczynka za-częła uczęszczać do świetlicy socjoterapeutycznej. Skontaktowałyśmy się też z poradnią psycho-logiczno – pedagogiczną w celu wykonania badań dziecka.
Do ćwiczeń ruchowych wprowadziłyśmy elementy ruchu rozwijającego i pedagogiki zabawy. Sto-sujemy też muzykoterapię, techniki relaksacyjne i inne twórcze sposoby rozładowywania napięcia emocjonalnego. Staramy się wzmacniać samoocenę i poczucie wartości, ukazywać mocne strony dziecka, dostrzegać głównie pozytywne zachowania, a tonować nieprawidłowe. Jednocześnie zde-cydowanie przestrzegamy norm i zasad współżycia w grupie, ustalonych przez same dzieci.
W zajęciach przedszkolnych kształtujemy też odporność emocjonalną i zdolność do wysiłku intelektualnego. W tym celu wykorzystujemy rozgrywanie i konstruowanie gier planszowych po-zwalających dobrze funkcjonować w roli zwycięzcy i pokonanego. Są to dla Marioli cenne do-świadczenia, gdyż mając zaniżoną samoocenę jest mało odporna na stres. Stosujemy też czyta-nie, ilustrowanie i inscenizowanie baśni oraz układanie ich przez dzieci, i zmienianie w celu przy-bliżenia wizerunku bohatera do pożądanej struktury osobowości.
Mariola także ułożyła bajkę (opisałam ją w 2 punkcie) oraz dokonała poprawek.
W drugiej wersji bajki główną postacią jest poznany wcześniej Prosiaczek. Występuje również rodzina Piesków i mama Prosiaczkowa. Wiodący temat bajki to zagubienie i osamotnienie głównego bohatera oraz poszukiwanie szczęścia, miłości i bezpieczeństwa. Jakże inne jest jednak postępowanie Prosiaczka. Nie szuka on już winy tam, gdzie jej nie ma. Nie mówi już, że "mapa jest do niczego" tylko, że „on źle poszedł i zabłądził”. Nie próbuje dzwonić z telefonu zabawki. Po chwili namysłu i zjedzeniu zabranego wcześniej prowiantu, postanawia sam wydobyć się z opresji. Idzie przed siebie i znajduje domek. Ponieważ jest on zamknięty, puka i otrzymuje pomoc od Piesków. Czuje się tam tak dobrze, iż zapomina nawet o własnej rodzinie. Jego mama teraz już Prosiaczkowa (a nie Tygrysek) martwi się jednak o niego i odnajduje go. W bajce tej nie wystę-pują już nieścisłości typu "na pustyni pada deszcz”, bohater jest aktywny, nastawiony na działa-nie. Wierzy we własne możliwości, ma poczucie sprawstwa.
Tak jak zmienia się postawa Prosiaczka, zmienia się też postępowanie dziewczynki. Oczy-wiście progres jest tu na razie minimalny, lecz jednak widoczny. Dziecko zaczyna powoli dostrze-gać, iż ma wpływ na toczące się wokół niego wydarzenia i że są osoby chcące mu pomóc. Coraz częściej zaczyna zgodnie bawić się z rówieśnikami, czasem przewodzi grupie. Niekiedy włącza się w zajęcia zespołowe. Rzadziej pojawia się obrona poprzez atak fizyczny. Częściej uczucia wyra-żane są werbalnie. Gdy coś się nie udaje, dziewczynka stara się to poprawić lub znaleźć skutecz-niejsze sposoby działania. Poprawie uległ też stosunek do wychowawców. Dziecko wie, że w razie problemów zawsze może na nich liczyć. Wie też, iż nie musi zwracać na siebie uwagi poprzez nie-właściwe zachowania.
Praca nad zmianą postępowania Marioli, nad niwelowaniem jej zaburzeń emocjonalnych i podno-szeniem samooceny będzie procesem długoterminowym. Miejmy nadzieję kontynuowanym w szko-le i wspieranym, a nie niszczonym przez rodzinę.

7.EFEKTY ODDZIAŁYWAŃ.
Podjęte działania były skierowane zarówno na dziecko, jak i na matkę. Mariola zmieniała się z dnia na dzień. Powoli wyciszały się jej negatywne zachowania spowodowane zaburzeniami emocjonalnymi. Zdecydowanie podnosiła się jej samoocena. Zniknęły zaburzenia psychosomatycz-ne. Mama leczyła się. Jednak nie zdołała długo wytrwać w abstynencji. Rodzinie wyznaczono kura-tora sądowego. W kwietniu Mariola trafiła do domu dziecka w innej dzielnicy i zaczęła chodzić w związku z tym do innego przedszkola. Nasze kontakty uszczupliły się. Już nie spotykałam się z nią tak często w przedszkolu i w domu, a o tym, co dzieje się z dzieckiem, dowiadywałyśmy się wraz z koleżanką przez osoby trzecie oraz od matki, która znów próbowała się leczyć, by odzy-skać dziecko.
Po pół roku Mariola odwiedziła przedszkole. Znajduje się teraz w rodzinie zastępczej. Obserwu-jąc ją w czasie zabawy, rozmawiając z nią i jej opiekunem stwierdziłam, iż czuje się tam bez-pieczna i kochana. Zniknęły reakcje nerwicowe i zachowania agresywne oraz postawa "kozła ofiar-nego". Wzmocniła się samoocena. Umieszczenie w domu dziecka, a następnie w rodzinie zastęp-czej okazało się niezamierzonym skutkiem naszych oddziaływań. Jednak zbawiennym dla roz-chwianej psychiki Marioli. Ma ona teraz spokojny dom, przyrodnią siostrę, troskliwych rodziców. I szansę na prawidłowy rozwój osobowości. Zaczęła chodzić do I klasy i jak na razie uchodzi za dobrą i zdyscyplinowaną uczennicę. Czasem spotyka się z mamą, która podejmuje kolejne wysiłki w celu wyjścia z choroby alkoholowej. Być może i to uda się osiągnąć.
8. PODSUMOWANIE.
Środowisko rodzinne, w którym kształtuje się osobowość dziecka działa na nie całą swoją złożonością. Dużą rolę odgrywają wzajemne kontakty, sposoby rozwiązywania problemów, słow-nictwo. Czynniki te wpływają na czynności umysłowe, nabywanie nowych wiadomości i umiejętno-ści, przeżycia uczuciowe. Przyjazna, pełna miłości i zrozumienia atmosfera domowa, właściwe zro-zumienie potrzeb psychicznych dziecka sprawia, iż jest ono szczęśliwe i prawidłowo się rozwija. Niezaspokajanie potrzeb prowadzi natomiast do zaburzeń w zachowaniu, a później trwałych, ujemnych rysów osobowości. Rodzice najczęściej nie dostrzegają związku między własnym postę-powaniem a zachowaniem się dziecka. Tymczasem w kontaktach z nimi dziecko tworzy obraz wła-snego "ja" i poczucie własnej wartości.
Z klimatem rodziny wiąże się też rozwój i osiąganie dojrzałości emocjonalno – społecznej. W środowisku domowym dzieci uczą się zauważać i szanować potrzeby i wartości innych. Przykład rodziców dostarcza informacji i wzorców z zakresu norm postępowania. Jeśli jest on właściwy dzieci uczą się opanowywać wybuchy złego humoru, uczą się współżyć z rówieśnikami, a także podporządkowywać się nakazom i zakazom. Nieprawidłowe, agresywne zachowania dorosłych sprzyjają natomiast przeżywaniu przez dzieci gniewu i złości, a także wyładowywaniu złych uczuć wobec słabszych. Maluchy na ogół chętnie i spontanicznie identyfikują się ze swoimi rodzicami, są oni dla nich najważniejszymi osobami. Starsze też pragną tej identyfikacji, lecz niestety nie zawsze wzór osobowy rodziców jest taki, jaki być powinien. Dlatego też tak często dochodzi do zaburzeń emocjonalno – społecznych dzieci.
Nie powinniśmy patologizować zachowania naszych dzieci, lecz jednocześnie nie możemy bagate-lizować nawet drobnych zaburzeń. To my pierwsi, potem zaś nauczyciele przedszkola, mamy szansę dostrzec nawet nieznaczne odchylenia od normy i obiektywnie ocenić dziecko. Możemy też zainicjować pomoc dla dzieci i ich rodzin, a w razie potrzeby skierować do odpowiednich spe-cjalistów: lekarza, psychologa, terapeuty. Jeśli trzeba ingerować, to ingerować należy gdyż:
"Jeżeli dziecko żyje otoczone poczuciem krzywdy, nauczy czuć się winne. Jeżeli dziecko żyje w akceptacji i miłości, odnajdzie i pokocha siebie i cały świat. Odnajdzie szczęście w życiu."
Dorothy Law Nolte
9.BIBLIOGRAFIA.
1. Al – Khamisy D. : Jaki jestem dla siebie i dla innych. Stymulowanie pojęcia o sobie samym poprzez zabawy dydaktyczne (w:) Edukacja w przedszkolu (cz.I marzec 1998 cz. II czer-wiec 1998).
2. Al – Khamisy D. : Rozwijanie empatii drogą do integracji społecznej (w:) Edukacja w przedszkolu, styczeń 1998.
3. Białek E. : Jesteśmy jedną wielką rodziną – scenariusze zajęć dla nauczycieli przedszkola w oparciu o zasady psychosyntezy (w:) Edukacja w przedszkolu, marzec 2000.
4. Bogdanowicz M. : Psychologia kliniczna dziecka w wieku przedszkolnym. WSiP, Warszawa 1985.
5. Bogdanowicz M. : Ruch i piosenka dla najmłodszych, Fokus, Gdańsk 2001.
6. Dąbrowski K. : Zdrowie psychiczne. PWN, Warszawa 1985.
7. Faber A.,Mazlish E. : Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły. Media Rodzina, Poznań 1993.
8. Gerstmann S. : Kształtowanie uczuć dzieci i młodzieży, PWN, Warszawa 1959.
9. Gerstmann S. : Problemy teorii emocji. Towarzystwo Naukowe w Toruniu. Prace Wydziału Filol.-Filozof. t. 13 z. 3, Toruń 1963.
10. Gerstmann S. : Wpływ rodziców na zaburzenia emocjonalne uczniów. Towarzystwo Nauko-we w Toruniu, Toruń 1956.
11. Kozłowska A. : Dziecko agresywne (w:) Edukacja w przedszkolu, marzec 1998.
12. Kozłowska A. : Jak pomagać dziecku z zaburzeniami życia uczuciowego. Żak, Warszawa 1996.
13. Kozłowska A. : Nadpobudliwość psychoruchowa u dzieci (w:) Edukacja w przedszkolu, sty-czeń 1998.
14. Kozłowska A. : Znaczenie relacji rodzinnych dla pozytywnego rozwoju dziecka. Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno – Pedagogicznej. Warszawa 2000.
15. Molicka M. : Bajki terapeutyczne. Media Rodzina, Poznań 1999.
16. Reichel G., Rabenstein R., Thanhoffer M. : Grupa i ruch. Metody relaksacyjne – Taniec twórczy – Sport zespołowy – Gry i zabawy integrujące, Centrum Animacji Kultury, War-szawa 1994.
17. Rembowski J. : Rodzina w świetle psychologii. WSiP, Warszawa 1978.
18. Rembowski J. : Więzi uczuciowe w rodzinie. PWN, Warszawa 1974.
19. Robinson B.E , Rhoden J.L : Pomoc psychologiczna dla dzieci alkoholików. Państwowa Agen-cja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Warszawa 2000.
20. Sherborne W. : Ruch rozwijający dla dzieci, PWN, Warszawa 1996.
21. Skowrońska – Lebecka E. : Dźwięk i gest. Żak, Warszawa 1995.
22. Spionek H. : Rozwój i wychowanie małego dziecka. WSiP, Warszawa 1963.
23. Spionek H. : Zaburzenia psychoruchowego rozwoju dziecka. WSiP, Warszawa 1970.
24. Stępkowska K., Wójtka K., Wrońska I. : Program zajęć rozwojowo – terapeutycznych dla dzieci z odroczonym obowiązkiem szklonym (w:) Edukacja w przedszkolu (cz. I czerwiec 1998, cz. II grudzień 1998, cz. III grudzień 1999)
25. Ziemska M., Postawy rodzicielskie. WP, Warszawa 1973.
26. Żebrowska M. (red): Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży. PWN, Warszawa 1986.
10.ANEKS.
BAJKA
"Prosiaczek chciał iść nad morze"
(Pierwotna wersja bajki)
Pewnego słonecznego dnia Prosiaczek zauważył, że na górze jest bardzo ładne słoneczko. Więc postanowił wybrać się na wycieczkę nad morze. Więc szedł i szedł. Sprawdził na mapie i powie-dział, że ta mapa jest do niczego, więc postanowił wybrać się na skróty. I niestety powiedział – "Chyba zabłądziłem. Przecież tutaj nie ma jeziora i morza tylko piasek". Potem pomyślał, że ktoś może go uratować, bo ma telefon i może zatelefonować. Ale telefon był zepsuty, usiadł więc na piasku i czekał, aż ktoś go uratuje.
Minęły dwa dni i nagle zjawił się Tygrysek. Powiedział - "Co ty tutaj robisz Prosiaczku na pustyni, miałeś siedzieć w domu. Zaraz zacznie padać". Potem Prosiaczek powiedział Tygryskowi – "Do-brze, że mnie znalazłeś, bo zepsuł mi się telefon". - "Prosiaczku, przecież to była tylko twoja za-bawka. Ja wiedziałem gdzie poszedłeś, bo cię podsłuchiwałem". - "Nie wolno podsłuchiwać. Tak się cieszę, że przyszedłeś, myślałem że siedzisz w domu i oglądasz telewizję". - "Nie oglądałem tele-wizji, spałem". - "Może wreszcie pójdziemy do domu, jestem głodny. A co Mamusiu (bo Tygrysek był mamą Prosiaczka) będzie dzisiaj na obiad"? - "Dziś są płatki, twoje ulubione z mleczkiem". Poszli do domu i żyli długo i szczęśliwie.
BAJKA
"Prosiaczek chciał iść nad morze"
(Poprawiona przez dziecko wersja bajki)
Pewnego słonecznego dnia Prosiaczek chciał iść nad morze. Szedł długo, co jakiś czas patrzył na mapę, ale źle poszedł i zabłądził. Był sam na pustyni. Chciał zatelefonować, ale przypomniał sobie, że telefon to tylko zabawka. Chwilę posiedział i pomyślał. Zrobił się głodny i zjadł kanapki, i napił się wody. Potem powiedział "Muszę coś zrobić". Więc zaczął iść prosto przed siebie. Szedł, szedł, aż znalazł jakiś domek. Obejrzał go dookoła, drzwi i okna były zamknięte. Zapukał. Wyszedł tata Piesek i spytał się. - "Co tu robisz Prosiaczku sam jeden"? – "Zgubiłem się, nie wiem gdzie je-stem". – "Chodź do środka to coś poradzimy". Prosiaczek wszedł i zobaczył rodzinę Pieska, jego żonę i synka. Mama Pieskowa dała mu pić i jeść i położyła spać. Dobrze się mieszkało Prosiaczkowi u Piesków, nie chciał wracać do domu. Ale któregoś dnia jego mama Prosiaczkowa przyszła do Pie-sków i powiedziała – "Tak długo cię szukałam. Dobrze, że jesteś". I wrócili razem i żyli długo i szczęśliwie.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 46 minut

Więcej informacji
Typ pracy