profil

II wojna światowa i jej skutki

poleca 85% 106 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Ekonomiczne przesłanki wybuchu wojny i jej charakter


II wojna światowa była zdecydowanie najbardziej masową i niszczycielską wojna w historii świata. Pod pewnymi względami stanowiła tylko przedłużenie i nasilenie zjawisk, które uwidoczniły się już podczas I wojny światowej: coraz większej roli nauki jako podstawy techniki militarnej, planowania w sprawach gospodarczych i społecznych oraz wymyślnego i wyrafinowanego stosowania propagandy zarówno w kraju, jak i za granicą. Pod innymi względami różniła się jednak znacznie od wszystkich poprzednich.

Była to naprawdę wojna światowa. Zaangażowana w nią była- bezpośrednio lub pośrednio- ludność wszystkich kontynentów i niemal wszystkich krajów naszego globu. W przeciwieństwie do głównie pozycyjnej I wojny światowej, była wojną manewrową i toczyła się na lądzie, w powietrzu, i na morzu. Wojna powietrzna, będąca podczas I wojny światowej zjawiskiem rzadkim, teraz stała się elementem pierwszoplanowym.
Dużo większego znaczenia nabrały tez operacje morskie, zwłaszcza użycie lotniskowców. Technika oparta na podstawach naukowych dostarczyła wielu nowych typów broni, zarówno ofensywnych, jak i defensywnych- od radaru po rakiety, samoloty odrzutowe i bomby atomowe. Nowego znaczenia nabrał potencjał gospodarczy, zwłaszcza przemysłowy- państw uczestniczących w wojnie. Same liczby liczyły się mniej niż przedtem, choć wielkość sił była nadal jednym z elementów oceny szans walczących stron. W ostatecznym rachunku linie produkcyjne stały się równie istotne jak linie frontu. Decydująca tajną bronią zwycięzców był ogromny potencjał produkcyjny gospodarki amerykańskiej.

Wszystkie strony walczące stosowały wojnę gospodarczą, co było zresztą tylko nowym określeniem, bo bardzo starej polityki. Wielka Brytania (potem pomagały jej w tym Stany Zjednoczone), podobnie jak podczas I wojny światowej i nawet podczas wojen napoleońskich wprowadziła blokadę na co Niemcy odpowiedziały totalną wojnę podwodną. Niemcy rozporządzały nie tylko surowcami zastępczymi- ersatzami- np. benzyną wytwarzana z węgla, ale również zasobami krajów okupowanych.

„Współpraca” Niemiec i Związku Radzieckiego odbywała się nie tylko na scenie politycznej, ale również w gospodarce. Stalin udostępnił swoje zasoby surowcowe, m.in. 1 mln ton zboża, 900 tys. ton ropy naftowej, wielkie ilości rudy żelaza, miedzi, magnezu, co niewątpliwie wzbogaciło potencjał wojenny III Rzeszy. Hitler liczył również na ponowny podział kolonii angielskich i francuskich w Afryce między nich i Włochy; kolonie azjatyckie miały przypaść Japonii.

W dziedzinie militarnej wojny lokalne , w których brały udział wojska niemieckie, włoskie oraz japońskie, pozwoliły zarówno na wypróbowanie nowych broni, jak i nowej taktyki wojennej. Testy te wypadły na korzyść armii państw faszystowskich.

Wzrost zagrożenia ze strony Niemiec


W dniu 24 października 1938 roku minister spraw zagranicznych Rzeszy Joachim von Ribbentrop przedstawił ambasadorowi Józefowi Lipskiemu, sformułowane po raz pierwszy, żądania terytorial­ne Niemiec wobec Polski: przyłączenie Gdańska do Prus Wschodnich i zgodę na budowę eksterytorialnej autostrady przez „korytarz". Napotkawszy zdecydowaną odmowę, Ribbentrop nie nalegał, jednak w styczniu 1939 roku podczas spotkania z ministrem Beckiem w Berchtesgaden Hitler ponowił żądania w sprawie Gdańska i „korytarza", zapewniając jednocześnie o woli zachowania „silnej Polski". W marcu 1939 roku kadłubowa Czechosłowacja stała się niemieckim protektoratem. Litwa została zmuszona do oddania Rzeszy Kłajpedy. Węgry, sojusznik Niemiec, zajęły Ruś Podkarpacką Wśród elity rządzącej i wśród społeczeństwa polskiego narastała świadomość osaczenia.

W miarę upływu czasu żądania niemieckie były formułowane w coraz ostrzej­szym tonie, a ponadto towarzyszyły im demonstracje siły i posunięcia, których celem było zastraszenie przeciwnika. Zachodni sprzymierzeńcy Polski również mieli po­wody do obaw. Wielka Brytania udzieliła Polsce gwarancji 31 marca. Francja dała do zrozumienia, że gotowa jest do niej dołączyć. Hitler, którego dążenia zostały pokrzy­żowane przez nagły zwrot sytuacji, oświadczył, że Niemcy zostały „okrążone"; wy­powiedział Polsce akt o nieagresji i podał do wiadomości publicznej, dotychczas nie­jawne, żądania dotyczące Gdańska i „korytarza".

W owym czasie, począwszy od wiosny 1939 roku, Niemcy rozpętały przeciwko Polsce prawdziwą „wojnę nerwów": za podszeptem nazistowskich agentów dochodziło do konfliktów mniejszości niemieckiej z administracją i ludnością polską An­tagonizmy wykorzystywała i wyolbrzymiała niemiecka propaganda, która, podobnie jak w przypadku Czechosłowacji, donosiła o „masakrach", „terrorze", „prześlado­waniach". Zarówno w Polsce, jak i w Sudetach opowieści te były wytworem fantazji lub poważnym zniekształceniem faktów. Mnożyły się incydenty graniczne. W po­zostającym w rękach nazistów Wolnym Mieście Gdańsku postępował, wbrew jego statutowi, proces remilitaryzacji, a jego ślady, mimo że przeprowadzano go w ukryciu, były dostrzegalne. Zamieszkująca kresy południowo-wschodnie mniejszość ukraiń­ska, wspierana przez Rzeszę, zaczynała podnosić głowę. Zręczna propaganda pacyfi­styczna, szermująca hasłem „Dlaczego umierać za Gdańsk?", zmierzała do zniechę­cenia mocarstw zachodnich do podjęcia akcji zbrojnej w obronie Polski.

Wobec niebezpieczeństwa nazistowskiego Wielka Brytania i Francja pragnęły zapewnić udział Związku Radzieckiego w działaniach przeciw zapędom zaborczym Niemiec. Począwszy od kwietnia 1939 roku, Londyn i Paryż prowadziły rokowania z Moskwą w celu udzielenia wzajemnych gwarancji. Rozmowy trwały kilka miesię­cy - bez rezultatu, gdyż każda ze stron prowadziła podwójną grę. Francuzi i Brytyj­czycy pragnęli zapobiec zbliżeniu niemiecko-radzieckiemu. Stalin odnosił się z nieufnością do zachodnich partnerów, których posądzał o chęć zorganizowania kolejnego „Monachium", tym razem kosztem Polski, i pozostawienia Niemcom wol­nej ręki na wschodzie. Ponadto miernie wyposażona i zdziesiątkowana czystkami Armia Czerwona nie byka zdolna stawić czoła agresji niemieckiej. Stalin domyślał się, że w przypadku zawarcia układu z mocarstwami zachodnimi, niechętnymi otwarciu drugiego frontu w razie niemieckiego ataku na ZSRR, ciężar wysiłku wojennego spoczywałby wyłącznie na Moskwie. Jeśli konflikt jest nieunikniony, powinien przebie­gać bez udziału Związku Radzieckiego- rozumował radziecki dyktator.

Wojna, która osłabiłaby Niemcy, sprzyjała planom Stalina dotyczącym Europy; do priorytetów należało odzyskanie dawnych posiadłości carskiego imperium, utraconych w wyniku rewolucji: krajów bałtyckich, części Polski i Finlandii oraz Besarabii. Korzystne dla Stalina było nie przeciwstawiać się wojennym planom Hitlera i przede wszystkim zapobiec udziałowi ZSRR w konflikcie. Pragnął również zyskać na czasie w celu wzmocnienia zdolności obronnych państwa. Prowadząc rozmowy z Zachodem, Związek Radziecki wysyłał jednocześnie zachęcające sygnały pod adresem Niemiec. W dniu 3 maja Maksima Litwinowa, zwolennika współpracy międzynarodowej w kierownictwie radzieckim, zastąpił na stanowisku komisarza spraw zagranicznych premier Wiaczesław Mołotow, cieszący się opinią nastawionego mniej wrogo do Rze­szy. Wkrótce dał on do zrozumienia w Berlinie, że zainicjowane niedawno radziecko- ­niemieckie negocjacje handlowe wymagają rozszerzenia o „bazę polityczną".

Podczas negocjacji toczonych między Związkiem Radzieckim a mocarstwami zachodnimi Brytyjczycy, prowadzący zresztą tajne rozmowy z Niemcami, prezento­wali niezdecydowaną postawę. Pod koniec lipca, kiedy realne wydawało się osiągnięcie porozumienia, negocjatorzy radzieccy zażądali podpisania dodatkowej kon­wencji wojskowej. Przybyłym do Moskwy na rozmowy misjom wojskowym francu­skiej i brytyjskiej przedstawiono 14 sierpnia żądania sformułowane przez komisarza obrony, marszałka Klimenta Woroszyłowa. Rosjanie domagali się zgody na wkro­czenie wojsk radzieckich na tereny wokół Wilna i Lwowa, a także do krajów bałtyc­kich. Był to jedynie manewr, zastosowany w chwili, gdy negocjacje radziecko-nie­mieckie dobiegały pomyślnego kresu.

Pakt Ribbentrop-Mołotow i cena porozumienia


W czasie rozmów prowadzonych między trzema uczestnikami negocjacji Niem­cy, które nie chciały być wykorzystane posiłkowo, zachowały początkowo re­zerwę, jednak w miarę upływu czasu, pod koniec lipca, włączyły się do rozgrywki. Stalin od początku traktował rozmowy z mocarstwami zachodnimi jako sposób wy­wierania presji na Hitlera. Podczas rozmowy z ambasadorem ZSRR w Berlinie w dniu 2 sierpnia 1939 roku Ribbentrop oświadczył m.in.: „interesy rosyjskie bynajmniej nie muszą zderzyć się niemieckimi", „nad Bałtykiem jest dosyć miejsca", „możemy dojść do porozumienia z Rosją co do losu Polski". Tydzień później Ribbentrop przepro­wadził w Moskwie rozmowy sondażowe na temat opracowanego przez siebie projektu rozbioru Polski.

11 sierpnia 1939 roku Mołotow oświadczył, że ZSRR jest go­tów do rozmów na wszelkie interesujące obie strony tematy, przede wszystkim o sprawie polskiej. Rosjanie podyktowali nowe wa­runki: podpisanie umowy handlowej oraz dołączenie do paktu o nieagresji tajnego protokołu, określającego strefy wpływów obu państw. Niemcy wyraziły zgodę. Umowę handlową, przewidującą m.in. udzielenie na korzystnych warunkach kredytu w wysokości 200 mln marek, podpisano 19 sierpnia. Rosjanie wyrazili zgodę na przy­jazd Ribbentropa do Moskwy tydzień później, lecz na osobistą prośbę Hitlera Stalin skrócił wyznaczony termin. Po krótkich rozmowach porozumienie podpisano w nocy z 23 na 24 sierp­nia. Pierwszy z siedmiu artykułów streszczał całą jego zawartość: „obie układające się strony zobowiązują się do powstrzymania od użycia siły, jakiegokolwiek aktu agresji i ataku jeden przeciwko drugiemu, indywidualnie lub w koalicji z innymi mo­carstwami". Zawarte na okres 10 lat porozumienie weszło w życie z chwilą podpisa­nia, a nie, zgodnie ze zwyczajem, po ratyfikacji. Było już oczywiste, że Kreml świadomie zaak­ceptował atak na Polskę.

W tym czasie niewiele osób wiedziało o istnieniu tajnego dokumentu, podpisa­nego przez Ribbentropa i Mołotowa - protokołu będącego załącznikiem do aktu o nieagresji. „W razie dokonania zmian terytorialnych i politycznych na obszarach zaliczanych do państw bałtyckich, to jest Finlandii, Estonii, Łotwy i Litwy, północna granica Litwy będzie granicą radzieckiej i niemieckiej strefy interesów" - stwierdzał artykuł pierwszy protokołu. Jeśli chodzi o „obszary należące do państwa polskiego, granica między strefą interesów Niemiec i Związku Radzieckiego przebiegać będzie w przybliżeniu wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy utrzymanie jakie­goś niepodległego państwa polskiego oraz wytyczenie jego ewentualnych granic leży w interesie obu zainteresowanych stron, będzie mogła być ostatecznie rozstrzygnięta w trakcie dalszego rozwoju wydarzeń politycznych". Strona niemiecka nie była rów­nież zainteresowana obszarem Europy Południowo-Wschodniej, pozostawiając ZSRR wolną rękę w Besarabii. Bynajmniej nie ograniczając się do wystąpienia w roli świad­ka, który wyraża zgodę na agresję, Związek Radziecki zapowiedział aktywny udział w przyszłym rozbiorze, o czym świadczy użyte w dokumencie pruderyjne określenie „strefy interesów".

Zawartość tajnego protokołu została ujawniona dopiero 7 lat później, podczas procesu norymberskiego. Ponieważ oryginał wersji niemieckiej zni­szczyli naziści podczas wojny, Rosjanie, odmawiając wiarygodności zapisowi mi­krofilmowemu, konsekwentnie w ciągu półwiecza zaprzeczali istnieniu tego doku­mentu. Dopiero w sierpniu 1989 roku, w 50 rocznicę zawarcia paktu ZSRR ostatecznie ujawnił prawdę.

Porozumienie to przypieczętowało los Polski i pchnęło Europę ku wojnie.

Gospodarka wojenna


Wobec zaistniałych wydarzeń, wiadome już było, że wojna jest nieunikniona. Jedynym rozsądnym ruchem pozostało dobre militarne przygotowanie się do niej, zarówno agresorom, jak i stronom broniącym się i przeciwdziałającym temu terrorowi. Potrzeby z tym związane doprowadziły do powołania systemów gospodarki wojennej. Przede wszystkim należało zmaksymalizować produkcję broni i wyposażyć armię w niezbędny do skutecznych działań sprzęt. Drugim równie ważnym priorytetem stało się zgromadzenie strategicznych surowców- tzw. autoarkadia surowcowa. Oczywiście ta konwersja- czyli przestawienie gospodarki na tory wojenne- wymagała znacznej siły roboczej, zarówno dla potrzeb frontu jak i produkcji. Strategie działań poszczególnych państw były różne.

W przypadku Niemiec na skutek aneksji i eksploatacji gospodarczej ziem podbitych odnotowano poważny wzrost potencjału ekonomicznego. Obszar Rzeszy miał być przemysłowym centrum Europy. Inne podbite obszary miały natomiast dostarczać surowców, żywności i siły roboczej. Zdobycie olbrzymich terytoriów rolniczych spowodowało nawet polepszenie sytuacji żywnościowej w porównaniu z 1939 r.
Niepowodzenie w walce przeciw ZSRR w grudniu 1941 r. zdecydowało o nasileniu produkcji wojennej Niemiec. Po klęsce pod Stalingradem, rząd hitlerowski ogłosił tzw. Totalkrieg, czyli wojnę totalną- każdy dorosły obywatel zobowiązany był do służby w wojsku lub do pracy na rzecz frontu. Prawie zaprzestano produkcji na cele cywilne, pracowników oddelegowano do fabryk przemysłowych i wprowadzono przymus pracy. Nie było to jednak wystarczające, gdyż kraje sprzymierzone wygrywały w tym „wyścigu” produkując szybciej i więcej. Brakowało również zasobów ludzkich do pracy w przemyśle i walki na froncie. Dlatego też wykorzystano robotników z krajów okupowanych, jeńców wojennych oraz więźniów obozów koncentracyjnych- olbrzymia liczba ludności, bo ośmiomilionowa armia darmowych rąk.
Mimo tych wszystkich starań, od połowy 1944 r. przemysł zbrojeniowy Rzeszy zaczął się załamywać z powodu druzgoczących w skutkach nalotach aliantów. Ostateczna klęska militarna Niemiec była już nieunikniona.

Inaczej sytuacja przedstawiała się w przypadku Anglii. Mimo włączenia się do wojny 3 września 1939, do konkretnych działań przystąpiła dopiero po klęsce Francji w czerwcu 1940 r. i porażce korpusu angielskiego pod Dunkierka. Konwersję dominował oczywiście przemysł zbrojeniowy- produkcja czołgów, samolotów i łodzi podwodnych. „Piętą Achillesową” Wielkiej Brytanii było uzależnienie jej od dostaw surowców i żywności drogą morską z podległych kolonii, o czym doskonale wiedziały Niemcy już z I wojny światowej. Skutecznie wykorzystując łodzie podwodne i lotnictwo, sparaliżowali angielski transport morski poprzez niszczenie brytyjskich statków handlowych- tzw. bitwa o Atlantyk. Pomimo początkowych, znacznych strat, Anglia znalazła i na to sposób. Rozbudowana flotę wojenną i zastosowano metodę konwojów. Znaczącą okazała się pomoc finansowa i zaopatrzeniowa Stanów Zjednoczonych jak również intensywny rozwój rolnictwa na wyspach. Nie obyło się bez zwiększenia mobilizacji siły roboczej na potrzeby przemysłu i armii- zwiększono długość dnia roboczego, jak też masowo zatrudniano kobiety.

Wojna pokaźnie pogorszyła sytuację Wielkiej Brytanii powodując wzrost zadłużenia kraju, wewnątrz jak i zagranicą, uzależniła ją od Stanów oraz spowodowała ruchy narodowo wyzwoleńcze w podległych koloniach.

Gospodarka wojenna Stanów Zjednoczonych zaczęła swą znaczną transformację po wydarzeniach z grudniu 1941r., po japońskim ataku na Hawaje. USA udzielało pożyczek i wynajmowało sprzęt krajom, których obrona miała znaczenie dla „amerykańskiej racji stanu”. Jako pierwsze pomoc taką otrzymały Chiny i Wielka Brytania, następnie (po 22 czerwca 1941) Związek Radziecki. Dostawy poza bronią, obejmowały też surowce, żywność i sprzęt inwestycyjny.

Po wybuchu wojny z Japonią ( Niemcy wtedy też wypowiedziały wojnę Stanom) wielki potencjał ekonomiczny USA począł być przestawiany na tory wojenne. Produkcja przemysłowa podwoiła się, a produkcja zbrojeniowa wzrosła aż trzynastokrotnie.

Rozwój przemysłu wojennego pozwolił na całkowite zlikwidowanie bezrobocia. Bardzo pomyślnie rozwijała się energetyka, produkcja aluminium, hutnictwo żelaza, wydobycie ropy naftowej i węgla, produkcja kauczuku syntetycznego. W szybkim tempie zbudowano potężną flotę wojenną i handlową, która zadecydowała zarówno o wynikach wojny na Pacyfiku, jak i o dostawach towarów do krajów sojuszniczych.

Olbrzymi potencjał gospodarczy Stanów Zjednoczonych został w latach wojny przekształcony w potęgę militarną.
Jeszcze inaczej „prezentowała się” gospodarka wojenna Związku Radzieckiego. Do końca 1941r. udane uderzenie wojsk niemieckich spowodowały, że pod okupacją znalazła się europejska część ZSRR zamieszkana przez 40% ogółu ludności. W pierwszych miesiącach wojny dokonano decydującej dla dalszych losów wojny ewakuacji ok. 1500 zakładów przemysłowych z terenów zagrożonych okupacją na Ural, Syberię i do Azji Środkowej. Spadek produkcji przemysłowej, szczególnie ni spadło wydobycie węgla i produkcja stali – ważnych surowców strategicznych.

Po chwilowym załamaniu przystąpiono do zorganizowania obrony i przestawienia gospodarki na tory wojenne. W tym celu 30 czerwca 1941r. powołano Państwowy Komitet Obrony kierowany przez Stalina. Wszystko podporządkowane było sprawom obrony, zarządzanie gospodarką maksymalnie scentralizowano, wszystkie działania militarne i ekonomiczne musiały uzyskać jego aprobatę. Zawarcie paktu o nieagresji z Japonią wiosną 1941r. pozwoliło na ściągnięcie do obrony Moskwy dywizji syberyjskich, pomoc sprzętowa USA nadeszła w porę i 6 grudnia 1941r. oddziały radzieckie pod Moskwą przeszły do kontrofensywy. Stolica została obroniona i wiadomo było, że niemiecki Blitzkrieg się nie udał.
Przewaga gospodarcza Związku Radzieckiego wynikała z aktywizacji gospodarczej regionów dotychczas zaniedbanych, a bogatych w surowce ( Syberia- na jej teren wyruszyły liczne ekipy geologiczne), z poszerzenia bazy surowcowej i niespotykanej gdzie indziej mobilizacji siły roboczej.

Potencjał militarny ZSRR wspomagały Stany Zjednoczone dostawami w ramach Lend-lease Act, które wyniosły 11 mld dolarów a złożyło się na nie18 tys. samolotów, 7,5 tys. czołgów, ponad 400 tys. ciężarówek i 4,4mld ton żywności. Dostawy amerykańskiego sprzętu wojskowego dostarczane były różnymi drogami: portami w Archangielsku i Murmańsku, przez Zatokę Perską, Syberię i Daleki Wschód.

Dramatycznie przedstawiały się w czasie wojny możliwości radzieckiego rolnictwa: utracono urodzajne ziemie ukraińskie, brakowało na wsiach męskiej siły roboczej i siły pociągowej. Ciężar produkcji rolnej spadł na kobiety, emerytów i młodocianych: organizowano też pomoc ludności miejskiej do pracy na roli w okresach ważnych prac polowych, wykorzystywano więźniów i jeńców.

Na tle wyżej opisanych mocarstw należy również przedstawić ówczesną sytuację naszego państwa.

Podczas okupacji w Polsce w środkowej i południowej części utworzono Generalne Gubernatorstwo, podległe władzy Hansa Franka, który wsławił się później licznymi okrucieństwami wobec ludności polskiej. Wedle projektów faszystów ów twór polityczny miał stanowić, tymczasowo, gigantyczny obóz pracy, rezerwuar taniej siły roboczej na użytek wojennych potrzeb Rzeszy. Frank chlubił się, że w ciągu 10 lat uczyni z Generalnego Gubernatorstwa „kolonię niemiecką", a z Polaków „niewolników nie­mieckich panów". Również tutaj powszechną metodą sprawowania rządów był ter­ror, obliczony na złamanie oporu narodu.
W Generalnym Gubernatorstwie obowiązywało prawo stanu wojennego, w którym śmierć lub deportacja do obozu koncentracyjnego były najczęstszymi karami. Zawieszono prawa publiczne, zniesiono prawo własności, dobra były konfiskowane, administrację drastycznie zredukowano i poddano nadzorowi personelu niemieckiego. Uniwersytety i licea zamknięto, dla zaspokojenia potrzeb przemysłu pozostawiono jedynie szkoły zawodowe, gdyż dostarczały wykwalifikowanej siły roboczej.

W celu realizacji wizji Himmlera władze nazistowskie rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę, przeprowadzoną drobiazgowo akcję selekcji i klasyfikacji. W większych miastach utworzono getta, stanowiące rezerwuar siły roboczej. W getcie warszawskim, które powstało 12 października 1940 roku, mieszkało w katastrofalnych warunkach 400 tys. osób w różnym wieku.

Do podstawowych zadań władz okupacyjnych należało wykorzenienie kultury i tożsamości narodowe. Terror wymierzony był w osoby, które je ucieleśniały: inte­lektualistów, artystów, działaczy politycznych, kler. W okresie od maja do sierpnia 10 tys. osób z tej grupy wywieziono do obozów koncentracyjnych. W podwarszawskich Palmirach zamordowano 3500 przedstawicieli lokalnych władz. Kościół katolicki, symbol tożsamości narodowej, był szczególnie represjonowany; wielu księży deportowa­no lub stracono, a w niektórych diecezjach doszło wręcz do pogromu. Kościoły za­mykano, budynki sakralne przeznaczano na inne cele lub profanowano, podobnie jak cmentarze. Życie kulturalne zamarło: zamknięto licea, uniwersytety, biblioteki, muzea i teatry, zmieszono wydawanie dzienników. Książki polskie publicznie palono, usunięto również wszystkie szyldy w języku polskim.

Stalin, podobnie jak Hitler, nie zamierzał wskrzeszać państwa polskiego w jakiejkolwiek postaci. Za przykładem niemieckiego dyktatora dążył do zniszcze­nia elit, kultury, wyeliminowania języka, mogących stanowić zalążek przyszłej odbu­dowy.

Straty i zniszczenia wojenne


Skutkiem wojny były wielkie straty wśród ludności oraz olbrzymie straty materialne. Walki toczyły się prawie 6 lat. Uczestniczyło w niej ponad 60 państw, a działania wojenne objęły bezpośrednio 40 państw na trzech kontynentach. Największym polem bitwy była Europa. Utworzone zostały fronty o niespotykanej dotąd rozległości. Ogółem pod bronią stanęło 110 mln żołnierzy. Dla niektórych państw np. Niemiec oznaczało to pełne wyczerpania zasobów ludzkich zdolnych do służby wojskowej. Technika wojenna osiągnęła wysoki stopień nowoczesności. Główną rolę odegrały: lotnictwo bombardujące dalekiego zasięgu, lotnictwo myśliwskie, oraz broń pancerna, okręty podwodne i lotniskowe jak również broń rakietowa. Pod koniec wojny Stany Zjednoczone użyły dwóch bomb atomowych, co otworzyło w wojskowości erę nuklearną.

Zniszczenia materialne były dużo większe niż podczas I wojny światowej, głównie z powodu bombardowań z powietrza. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych dumne były ze swych bombardowań strategicznych wymierzonych nie w ludność cywilna lecz w cele wojskowe i przemysłowe, jednak powojenny „Przegląd strategicznego bombardowania Niemiec” wykazał, że naloty te trwale zniszczyły tylko około 10% zakładów przemysłowych, natomiast zburzyły ponad 40 % cywilnych budynków mieszkalnych.

Straty ludzkie ogólnie szacuje się na 50 mln osób- najwięcej bo 20 mln stanowiła ludność Związku Radzieckiego. Należy tu wspomnieć o szerokim gronie inwalidów wojennych, ofiarach obozów koncentracyjnych i atomowych ataków na miasta japońskie.

Nie można oszacować dokładnie strat materialnych- według siły nabywczej dolara z 1938 r.- jest to kwota 1380 mld dolarów ( z czego straty ZSRR wynosiły 128 mld, Polski 30 mld, Francji 23 mld, Jugosławii 12 mld, Anglii 7 mld).

W przypadku Polski, podczas kampanii wrześniowej zginęło 70 tys. żołnierzy polskich, 133 tys. zostało rannych; w niewoli niemieckiej znalazło się 300 tys., a 200 tys. do 250 tys. w radzieckiej. W artykule redakcyjnym opublikowanym w dzienniku Armii Czerwonej „Krasnaja Zwiezda" w związku z pierwszą rocznicą wkroczenia armii radzieckiej do Polski zna­lazły się następujące oficjalne dane dotyczące liczby jeńców: 230 tys. żołnierzy, w tym 8000 oficerów i 12 generałów. Byli oni wyjęci spod prawa wojny (których ZSRR nie uznawał) i skazani na arbitralne decyzje policji politycznej (NKWD). Żołnierze, którzy zdołali uniknąć niewoli, powrócili do domów, dyli w ukryciu bądź uciekli na Węgry lub do Rumunii, by kontynuować walkę na obczyźnie.

Tajny protokóle z 23 sierpnia pozostawił otwartą kwestię utrzymania lub likwida­cji państwa polskiego. W przemówieniu wygłoszonym w Gdańsku 19 września Hi­tler stwierdził zdecydowanie: „Polska nigdy już nie powstanie w formie ustanowio­nej przez traktat wersalski". Był on jednak zwolennikiem koncepcji utworzenia pań­stwa kadłubowego, obejmującego kilka województw, w nadziei że ów rodzaj ustęp­stwa zadowoli państwa zachodnie. Stalin odwiódł go od tego zamiaru; 25 września oświadczył: „w sprawie uregulowania kwestii polskiej nalepy uniknąć tarć między Rzeszą ZSRR. Z tego punktu widzenia uważam za błędne pozostawienie niepodległego, kadłubowego państwa polskiego".

Inny taj­ny protokół dotyczył współpracy między dwoma państwami: „żadna ze stron nie bę­dzie tolerowała na swoim terytorium działań polskich mogących zagrozić drugiej stronie (...); obie strony zobowiązują się zwalczać takie działania i udzielać informa­cji o przedsięwziętych w tym celu środkach"'. Porozumienie stanowiło podstawę pra­wną trwającego 20 miesięcy współdziałania NKWD i gestapo w walce z polskim podziemiem. Ostatni protokół przewidywał przekazanie przez obie strony uchodź­ców, co spowodowało wydanie w ręce gestapo około 800 działaczy antyfaszystow­skich, uciekinierów z Niemiec i Austrii. Polska ponownie zniknęła z mapy Europy. Podczas wystąpienia przed Radą Najwyższą Mołotow ironizował : „Rządzące koła Polski ogromnie chełpiły się «potęgą» i «walecznością» swej armii. Jednak okazało się, że wystarczyło krótkie uderzenie wymierzone przeciwko Polsce, początkowo armii niemieckiej, a następnie radzieckiej, aby nic nie zostało z tego pokracznego bękarta traktatu wersalskiego".
W wyniku umowy zawartej 28 września Niemcy przejęły prawie połowę przedwo­jennego terytorium Polski (48%, 189 tys. km2), który to obszar zamieszkiwało dwie trzecie populacji (62%, 22 mln). Nazistowscy stratedzy planowali wykorzystać te nabytki jako Lebensraum dla Niemców. Terytorium polskie, podlegające bezpośre­dnio Heinrichowi Himmlerowi, podzielono na dwie części, a ludność poddano klasy­fikacji, której celem było wyselekcjonowanie „elementów" rokujących nadzieję na germanizację. Pomorze, Wielkopolskę, Górny Śląsk i „korytarz" (pow. 90 tys. km2, 10 mln mieszkańców) wcielono do Rzeszy. Tamtejszą ludność poddano bezwzględ­nej germanizacji za pomocą restrykcyjnych środków: terroru, egzekucji i deportacji. W Bydgoszczy w odwecie za skazanie na śmierć agentów niemieckich podczas kam­panii wrześniowej stracono ponad 20 tys. Polaków.

Kiedy wojna się skończyła perspektywy gospodarcze Europy rysowały się nadzwyczaj czarno. Produkcja przemysłowa i rolnicza w 1945 roku, była co najmniej o połowę niższa niż w roku 1938. do strat materialnych i strat w ludziach dochodził fakt, że miliony osób zostało wyrwanych ze swych miejsc, oddzielonych od swych rodzin i domów, a dalsze miliony stanęły w obliczu głodu.

Sytuacje pogarszało poważne zniszczenie instytucjonalnych ram gospodarki. Odbudowa przedstawiała się jako zadanie niełatwe.

Powojenne urządzenia gospodarcze i polityczne świata.


Konferencja w Teheranie i „sprawa polska"


Nieustępliwe stanowisko rządu polskiego w obronie granicy wschodniej uczyniło ze sporu terytorialnego z ZSRR ważną kwestię polityczną pod koniec drugiej wojny światowej. Brytyjczycy uważali, że linia Curzona była rozstrzygnięciem najbar­dziej sprawiedliwym, Roosevelt zaś nie mógł zrozumieć nieprzejednanej postawy rządu polskiego, któremu gotów był przyznać Prusy Wschodnie i Górny Śląsk jako rekompensatę za ustępstwa na wschodzie. Innym powodem do niepokoju była możli­wość zawarcia izolacyjnego pokoju radziecko-niemieckiego, o czym regular­nie przypominała propaganda ZSRR, zapewne w celu wywarcia presji na aliantów. Pogłoski te nie były pozbawione podstaw, gdyż latem 1943 roku doszło do tajnych rozmów radziecko-niemieckich, które zakończyły się jednak fiaskiem. Roosevelt popełnił poważny błąd w ocenie intencji Stalina: ulegając argumentowi „potrzeby bezpieczeństwa" ZSRR, wierzył, że Związek Radziecki rozpocznie ewo­lucję w kierunku demokracji, jeśli tylko owa potrzeba zostanie zaspokojona.

Jesienią 1943 roku doszło do radykalnej zmiany sytuacji: po przełomowym zwy­cięstwie pod Stalingradem wojska radzieckie odnosiły same sukcesy na froncie wscho­dnim. Odwoławszy swój poprzedni sprzeciw, Stalin, wystę­pujący obecnie z pozycji siły, zaakceptował założenia konferencji na szczycie przy­wódców trzech mocarstw. Zdołał on narzucić zarówno termin spotkania - po zakoń­czeniu kampanii jesiennej - jak i miejsce - Teheran, miasto niezbyt oddalone od Moskwy, której nie chciał opuszczać na dłuższy czas.

Ministrowie spraw zagranicznych zebrali się w Moskwie w dniach od 19 do 30 października, by przygotować spotkanie na szczycie w Teheranie. Przed podróżą do Związku Radzieckiego Eden odbył rozmowę z Mikokajczykiem, podczas której pre­mier przedstawił najświeższe stanowisko władz polskich. Uprzedzając wypadki, Mi­kołajczyk zręcznie zaproponował współpracę AK z Armią Czerwoną, która za kilka miesięcy przekroczyć miała wschodnią granicę Polski z 1939 roku, i domagał się od Brytyjczyków zrzutów broni. Oznajmił również gotowość nawiązania stosunków z Moskwą bez warunków wstępnych.
Eden po raz kolejny sondował swego rozmów­cę w kwestii granic: czy zaakceptowałby Prusy Wschodnie, Górny Śląsk i być może Lwów w zamian za odstąpienie terytoriów na wschód od linii Curzona? Mikołajczyk powtórzył wówczas poprzednią odpowiedź: „ziemie te na mocy prawa należały do Polski i w żadnym wypadku rząd na uchodźstwie nie może negocjować warunków ustępstw terytorialnych[...] - Nie sposób mieć wszystkiego" - odparł zirytowany Eden. Gdy Mikołajczyk podniósł problem brytyjskich i amerykańskich gwarancji dla inte­gralności terytorialnej i niepodległości Polski, z kolei Eden udzielał wymijających odpowiedzi. Po przybyciu do Moskwy przedstawiciele Zachodu Cordell Hull i Anthony Eden wystrzegali się sprzeciwu wobec Rosjan z obawy, że Stalin po raz kolejny odłoży termin szczytu, na którym szczególnie zależało Rooseveltowi. Dopie­ro pod koniec konferencji Eden, z ostrożną aprobaty Hulla, podniósł kwestię przywrócenia stosunków dyplomatycznych między ZSRR i Polską.

Mołotow wypowiedział wówczas formułkę, od tamtej pory sakramentalną, że „ZSRR uznaje prawo Pol­ski do niepodległości", ale uzależnia wznowienie stosunków od „przyjaznej posta­wy" Polski względem Związku Radzieckiego, jako warunek tejże wymieniając m.in. odsunięcie Sosnkowskiego. Mołotow odrzucił również z pogardą ofertę współpracy z AK, powołując się na wrogość żołnierzy polskiego podziemia do partyzantów ra­dzieckich działających na tyłach wroga.

Po powrocie z Moskwy Eden zachował powściągliwość w sprawie rezultatów negocjacji. W środowisku polskim rozeszły się jednak pogłoski, że los ojczyzny zo­stał przypieczętowany, gdyż uzgodniona podczas rozmów strefa wpływów radziec­kich sięga ponoć aż do Łaby. Eden zapewnił Mikołajczyka, że w trakcie spotkania nie omawiano kwestii granic, zapowiedział jednak, budząc niepokój Polaków, podję­cie ich podczas szczytu.

Ponieważ Churchill i Roosevelt uchylili się od spotkania, polski premier musiał ograniczyć się do przedłożenia listu rządom amery­kańskiemu i brytyjskiemu. Rząd polski domagał się od mocarstw zachodnich, by pod­jęły działania na rzecz przywrócenia polsko-radzieckich stosunków dyplomatycznych. Jeśli chodzi o sprawę granic- podkreślono w memorandum- przyznanie Polsce daw­nych ziem niemieckich na zachodzie powinno być traktowane jako zabezpieczenie przed nową agresją niemiecką, a zatem jako element przyszłego pokoju w Europie, a nie jako rekompensata za straty terytorialne na wschodzie. Istnieje jednak możli­wość podjęcia negocjacji w sprawie granic pod warunkiem udzielenia przez Zachód gwarancji niepodległości Polski i zabezpieczenia jej przed kolejnymi pretensjami ZSRR. Był to nowy element w stosunku do stanowiska rządu Sikorskiego.

28 listopada o godzinie 16 w sali reprezentacyjnej ambasady radzieckiej w Tehe­ranie prezydent Roosevelt ogłosił rozpoczęcie sesji plenarnej pierwszego spotkania przywódców mocarstw sprzymierzonych przeciwko Osi. Stalinowi towarzyszyli Mołotow i Woroszyłow, Churchill przybył z Edenem i dowódcami sztabu. W świcie Roosevelta, który zdołał usunąć ze składu delegacji nie darzonego przez siebie sza­cunkiem sekretarza stanu Hulla, przyjechał doradca amerykańskiego prezydenta Harry Hopkins, nowo mianowany ambasador amerykański w Moskwie Averell Harriman oraz dowódcy sztabowi. Sukcesy militarne odnoszone przez wojska radzieckie spra­wiły, że Stalin występował podczas rozmów z pozycji siły, Churchill zaś nie dyspo­nował wieloma atutami. Brytyjski premier nie dopuścił co prawda do najgorszej ewentualności - spotkania Stalin- Roosevelt - jednak znajdował się w defensywie wobec nadal aktualnej perspektywy porozumienia amerykańsko- radzieckiego ponad głową Wielkiej Brytanii, co zagroziłoby interesom kolonialnym tej ostatniej.

Roosevelt i delegacja amerykańska, ostrzeżeni przez Rosjan przed spiskiem hitlerowców i możliwością zamachu, przenieśli się z ambasady amerykańskiej, oddalonej od dwu pozostałych placówek, do siedziby przedstawicielstwa radzieckiego, zapewne naszpikowanego mikrofonami. Amerykań­ski prezydent nie przyjął również wystosowanego przez Churchilla zaproszenia na obiad, które stwarzało dogodną okazję do uzgodnienia stanowiska Zachodu, lecz udał się na spotkanie w cztery oczy ze Stalinem.

Jednak Stalin zręcznie unikał podejmowania tematu Polski, wówczas dla niego najważniejszego. Roosevelt czynił podobnie i dopiero Churchill podczas poobiedniej rozmowy ze Sta­linem w dniu 28 listopada zainicjował rozmowę. „Wielka Brytania - podkreślił pre­mier - przystąpiła do wojny z powodu Polski i zaangażowała się w jej odrodzenie jako państwa silnego i niepodległego". Stalin przyjął to oświadczenie nadzwyczaj chłodno, oznajmiając, że nie widzi potrzeby rozważania sprawy Polski przed zakoń­czeniem wojny. Radziecki dyktator wyraźnie zmienił ton, gdy okazało się, że Brytyj­czycy nie zamierzają podejmować tematu rządu polskiego na uchodźstwie, lecz inte­resuje ich wyłącznie kwestia granic. Odpowiadając na pytanie Edena odnośnie do zachodnich granic Polski, Stalin zapewnił: „Związek Radziecki udzieli Polsce po­mocy, by mogła oprzeć zachodnie granice na Odrze". Churchill przystał na to roz­wiązanie. Wypowiadając się w sprawie granic wschodnich, brytyjski premier oświad­czył: „Osobiście uważałem, że Polska mogłaby się przesunąć nieco na zachód, jak żołnierz robiący dwa kroki na komendę: «Równaj w lewo»”. Wypowiedź swoją zilustrował kładąc na stole trzy zapałki, przedstawiające odpowiednio Niemcy, Pol­skę i ZSRR, po czym przesunął je zdecydowanym gestem. Stalin udał zdumienie faktem, że można w taki sposób, pod nieobecność reprezentanta władz polskich, pro­wadzić dyskusję na temat granic, jednak pomysł Churchilla wyraźnie przypadł mu do gustu. „Związek Radziecki uważa za słuszną granicę polsko- radziecką z 1939 roku" - podbił stawkę radziecki dyktator. Pełniący wówczas funkcję ambasadora ZSRR w Waszyngtonie Andriej Gromyko, który przytoczył wypowiedzi Stalina w swych pamiętnikach, sprecyzował, że chodziło o granicę po przyłączeniu zachodniej Bia­łorusi i Ukrainy do ZSRR.
W kolejnych dniach szczytu między Stalinem a Rooseveltem doszło do znaczne­go zbliżenia stanowisk, podczas gdy izolacja Churchilla stawała się coraz wyraźniej­sza. Amerykański prezydent uzyskał od Rosjan zgodę na realizację swej wielkiej idei - powołania organizacji międzynarodowej zapewniającej zbiorowe bezpieczeństwo. Obaj przywódcy prezentowali nader zbieżne poglądy na temat powojennego kształtu Europy. Roosevelt dał do zrozumienia, że nie nosi się z zamiarem pozostawienia za oceanem sił lądowych, co najwyżej sił powietrznych i morskich, oddając los konty­nentu w ręce Brytyjczyków i Rosjan. „Wyznanie Roosevelta, który pragnął wycofa­nia wszystkich sił lądowych z Europy (...) przywodziło na myśl podanie przepisu na dominację radziecką na całym kontynencie" - napisał historyk Keith Sainsbuy.

Po poobiedniej wymianie zdań między Churchillem i Stalinem 28 listopada spra­wa polska ponownie znalazła się na porządku dnia dopiero 1 grudnia, tym razem podczas sesji plenarnej. W trakcie przerwy w obradach Roosevelt zagadnął Stalina na osobności: jeśli wojna przeciągnie się do jesieni 1944 roku - zwierzył się amery­kański prezydent - uzna on za stosowne wszcząć starania o kolejną reelekcję, nawet jeśli osobiście sobie jej nie życzy. Otóż w Stanach Zjednoczonych mieszka 6 do 7 milionów Amerykanów polskiego pochodzenia, których głosy mogą zaważyć na wyniku wyborów. Roosevelt oświadczył również, że prywatnie i nieformalnie nie zgłasza sprzeciwów wobec idei „przesunięcia" Polski na zachód, jednak przed termi­nem wyborów nie może zająć oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Zakłopotany przez chwilę wobec tych osobliwych wymagań demokracji Stalin dał do zrozumie­nia, że przyjął wyjaśnienia Roosevelta, ukrył jednak uczucie satysfakcji. Jednak po wznowieniu obrad, kiedy troszczący się o pozory Roosevelt wyraził życzenie ponownego nawiązania stosunków między ZSRR a rządem polskim na uchodźstwie, zaskoczony Stalin, który dopatrzył się w jego wypowiedzi ataku, zapytał gniewnie, z jakim rządem ma prowadzić negocjacje: Rząd polski i jego zwolennicy w Polsce utrzymują stosunki z Niemcami. Oni zabijają par­tyzantów. Churchill usiłował ratować sytuację, kierując rozmowę na bezpieczne tory - kwestię granic. Stalin stwierdził wówczas oschle, że „wyznaczone granice winny zyskać akceptację ZSRR, a silna i niepodległa Polska powinna być nastawiona przy­jaźnie do Rosji”. Dodał również, że należy jasno postawić sprawę: Polacy muszą zaakceptować granicę z 1939 roku, oczywiście tę z 28 września, która jest „etnicz­nie" sprawiedliwa. Eden zauważył wówczas, że chodzi o linię Ribbentrop-Mołotow. „Nazywajcie ją, jak wam się żywnie podoba - odparł Stalin. - Granicę tę Związek Radziecki uważa za sprawiedliwą". Wtórował mu Mołotow: „Właśnie że chodzi o linię Curzona". „Ale linia Curzona - wtrącił Eden - biegnie na wschód od Lwowa". „By­najmniej - zaprzeczył Stalin - na naszej mapie Lwów znajduje się na terytorium radzieckim".

Wykazujący umiarkowane zainteresowanie tym tematem Roosevelt pra­gnął dowiedzieć się, czy terytoria rewindykowane przez Stalina są porównywalne z ziemiami na zachodzie, rozciągającymi się aż do linii Odry. Sowieci zignorowali pytanie amerykańskiego prezydenta, na które odpowiedział Churchill. Ziemie nie­mieckie są o wiele lepszej jakości pod względem rolniczym, a ponadto są zindustria­lizowane w przeciwieństwie do bagien nad Prypecią na wschodzie. Polacy nic nie stracą na zamianie i powinni przystać na układ. Churchill oświadczył również, że nie zamierza rozdzierać szat z powodu losu Lwowa. Następnie, pod presją Roosevelta, który pragnął zakończyć temat, rozpoczęto omawianie kolejnego punktu porządku dziennego, dotyczącego powojennych Niemiec.

„W ten sposób pod­czas konferencji w Teheranie delegacja radziecka od razu przejęła inicjatywę w kwestii uregulowania sprawy polskiej, wprowadzając ją na tory, które odpowiadały in­teresom narodu polskiego i wymogom bezpieczeństwa europejskiego i między­narodowego. Nasz kraj nie mógł dopuścić, by po wojnie Polska stała się marionet­ką w rękach zachodnich kręgów imperialistycznych, dogodnym placem ćwiczeń do awantur antyradzieckich. Stalin z właściwą sobie determinacją dał to do zrozu­mienia Rooseveltowi i Churchillowi (...), którzy pojęli logikę stanowiska radzieckie­go”

Przed rozstaniem trzej przywódcy ustalili, że zachowają w tajemnicy przebieg obrad. Uczynili to na żądanie Roosevelta, zaniepokojonego możliwością utraty gło­sów wyborców pochodzenia polskiego i z krajów nadbałtyckich. Opublikowano je­dynie nie budzący kontrowersji komunikat końcowy. Treść rozmów w Teheranie poznano dopiero pod koniec wojny, ale już wtedy alarmujące przecieki wywoływały silny niepokój przebywających w Londynie Polaków i przedstawicieli innych nacji wschodnioeuropejskich. Po powrocie z konferencji Churchill przedsięwziął próby uzyskania od rządu polskiego poparcia dla ustaleń teherańskich. Roosevelt wybrał bierność. Stalin ograniczył się do konsekwentnego odrzucania wszelkich ofert kom­promisu.

Konferencja w Jałcie


Upadek III Rzeszy był kwestią miesięcy. Latem 1941 roku alianci zaczęli domagać się kolejnego spotkania na szczycie, by omówić powojenną organizację świata. Ustalony na początek lutego 1945 roku termin spotkanie nie mógł być bardziej korzystny dla ZSRR. Stalin był u szczytu chwały militarnej. Schorowany Roosevelt zwrócił się do Stalina o pomoc w uporaniu się z Japończykami i poparcie dla jego projektu stworzenia międzynarodowej organizacji stojącej na straży bezpieczeństwa. Pozycja Churchilla- premiera imperium chylącego się ku upadkowi- też nie była mocna.

Wiedząc, że na Krymie sprawa polska będzie długo omawiana, 22 stycznia Stalin sprowadził do Moskwy Osóbkę- Morawskiego i Bieruta. Zwrócił się do nich o formalne zaakceptowanie projektu zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej, z jakim zamierzał wystąpić wobec Roosevelta i Churchilla.

W niedzielę 4 lutego w pałacu Liwadija, byłej letniej rezydencji carów otwarto konferencję dotychczas określaną kryptonimem „Argonauta”. Do historii przeszła nazwa pobliskiego kąpieliska, Jałty. Przez osiem dni trudnych pertraktacji i wystawnych bankietów Roosevelt i Churchill znowu stawili czoło groźnemu, pragmatycznemu i przebiegłemu negocjatorowi z Teheranu. Główne punkty porządku obrad- dalszy przebieg wojny, powojenne losy Niemiec- podział na cztery strefy okupacyjne- amerykańską, angielską, francuską i radziecką, utworzenie ONZ i kwestia Jugosławii- zostały szybko zamknięte.
6 lutego przystąpiono do spraw Polski. Były one omawiane aż do zamknięcia konferencji, a czas, jaki im poświęcono, i opinie samych uczestników szczytu świadczą o tym, że kwestia Polski zdominowała konferencję.

Roosevelt zadeklarował gotowość uznania linii Curzona jako wschodniej granicy Polski i zasugerował pozostawienie w Polsce Lwowa. Churchill zajął analogiczne stanowisko, z jednym wyjątkiem: opowiadał się za włączenie Lwowa do ZSRR. Zachęcał jednak Stalina do „wspaniałomyślnego gestu” wobec Polaków i pozostawienia im tego miasta. Wreszcie przeszedł do „sprawy honoru” Wielkiej Brytanii, która przystąpiła do wojny w obronie Polski: Polska musi zachować niepodległość i „być gospodarzem we własnym domu”. Zaproponował nawet utworzenie na miejscu, w Jałcie, rządu Polskiego, który mógłby zostać uznany przez wszystkie trzy mocarstwa.

Stalin oświadczył, że dla ZSRR „problem Polski” jest nie tylko „sprawą honoru”, ale także „sprawą bezpieczeństwa”, a nawet „kwestią życia i śmierci”. Polska stanowi bowiem „korytarz”, który ze względu na swą słabość zawsze służył wrogom Rosji. Jeśli wreszcie chodzi o kwestię rządu, marszałek z lodowatą ironią nawiązał propozycji przez Churchilla, traktując ją jako lapsus linguae, „bo przecież zasady demokracji nie pozwalają na to, by tworzyć tu, w Jałcie, jakiś rząd Polski bez udziału Polaków, bez ich zgody”.

Tego samego wieczoru Roosevelt po naradzie z Churchillem wystosował do Stalina list. Proponował w nim sprowadzenie do Jałty Bieruta, Osóbki-Morawskiego i osobistości z Londynu (Mikołajczyk, Stanisław Grabski) lub z Polski (arcybiskup Adam Sapiecha, Wincenty Witos, Zygmunt Żuławski) w celu utworzenia Rządu Tymczasowego.

7 lutego o godzinie 16 otwarto kolejną sesję plenarną. Pierwszy głos zabrał Stalin. Oświadczył, że nie udało mu się nawiązać kontaktu ani z Bierutem i z Osóbką- Morawskim, którzy wrócili do Polski, ani z innymi osobami wymienionymi w liście. Mołotow przedstawił sześciopunktowy projekt uregulowania kwestii polskiej. Przewidywał on:
- wschodnią granicę na linii Curzona, z miejscowymi odchyleniami od pięciu do ośmiu km na korzyść Polski;
- zachodnią granicę na linii Szczecin- Odra- Nysa Łużycka;
- wejście do Rządu Tymczasowego „niektórych przywódców demokratycznych z Polskich kół emigracyjnych”;
- utworzenie komisji dobrych usług, złożonej z Mołotowa i ambasadorów brytyjskiego i amerykańskiego w Moskwie, która czuwałaby nad rozszerzeniem Rządu Tymczasowego;
- uznanie rozszerzonego rządu przez trzy rządy sojusznicze;
- jak najszybsze rozpisanie wyborów powszechnych przez nowy rząd.

Pierwszy wystąpił Roosevelt; aprobował projekt poza określeniem „ koła emigracyjne”, które sugerowało, że do rządu zaproszeni będą tylko Polacy z zagranicy, z wyłączeniem demokratycznych przywódców okupowanej Polski. Churchill zaprezentował podobne stanowisko, wyrażając jednak poważne zastrzeżenia co do przewidzianej przez Mołotowa granicy zachodniej. „Szkoda byłoby tak przekarmić Polska gęś Niemieckim jedzeniem żeby zmarła z niestrawności”- mówił. Przyjmując poważniejszy ton stwierdził: „jeżeli Polska otrzyma Prusy Wschodnie i Śląsk, już to samo oznacza przemieszczenie 6 mln Niemców do Niemiec”, co poruszyło by dużą część Brytyjskiej opinii publicznej. Stalin odparował, że na tych terenach nie ma już żadnych Niemców, bo uciekli oni przed zbliżającą się Armią Czerwoną.
8 lutego dyskutowali nad wprowadzeniem w życie decyzji z poprzednich dni, dotyczących utworzenia ONZ, kwestii Jugosławii, Iranu itd. O godzinie 16 otwarto kolejne posiedzenie nie plenarne, które znów zdominowała sprawa Polski. Amerykanie godzili się na zmodyfikowaną linię Curzona, w zamian jednak za mniej wspaniałomyślną rekompensatę na zachodzie i w Prusach Wschodnich; proponowali utworzenie trzyosobowej rady prezydenckiej, w której skład weszliby Bierut, Grabski i arcybiskup Sapiecha. Rada otrzymałaby misję utworzenia nowego rządu, który zostałby uznany przez aliantów i w jak najkrótszym w czasie rozpisałby wolne wybory. Mołotow, który nie żywił złudzeń co do konsekwencji takiego planu dla protegowanych Moskwy w Warszawie, poddał go ostrej krytyce. Jak twierdził, nie można ignorować istniejącego już rządu lubelskiego, który cieszy się wielkim autorytetem w kraju. Nie można więc utworzyć nowego rządu. Churchill stanowczym tonem odrzucił wszystkie stwierdzenia Mołotowa.

9 lutego na posiedzeniu trzech ministrów, Stettinius oświadczył, iż delegacja amerykańska zrezygnowała z utworzenie Rady Prezydenckiej. Churchill oświadczył, że nie opuści Jałty bez osiągnięcia porozumienia w sprawie Polski, w przeciwnym bowiem wypadku konferencja byłaby fiaskiem. Ostateczna decyzja o kształcie zachodniej granicy Polski została odłożona na przyszłą konferencją pokojową.

11 lutego, w czasie pożegnalnego obiadu, Wielka Trójka podpisała komunikat końcowy. Mówił on, że w Polsce wskutek całkowitego wyzwolenia jej przez armię radziecką wytworzyła się nowa sytuacja; wobec tego działający obecnie w Polsce rząd tymczasowy winien być zreorganizowany na szerszej podstawie demokratycznej, a to przez włączenie do niego przywódców demokratycznych z Polski i z pośród Polaków z zagranicy. Kwestii granic poświęcono mniej miejsca: szefowie trzech rządów uważają, że wschodnia granica Polski winna biec wzdłuż linii Curzona z odchyleniami od niej w niektórych okolicach o 5-8 km na korzyść Polski. Uznano, że Polska winna zyskać wydatne nabytki terytorialne na północy i zachodzie. Protokół nic nie mówi o zasięgu tych nabytków.

Szefowie trzech mocarstw rozstali się. Amerykanie byli zadowoleni: osiągnęli zamierzone cele- utworzenie ONZ i włączenie ZSRR do wojny z Japonią. Sukcesów tych nie przyćmiła porażka w sprawie polskiej.

Postanowienia konferencji jałtańskiej, przekazane 12 lutego rządowi na uchodźstwie, wywołały raczej oburzenie niż osłupienie: znając już treść porozumień z Teheranu, Polacy uznali je za przedwczesne. Zdaniem kół rządowych w Londynie „rozwiązanie krymskie daje Rosji postawę wyjściową do opanowania Polski” i „jest piątym rozbiorem Polski”. Generał Anders był przekonany do nieuchronności konfliktu Zachodu z imperialistycznym Związkiem Radzieckim. Do Roosevelta i Churchilla został skierowany protest.

12 kwietnia 1945 roku zmarł Roosevelt. Jego następca Harry Truman, niedoświadczony w sprawach polityki zagranicznej, musiał natychmiast zapoznać się z aktami sprawy polskiej.
Odrzucając ugrzecznione maniery i skłonność do ustępstw poprzednika, bezwzględnie zażądał od przyjmowanego 23 kwietnia w Białym Domu Mołotowa respektowania decyzji jałtańskich dotyczących Polski. Jednocześnie wręczył mu podobną w treści notę do Stalina.

25 kwietnia rozpoczęła się w San Francisco konfederacja założycielska Organizacji Narodów Zjednoczonych. Fotel dla przedstawiciela Polski pozostał pusty.

Konferencja poczdamska


Kapitulacja Niemiec zakończyła wojnę w Europie. Choć w czasie konferencji jałtańskiej zarysowały się kontury nowego podziału politycznego Europy, nie do końca omówiono sprawę granic. Już kilka miesięcy później nastąpiły pierwsze nieporozumienia miedzy Polską a Czechosłowacją dotyczące Śląska Cieszyńskiego, o który spór trwał już od 1918r.

W tym momencie najważniejsze było jednak spotkanie na szczycie, które rozpoczęło się 17 lipca 1945 r. w podberlińskim Poczdamie. Zwołali je alianci w celu omówienia sytuacji zaistniałej po zwycięstwie nad Niemcami i ich przyszłych losów. W porządku obrad figurowała też „sprawa polska”.

Truman nie ukrywał wrogiego stanowiska do „ zagrabienia przez Rosję części Polski, a przez Polskę- część Niemiec” i podkreślał kruchość takiego podziału terytorialnego. Stalin ignorując protesty zachodnich aliantów i stawiając ich przed faktem dokonanym, przekazywał polskim protegowanym kolejne odbierane Niemcom tereny. Tak stało się z leżącym na lewym brzegu Odry, i teoretycznie przyznanym Niemcom Szczecinem: początkowo zajęte przez Polaków miasto przeszło pod kontrole Rosjan, po czym zostało w sposób zupełnie arbitralny ponownie przekazany Polsce.

24 lipca do Poczdamu przybyła delegacja pośpiesznie wysłana przez proszony o zajęcie stanowiska Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. 25 lipca Churchill rozmawiał w cztery oczy z Bierutem, który zapewniał go, iż Polsce daleko będzie do komunizmu. Miała się ona stać jednym z najbardziej demokratycznych krajów Europy. 2 sierpnia, po 16 dniach twardych dyskusji trzy zwycięskie mocarstwa ogłosiły w oficjalnym komunikacie treść zawartych uzgodnień: Niemcy zostaną całkowicie zdemilitaryzowane i podzielone na cztery strefy okupacyjne, zbrodniarze wojenni staną przed sądem, w kraju przeprowadzona będzie denazyfikacja, decentralizacja i demokratyzacja. Jeśli chodzi o Polskę, Wielka Trójka postanowiła przekazować pod jej administrację tereny leżące na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, część Prus Wschodnich oraz Wolne Miasto Gdańsk.

Choć porozumienie odkładało ustalenia ostatecznego kształtu granic, na konferencję pokojową z Niemcami, zezwalało na to przesiedlenie na zachód ludności niemieckiej pozostałej w Polsce. Konferencja poczdamska była podsumowaniem wojennej współpracy mocarstw, ale sygnalizowała już narastające rozbieżności między partnerami zachodnimi a Związkiem Radzieckim.

Paryskie traktaty pokojowe


Konferencja pokojowa obradująca samotnie 29 lipca- 15 października 1946 r. zakończyła się podpisaniem 10 lutego 1947 roku traktatów pokojowych z pięcioma europejskimi sojusznikami Niemiec: Bułgarią, Finlandią, Rumunią, Węgrami i Włochami.

Austria została oddzielona od Niemiec i objęta okupacją czterech mocarstw; Bułgaria wróciła do granic z przed wojny, ale zachowała południową Dobrudżę zabrana Rumunii w 1940 roku.; Finlandia utraciła na rzecz ZSRR górniczy okręg Petsamo, część Karelii, i musiała wydzierżawić na 50 lat bazę morską Porkkala; Rumunia odzyskała kosztem Węgier Siedmiogród, lecz utraciła na rzecz ZSRR Besarabię i północną Bukowinę, oraz Dobrudżę południową na rzecz Bułgarii; Węgry oddały Rumunii część Siedmiogrodu, oraz utraciły część Słowacji z Koszycami i zachodnią Ruś Podkarpacką na rzecz Czechosłowacji; Włochy musiały oddać wszystkie tereny podbite przez Mussoliniego w Europie, niezależność uzyskała Etiopja, Libia zaś stała się protektoratem brytyjskim. Niezależnie od zmian granic wszystkie państwa satelickie Rzeszy miały płacić reparacje wojenne i ograniczyć stan liczebny armii.

Przypisy w załączniku

Bibliografia
  1. „Historia gospodarcza powszechna” – Jan Szpak, Warszawa 2001
  2. „Polska droga do wolności 1939- 1995”- Pierre Buhler
  3. „Historia gospodarcza świata”- Rondo Cameron, Larry Neal, Warszawa 2004
  4. K. Kersten „Narodziny systemu władzy. Polska 1943- 1948” , Paryż 1986 r.
  5. K. Kersten, Jałta w Polskiej perspektywie, Londyn- Warszawa 1989
  6. W. Bereś, J. Skoczylas, „Generał Kiszczak mówi... prawie wszystko” Warszawa 1991
  7. A. Bregman, Najlepszy sojusznik Hitlera. Studium o współpracy niemiecko-sowieckiej 1939-1941, Warszawa 1997
  8. Cz. Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, T. I i II, Warszawa 1970.
  9. W. Pobóg - Malinowski, Najnowsza historia poli­tyczna Polski, T. III (1939-1945), Londyn 1983
  10. Pełny polski tekst „tajnego protokołu" w: L. Jerzewski (Jerzy Łojek), Agresja 17 wrze­śnia 1939. Studium aspektów politycznych, Warszawa 1990,
  11. W. Churchill, Druga wojna światowa, t. V, Gdańsk 1996
  12. A.A. Gromyko, Pamiatnoje, T. 1, Moskwa 1988, s. 176.
  13. K. Sainsbury, The Turning Point: the Moscow, Cairo, and Teheran Conferences, Oxford 1985
  14. „Teheran Jałta- Poczdam. Dokumenty szefów rządów trzech wielkich mocarstw”, War­szawa 1970
Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy

Materiał zweryfikowany

Czas czytania: 43 minuty