profil

„Tajemnica Księdza Robaka”

poleca 83% 790 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Jacek Soplica

Latem 1811 roku na Litwie niedaleko Nowogródka,doszło do zbrojnego zajazdu na dworek szlachecki Soplicowo. Powodem był spór o zamek, który po śmierci Stolnika Horeszko nie przedstawiał właściwie żadnej wartości. Został sądownie przyznany Soplicom,ale prawa do niego rościł sobie także Hrabia, daleki krewny Horeszków. Obie rodziny od dawna były zwaśnione.
Magnat Stolnik Horeszko miał córkę Ewę, którą nasz bohater – ubogi szlachcic Jacek Soplica pokochał i chciał pojąć za żonę. Stolnik darzył Soplicę tylko obłudną przyjaźnią (o podłożu politycznym), a zaręczyny i tak odrzucił. Niebawem nadarzyła się okazja do zemsty na fałszywym przyjacielu, gdy Moskale napadli na zamek Horeszki(zwolennika Konstytucji 3 Maja).. Zabójstwo Stolnika przez Jacka Soplicę zostało potraktowane jako zdrada ojczyzny. Jacek uciekł za granicę, aby odpokutować winy, wstąpił do Legionów(został dwukrotnie ranny), a później do zakonu przybierając nazwisko Księdza Robaka.(tak mały i mierny jak robak). Po kilkunastu latach powrócił na Litwę , aby przygotować szlachtę do powstania. Zamiar ten zniweczył Klucznik Gerwazy organizując zajazd na Soplicowo zaściankowej szlachty-Dobrzyńskich. Już rankiem okazało się jednak, że to nie oni zwyciężyli w walce. Ktoś zawiadomił o bitwie stacjonujących w okolicy Rosjan, którzy pojmali szlachtę. Na ratunek pospieszył Robak z przywódcą rodu Dobrzyńskich-Maćkiem..Zwycięstwo to, nasz bohater przypłaca śmiertelną raną .
Ranny Ksiądz Robak prosi Sędziego o jak najszybsze przysłanie mu kapłana. Wyraża też życzenie, by pozostały przy nim dwie osoby:- Sędzia (jego brat) i Klucznik Gerwazy. Chciałby z nimi porozmawiać bez świadków dlatego prosi o zamknięcie drzwi. Sędzia siada tuż przy łóżku rannego, a Gerwazy stoi obok wsparty o swój miecz. Ksiądz Robak przygotowuje się do trudnego wyznania. Jego zachowanie jest dość dziwne i tajemnicze – wpatruje się w twarz Gerwazego i nawiązuje z nim kontakt wzrokowy , jednak odwleka to co zamierzał wyznać, jakby bał się reakcji Gerwazego. W końcu Robak, zakrywając oczy dłonią, rozpoczyna stanowczym głosem swoje wyznanie. Cała tajemnica, którą utrzymywał przed światem zawiera sie w słowach: „Jam jest Jacek Soplica....”
Gerwazy jest zszokowany, że Ksiądz Robak i Jacek Soplica to ta sama osoba.,kiedyś przystojny awanturnik za którym szalały panny a teraz – skromny i cichy zakonnik. Przypominając sobie końcową scenę polowania na niedźwiedzia, w której Robak wykazał się mistrzowskim strzałem i ocalił życie Hrabiego, oraz swego syna Tadeusza, rozpamiętuje minione zdarzenie, Z zamyślenia wytrąca go szept konającego „ Panie Rembajło, już mnie nie zatrworzą sądy ludzkie, bo jestem pod ręką Bożą... przysięgam, byś się udobruchał i to co mam powiedzieć, spokojnie wysłuchał.. Wszak sam wiesz Gerwazeńku jak Stolnik mnie często zapraszał na biesiady, zdrowie moje wnaszał , krzyczał nieraz do góry podnosząc szklanicę, że nie miał przyjaciela nad Jacka Soplicę....Jedno słowo Stolnika, jakbyśmy byli szczęśliwi....Teraz, co? Nas zgubił oboje i wszystkie moje biedy i przestępstwa moje...Ja skarżyć nie mam prawa – ja jego morderca... Przebaczam mu z serca...Ale i on gdyby nie przyjmował mych odwiedzin, to kto wie, może bym odjechał...” Na twarzy Księdza Robaka widoczny jest ból, gdy dalej wyznaje „ Jadę pod bramę, szatan mnie tam wabi, ledwiem pomyślał, szatan nasyła Moskali. Stałem. Patrząc, wiesz, jak wasz zamek szturmowali. Bo fałsz, żebym był w jakiejś z Moskalami zmowie.. Broniliście się, ty wiesz, dzielnie i przytomnie. Zdziwiłem się, Moskale padali koło mnie. Bydlęta źle strzelają. Na widok ich klęski złość mnie znowu porwała, ten Stolnik zwycięski...Chwytam karabin Moskala, ledwom przyłożył prawie, wypala....chwila, jedna skierka. ..Czym uciekał, kiedy śmierć do mnie z góry, utkwiłem oczy we dwie twoje broni rury. Rozpacz jakaś, żal mnie do ziemi przybił.. Czemu w ten czas Gerwazy, czemuś w ten czas chybił?” Strapiony Gerwazy po chwili odparł „Bóg widzi – szczerze trafić chciałem. Ileś ty krwi wylałeś twoim jednym strzałem, a ile klęsk spadło na nas i na twą rodzinę, a wszystko to przez waszą panie Jacku winę. .Dziś wszakże, kiedy Moskale na cel wzięli, ostatniego z Horeszków po kądzieli, tyś go zasłonił i gdy Moskal do mnie palił tyś mnie rzucił o ziemię, tak nas dwóch ocalił...” „Panie Klucznik, ja umrę tej nocy...Przebaczysz mnie, ja skończyć muszę.. Bardziej niźli z miłości z głupiej pychy zabiłem, więc pokornie wszedłem między mnichy, że jako robak w proch - może i teraz, kto wie może znowum zgrzeszył. Bo żem nad rozkaz wodzów powstanie przyśpieszył. Chciałeś zemsty, to masz – cel wielki który me życie zaprzątał...” Gerwazy szeptem wypowiada „ Kto umierającego smuci, wiem że grzeszy. Powiem tobie coś, to pewnie ciebie pocieszy. Kiedy Pan mój upadł zraniony, a ja klęcząc nad jego piersią pochylony i miecz maczając w ranę zemstę zaprzysięgnął. On głowę wstrząsnął, rękę ku bramie wyciągnął, w stronę gdzie stałeś i krzyż w powietrzu naznaczył. Mówić nie mógł, lecz dał znak że zabójcy przebaczył. Ja też pojąłem, ale tak sie z gniewu wściekłem, że o tym krzyżu nigdy ni słowa nie rzekłem...” Nagle wchodzi Jankiel z listem do konającego. Wiadomość w nim zawartą odczytuje Sędzia „ Wojna w cesarskim tajnym gabinecie, stanęła wojna z Rosją. Cesarz już po całym świecie ogłasza ją..” Zaczęła się wojna, która może przynieść Polsce wolność. Szlachta może ruszać na sejm do Warszawy, gdzie podjęte zostaną decyzje o połączeniu sił polskich i litewskich, które ruszą przeciw zaborcom pod wodzą Napoleona na Moskwę w 1812r..Marzenie Jacka Soplicy spełniło się – wypełnił swoją misję i czuje się przygotowany do śmierci. Trzymając w dłoniach gromnicę Soplica modli się cicho. Tuz przed śmiercią zdobywa przebaczenie Gerwazego oraz ma pewność, że syn jego Tadeusz i Zosia (córka jego dawnej miłości Ewy), pobiorą się. W tym czasie do Soplicowa przyjeżdża kapłan, wkrótce Jacek Soplica umiera. Rankiem wschodzące słońce tak oświeciło twarz zmarłego, że wyglądał jak święty z aureolą nad głową.
„ O wiosno, kto cię widział w ten czas , w naszym kraju, pamięta wiosno wojny, wiosno urodzaju. Kto cię widział jak byłaś kwitnąca zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca, obfita w zdarzenia, nadzieją brzemienna..Ja ciebie dotąd widzę, piękna ma rosenna. Urodzony w niewoli, okuty w powiciu, ja tylko taką jedną miałem wiosnę w życiu...”

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut

Teksty kultury