profil

"Makbet" - dramat człowieka i władcy.

drukuj
poleca 86% 103 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Na czym polega dramat człowieka i władcy? - Zinterpretuj temat, analizując fragmenty i odwołując się do kontekstu całego utworu - MAKBET. Opisz metamorfozę bohatera. Na podstawie: 1. Aktu 1 sceny 7 - „Jeśli to co ma się stać, stać się musi.

Będąc u szczytu, człowiek musi borykać się z wieloma trudnymi wyborami, wyborami nieraz ponad ludzkiej siły, które rzutują na jego psychikę i całe życie. Makbet jest bohaterem tragicznym, ponieważ znajduje się w sercu konfliktu, z którego nie sposób wyjść bez ofiary, bez straty i porażki. Chodzi o konflikt pomiędzy losem a wartościami. Makbet poznaje los, czyli przyszłe, nieuchronne wydarzenia. Ale droga, którą główny bohater ma dążyć, aby ów los się spełnił – jest drogą niemoralną, drogą wbrew wartościom. Czy to oznacza że władza nie jest dla ludzi? Patrząc na przeróżne przypadki z życia i literatury możemy tak stwierdzić. Jednakże osoba która marzy o najtrudniejszej działalności jaka mogłaby spaść na człowieka,- mam tu na myśli odpowiedzialność za innych, musi być wyjątkowo silna psychicznie, i nie działać tylko zgodnie z własnymi botrzebami i przekonaniami oraz chwilowymi uwarunkowaniami. Działać dla ludzi, powierzonych swojej opiece, w imię ich dobra. Ideałem byłby człowiek, który działa bezinteresownie, nie oczekując niczego w zamian. Dramatem Makbeta był fakt że takim człowiekiem nie był... Zamienił swój malutki dramat na kolejny, już znacznie większy....
„Gdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie dalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być sam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego..” - Bohater jest w pełni świadom swoich czynów, ma nadzieje że jego pierwszy, jakże straszliwy występek nie pociągnie za sobą kolejnych. A jedna zmiana przygotowuje drugą – jak twierdzi Niccolo Machiavelli,- Makbet widzi że dzięki tej zbrodni osiągnie wszystko o czy marzył a jednocześnie jeśli na niej nie poprzestanie, może także i wszystko stracić.. Gwałtowne uniesienia mają gwałtowny koniec, - umierają w chwili triumfu – napisał Szekspir. Makbet zauważa absurdalność i przewrotność tej sytuacji, świadczą o tym, te o to słowa: „ Lecz jestem co więcej i gospodarzem jego, który winien drzwi zamknąć jego zabójcy, nie odwrotnie. Sam mu do piersi krwawy nóż przykładać.”- W głębi ducha Makbet odrzuca tę zbrodnię, gardzi nią, jednak wie że już za późno na zmianę decyzji. Okazałby się wtedy tchórzem, a tego boi się najbardziej. Lęka się też potępienia żony. Ten strach jest silniejszy niż odraza powodowana zbrodnią - „Jeden wyłącznie jeden bodziec podżega we mnie tę pokusę, to jest ambicja, która przeskakując siebie, spada po drugiej stronie” - ta wypowiedz pokazuje że waga problemu nie jest równoważna. Wyraźnie Makbet widzi więcej argumentów za nie niepopełnianiem zbrodni, ale chęć władzy jest w nim już na tyle głęboko zakorzeniona, że nie potrafi wyzbyć się tej żądzy, to ona przeważa szalę... Dlatego zabija.
Makbet który już zasiadł na tronie stał się takim, jakim z pewnością sam kiedyś nie chciał być. Stał się bezwzględny i podły, sumienie jego stwardniało pod ciężarem zbrodni. Jak piszę Horacy: - „choćbyś naturę widami przepędzał, ona i tak powróci.” Podobnie stało się ze zbrodniami, jakich Makbet dokonał. Nagle – pod postacią zjawy, ducha Banka - ukazało mu się własne, zapomniane sumienie-„Tyś żywy obraz Banka. Precz! Przepadnij!” - Makbet nie ma pretensji do siebie, nie dostrzega ostrzeżenia jakie ma właśnie przed oczyma. Uważa że to podła gra czarownic, które się nim bawią, próbując doprowadzić go do granic wytrzymałości. „Złośliwe wiedzmy, po co mi ten obraz ukazujecie?” W pewnym momencie widzi „ podwójne jabłka i potrójne berła”- jak wiemy oba te symbole są oznaką władzy. Wielokrotność przedmiotów które trzyma Banko mają wzbudzić przemyślenia, ukazują że Makbet mimo iż jest królem zawsze będzie tylko cieniem prawdziwego władcy a nigdy nie stanie się nim naprawdę.”Krwią zbroczony Banko śmieje się ze mnie”
Makbet jest pewny siebie, wierzy w swoją wygraną. Wchodzi w pułapkę zbyt dumny na rozważania, zbyt dumny by usłuchać innych, mniej ważnych w jego mniemaniu ostrzeżeń, choć prawdziwszych niż przepowiednia Sióstr. Błąd Makbeta to zawierzenie źle zinterpretowanym wróżbom wiedźm, to zaślepienie żądzą władzy, które nie pozwoliło trzeźwo ocenić dwuznacznych słów „Już mi na językach nie przynoście! Niech mię wszyscy odstąpią! Dopóki las Birnam pod dunzynański nie przystąpi zamek”- Irytują go wszystkie nie istotne wieści, nie obawia się nadchodzących wojsk, nie obawia się niczego, gdyż według jego interpretacji przepowiedni nie możliwe jest pokonanie go. Ucieka w fatalizm. Podejmuje rozpaczliwe próby upewnienia się o własnej nietykalności i możliwości uniknięcia odpowiedzialności doczesnej. Przez zawierzenie proroctwom, przegra swoje życie, przegra własny los. Ślepo wierzy czarownicom, zamiast uruchomić własny umysł .„ Świadome losów ludzkich mi powiedziały:Nie bój się Makbecie” - więc przestał się lękać... Odtrąca od siebie ludzi którzy chcą mu pomóc, uważa że są mu już oni nie potrzebni skoro jak mówi, „duch mój i serce pod wyższą załogą”. Ale, jak pisze Tadeusz Dołęga-Mostowicz - „dno każdej tragedii to głupota”.
Makbet powoli dostrzega powagę sytuacji,- „to nadejście albo dźwignie mnie na zawsze, albo powali”. Jednym z najistotniejszych fragmentów, najbardziej przewrotnych i zastanawiających jest „wiosna życia mojego prędko przeszła”. - zastanawiające jest, że to właśnie okres władzy, która ściągnęła go na dno, uważa on za najlepszy. „To co miało być szczęściem starości, cześć, posłuszeństwo, miłość, grono wiernych sług i przyjaciół - wszystko to nie dla mnie”. Makbet pragnął przywilejów, to tylko z nimi utożsamiał władzę, myślał że w raz z koroną uzyska miłość poddanych i żony - jednak nic samo w życiu nie przychodzi. Tragizm samego Makbeta polega również na bolesnym zdaniu sobie sprawy z własnej klęski, na paraliżującym odkryciu własnego błędu.
Koniec, końców kocha się żądzę a nie to czego się pożąda... Dramatem Makbeta jest jego słabość - to, że jego ambicje przerastają jego wytrzymałość. Osiąga on szczyty za pomocą zbrodni, ale nie jest w stanie znieść konsekwencji swoich czynów. Nie potrafi też zmierzyć się z wyrzutami sumienia, które odbierają jego umysłowi spokój. Dramatem naszego bohatera jest fakt iż nie potrafi oprzeć się zapowiedziom czarownic, które wyrażają jego skryte marzenia. Makbet nie zastanawia się nad pochodzeniem wiedźm. Przecież mogą one współdziałać z Szatanem. To jednak nie jest dla bohatera ważne. Ważna jest tylko obietnica władzy. Przez to, człowiek wcześniej prawy, szlachetny, honorowy i rycerski staje się bezwzględny i nieludzki. Oczywiście pozostaje pytaniem otwartym, na ile Makbet realizuje w swym bestialstwie własne pobudki, a na ile podlega rzeczywiście działaniu losu czy też sił wyższych. „Makbeta – wielką machinę do mordowania – wyposażył Szekspir w inteligencję nieco mniej niż przeciętną, natomiast przydzielił mu siłę wyobraźni tak olbrzymią, iż praktycznie biorąc wydaje się, że jest to własna wyobraźnia Szekspira. [...] W renesansowym rozumieniu wyobraźni (które jest odmienne od naszego) Makbet może stanowić oznakę, emblemat [...] umiejętności, która musiała przestraszyć Szekspira i powinna przerazić nas, kiedy czytamy lub oglądamy Makbeta, ponieważ oddziaływanie tej sztuki zależy od grozy jej własnych zwidów i wyobrażeń. [...] W swych innych sztukach Szekspir nieco uśmierza ujemną aurę fantazji, ale nie w Makbecie, który jest tragedią wyobraźni.” ( Harold Bloom, szekspiolog). Makbet doskonale zdaje sobie z tego sprawę - „Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec podżega we mnie tę pokusę, to jest ambicja, która przeskakując siebie spada po drugiej stronie”. Nierozstrzygniętym w dramacie Szekspira problemem pozostają zależności. Czy zbrodnie Makbeta są wynikiem jego własnych decyzji, czy są już z góry zaplanowane przez Los? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z pewnością jednak proroctwa nie usprawiedliwiają w żaden sposób Makbeta ani nie umniejszają jego win. Być może wiedźmy są uosobieniem nie fatum, ale wewnętrznego głosu Makbeta, a ich przepowiednie – projekcją jego pragnień? Musimy pamiętać, że każdy z nas nosi w sobie zarówno złe, jak i dobre cechy – i wyłącznie od nas zależy, które będą dominować..


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy
10.2.2009 (16:43)

mnie się bardzo podobało...nie ma większych błędów oprócz kilku językowych i składniowych:) mam wrażenie, ze w zakończeniu jest napisane jakby część rozwinięcia, dwa razy to samo...ale poza tym praca b. dobra:)

5.12.2008 (17:12)

nie o to mi chodziło ...

Epoka
Teksty kultury