profil

W jakim stopniu prognozy gospodarcze są wróżeniem z fusów

poleca 85% 120 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

polska - Artykuły - Polska
Autor Henryk S.Tuszyński

Prognozowanie rozwoju sytuacji w każdej dziedzinie jest trudne i ryzykowne. Wymaga zaawansowanej wiedzy, sporego doświadczenia i sprawnie działającej wyobraźni. Niekiedy można jednak odnieść wrażenie, że niektórzy eksperci prognozujący rozwój gospodarczy naszego kraju nie spełniają tych kryteriów i w pierwszej kolejności liczą na słabą pamięć czytelników gazet, słuchaczy radia, widzów TV. Co można powiedzieć o nich i o ich przepowiedniach, jeśli wkrótce okazują się one już w sporym stopniu nieaktualne, a liczne przykłady (chociażby z ostatniego roku) pokazują, że przepowiadając dalszy rozwój sytuacji gospodarczej w skali makro nie zwracają oni uwagi na to, co powiedzieli wcześniej i często bez zmrużenia oka zaprzeczają własnym wypowiedziom sprzed kilku tygodni, a niekiedy nawet sprzed kilkunastu dni.

Rada Polityki Pieniężnej (podobnie jak jej odpowiedniki w innych krajach) odgrywa istotną rolę w kształtowaniu atmosfery, w której prowadzona jest działalność gospodarcza. Tak indywidualne wypowiedzi członków RPP, comiesięczne decyzje i komunikaty Rady, jak wypowiedzi komentatorów związane z jej comiesięcznymi decyzjami to ważne źródła informacji gospodarczych, które mają niebagatelny wpływ na poglądy i decyzje ludzi biznesu. Krytyczna uwaga sformułowana na wstępie odnosi się też do "dyżurnych ekspertów", którzy przepowiadają zbliżające się decyzje Rady Polityki Pieniężnej w jednym tonie, by wkrótce po posiedzeniu Rady powiedzieć coś innego. Z zasady usłużnie uzasadniając jej decyzje.

Przykładem potwierdzającym powyższą tezę może też być sama RPP, która w połowie ubiegłego roku podniosła alarm przepowiadając nadchodzący kataklizm, jakim miał być szybki wzrost inflacji. Zaraz potem przez trzy kolejne miesiące RPP szybko podnosiła stopy procentowe. Bublem, o którym potem nikt z NBP nie chciał potem mówić okazał się też zaprezentowany wówczas dokument NBP pt. "Prognoza Inflacji", który miał uzasadniać te trzy decyzje o podniesieniu stóp procentowych. Lecz dyżurni komentatorzy w mediach skutecznie tłumili wtedy krytyczne wypowiedzi tych, którzy mieli inne zdanie w tej kwestii (że przypomnę tu między innymi stanowisko p. H. Bochniarz, szefa BCC, czy też przedstawicieli PKPP oraz innych ludzi biznesu). Warto też przypomnieć, że nie minęły trzy kolejne miesiące, a RPP zaczęła zmieniać treść swoich komunikatów, by na wiosnę zaserwować nam szybko cztery kolejne obniżki stóp (razem o 1,75 punktu procentowego) sprowadzając główną stopę referencyjną do 4,75%. Ostatnio zaś w sierpniu obniżyła ją jeszcze o kolejne 25 pb i zostawiając nastawienie łagodne w swojej polityce otworzyła drogę do dalszych obniżek stóp jeszcze w tym roku! Chciałoby się wierzyć, że te pierwsze trzy podwyżki stóp w połowie ubiegłego roku, a potem pięć kolejnych obniżek stanowiły jeden wspólny zamysł, który spełnił swoją rolę. Jestem w gronie ludzi biznesu, którym trudno w to uwierzyć...

W planie budżetowym na 2005 rok przyjęto wzrost gospodarczy na poziomie 5%. Minister Gospodarki na początku sierpnia prognozował tegoroczny wzrost gospodarczy na poziomie 3,7-3,8%. Jednak, ku zaskoczeniu obserwatorów stwierdził ostatnio, że wyniesie on 3,3-3,5%. Ciekawe, co powie nam w najbliższych tygodniach?

Po bardzo niskim wzroście gospodarczym w I kwartale (2,1%) i nieco lepszym (chociaż w dalszym ciągu słabym) wyniku w II kwartale (2,8%), przy wzroście gospodarczym w I półroczu na poziomie 2,4% ci dyżurni eksperci w swoich prognozach pocieszaja nas, że druga połowa roku na pewno będzie lepsza i nadrobimy słabe wyniki z pierwszej połowy roku. Trzeba jednak wiedzieć, że aby roczny wzrost gospodarczy wyniósł 3,5%, to w II półroczu musiałoby on wynieść minimum 4,5%. Czy to możliwe? Warto, byśmy odpowiedzieli sobie na kilka podstawowych pytań. Oto one:

Jak się mają polskie przedsiębiorstwa?

Próbę odpowiedzi na to pytanie powinniśmy poszukiwać w oficjalnych komunikatach GUS. Według tej instytucji wynik finansowy netto polskich przedsiębiorstw w pierwszym półroczu br spadł do 24,9 mld zł z 30,9 mld zł w tym samym okresie roku ubiegłego, a wynik finansowy brutto wyniósł 32,2mld zł wobec 38,4 mld zł w 2004. W analizowanym okresie zysk wykazało 66% ogółu firm, podczas gdy w tym samym okresie roku ubiegłego wskaźnik ten był na poziomie 70,3%. W tym też okresie koszty firm wzrosły o 4,4%, a ich przychody tylko o 3,2%.

W szczególności wśród badanych firm w pierwszej połowie br wskaźnik poziomu kosztów z całokształtu działalności firm wyniósł 94,8% (w 2004 roku wyniósł on 93,7%), a wskaźnik rentowności ze sprzedaży produktów, usług i materiałów wyniósł 5,6% (w 2004 był na poziomie 6,4%). Te dane wykazują, że pogorszyła się sytuacja finansowa firm. Spadła też ich ich rentowność tak w działalności na rynku krajowym jak i w eksporcie. To pogorszenie się sytuacji odbija sie na realnych możliwościach rozwojowych firm, skłania to do ostrożności w planach inwestycyjnych i zwiększa zainteresowanie firm tworzeniem rezerw.

Jak sie mają polscy eksporterzy?

Przez ostatnie kilka kwartałów motorem rozwoju naszej gospodarki była produkcja eksportowa. Zmiany kursowe spowodowały, że spadła opłacalność eksportu, a dla wielu firm eksport stał sie nieopłacalny. Chociaż udział eksportu w przychodach netto firm obniżył się z 19,3% do 19,1%, to jednak trzeba podkreślić, że wartość produkcji eksportowej wzrosła o 2,1%. Wzrosło zainteresowanie firm eksportem, bo 45,4% sprzedało swoje towary na eksport (w roku ubiegłym 44,6%), a sprzedaż eksportowa w 29% firm stanowiła ponad połowę obrotu, a wśród 17% tych firm sprzedaż eksportowa przekraczała 75% obrotu. Nie można jednak lekceważyć tego, że spośród eksporterów zysk netto wykazało 70,3% firm (w 2004 było ich 78,6%). Ostatnie umacnianie się złotówki w stosunku do USD i euro zwiększa liczbe produktów i firm, które upodtrzymując sprzedaż eksportową zeszły z nia poniżej poziomu opłacalności.

Jak się ma polska gospodarka?

W ustawie budżetowej zapisano tegoroczny wzrost gospodarczy na poziomie 5%. Po słabym I kwartale (+2,1%) i nie najlepszym chociaż nieco lepszym drugim kwartale (+2,8%) w pierwszej połowie roku uzyskaliśmy wzrost gospodarczy na poziomie 2,4%. Struktura tego wzrostu jest niekorzystna, bo największy w nim udział ma mimo wszystko eksport, podczas gdy oczekiwano lepszych wyników w inwestycjach i w spożyciu indywidualnym osób prywatnych. W ostatnim okresie wzrosły jednak zagrożenia (ustawa o emeryturach górniczych i o zwrocie VAT dla budownictwa). Poważnym zagrożeniem dla gospodarki jest drożejąca ropa (w ciągu ostatniego miesiaca podrożała o 15%. To może przełożyć się na wzrost inflacji i spadek tempa wzrostu gospodarczego.

Mimo wielu zastrzeżeń do analiz i prognoz NBP w ostatnim roku uważamy, że najwięcej uwagi należy poświęcać prognozom i analizom banku centralnego. Przeprowadzone przez niego badania ankietowe sugerują, że należy ostrożnie podchodzić do optymistycznych oczekiwań dotyczacych końcówki roku, a nawet należy spodziewać się utrzymania słabej koniunktury także w III kwartale (słabsze wyniki niż w II i III kwartale 2004 roku). Wynika to z braku wyraźnych sygnałow poprawy na rynku konsumenckim, w inwestycjach, a dynamikę eksportu będzie ograniczać to, że kurs euro i dolara jest bardzo blisko granicy opłacalności. Zdaniem ekspertów nic nie wskazuje na to, że w II kwartale wskaźnik wzrostu osiągnął poziom 4%.

Inflacja w lipcu spadła do 1,3% r/r z 1,4% r/r w czerwcu i jest to niski poziom w stosunku do celu inflacyjnego, który na ten rok wyznaczono na 2,5% +/- 1%. Na razie nic nie wskazuje na zagrożenie inflacyjne wynikające z przyczym wewnątrzkrajowych. Zagrożenia jednak istnieją i wynikają z dużej niestabilności na rynku paliw energetychnych (ropa).

W lipcu dynamika wzrostu produkcji przemysłowej wyniosła 2,6%, chociaż przewidywano, że będzie ona na poziomie 4,5%.

Co z inwestycjami?

Dynamika wzrostu nakładów na środki trwałe w I kwartale wyniosła 1%, by w II kwartale zwiekszyc sie do 3,8% (w IV kwartale -7,4%). To potwierdza obawy ludzi biznesu związane z rozwojem sytuacji gospodarczej w polsce i wynikajaca z nich ostrożność. Pojawiła się jednak pewna nadzieja. W lipcu produkcja budowlana wzrosła o 17,4% r/r, a firmy przygotowujące tereny pod budowę zdecydowanie zwiększyły sprzedaż i to razem pozwala liczyć na trwałość koniunktury w tej branży. Jednak dotychcasowe wydatki na nowe maszyny i technologie w tym roku nie daja podstawy do optymizmu.

Gdzie jest jakaś nowa nadzieja?

Obserwujemy coraz trudniejsze zmagania polskich firm z coraz szerszą gamą produktów dalekowschodnich. Ta rywalizacja jest coraz trudniejsza i Unia sięgnęła w połowie roku po broń ostateczną, jaką jest wprowadzenie kwot importowych, które zastosowano jako lekarstwo na dynamicznie rosnacy import chiński. Nie jest to właściwa droga. Firmy nie mogą liczyć na skuteczną pomoc tego typu w przyszłości. Rozwiazaniem jest poszukiwanie nowych rozwiązań innowacyjnych i stosowanie zaawansowanych technologii. Pewną szansę w tym zakresie stawarza przyjęta ostatnio (w lipcu) ustawa wspierajaca nowe produkty i nowe technologie. Jej celem jest pobudzenie przedsiębiorców do działalności innowacyjnej, do inwestowania w nowe technologie i prace naukowo-badawcze. Autorzy ustawy liczą też na usprawnienie współpracy między placówkami badawczymi i firmami, a także liczą na to, że przyczyni się to do rozwoju poziomego transferu innowacji pomiędzy firmami. Ustawa ta gwarantuje:

Kredyt, który może wynieść do 2 mln euro. Udziela go BGK na zasadach komercyjnych i jeśli firma udowodni sprzedaż swoich produktów powstałych w oparciu o ten kredyt, to może liczyć na umorzenie do 50% wartości tego kredytu.
Firmom status Centrów Badawczo-Rozwojowych (CBR), jeśli min. 50% przychodów będzie firma czerpać ze sprzedaży wyników swoich prac badawczo-rozwojowych. Korzyścią będzie zwolnienie od podatków od nieruchomości i w pewnym zakresie od podatków.
Wliczanie w koszty firm wydatków poniesionych na prace badawczo-rozwojowe. Jeśli firma kupi nową technologię od publicznej instytucji naukowo-badawcze lub od CBR, to wydatek mogą wpisać w koszty, ale też dodatkowo odliczyć część wydatków od podstawy od opodatkowania (50% dla małych i średnich firm i 30% dla firm dużych). Jednak trzeba pamiętać, że teraz na prace badawczo-rozwojowe obowiązywać będzie 22% VAT (dotąd tego typu transakcje były zwolnione z tego podatku).

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 9 minut

Typ pracy