profil

Prywatyzacja przedsiębiorstw.

poleca 83% 691 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Własność prywatna i kolektywna
Ważną częścią prawa są prawa własności (ang. property rights), które rozstrzygają, co jest czyje. Od praw własności zależy w szczególności, do kogo należą przedsiębiorstwa, czyli kto decyduje o sposobie produkcji dóbr i kto z tej produkcji korzysta. Prawo własności składa się zwykle. Prawo własności składa się zwykle z bardzo wielu szczegółowych norm.
Własność prywatna pojawia się wtedy, gdy konkretne osoby rozporządzają całymi przedsiębiorstwami lub ich częściami, decydując o ich działaniu, mogąc je sprzedać, ponosząc odpowiedzialność za efekty pracy. Wielu ekonomistów (nazywa się ich zwykle socjalistami) krytykuje skupienie praw do przedsiębiorstw w rękach jednostek, czyli własność prywatną. Działanie prywatnych fabryk zwykle zostaje podporządkowane zyskowi. Socjaliści sądzą, że powoduje to nadmierne różnice dochodów między ludźmi, i opowiadają się za własnością kolektywną. Oznacza ono przekazanie praw do dysponowania i korzystania grupie osób gospodarujących wspólnie. W przypadku przedsiębiorstw państwowych grupa tą jest całe społeczeństwo, którego reprezentantem jest administracja państwowa. Właścicielami przedsiębiorstw komunalnych są mieszkańcy pewnej okolicy reprezentowani przez władzę samorządowe (np. władze gminne). Posiadaczami spółdzielni są reprezentowani przez pracownicy; ich wpływ na decyzje, a bywa, że i udział w zysku, nie zależy od wielkości zainwestowanego kapitału. Do 1990 r. na zasadzie własności kolektywnej było oparte gospodarowanie w Polsce i w innych krajach realnego socjalizmu, gdzie przedsiębiorstwa należały zwykle do państwa.
Z kolei liberałowie uważają, że własność kolektywna prowadzi do rozproszenia i rozmycia praw własności. Kto inny podejmuje, a kto inny korzysta lub traci. Czasem w ogóle nie wiadomo, kto ma prawo decydować. (Jakiś czas temu Polacy nazywali własność wspólną „własnością niczyją”). W przypadku własności prywatnej skoncentrowanie w jednym ręku praw do decydowania i praw do korzystania z efektów decyzji (lub tracenia) jest źródłem motywacji ekonomicznej, skłaniającej do efektywnego korzystania z zasobów. Trafne decyzje są nagradzane zyskiem. Błędy-karane stratami. Zdaniem motywacja taka znika w przypadku własności zbiorowej.

Formy przedsiębiorstw prywatnych
Prawo oferuje potencjalnym producentom gotowe formy organizacyjne przedsiębiorstw. Chcący wytwarzać dobra muszą jedynie wybrać taką formę, która im najbardziej odpowiada.
• Przedsiębiorstwa jednoosobowe
W gospodarce najwięcej jest przedsiębiorstw jednoosobowych (ang. sole traders). W Polsce nazywa się je „osobami fizycznymi prowadzącymi działalność gospodarczą na własny rachunek w celu osiągnięcia dochodu”. Firmy takie zaczęły masowo powstawać po uchwaleniu przez Sejm w 1988 r. tzw. ustawy Rakowskiego o przedsiębiorczości. Ustawa ta, po dziesięcioleciach ograniczeń, zezwalała obywatelowi na podejmowanie działalności gospodarczej. To właśnie te firmy nadają gospodarce rynkowej niezbędną elastyczność. Każdy, kto uzna, że odkrył nie zaspokojone potrzeby, może założyć firmę i starać się zarobić, oferując na rynku odpowiednie dobra.
Dla ekonomisty szczególnie ważne jest to, że przedsiębiorstwa jednoosobowe nie mają odrębnej osobowości prawnej, co sprawia że za wszelkie zobowiązania firmy odpowiada właściciel. Może to dla niego oznaczać utratę majątku osobistego.
Z natury rzeczy ograniczony zasób środków będących własnością jednostki często na pozwala na realizację znacznych przedsięwzięć. Narzucającym się rozwiązaniem jest zatem połączenie sił wielu osób. Odpowiedni formą jest zwykle jakiś rodzaj spółki.
Spółki jawne
Spółka jest to przedsiębiorstwo należące do więcej niż do jednej osoby. Jej właściciele , czyli wspólnicy, mają ściśle określone prawa do decydowania i do udziału w efektach działania firmy. Na przykład, spółki jawne (ang. partnerships) nie maja odrębnej osobowości prawnej. Podobnie zatem jak w przypadku firmy jednoosobowej, wspólnicy odpowiadają całym swoim majątkiem za zobowiązania firmy.
Zdolność spółek jawnych do mobilizowania kapitału jest duża większa niż przedsiębiorstw jednoosobowych. Grupę stać na więcej niż jednostkę. Jednak także w tym przypadku istnieją naturalne ograniczenia. Pełna odpowiedzialność właścicieli za wyniki działalności firmy wymaga wzajemnego zaufania, którego gwarancją jest zwykle osobista znajomość wspólników. Tymczasem grono zaufanych znajomych jest z natury rzeczy ograniczone, co wyznacza granice rozwoju wspólnego przedsięwzięcia. W końcu 1993 r. w Polsce było tylko 835 spółek jawnych.
Spółki kapitałowe
Spółki kapitałowe (ang. companies, corporations),inaczej niż firmy jednoosobowe i spółki jawne, mają osobowość prawną. Tym samym są zdolne do czynności prawnych i-niezależnie od właścicieli-mogą występować jako samodzielny podmiot gospodarujący. Jest to bardzo wygodne i umożliwia ograniczenie odpowiedzialności właścicieli za zobowiązania firmy do wysokości ich udziału w majątku spółki. Spółkami kapitałowymi są spółki z ograniczoną odpowiedzialności i spółki akcyjne.
Nadanie spółce osobowości prawnej i ograniczenie odpowiedzialności właścicieli ma duże znaczenie dla zdolności firmy do mobilizowania kapitału. Szczególnie widoczne staje się to w przypadku spółek akcyjnych. Udziały w tych przedsiębiorstwach (czyli akcje) bywają przedmiotem publicznego obrotu na specjalnym rynku, czyli giełdzie. Bardzo to ułatwia ich sprzedaż zainteresowanym. Spółka akcyjna to najczęstszy sposób zorganizowania wszelkich przedsiębiorstw w gospodarce rynkowej, w której dominuje własność prywatna, czyli w krajach wysoko rozwiniętych. Handlem akcjami rządzą rygorystyczne przepisy prawa, których celem jest zwiększenie bezpieczeństwa akcjonariuszy. Także to sprzyja inwestowaniu, czyli ułatwia mobilizacje kapitału. Wyróżniamy rynek pierwotny i rynek wtórny akcji.
Na rynku pierwotnym są sprzedawane nowe emisje akcji. W ten sposób spółka może zwiększać zasób posiadanych środków i liczbę właścicieli. Aby zachęcić zainteresowanych do zakupu akcji, przedsiębiorstwa informują (w formie tzw. prospektu emisyjnego) o swojej działalności. Kupując akcje, inwestorzy nabywają prawa, z których najważniejsze są prawo do decydowania i prawo do udziału w zyskach, czyli dywidendy. Najwyższa władza spółki, czyli walne zgromadzenie akcjonariuszy, podejmuje decyzje większością głosów. Wpływ udziałowców na wszelkie rozstrzygnięcia, podobnie zresztą jak ich udział w zyskach spółki, jak zwykle proporcjonalny do posiadanej liczby akcji.
Innym, poza dywidendą, źródłem zysków (lub strat) udziałowców są tzw. zyski (straty) kapitałowe. Akcje rozprowadzone na rynku pierwotnym są przedmiotem handlu na rynku wtórnym. Na przykład inwestorzy, którzy w 1994 r. kupili akcje banku Inicjatyw Gospodarczych na giełdzie w Warszawie po 140 tys. „starych” złotych za jedną akcję, po roku stracili przeszło połowę zainwestowanych pieniędzy. O tyle bowiem spadła cena tych papierosów. Jednak po następnych dwunastu miesiącach najwytrwalsi z nich odzyskali swoje pieniądze, bo akcje BIG-u poszły w górę. Oczywiście, szczególnie istotna dla decyzji o kupnie akcji jest ograniczona odpowiedzialność nabywcy za zobowiązania kupowanego przedsiębiorstwa. Zapewnia ona akcjonariuszom bezpieczeństwo, co skłania do inwestowania środków w udziały upatrzonej spółki.
Walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki ma szerokie kompetencje. Zbiera się jednak rzadko (np. raz na rok). Uczestniczy w nim tylko część udziałowców. Wielu drobnych akcjonariuszy z góry uznaje, że nie zdoła wpłynąć na losy „swojego” przedsiębiorstwa. W efekcie kontrolę nad przebiegiem walnego zgromadzenia, a więc nad spółką, można uzyskać, dysponując niewielką częścią (w skrajnym przypadku kilkoma procentami) wszystkich akcji. Akcje te stanowią wtedy pakiet kontrolny. Akcyjna forma własności umożliwia kontrolowanie wielu przedsiębiorstw przy zaangażowaniu stosunkowo niewielkiego kapitału. Posiadacz pakietu kontrolnego akcji jednej firmy kontroluje wszystkie przedsiębiorstwa kontrolowane przez tę firmę, a także firmy podporządkowane tym przedsiębiorstwom itd. Skutkiem istnienia takich łańcuchów zależności jest koncentracja własności w gospodarce.

Przedsiębiorstwa prywatne czy publiczne ?
Przedsiębiorstwa nie stają się efektywne przez przypadek. Wymaga to ciągłego wysiłku i sprawnego zarządzania. Musimy rozważyć kwestię bodźców dla menadżerów sektorach publicznym i prywatnym.
Bodźce dla menadżerów w sektorze prywatnym
Teoretycznie dokonania menedżerów w sektorze prywatnym są obserwowane przez rzeczywistych i potencjalnych udziałowców. Kiedy menedżerowie pracują źle, dyrekcja przedsiębiorstwa może być odwołana w głosowaniu podczas całorocznego walnego zebrania akcjonariuszy. Co więcej, jeżeli błędy w zarządzaniu zauważy rynek kapitałowy, ceny akcji spadną i chętny do przejęcia inwestor dostrzeże okazje do wykupienia przedsiębiorstwa, powołania lepszego zarządu, zwiększenia zysków i osiągnięcia w ten sposób zysków kapitałowych, gdy ceny akcji wzrosną w wyniku tych działań. Przyjmuje się, że zagrożenia te narzucają menedżerom pewną dyscyplinę i zmuszają ich do wysiłku.
W praktyce zagrożenia te są słabe i mało wiarygodne. Indywidualni akcjonariusze przyjmują często postawę „gapowicza”- wierzą, że wszystko będzie dobrze, bo zakładają, że inni udziałowcy nadzorują zarząd. Wszyscy są zatem skłonni nie przejmować się. Jednocześnie próby przejęcia kontroli nad przedsiębiorstwem zwykle podbijają znacznie cenę akcji, stary zarząd dysponuje więc znacznym zapasem czasu, nim popadnie w kłopoty i zostanie pozbawiony stanowisk. Wreszcie „starzy” członkowie zarządu znają wiele poufnych informacji o prawdziwym stanie firmy, niedostępnych dla innych udziałowców lub potencjalnych amatorów przejęcia.
Ponieważ udziałowcy dobrze udziałowcy dobrze o tym wiedzą, próbują stworzyć bezpośrednie bodźce, które skłoniłyby menedżerów do troszczenia się o zyski i obniżkę kosztów. Członkowie zarządu i dyrektorzy otrzymują sute premie, których wysokość zależy od wysokości zysku. Są one marchewką dla tych, którzy lubią marchewkę, jednak udziałowcy nie mają w drugiej ręce kija, niezbędnego do zapewnienia dyscypliny.
W tych okolicznościach nie ma gwarancji, że zarząd spółki prywatnej nie będzie działał efektywnie, jeżeli nie podlega on naciskowi i nie zagrażają mu ani konkurenci na rynku, ani twardy i czujny organ nadzorczy. Jeżeli przedsiębiorstwo jest duże i nie musi przejmować się zbytnio krajowymi konkurentami, a ponadto działa w sektorze chronionym przed importem i zagraniczną konkurencją, to prawdopodobnie będzie działało jak dość ospały monopolista, chyba że ma nadzorców, z którymi musi się liczyć. Nadzorcy ci zaś muszą potrafić poradzić sobie z niewolą regulacyjną.
Bodźce dla menedżerów w sektorze publicznym
Podczas gdy menedżerowie w sektorze prywatnym tylko niekiedy mają do czynienia ze słabym mechanizmem rynkowym, który nie wymusza należytej dyscypliny i nadzoru, menedżerowie z sektora publicznego w ogóle nie odczuwają nacisku tego typu. W tej sytuacji wszystko zależy od skuteczności działania państwa występującego w roli nadzorcy.
Państwo mogłoby w zasadzie spełniać tę funkcję równie skutecznie jak rynek. Może przecież także oferować premie zależne od osiągniętego zysku, a nie musi przy tym borykać się z problemem „gapowicza”, wobec którego stają indywidualni akcjonariusze. Jednak urzędnicy państwowi mają na ogół mniej doświadczenia w sprawach biznesu niż ludzie pracujący w sektorze prywatnym, a co najważniejsze-rządy podlegają przemożnej politycznej pokusie zniewolenia przedsiębiorstw państwowych i uczynienia z nich narzędzia walki z wszelkimi bieżącymi kłopotami.
Aż do lat osiemdziesiątych przedsiębiorstwa państwowe bywały często nakłaniane do obniżania cen w celu zahamowania inflacji, podnoszenia cen, aby zwiększyć dochody państwa, przyjmowania pracowników w celu łagodzenia bezrobocia i zwalniania pracowników, aby obniżyć wydatki państwa. Poza wszystkimi innymi wzglądami, prywatyzacja działa jak swoista gwarancja ograniczonego wtrącania się przez państwo w sprawy przedsiębiorstw, co, ogólnie rzecz biorąc, ułatwia sprawne kierowanie nimi.

W jaki sposób państwo może zyskać na prywatyzacji?
W istocie rzeczy chodzi o powód wskazany po raz pierwszy przez Adama Smitha:
„W każdej wielkiej monarchii w Europie sprzedaż gruntów królewskich przyniosłaby skarbowi dużo większy dochód od tego, co dotychczas dała w sumie ich eksploatacja...Gdyby ziemie królewskie stały się własnością prywatną, to zostałyby w ciągu paru lat znacznie użyźnione i dobrze zagospodarowane”.
Jeżeli prywatyzowane przedsiębiorstwa publiczne miały się do tej pory kiepsko, to będą warte niewiele, gdyby sprzedano je od razu. Kiedy sposób zarządzania zostaje zmieniony prze4d prywatyzacją, to od razu wzrasta wartość zaktualizowana przyszłych zysków i właśnie to jest źródłem poprawy finansów publicznych, nie zaś następująca wkrótce zmiana formy własności. Jedynie wówczas, gdy ktoś wierzy, że prywatyzacja jest jedynym sposobem poprawienia sprawności zarządzania w przedsiębiorstwach publicznych, nie może traktować ją jako dobro samo w sobie.
Na zakończenie chciałabym zauważyć, że opinia co do życia na koszt przyszłych pokoleń w decydującej mierze zależy od sposobu spożytkowania dochodów z prywatyzacji. Jeżeli zostają one zainwestowane w kapitał trwały sektora publicznego lub użyte do spłacenia zaległego długu państwowego, nie jest to nieroztropne. Jedynie gdy dochód ten zostaje „roztrwoniony”, np. na finansowanie wzrostu konsumpcji za pomocą obniżki podatków, wówczas rządowi można zarzucić, że chce zgotować swym następcom kłopoty finansowe.

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Typ pracy